Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez cleo27 09 lis 2007, 22:34
Na lekach sie nie znam to ci nie powiem ,ale co do pulsu to nie stresuj się tym bo nie jest jakis badzo szybki,jest lekko pzyspieszony a jezeli masz tak niskie cisnienie to puls zawsze będzie wyższy!!!!!Czy to te leki tak ci obnizaja? Masz strasznie niskie od tego moze byc ci słabo i mozesz zasłabnąc!
oj....pózniej coś napiszę!
Offline
Posty
338
Dołączył(a)
26 lut 2006, 22:54

do cleo27

przez lidka-1979 10 lis 2007, 16:32
Witaj cleo27.Wielkie dzięki ze zainteresowałeś się moimi frustracjami. Ja tez tak myślę że to wynik leków.Zawsze miałam ciśnienie 120/80,a teraz to już tak się po... że już sama nie wiem.Jednak gdy wylądowałam w szpitalu ciśnienie miałam w normie a tętno 132. pozdrawiam
Lidka
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
09 lis 2007, 21:01
Lokalizacja
Radomsko

znerwicowany (?) ośmiolatek :(

przez })i({ 11 lis 2007, 00:37
Mam problem z ośmioletnim chłopcem, który od jakiś dwóch miesięcy ma problemy żołądkowo-jelitowe. Zrobilismy wszystkie badania, wyniki są bardzo dobre, a mimo tego prawie codziennie dziecko budzi się kilkakrotnie w nocy i wymiotuje, ma też ostrą biegunkę co kilka dni. Dlatego szukam przyczyny psychologicznej. Zastanawiałam się, czy to nie kwestia szkoły, ale nauczycielka powiedziała, że nie ma z nim żadnych problemow, wszyscy go lubia i uczy się bardzo dobrze. W jego życiu ostatnio trochę się zminiło- będzie miał za dwa tygodnie pierwszą siostrzyczke... Wiem, że często ten fakt wywołuje u dzieci lęk przed nową sytuacją, ale my ciągle staramy się go zapewniać, że zawsze będzie bardzo kochany i nikt nie zajmie jego miejsca. Pojawiły się tez u niego jakieś dziwne tiki werbalne, kiedy coś robi ciągle chrząka-właściwie może nie tyle dosłownie chrząka, co wydaje podobne dzwięki. Mam nadzieję, że ktoś będzie mi mógł pomóc, bo do Poradni Psychologiczno-Pedagogiczej dostanę się z nim dopiero za miesiąc :/

PILNE, pomóżcie
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
11 lis 2007, 00:09

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Werty 11 lis 2007, 01:04
Kiedy mialem siedem lat i dopiero zaczynalem szkole lapaly mnie okropne bole brzucha. Tez jakos tak chyba w pazdzierniku (to bylo wieki temu wiec dokladnie nie pamietam). Uczylem sie dobrze, z kolegami problemow nie mialem. Bole zaczynaly sie jakos pod wieczor. Lykalem krople na zoladek, ssalem jakies pastylki, az w koncu, ktorejs nocy bol byl tak silny, ze pojechalem z rodzicami na pogotowie. Okazalo sie, ze nerwy. Badal mnie jakis bardzo stary, dobroduszny lekarz. Po tamtej wizycie na pogotowiu bole ustaly. Same z siebie. Pamietam jeszcze, iz rozmawialem z tym lakarzem o domu, szkole, kolegach (sam mnie wypytywal).
Potem oczywiscie na wszelki wypadek zrobilismy badania i wszystko bylo OK.
Skoro wyniki wyszly dzieciakowi dobrze to chyba jest to problem psychologiczny.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
728
Dołączył(a)
10 maja 2006, 22:49

