Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez agnes635 03 lut 2006, 13:09
Małgosiu ja też dlugo zwlekałam z wizytą u psychiatry i to było najgłupsze co mogłam zrobić.Szamotałam się z samą sobą,życie wydawało mi się takie strasznie trudne,leczyłam się sama różnymi ziołowymi specyfikami ale to przynosiło marne efekty.Wizyta u psychiatry postawiła mnie na nogi i teraz mam siłę na krok następny czyli dobrego psychologa.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
365
Dołączył(a)
22 sty 2006, 21:42

przez Malgosia26 03 lut 2006, 13:14
Mam pytanie, czy wszystkie zażywacie leki?

Powinnam już dawno wybrać się do psychiatry, racja.

Bo za niedługo tylko szpital mi pomoże.

dziękuje za słowa pocieszenia
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
03 lut 2006, 12:14

Avatar użytkownika
przez cicha woda 03 lut 2006, 13:23
Ja biorę leki od 2 miesięcy, na początku ciężko było u mnie z trafieniem na odpowiedni lek, miałam różne skutki uboczne, itp...
Od paru dni biorę nowy lek (Spamilan), też jestem jeszcze na etapie skutków ubocznych ale mam nadzieję że będzie lepiej.
...ogólnie mówiąc "life is brutal"
poza tym wszystko doskonale...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
731
Dołączył(a)
12 wrz 2005, 12:37
Lokalizacja
UK

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez agnes635 03 lut 2006, 13:31
Ja brałam xanax przez 3 miesiące.Od pół roku nic, no może prawie nic.Jeśli czuję,że zaczyna dziać się coś dziwnego biorę validol-i pomaga.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
365
Dołączył(a)
22 sty 2006, 21:42

Avatar użytkownika
przez agnes635 03 lut 2006, 13:47
Staram się aby jak najmniej osób wiedziało o tym,że chodzę do psychiatry,boję się,że będą mnie traktować jak wariatkę,anjjjja ma rację,w Polsce nadal większość ludzi uważa,że do psychiatry chodzą świry.W moim otoczeniu to temat Tabu.
Alice myślę,że powinnaś porozmawiać z rodzicami,wiem,że musi ci być bardzo ciężko zmagać się z takim problemem jesteś taka młodziutka,musisz mieć kogoś obok siebie aby trzymał cię za rękę.
Forum to nie to samo.Trzymam za ciebie kciuki.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
365
Dołączył(a)
22 sty 2006, 21:42

przez alice_in_the_wonderland 03 lut 2006, 14:02
Rozmawiam często z rodzicami, oni wiedzą co mi dolega, starają się mi pomóc. Mogę na nich polegać, ze wszystkiego się zwierzyć i wysłuchać ich rad. Również stwierdzili, ze powinnam skorzystać z pomocy specjalisty... ale wiadomo jacy są nasi rodacy...
Posty
4
Dołączył(a)
02 lut 2006, 11:58

Avatar użytkownika
przez agnes635 03 lut 2006, 14:19
Nie patrz na to.Ty jesteś najważniejsza Ty i Twoje życie.Powinnaś korzystać teraz z życia a nie walczyć.No cóż niestety nie mamy wpływu na to czy nas dopadnie czy nie.Ale jesteśmy z Tobą.
Pozatym nikt poza twoimi rodzicami nie musi wiedzieć,że się laczysz.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
365
Dołączył(a)
22 sty 2006, 21:42

