Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez Moniczka 22 paź 2007, 12:37
Jak w takim razie opanowac mdlosci,przeciez musi byc jakis sposob,mnie nawet przed chwila to trzymalo przy rozmowie ze znajomymi,organizm nie odpuscil,czy ja umre...?Zwymiotuje..?
Moniczka
Offline

przez edzia 22 paź 2007, 16:43
rozpocznij leczenie u pschiatry jak najszybciej.Bez tego nie dasz rady.Będzie coraz gorzej.Nie załamuj się leczenie u psychiatry to nic złego.Poczytaj na forum ile młodych ludzi ,takich jak ty, ma ten sam problem ,nie jesteś sam.Głowa do góry i marsz do lekarza zdrowie przecież najważniejsze.Maturę można zdać póżniej. ;)
Offline
Posty
86
Dołączył(a)
19 paź 2007, 23:43

przez cleo27 22 paź 2007, 18:50
Ja często mam uczucie tego trzymania mnie w mega napięciu,nawet cięzko to opisac,poyrafi mnie to trzymać nawet pół dnia i nagle samo odchodzi
oj....pózniej coś napiszę!
Offline
Posty
338
Dołączył(a)
26 lut 2006, 22:54

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez eligojot 22 paź 2007, 19:04
Umrzeć nie umrzesz, zwymiotować też raczej nie... Ja przez 3 miesiące nie wychodziłem z domu z lęku przed mdłościami! Jakoś sobie poradziłem - uświadomiłem, że to tylko nerwy i był spokój na jakiś rok. Teraz wszystko powróciło.

Wstyd mi chodzić do psychiatry, bo taki młody i w ogóle. Wstyd mi wykupować psychotropy w aptece z takich samych powodów. Ale nerwica to część mojego życia, towarzyszyła mi od kiedy podjąłem studia...
Bóg zawsze odpowiada na prośby. Czasem jednak odpowiedź brzmi: "Nie".
Avatar użytkownika
Offline
Posty
710
Dołączył(a)
09 paź 2007, 17:05

Avatar użytkownika
przez mia25 22 paź 2007, 19:14
eligojot napisał(a):Wstyd mi chodzić do psychiatry,bo taki młody i w ogóle. Wstyd mi wykupować psychotropy w aptece z takich samych powodów.

dlaczego wstyd przecież to lekarz jak każdy inny.skoro ciało może chorowac to psychika też.a już psychiatra wie o tym najlepiej nie takie już choroby leczył.nie ma sie czego wstydzić.
Człowiekowi często zdaje się,że się już skończył że się w nim nic więcej nie pomieści. Ale pomieszczą się w nim jeszcze zawsze nowe cierpienia, nowe radości, nowe grzechy...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
220
Dołączył(a)
04 paź 2007, 20:57

Avatar użytkownika
przez mia25 22 paź 2007, 19:21
Abrahams
naprawde idź do lekarza w tym stanie sam już sobie nie poradzisz.pomóż sobie.maturą sie nie przejmuj można zdac za rok.a poza tym nie zmuszaj sie do niczego bo potem to jeszcze bardziej bedziesz odchorowywał.a musisz mieć dużo sił. z psychiką nie tak łatwo nie doprowadzisz sie do pionu w 48 godzin.
Człowiekowi często zdaje się,że się już skończył że się w nim nic więcej nie pomieści. Ale pomieszczą się w nim jeszcze zawsze nowe cierpienia, nowe radości, nowe grzechy...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
220
Dołączył(a)
04 paź 2007, 20:57

przez cobretti 22 paź 2007, 21:48
Jeśli komuś dokuczają jakieś symptomy choroby, choć wyniki, badania tego nie potwierdzają, można jeszcze domniemywać, że lekarz się mylił, badania nie były zbyt dokładne itd.
Zresztą nadzieję należy mieć zawsze, ale..... zawsze jest to ale.

Gdy dolegliwości z czasem się zmieniają, zastępują, należy brać pod uwagę że to już nerwica.
Osobiście przechodzę już to bez mała 20 lat.
Zaczęło się od mdłości jeszcze w szkole podstawowej. Do tego dochodziły duszności. Czasami musiałem uciekać z lekcji. Na szczęście nie wpływało to na moją naukę i nigdy nie miałem problemów w szkole.
Później doszły do tego problemy żołądkowe, bóle brzucha, nudności.

