Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez IceMan 30 paź 2007, 23:24
KAYUNIA napisał(a):o rany ale zamieszania narobilam tymi wielkimi literkami. przepraszam jeszcze raz wszystkich. coz, tak to jest jak sie nia zna zasad forumowiczow - nowicjuszka!

Ok ;) miłego surfowania życzę ;)
KAYUNIA napisał(a):a jesli chodzi o te cele w zyciu i zamozaparcie to to najtrudniejszy temat dla mnie. czasem czuje sie taka zagubiona. wiem ze potrafie to i tamto ale szlag mnie trafia jak nie moge sie na nic zdecydowac i wtedy bach...gotowe. nerwica bierze gora . nienawidze sie za to!!!

nie ty jedna. To chyba powszechne u nerwusków
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

przez tomakin 31 paź 2007, 01:30
Typowe, książkowe objawy niedoboru MAGNEZU. I to dużego niedoboru. 2 tygodnie łykania tabletek magnez + B6 i po zaburzeniach pracy nerwów obwodowych nie będzie śladu. Warto tez jednocześnie popijać wapno rozpuszczalne, ewentualnie potas czy cynk - łykanie samego magnezu może lekko zakłócić równowagę tych pierwiastków (jeden zależy od drugiego).

To nie jest żadna nerwica ani nic co wymaga kontroli lekarza, na 100%.
Offline
Posty
737
Dołączył(a)
21 paź 2007, 18:49

przez tomakin 31 paź 2007, 18:59
Co innego spożycie, co innego przyswajanie i metabolizm. W czasie stresu magnez ucieka z organizmu jak szalony, współczesne kakao też nie rośnie na glebie zbyt bogatej w ten pierwiastek. Kup sobie magnez z witaminą B6, dodatkowo witaminę B complex (zestaw wszystkich witamin z grupy B), magnez raz, góra dwa razy dziennie, witaminy 3 razy. Do tego wapno rozpuszczalne i ewentualnie potas - chyba, że chcesz za 2 tygodnie zastanawiać się czemu Ci stawy strzelają :D

Aha, picie kawy, dużej ilości herbaty czy napoi gazowanych wypłukuje magnez z organizmu. Spożywanie dużych ilości błonnika czy wapnia (np produkty mleczne) blokuje jego przyswajanie. Tak samo dieta bogatotłuszczowa... no, przyczyn są dziesiątki.

Zawartość magnezu w czarnej czekoladzie (ilość jaką zjadasz) to 50 mg, w kakao (ilość jaką wypijasz) jeszcze mniej. Razem w tych "specjałach' masz poniżej 100 mg magnezu.

Dziennie zapotrzebowanie osoby całkowicie zdrowej to 300 mg, dla osoby z nerwicą czy żyjącej w stresie norma zaczyna się od 500 mg. Kakao i czekolada razem wzięte nie pokrywają u Ciebie nawet 20% zapotrzebowania, przy czym pewnie i tak tylko połowę z tego przyswoisz.

Do picia zalecam wodę mineralną niegazowaną (gazowana wręcz wypłucze resztki magnezu), zwróć uwagę żeby miała 2 razy tyle jonów wapniowych co magnezowych.

Aha, nie wiem ile płacisz za kwasy omega 3 i omega 6, ale doskonałe ich źródło to zmielone w blenderze ziarna siemienia lnianego (1 łyżeczka / dzień powinna starczyć). Są całkowicie stabilne. Zwróć uwagę żeby ziarna nie były odtłuszczone. Zresztą z tym omega3 i omega6 to wielka ściema, organizm bez problemu je syntetyzuje z innych tłuszczy w miarę potrzeb.

Jakieś jeszcze pytanka? Odpowiedź zapewne znajdzie się tutaj:

http://vegie.pl/topics80/954.htm

//edit

dla ciekawskich - uzupełnianie magnezu w organizmie trwa kilka tygodni, pełna regeneracja (np regeneracja osłabionego systemu odpornosciowego) trwa lekko ponad miesiąc, licząc od od czasu gdy wszystko zostało już uzupełnione.

Innymi słowy - 1.5 do 2 miesięcy i będzie bardzo wyraźna poprawa stanu zdrowia - znikną kłopoty z przeziębieniem, poranne złe samopoczucie, chłód w kościach, większość depresji, jakieś bzdury typu łupież łojotokowy (on raczej zależy od paru innych czynników, ale system odpornościowy gra przy nim pierwsze skrzypce).

//edit 2

jeśli niedobory są naprawdę ostre, można brać 2 tabletki magnezu z wit B6 / dzień, ale z góry mówię że to nieco ryzykowne, takich rzeczy nie robi się póki nie ma się naprawdę ostrego niedoboru. Chociaż te 2 przypadki powyżej to niedobory pierwszej klasy..