Avatar użytkownika
przez Marzena 03 lut 2006, 18:52
Witam was!a mi sie wydaje ze duzy wpływ na nasze zycie ma wychowanie dziecka.Mnie wychowywała babcia ojciec ciezko pracował i wieczorami wracał do domu matka juz w południe była z pracy w domu i tylko pamietam jej rozkazy,krzyki i nigdy nie zapomne jak bałam jej sie gdy zbiła mi sie szklanka.Siedziałam wtedy pod stołem i bałam sie ze bedzie wrzeszczec i bic o szklanke babcia przekonywała mnie abym sie nie bała ale juz wtedy wiedzialam czym mi grozi zbicie szklanki.Tak naprawde nie pamietam jak to sie skonczyło ale pamietam ten strach pod stołem,bicie mojego brata i karanie go tym aby kleczał z rekoma podniesionymi w gore pamietam to wszystko.Starsze rodzenstwo na koncu juz chowało paski kable przed nia aby nie biła. O wszystko wszystkim sie czepiała moja babcia a jej matka mowiła ze to diabeł w ludzkiej skórze i chyba tak jest nie chyba tylko napewno.Nie kochała swoich dzieci wychowala nas babcia a ona tylko od nas wymagała,i chec pieniadza kazdy grosik co dostalismy z praktyk zabierała i do tej pory chciała by brac.Naszczescie do mojej kasy sie nie wpierdziela bo to maz pracuje ale brata rozwodnika obiera niby mu tam płaci alementy jego kaska ale male co nieco do siebie bierze,na pozyczki go naciaga i remontuje domek.Nie wiem jak to zrobiła ale kazde jej gesty odczytujemy wtedy gdy cos jej sie nie podoba robi takie gesty ze odczytujemy to lub mowi przez"ogródek"boze jak ja jej nie nawidze i jeszcze musze z moja rodzinka u niej mieszkac to jakies chyba przeklecie ze musze sie z nia tu meczyc.Wychowala nas na zakapleksionych dzieciakow,czasami tródnosc sprawia zeby isc cos kupic bo jest w mojej głowi pytanie czy ja to zrobie dobrze?wbijała do głowy ze jestesmy najgorsi ze swinki wolała by miec przy stole niz nas.Chyba sobie nie zdawała sprawy co mowi i co robi bo inaczej nie umiem tego usprawiedliwic.Chciała bym ja zmienic ale wydaje mi sie ze juz sie nie da ona ma to juz we krwi chec władzy,pieniadza i wszyscy sa głupi tylko nie ona.Przytocze wam jeszcze cos co strasznie mnie denerwuje mam ojca chorego i wystarczy ze wchodze do kuchni a ona chce mi pokazac ze ojciec jest chory i zle sie czuje ,wiecie co robi?wielce wzdycha,udaje wymeczona a jak na to nie reaguje to mowi a wiesz ojca boli to a tamto itd.i tak jest dzien w dzien to człowieka dołuje wiem ze mój ojciec jest tak chory zal mi go to co moge pomagam ale mam dosc wysłuchiwania jej bzdetow.Czy ktos mi doradzi co z taka kobieta zrobic???????????????? pozdrawiam pa.
Pozwólcie mi życ!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
83
Dołączył(a)
31 gru 2005, 22:24

Avatar użytkownika
przez bibi 03 lut 2006, 19:33
marzenko! nie masz wpływu na swoja mame i nigdy mieć nie będziesz. jedynie co możesz zrobic to od niej uciec. Uciec gdzieś daleko i nie przejmowac sie tym toksycznym rodzicem. niestety urazę do mamy bedziesz nosić w sobie do końca życia, ale to tylko dlatego , że pozwalasz jej na to , żeby jej gadanie cię raniło. Jakby ci zwisało co mówi, jakbyś miała wiele wiary w sobie to byś poprostu nie przejmowała się jej gadką.  Uwolnij się od cudzych oczekiwań. !!
Żeby zyskać pewność siebie, trzeba z szacunkiem patrzeć na siebie samego,
Tak więc pracuj nad soba, badź asertywna, i kochaj siebie. to pomoże ci w tym zeby czarownica nie mieszała w twoim życiu (przepraszam jezeli cię uraziłam)
dobrze jest, dobrze jest, dobrze jest , DOBRZE JEST!
Nikt nie jest bezużyteczny na świecie, jeśli pomaga w trudnościach komukolwiek innemu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1373
Dołączył(a)
17 paź 2005, 10:56
Lokalizacja
zgorzelec

Avatar użytkownika
przez Tygryska 03 lut 2006, 20:41
Co do teściowych: jak to było?Miłość do teściowej rośnie wraz z liczba kilometrów jakie nas od niej dzielą- chyba jakoś tak, w każdym razie im dalej tym lepiej.To tak pół żartem pół serio.

