Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez Michal78 27 sty 2006, 16:28
Nie można się czuć źle non stop. Prędzej czy później człowiek zaczyna obojętnieć na przyczynę tego złego samopoczucia. Może nie jest się wtedy szczęśliwym, ale można wytrzymać i trwać w tym stanie. Dyskusyjne jest ile potrzeba na to czasu. Myślę że na pewno nie kilka dni, ani tygodni.

Z drugiej strony człowiek może próbować coś zrobić z problemem i czuje się lepiej już choćby dlatego, że działa i zyskuje nadzieję. Może więc spróbuj zacząć coś robić ze swoim złym samopoczuciem.
Offline
Posty
70
Dołączył(a)
20 gru 2005, 16:58
Lokalizacja
z lasu

Avatar użytkownika
przez KOREK 27 sty 2006, 16:38
Mozna,można panie Michał78.Niestety można.Kto nie przezył ten nie wie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
470
Dołączył(a)
05 lis 2005, 22:53

Re: Czy ktos z was czuje sie zle non stop

Avatar użytkownika
przez innge 27 sty 2006, 16:49
Don Pablo napisał(a):Bo ja czuje sie zle 24h na dobe. czy ktos tez tak ma :?: :?:


tak :roll: :( :cry:
...a ty... badz... ze mna..., ktory jestes...,
zanim splosze cie mych powiek... zlym... szelestem...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
279
Dołączył(a)
20 sty 2006, 00:45

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Michal78 27 sty 2006, 17:13
Zależy co rozumiecie przez czuć się źle przez cały czas. Jaki okres oznacza "cały czas"? Kilka dni, miesięcy czy lat?

Czy "czuć się źle" to mieć lęki, przez które zamykamy się w swoim świecie, unikamy ludzi? Czy może znaczy to że ma się na utrzymaniu rodzinę i z powodu lęków nie jest się w stanie wyjść do pracy, do sklepu czy nawet zostać samemu w łazience?

P.S. Zmagałem się z objawami nerwicy bez pomocy lekarza kilkanaście lat, co oznacza większą część mojego życia. Mogę powiedzieć, że czułem (i nadal czuję) się źle. A chwilami bardzo źle. Więc daruj sobie te docinki w stylu. Nikt tu nie jest dlatego, że ma takie hobby.
Offline
Posty
70
Dołączył(a)
20 gru 2005, 16:58
Lokalizacja
z lasu

przez Michal78 27 sty 2006, 17:17
Chciałem dodać, że z własnego doświadczenia wiem, że gdy czuję się naprawdę źle, to nie jestem w stanie pisać na żadne fora. Ani tym bardziej czytać rzeczy, które mogą nakręcić moje lęki (już sama myśl o tym powoduje ich nasilenie).
To może będzie najwłaściwsza odpowiedź.

P.S. Trochę się wzburzyłem ;-), ale to podobno dobry objaw.
Offline
Posty
70
Dołączył(a)
20 gru 2005, 16:58
Lokalizacja
z lasu

przez kinga 27 sty 2006, 17:36
mozna sie czuc caly czas zle ale jezeli zle samopoczucie pozwala jeszcze mi jakos funkcjonowac wychodzic z domu itd to stwierdzam ze czuje sie dobrze, (pomimo ze zle) :)
a po nocy przychodzi dzien, a po burzy spokoj
Offline
Posty
34
Dołączył(a)
11 sty 2006, 23:03

przez Michal78 27 sty 2006, 17:49
No właśnie chyba najważniejsze jest to o jakim okresie czasu mówimy, że czujemy się źle. Im on jest dłuższy, tym więcej w naszym samopoczuciu jest zmian na lepsze i gorsze. Wtedy zmienia nam się punkt odniesienia.
Nie mówimy już wtedy że czujemy się źle, odnosząc to do tego co było kiedyś, gdy było wszystko idealnie. Wtedy źle jest gdy jest naprawdę źle, a gdy objawy trochę ustępują czujemy ulgę i łapiemy oddech.
Offline
Posty
70
Dołączył(a)
20 gru 2005, 16:58
Lokalizacja
z lasu

przez Dana 27 sty 2006, 20:48
KOREK< napisz, jak się leczyłeś, czym, jak długo. Bardzo optymistycznie brzmi to, co mówisz. Z objawów swoich o których piszesz ja mam "tylko" hehe, punkt 1. czyli rózne lęki , autobusy, sytuacje społecznego kontaktu, piszesz, że już ich nie masz, sta interesujące jak się tego pozbyłeś.
Offline
Posty
220
Dołączył(a)
23 gru 2005, 04:03