No ale lepiej 1 tabletka + dodatkowo np magnez rozpuszczalny + woda mineralna wysokomagnezowa niegazowana + dieta bogata w magnez + eliminacja czynników blokujących przyswajanie. Chodzi tutaj o to, że magnez z witaminą B6 jest przyswajany niejako "na siłę", podczas gdy magnez z preparatów bez tej witaminy jest z reguły przyswajany na zasadzie "ile trzeba tyle bierzemy a potem stop", więc trudniej je przedawkować.
Offline
Posty
737
Dołączył(a)
21 paź 2007, 18:49

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

"Nic pani nie jest"

przez Andzia 01 lis 2007, 19:30
Siema, po 6 tygodniowej terapii postanowilam znowu tu zajrzec.
Przez prawie miesiac czulam sie swietnie, zrobiono mi wszystkie badania, lacznie z rezonansem magnetycznym glowy i wyszlo, ze jestem w gruncie rzeczy zdrowa jak ryba.
Ledwie sie na powaznie zaczal semestr, a juz znowu codziennie chodze przymulona i mam wrazenie, ze zaraz padne trupem.
Mam caly czas jakby ciezka glowe i wrazenie, ze mam zachwiania, chociaz tak nie jest. Na szczescie nie mam juz atakow paniki po tych badaniach i terapii ale i tak czasami mysle, ze sie juz wiecej nie obudze. Do lekarza nie mam po co isc no bo nic mi nie jest. Cholera, wiem to i juz dawno przestalam sobie wmawiac, ze jestem chora, ale co z tego jezeli mam takie dolegliwosci, ze nie potrafie normalnie funkcjonowac? I na dodatek nie ma na to lekarstwa!
Czy ktos z was tez tak ma i jak sobie z tym radzi?
Pozdrowionka
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
12 sie 2007, 14:26
Lokalizacja
Slubice

przez Pstryk 01 lis 2007, 19:42
Ciężka sprawa Kochanie, ja mam wrażenie że z tym się urodziłam i z tym umrę. Ale wiesz co, wygląda mi to na depresję po trochu. Czy kontynuujesz terapię?
Pstryk
Offline

przez tomakin 01 lis 2007, 19:45
Niekoniecznie musi to być nerwica, może być jedno z kilkuset ciężko wykrywalnych schorzeń, które nie wyjdą nawet w rezonansach.

Nie masz przypadkiem dodatkowych dolegliwości?
Offline
Posty
737
Dołączył(a)
21 paź 2007, 18:49

Zespół lęku napadowego w przebiegu nerwicy

przez ytfryn 02 lis 2007, 18:18
Zespół lęku napadowego w przebiegu nerwicy... Jak skutecznie to można leczyć? Mnie wydaje się, że lekarze stawiając taką diagnozę bardzo często mylą (niestety) lęk napadowy z tzw. lękiem uogólnionym. Lęk uogólniony przecież trwa cały czas, zaś napadowy pojawia się i znika w pewnych odstępach.
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
02 lis 2007, 17:48

przez naamah85 02 lis 2007, 18:42
no mi na lęki napadowe pomogl Afobam brany doraznie...obecnie jestem jednak na Seroxacie, chociaz lekarz byl poinformowany o napadowym wystepowaniu lękow...no ale nie mnie to oceniac, bo lekarzem nie jestem :)
Offline
Posty
96
Dołączył(a)
26 lip 2007, 12:21
Lokalizacja
Łódź...

przez Andzia 02 lis 2007, 20:19
Deprecha, no nie wiem, bo psychicznie sie wlasciwie dobrze czuje. To byly takie specialne zajecia terapeutyczne, musialam tam codziennie chodzic na muzykoterapie, ergoterapie, rozmowy, gimnastyke i takie tam. Co prawda oni polecali mi sie zglosic do terapeuty jak wroce na uczelnie, ale ja sie tak swietnie czulam ze (chyba blednie) uwazalam, ze nie jest to konieczne.
Oczywiscie nie moge do konca odpedzic mysli, ze moze faktycznie jednak jestem na cos chora, ale to juz nawet mnie samej wydaje sie malo prawdopodobne, bo po pierwsze po terapii mi wszystko przeszlo jak reka odjal, a po drugie i teraz to przechodzi w konkretnych sytaucjach, np. gdy jestem bardzo zajeta czyms, bardzo uradowana albo podekscytowana albo kiedy sobie zwyczajnie wypije piwko ;-)
Jezeli to by mialo czysto fizyczne podloze to nie sadze zeby sobie ot tak czasami przechodzilo w zaleznosci od mojego stanu psychicznego.
A ja jednak gleboko w to wierze, ze nikt z nas z tym nie umrze.
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
12 sie 2007, 14:26
Lokalizacja
Slubice