A na zupełnie poważnie:rodzina ma ogromny wpływ, ale nie mozna się zafiksowywać na tym co było i na tym jacy oni są. Warto pewne sprawy przemyśleć, wyciągnąć wnioski, ale my ich nie zmienimy i przeszłosci nie cofniemy. To od nas zalezy co zrobimy dalej ze swoim zyciem. Ja powoli staram się przejąc stery, idzie mi opornie, ale sie staram.

Podpisuje sie pod tym co powiedziała bibi[/list]
Avatar użytkownika
Offline
Posty
589
Dołączył(a)
05 sie 2005, 19:14

Avatar użytkownika
przez Marzena 03 lut 2006, 21:35
Nio ja sie dziwie ale za kazdym razem u psychiatry to proponowała mi psychologa.Ja teraz biore leki i zastanawiam sie i szukam dobrego psychologa bo do tego co chodziłam to juz nie moge bo jest prywatny nie podpisali umowy z narodowym funduszem do psychiatry tez chodze prywatnie wiec stac mnie tylko na jedna wizyte prywatna.Szukam jakiegos psychologa i mam zamiar chodzic tylko załuje ze nie moge do tamtej co chodziłam,super babka była.A do psychiatry chodze bo ona tez od poczatku zna moja chorobe i trafia mi z lekami wiec nie chce do jakiegos bandzwoła trafic.Polecam abys poszla do psychologa pa!
Pozwólcie mi życ!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
83
Dołączył(a)
31 gru 2005, 22:24

Avatar użytkownika
przez Tygryska 03 lut 2006, 22:03
Może skonsultuj sie z kimś jeszcze. Mnie psychiatra odrazu odesłał do psychologa. Jeśli nie masz problemów natury psychicznej to niby jakie skoro masz nerwicę?Nie rozumiem...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
589
Dołączył(a)
05 sie 2005, 19:14

Moje objawy, co to może być?

przez noname 03 lut 2006, 22:43
Prawdopodobnie narkotyki były "katalizatorem" mojej choroby. Już się w to nie bawie i nie bede.

Zaczne od tego, że jestem strasznie podejżliwy, ktoś się uśmiechnie to jestem pewien, że się ze mnie wyśmiewa, tak samo gdy na ulicy usłyszę, że ktoś się śmieje, wydaje mi się, że ze mnie (niskie poczucie własnej wartości). Jak mi ktoś naubliża to biore sobie to głęboko do serca i rozmyslam nad tym non stop mimo, że nie chcę, "samo się myśli".
Oprócz tego cały czas czuje się w samym centrum uwagi, gdy ide po szkole mam wrażenie, że wszyscy się na mnie patrzą, autobusów też nie znosze, jak siedzi jakaś baba na przeciw mnie to wydaje mi się, że uważa mnie za jakiegoś ćpuna, patrzy z niechęcią. Wystarczy spojrzenie i już wiem, że ta osoba ma do mnie jakieś wonty. Jestem też bardzo nerwowy, byle co i kto może mnie wyprowadzić z równowagi. Potem jak emocje opadną żałuje i przepraszam. Ostatnio deż doszedł problem z trudnościami w zasypaniu oraz ogólne pogorszenie samopoczucia, cały czas chodzę zdołowany.

Ma ktoś podobne objawy? Co to może być? Do psychiatry ide pierwszy raz za tydzień i szczerze mówiąc troche się boję.

Pozdrawiam tych którzy doczytali do końca:)
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
03 lut 2006, 22:10

Avatar użytkownika
przez Tygryska 03 lut 2006, 22:50
Też jestem bardzo wrazliwa i ciągle myslę że wszyscy zwracaja na mnie straszną uwagę, ale to tylko część moich jazd.
Myślę że nie jest taki istotne "co to" tylko "co z tym zrobić". Idź do psychiatry, nie bój się oni na ogół nie gryzą ;) trzymam kciuki
Avatar użytkownika
Offline
Posty
589
Dołączył(a)
05 sie 2005, 19:14

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 37 gości

Przeskocz do