przez celineczka3 11 lis 2007, 12:52
Ja gdy byłam w wieku kilku lat również cierpiałam na bóle żołądka. Moja mama w ogóle nie wiedziała co się ze mną dzieje. Do tego dochodziły nerwowe tiki twarzy. Pamiętam że brałam jakieś tabletki homeopatyczne przez 3 miesiące i wszystko ucichło by uderzyć ze zdwojoną siłą kilkanaście lat później w postaci nerwicy lękowej i depresji. W zwiąku z tym myśle że objawy Twojego dziecka o których wspominasz mogą mieć podłoże psychologiczne. Jak dla mnie wskazują na ostrą reakcje stresową >>nie wykluczone że wywołaną zmieniającą się sytuacją(czyt.nowy członek rodziny). Według mnie konieczna jest wizyta u specjalisty.Powodzenia:):):)
celineczka3
Offline

Czasem czuję ,że nie mam już siły..

przez cytrynka20 11 lis 2007, 22:25
Dzisiaj mam kiepski dzień.. Ciągle chce mi sie płakać. Muszę się Wam wygadać bo nie mam teraz komu innemu o tym opowiedzieć. Nie wiem co się ze mną dzieje ,ale ciąglę myślę o tym ,że ktoś mnie ukłuł igła na dyskotece i ,że to nie było uszczypnięcie...Im więcej o tym myślę tym większy mam mętlik w głowie. Pocieszam się tym ,że wcześniej zanim mnie ktoś uszczypnął (chyba) ciągle myślałam żeby mnie ktoś nie ukłuł.Jak tak dalej pójdzie to chyba znowu zrobię test na HIV.. Nie wiem co to jest. Jakaś mania prześladowcza? urojenia skoro nie potrafię realnie ocenić co to było? Mam już dość tych zmartwień.. W dodatku dzisiaj się pokłóciłam z rodzicami i nauka nie wchodzi mi do głowy. Jak psycholog nie pomoże mi za jakiś czas pewnie pójdę do psychiatry..Jak próbowałam się zwierzyć z tego mojej mamie To stwierdziła ,że jestem wariatką..może faktycznie jestem. Ale mogła mi powiedzieć cos bardziej pocieszającego. Mojemu chłopakowi nic nie mówiłam ,ale i tak kiedyś stwierdził ,że ,,jestem świrnięta" bo ciąglę chodzę smutna i się dziwnie zachowuję. Wiem ,że nie wolno się poddawać i nie będę tego robić. Ale są takie dni ,że wszystko ijest beznadziejne i człowiek ma już wszystkiego dość.. Sorry ,że tak tu Wam marudzę, ale za to jak będę miała lepszy dzień to napiszę coś bardziej optymistycznego
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
05 lis 2007, 21:07

przez KROPECZKA43 11 lis 2007, 22:33
Witam wszystkich bardzo serdecznie. Chcialam cos zasugerowac. Wszystkie te objawy o ktorych piszecie mogą miec podloze w zjechanym kregoslupie. a ktoz teraz ma zdrowy kregoslup w cywilizowanym swiecie. pisze to dlatego, iz ja rowniez walcze z tymi wszystkimi objawami nerwicowymi lecz najprawdapodobniej glowna przyczyna jest kregoslup, niestabilnosc kregów szyjnych. oto link poczytajcie sobie. warto kupic rowniez ksiazke pt kregoslup w stresie. http://www.ctm.home.pl/?a=czym_sie_zajmujemy
pozdrawiam
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
11 lis 2007, 20:07

przez Vermi 11 lis 2007, 22:57
Abrakadabra napisał(a):Odczuwam takie dziwne nie przyjemne uczucie-jest to lęk.