przez celineczka3 02 lis 2007, 20:36
Zaburzenia emocjonalne takie jak nerwica czy zespół lęku napadowego itd. leczy się przede wszystkim psychoterapią!Leki są pomocne ale często niewystarczające.Dzieje się tak dlatego że likwidują co prawda doznania fizyczne ale nie likwidują przyczyny.......i tu pole do popisu ma psychoterapia.Dlatego często łączy się te sposoby leczenia.Pozdrawiam:):)
celineczka3
Offline

przez tomakin 02 lis 2007, 22:29
Każda choroba wewnętrzna ma to do siebie, że przy dobrym samopoczuciu po prostu zapomina się o niej. Tak samo po terapii - odpowiednie podejście i nawet człowiek bez obu nóg będzie szczęśliwy, zadowolony z życia.

Innymi słowy, dalej nic nie wiesz. Pozostaje pytanie - czy po prostu "źle się czujesz" i "czujesz że jesteś chora", czy też masz jakieś konkretne objawy, nawet tak z pozoru nic nie znaczące jak bulgotanie w brzuchu po zjedzeniu czegoś słodkiego czy dokuczliwy łupież. Powodem złego samopoczucia, ba, samopoczucia naprawdę paskudnego może być taki banał jak np brak równowagi jakiś składników mineralnych w organizmie czy niewłaściwie dobrana dieta.

Owszem, może też być depresja czy nerwica, ale nie musi. Werdykt 'nerwica' zapada po eliminacji wszystkich możliwych przyczyn organicznych.
Offline
Posty
737
Dołączył(a)
21 paź 2007, 18:49

co się ze mną dzieje?

przez To-nie-ja 02 lis 2007, 23:33
Nie jestem w stanie dokładnie opisać tego co ostatnio odczuwam, więc spróbuję to wyrazic jak najkrócej. Ostatnio (jakiś tydzien) czuję się dziwnie, jestem zdenerwowana, wiecznie trzęsą mi się ręce, wszystko mnie drażni, nic mnie nie cieszy. Do tego czasami mam typowe objawy nerwicowe. Czasem "napada" mnie coś takiego, że zaczynam się bardzo denerwowac, tak "wewnętrznie", boję się, że stracę panowanie nad sobą. Próbuję się uspokajać, zdaję sobie sprawę, że to siedzi tylko w mojej głowie, że na zewnątrz nic złego się nie dzieje, ale i tak nie mogę tego opanować. Po za tym zawsze miałam bardzo niską samoocenę, ale ostatnio już osiągnęłam niemalże dno. Nie mam nikogo, komu mogłabym się wyżalić. Dodam, że kilka lat temu miałam problemy zdrowotne, jak się okazało właśnie na tle nerwowym, ale nigdy nie byłam u psychologa. Zawsze byłam osobą wesołą, z duzym poczuciem humoru i właśnie ta dwoistość wydaje mi się dziwna... po prostu czasem potrafię się śmiać, a potem, jak nikt nie widzi płaczę... Czy komuś znane są te objawy? Może ktoś będzie mógł mi coś doradzić :(
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
02 lis 2007, 23:03

Avatar użytkownika
przez Mooni 02 lis 2007, 23:41
To-nie-ja napisał(a):Czy komuś znane są te objawy?


mnie po m.in. takich wyznaniach psychiatra stwierdził nerwicę lękową
Jeżeli nie wolno, a bardzo się chce, to można :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
670
Dołączył(a)
24 sie 2007, 09:13

przez Dziewczyna_18 03 lis 2007, 00:03
Oj, ja mam bardzo podobnie. :) Tez niby zdaję sobie sprawę, że to wszystko siedzi we mnie, ten lęk, obawy, nerwy, że z zewnątrz to zupełnie inaczej wygląda i ogólnie moje myśli nie mają na nic wpływu. Ale to nie dochodzi do mnie w pełni :/ Chyba wybiorę się z tym do psych bo to się pgarsza. Najgorzej jest, jak wyobrażam sobie różne "scenariusze" tego co może się wydarzyć, a potem mi się wydaje, że wpływają one na rzeczywistość..:/ Nie można za długo czekać, kiedy w grę wchodzi psychika. Im szybciej poszuka się zaufanego specjalisty tym lepiej bo tym krocej będzie trwało leczenie a czekanie tylko może wszystko pogłębić...
"Ze mną można tylko pójść na wrzosowisko i zapomnieć wszystko [...] Ze mną można tylko w oddali znikać cicho"

Jako że mimo upływu czasu mój login się nie zmienia, a ja się starzeję;)to dodam że jestem z rocznika89:P (Wiek jest czasem istotny:P)
Offline
Posty
72
Dołączył(a)
01 lis 2007, 23:09

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do