Avatar użytkownika
przez Marzena 27 sty 2006, 22:23
witam!ja mam takie objawy ze jak sie czegos boje to moja wyobraznia nie pozwala mi spac a jak juz zasne to po kilku godzinach budze sie z lekiem i drgawkami cała sie trzese i nie umiem uspokoic.Staram sie sama w sobie wyciszyc ale zadko sie to udaje i jak juz cos sobie wbije do głowy to ciezko mi sie tego pozbyc hmmmm moze posprzatam troche w mojj głowce na wiosne hiihiii!!teraz to smieszne ale jak mam te objawy to okropnie wyglada chodze z kata w kat i nie wiem co z soba robic jedyne co wiem to to ze jak sie połoze do łóżka to okropnie sie czuje musze chodzic i mysle jak by sobie pomoc a jeszcze bardziej pomaga mi rozmowa z kims choc nie zawsze moge moi bliscy traca cierpliwosc .Czy ktos kiedys miał takie objawy?pozdrawiam was wszystkich nerwuski pa!
Pozwólcie mi życ!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
83
Dołączył(a)
31 gru 2005, 22:24

glowa do gory :)

przez marcin78 28 sty 2006, 01:42
wiem latwo sie pisze ...tez mialem cos takiego ze wsumie cale dnie np lezalem w luzku ...
1 udac sie do psychiatry po proszki ... wiem niektorzy stwierdza to glupota nie brac prochow najlepiej ale zeby cos zaczac prubowac robic trzeba sie doprowadzic do jakiegos stanu ... psychiatra i lekarstwa doprowadza do lepszego stanu
2 jak juz mozna bedzie cos robic starac sie spacerowac nawet po domu ... nabierac sily i pewnosci siebie ... to ze pare krokow nie zaszkodzi i ze z sercem ok ... powolutku ... moze to i smiesznie zabrzmi ale trzeba powolutku ... jak nabierzesz ochoty wyjdz na dwor nie daleko ... nabieraj pewnosci ... bierz komorke zawsze mozna zadzwonic po pomoc ...
3 zajecie mysli czyms ... np ja sporo gram choc to napewno nie jest dobre rozwiazanie ...
4 jeszcze cos takiego ... zrobienie czegos dla kogos ... mi np ciezko cos zrobic dla siebie bo ... latwiej dla kogos "sie poswiecic" ... pojdz na spacer dla "kogos" ... umyj naczynia itd ... nie lezec i nie czekac az nadejdzie ...
brak sil powoduje ciagly stres ... organizm sie wyczerpuje bo jest ciagle gotowy do "ucieczki" ... do niebezpieczenstwa stad mozesz nie miec sil ...

wycisz to lekami i sprobuj gl
pozdroofka
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
28 sty 2006, 01:27

Re: Czy mozna zapomniec o nerwicy?

Avatar użytkownika
przez innge 28 sty 2006, 09:28
Iwcia24.9 napisał(a):Czy mozna zapomniec o nerwicy?


...u mnie jest to dosc trudne, odwiedza mnie w momentach, w ktorych niektorym wam, ataki nigdy sie nie zdarzaja: :(

-mam ataki w nocy,
-mam tez ataki, jak dopisuje mi dobry humor,
-jak zaczynam sie smiac...

...odczuwam to jako taki szturchaniec od nerwicy...-zebym przypadkiem o niej nie zapomniala :roll:
...a ty... badz... ze mna..., ktory jestes...,
zanim splosze cie mych powiek... zlym... szelestem...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
279
Dołączył(a)
20 sty 2006, 00:45

Avatar użytkownika
przez bibi 28 sty 2006, 10:00
1)Mijał właśnie trzeci rok mojego nałogu --brania amfetaminy,
2)Byłam w szkole na wieczorówce i zbliżała się matura,
3)Nastąpywało powolne rozstanie się z partnerem pijakiem.