Ale jaki to jest rodzaj lęku? Wolno płynący? Możesz ewentualnie sam dokonać autoanalizy, ale to wymaga nie lada zdolności. A co do tropów, to przykro mi, ale na prawdę powinieneś brać, bo kiedyś może Cię to przerosnąć, a od tego już krótka droga do załamania nerwowego...
Vermi
Offline

Avatar użytkownika
przez IceMan 12 lis 2007, 12:39
})i({ napisał(a):Zastanawiałam się, czy to nie kwestia szkoły

Witam, nie musi to być koniecznie problem z nauczycielem albo znajomymi w szkole. Możliwe, że
})i({ napisał(a):i uczy się bardzo dobrze

bardzo wiele pracy i nerwów wkłada w to żeby osiągnać te bardzo dobre wyniki. Trzeba to wziąć pod uwagę bo sam takie coś miałem w pewnym czasie w szkole. Na zdrowiu się to w pewnym stopniu odbijało.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Avatar użytkownika
przez scrat 12 lis 2007, 13:51
Ja też. Cholernie żałuję. Na szczęście w pewnym momencie (niestety dużo za późno) opamiętałem się i sobie odpuściłem.

Presja rodziców, nawet nieświadoma, bo są dumni ze zdolnego dziecka, potrafi dużo zepsuć...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
2093
Dołączył(a)
17 lip 2007, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

Prochy, alko, szpital, choroba - moja historia

przez marekk123 12 lis 2007, 21:35
Witam 3 miesiace temu doszlo u mnie do ostrego zatrucia amfetaminą. Wziąłem cały worek za pierwszym razem - byl to moj pierwszy i ostatni raz z feta.

Wcześniej dużo paliłem trawy do tego sporadycznie głównie przed imprezami alko z dropsami (ale opartymi o XTC a nie o fete - czyli takich jakich w Polsce nie ma), bo to wszystko mialo miejsce poza naszym krajem.
Ale wracając wziałem wora i wszystko było ok przez 5h. Chodziłem jak pojebany, świeciłem oczami (text kumpla :]), piłem dużo napojów izotonicznych i paliłem mnóstwo fajek.

Cały koszmar zaczął się na ulicy jak wracałem do domu. W pewnym momencie poczułem silny ucisk w okolicach serca, zaczęło mi się robić słabo, kręcić w głowie, serce waliło mi jak pojebane, ciśnienie to miałem takie, że miałem wrażenie że zaraz mi potarga głowę. Nie mogłem złapać tchu, do tego silne bóle w mostku, sercu - ledwo stałem na nogach, nie wiedziałem co robić wpadłem w panikę, traciłem przytomność, dostałem stanów psychotyzcnych, wydawało mi się że ludzie się na mnie patrzą jak na ćpuna, że wiedzą co zrobiłem.

Jakoś doczołgałem się na ławkę, usiadłem i próbowałem się uspokoić, nie wiedziałem czy dzwonić po karetkę, czy to mi samo minie. Po chwili te stany się zmniejszyły na tyle że doszedłem do domu gdzie mieszkałem z 3 znajomych. Powiedziałem im co się mi dzieje, że chyba muszę jechać do szpitala. Jeden kumpel powiedzial że se h... banię wkręciłem, ze tak jest po fecie itp. Więc siedziałem tak w domu czekając na śmierć. Myślełem tylko o tym kiedy mi serce nie wytrzyma, dostanę ataku serca, udaru mózgu od przegrzania bo temmperature to mialem chyba z 40 stopni.

Okłady z ręcznika i chłodnej wody nic nie pomagały, ciągle miałem bóle w mostku, arytmię, silne skoki cisnienia, ktore trwały kilkanascie sekund i ustepowaly ale byly na tyle silne ze musialem wstać z fotela i czegoś się napić. Bałem sie ogromnie. Najgorzej było jak przyszła noc i wszyscy poszli spać a ja sam zostałem ze swoimi objawami. Sam w ciemnym domu. Miałem takie lęki, psychozy, że nie mogłem usiedzieć na miejscu, nie wiedziałem co robić myślałem tylko o tym kiedy to się skończy, z tego wsyztskiego zacząłem się modlić, a nie modliłem się już od kilku lat. A czas się dłużył. Jakoś przetrwałem całą noc, ale momentami było naprawdę nieciekawie. Objawy ustąpiły następnego dnia po południu. Udało mi się normalnie zasnąć.

Koszmar się zaczał jak się rano obudziłem, zobaczyłem że jestem sam, że nikogo przy mnie nie ma i poczułem znowu silny ból w klatce piersiowej, ciśnienie mi rozrywało głowę, miałem silne zawroty głowy że aż nie mogłem stać na nogach, serce to myslałem ze za chwile sie wykonczy, nie wiedzialem co już robić i zadzwoniłem do kumpla żeby zawiózł mnie do szpitala. Tam podłączyli mi kroplówę, monitor EKG na serce, pobrali krew, mocz. Gdy przyszedł lekarz i mu opisałem co się dzieje pierwsze to spytał się czy brałem XTC albo fete. Oczywiscie zaprzeczylem.

Potem badali mnie jescze 3 lekarze, zrobili rtg płuc i stwierdzili że to wszystko na tle nerwowym, że to wpływ dużych ilości alkoholu (co pewnie też miało na to wpływ, gdzyż dzień wcześniej przed spożyciem fety, byłem nawalony jak nigdy, albo jak zawsze i na drugi dzień ledwo się trzymałem - dlatego wziąłem), że z moim sercem, płucami, klatką piersiową jest wsyzstko ok. Gdy spytałem czy takie stany pogły być po dragach, lekarz tylko uśmiechnął się i powiedział "przecież nie brałeś".

Potem przepisali mi propranolol i wysłali do domu. Od tego czasu zaczałem panicznie się bać zostawać sam w domu, nigdzie nie wychodziłem ze strachu przed ludźmi, otoczeniem, że jak pójde albo zostanę sam to znów dostanę ataku. Przez to mój dobry kumpel który mieszkał ze mną w pokoju był ze mną 24h na dobę). Bałem się że coś jest nie tak z moim sercem i postawowiłem wrócic do Polski na szczegółowe badania. Tak też zrobiłem i po 4 dniach byłem już w domu, poszedłem do lekarza neurologa, opisałem co się stało ten zrobił ekg serca, postukał młotkiem po kończynach i przepisał hydroksyzyne, propranolol, zomiren, magnez i zestaw witamin.

Ale ataki lęków, paniki i problemy z sercem nie ustępowały więc poszedłem do lekarza rodzinnego a ten skierował mnie do psychiatry.
Wszyskto psychiatrze opisałem ten stwierdził zespół lękowy, depresję, nerwicę i zespół odstawienny, zespół stresu pourazowego i zalecił psychologa. Do listy lekarstw dopisał też Zoloft.

Objawy zaczęły powoli ustępować (dzięki Zoloftowi), zacząłem sam z własnej woli (oczywiście w konsultacji z lekarzem) ograniczać inne leki zwłaszcza propranolol i benzodiazepiny.

Teraz po 3 miesiacach czuję się o niebo lepiej, ale ataki powracają z tym, że już nie z taką siłą (wcześniej to podczas ataków musiałem wzywać karetkę, dostawałem domięsniowo diazepam i wszystko wracało do normy). Momentami myślałem że bedzie konieczna hospitalizacja, ale lekarz z pogotowia który do mnie przyjezdzał powiedział że hospitalizacja to ostateczność i póki jest to możliwe powieniem przebywać wsród najbliższych i przy ich wsparciu wracać do zdrowia.

Teraz jest już dobrze, wszystko wraca do normy, nawet czasem wypiję sobie kilka piw, wcześniej po kilku łykach dostawałem ataków a na myśl o tej przygodzie z fetą to już wogóle świrowałem.

DLATEGO MAM PRZESTROGĘ DLA WSZYSTKICH CZYTAJĄCYCH TEGO POSTA: NIGDY NIE NADUŻYWAJCIE SUBSTANCJI ODURZAJĄCYCH A O DRAGACH TO JUŻ NAJLEPIEJ ZAPOMNIEĆ.