Pracowałam w kiosku ruch i uczyłam się do matury--(uczę się na głos chodząc po pokoju), kiedu nagle się zapowietrzyłam, zdretwiałam, wpadłam w inna rzeczywistość, wystraszona zaczełam trzepać rękami(jakby były mokre), wybiegłam z kiosku(zima) i próbowałam się uspokoić, (napewno wyglądałam jak wariatka)złapałam szczotkę i zaczełam zamiatać przed kioskiem ale nie mijało , wpadłam w panikę, serce mi mało nie wyskoczyło, zrobiło mi się sucho w gardle, ale nie mogłam się napic , bo nie mogłam przełknac śliny, oddychałam jak ryba bojac się, że się udusze w końcu się rozpłakałam i zadzwoniłam do domu by mnie ktoś zmienił. (nieźle im bełkotałam w tą słuchawke)

Potem miałam okres że długo (około miesiąc) czułam się ciągle źle.
W taki stan (zaraz zemdleję) wprawiało mnie każde wzruszenie,--czy 5 z niemieckiego na koniec roku, czy złośc na sprzątaczkę, czy zachwyt nad ciepłem słońca----wszystko.
Potem zauważyłam, że odpuściłam sobie kawę, potem, że działka amfy, która starczała mi na tydzień ( po miesiącu)jeszcze jest, ze boję się zapalić papierosa, że nie pije cocacoli...............odpadły wszystkie nałogi.
Do lekarza wybrałam się jak zobaczyłam pierwszy omam ---mianowicie zobaczyłam jak na ulicy (jednokierunkowej dwupasmowej)zderzaja się dwa samochody(co prawda one się tylko mijały z dużą prędkością, każdy na swoim pasie), ale zareagowałam własnie tak jakby się stukały. Wpadłam wtedy w histerię, a potem w panikę ,że jestem nienormalna psychicznie, że zwariowałam..................

Teraz po uporzadkowaniu zycia, po odejściu toksycznego faceta, po powrocie do rodziców, poczucia bezpieczeństwa, ----no i brania leków --wracam do zycia.
dobrze jest, dobrze jest, dobrze jest , DOBRZE JEST!
Nikt nie jest bezużyteczny na świecie, jeśli pomaga w trudnościach komukolwiek innemu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1373
Dołączył(a)
17 paź 2005, 10:56
Lokalizacja
zgorzelec

Avatar użytkownika
przez KOREK 28 sty 2006, 12:39
Dana napisał(a):KOREK< napisz, jak się leczyłeś, czym, jak długo. Bardzo optymistycznie brzmi to, co mówisz. Z objawów swoich o których piszesz ja mam "tylko" hehe, punkt 1. czyli rózne lęki , autobusy, sytuacje społecznego kontaktu, piszesz, że już ich nie masz, sta interesujące jak się tego pozbyłeś.
Leki -Spamilan,Coaxil,Afobam.Czas - 3 lata.Metoda główna-przełamywanie lekow,czyli nie szukanie ale tez nie unikanie "sytuacji lekotworczych".Powolne ale stanowcze pokonywanie ich."Metoda małych kroczkow"Błąd-brak wizyt u psychologa na poczatku terapi.Plany-wizyta u psychologa aby do konca to wszystko we łbie poukładac.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
470
Dołączył(a)
05 lis 2005, 22:53

co o tym sadzicie?

Avatar użytkownika
przez Marzena 28 sty 2006, 18:07
witam niedawno starałam sie o prace dostałam opornie chodziłam ale chodziłam potem rodzice odmowili mi pilnowania dziecka nie miałam nikogo innego aby był z dzieckiem a byle komu nie chciałam jej dawac pod opieke a gdzies podswiadomie cieszyłam sie ze bede w domu.Sama nie wiem moze jak bym sie uparła i poprosiła matke udało by mi sie pracowac ale chyba miałam za mało samozaparcia,teraz czuje sie okropnie unikam znajomych i rodziny bo nie wiem co mowic dlaczego nie pracuje po 5 latach dostałam prace i po miesiacu zrezygnowałam,zaczełam sie czuc okropnie jak wielka przegrana matka pomogła mi podjac ta decyzje wiedziała ze gdzies tam w podswiadomosci nie chce chodzic do pracy bo sie boje odpowiedzialnosci.Praca ta polegała na obsłudze komputera ja ciezko myslałam i nie mogłam nic zrozumiec poprostu pusta głowa.nikt nie rozumiał ze nie czułam sie na siłach do takiej pracy wolałam nie narobic sobie wiekszych kłopotow.Czy ktos wogóle mnie rozumie!?nie wychodze na zakupy bo boje sie pytan
Pozwólcie mi życ!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
83
Dołączył(a)
31 gru 2005, 22:24

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 45 gości

Przeskocz do