Pozdrawiam gorąco. Marek
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
12 lis 2007, 20:43

Avatar użytkownika
przez mia25 12 lis 2007, 21:48
twoja historia to bardzo dobra przestroga.tak sie można na własnie życznie wykończyć.dobrze że teraz jest już lepiej i nic ci sie nie stało.ale ostrą dostałes nauczkę.pozdrawiam
Człowiekowi często zdaje się,że się już skończył że się w nim nic więcej nie pomieści. Ale pomieszczą się w nim jeszcze zawsze nowe cierpienia, nowe radości, nowe grzechy...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
220
Dołączył(a)
04 paź 2007, 20:57

przez Małgoś77 12 lis 2007, 23:22
dopiero sobie uswiadomilam ze ja tez mam leki. przyzwyczailam sie do tej mysli juz powoli, czuje takie nieokreslony strach od czasow liceum chyba. teraz jestem na studiach. czesto boje sie, ze ktos mnie obrazi. a jeszcze bardziej boje sie gdy ide z jakims chlopakiem. ogolnie nie jestem osoba jakas specjalnie niesmiala ale okropnie boje sie ze ktos powie mi cos niemilego. wlasciwie chyba dlatego przestalam sie umawiac z chlopakami. czesto gdy stoi w kolejce w sklepie za mna chlopak to nie kupuje wszystkiiego, co potrzebuje, a jedynie mysle aby stamtad wyjsc... myslicie ze moze miec to zwiazek z moimi bardzo zlymi relacjami z ojcem? jest mi ciezko...
here, where I am
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
25 paź 2007, 23:11
Lokalizacja
Warszawa

Co to jest i jak to powstrzymać?

przez lukka30 14 lis 2007, 12:59
Witam
Chyba to dobry dział na problem, który mam. Od początku roku mam dziwne dolegliwość fizyczne i psychiczne. Mam takie dziwne uczucie duszenia w klatce piersiowej, uczucie dławienia. Do tego dochodzą bóle głowy, ale nie są to typowe bóle głowy, tylko jakieś takie dziwne dreszcze, w potylicy, również w części czołowej głowy, to się zdarza w róznych porach dnia, nieraz mam wrażenie, jakby przechodziło takie wyładowanie w środku głowy od potylicy do czybka głowy, nieraz jest to samoistne, ale często jest wywoływane np. piskliwą muzyką, hałasem. Do tego również dochodzą zaburzenia żołądkowe, często jest to brak apetytu, mdłości, biegunka, nieraz kilka razy musze korzystać łazienki. Oczywiście w czasie trwania tych dolegliwości, mam przyspieszoną pracę serca, bardzo szybki puls, a co za tym idzie oczywiście podwyższone ciśnienie, gdyż normalnie mam w normie (120/80 lub 130/80). Czytałem też hiperwentylacji i podejrzewam, że chyba to mam. Przebiega to tak, że niby z nikąd przychodzi taki dziwny atak jakby strachu paniki, nawte gdy nic stresującego nie robię. Zaczynam wtedy brać bardzo głębokie wdechy, zaczynam mieć zawroty głowy, mdłości, biegunkę. Boję się że to mi się na tyle utrwaliło, że mogę mieć chroniczną hiperwentylację, gdyż jest jakiś czas, że mam normalny oddech, ale jak wpadne w hiperwentylacje to nie mogę przestać, brać tych wdechów, nieraz wiele razy w ciągu dnia i tygodnia. W tym czasie mam takie objawy jak bym nie był sobą, jakby odrywał się od własnej osoby, jakby moje ciało i moja świadomość była osobno, oczywiście napędza to kolejne przypuszczenie, wzrasta ciśnienie, mam coraz większe poczucie "nierealności wszystkiego". Byłem u lekarza, zrobił mi ekg, ogólny wywiad. Boję się że to może być jakiś guz mózgu, tętniak, że mogę dostać udaru. Jestem szczupłą osobą mam 23 lata i nigdy nie chorowałem na nic poważnego. Jeśli kogoś to śmieszy to co napisałem , to trudno, ale jeśli ktoś z was ma podobne dolegliwości to prosze o kilka zdań, bo nie wiem co to jest.
lukka30
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 16 gości

Przeskocz do