Oczywiście po drodze multum badań, nic nie potwierdzających.

Następnie problemy sercowe, kołatanie, szybkie tętno, uderzenia ciepła.

Na koniec zawroty głowy, uczucie nadchodzącego omdlenia itd

Do tego wszystkiego dochodzą lęki o własne życie, o to że za chwilę umrę albo zwariuję. Do tego uczucie bezradności i takiego wyobcowania.
Z jednej strony niechęć do życia, do tej męczarni, a z drugiej nie wyobrażam sobie by mnie nagle zabrakło.
To wszystko działa jak błędne koło.
Choć wszystko dzieje się okresowo raz jest lepiej raz gorzej, to ogólnie chyba zaczyna mi brakować sił.

Także dam radę wszystkim którzy dopiero wkraczają w ten świat.
Czym prędzej znajdźcie dobrego psychoterapeutę i pomóżcie sobie sami.
Na pewno będzie to o wiele łatwiejsze niż w moim przypadku, gdzie zdecydowałem się na to dopiero nie dawno.
Pozdrawiam wszystkich bo w końcu to mój pierwszy post na tym forum.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
09 paź 2007, 21:23
Lokalizacja
3-miasto

przez edzia 22 paź 2007, 22:06
cobrettiwidzę,że jesteśmy dwie z tym samym problemem.Ja choruję ok 3 lat a leczę się od 5 miesięcy.Z perspektywy czasu ,wiem,że najlepiej rozpocząć leczenie :roll: po pierwszych objawach,zanim dołączą się nowe.
Offline
Posty
86
Dołączył(a)
19 paź 2007, 23:43

przez Myszka2022 22 paź 2007, 22:30
Witam! Dzisiaj jestem pierwszy raz na forum. Moja choroba ujawniła się mniej wiecej w połowie kwietnia. Był dzien jak kazdy inny. Właściwie nie byłam niczym przejęta. Jechałam do szkoły autobusem i nagle poczułam dziwne uczucie pustki w głowie. Do tego zaczęło robić mi się słabo, czułam dziwne napady ciepła. Natychmiast wysiadłam z autobusu. Od tego dnia wiele sie zmieniło w moim życiu. Poszłam do lekarza, dostałam skierowanie na badania. Wszystko okazało sie O.K. Lekarka stwierdziła że to na tle nerwowym. Przepisała mi jakieś ziołowe leki. Czułam sie coraz gorzej. Przestałam jeżdzic do szkoły. Naszczęście nauczyciele mnie przepuścili. Co prawda mam w indeksie same 2(ucze się wieczorowo) z tego powodu że miałam wiele niezaliczonych godzin. Po jakimś czasie objawy zaczęły się nasilać. Zaczęłam dziwnie widzieć, ciągle było mi słabo, czułam się obca sama sobie. Najgorsze jest to, że przestałam wychodzić z domu. Bałam się nawet jechać na ślub brata(ale jakos się przełamałam)- to był jedyny dzień w wakacje kiedy wyszłam z domu. Bardzo pomogła mi rodzina. Mama praktycznie na siłe zawiozła mnie do specjalisty. Psychiatra po rozmowie ze mną przepisał mi Xetonar. Na początku czułam sie okropnie. Nie wychodziłam z łóżka. Ale po jakimś czasie zaczęłam się przełamywać. Teraz wychodzę na dwór chociaż są dni że czujęn tą okropną pustkę w głowie i mam napady lęku. Psychiatra powiedział,że to się może jeszcze zdarzać. Są dni lepsze i gorsze. Dalej boje sie jeździć autobusami co wiąże się z tym,że musiałam przerwać szkołę, mimo że byłabym teraz w klasie maturalnej. Na szczęście mam wielkie wsparsie rodziny i mojego chłopaka. Powoli zaczynam mięć nadzieje, że wszystko wróci do normy. Wiem, że przedemna dużo jeszcze dużo pracy. Buziaki dla wszystkich!!!!
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
21 paź 2007, 23:27

przez edzia 22 paź 2007, 23:26
Abrahamsidz najlepiej już jutro do lekarza nawet pierwszego kontaktu on napewno coś poradzi.

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 11:39 pm ]
Chyba za dużo przejmujesz się maturą.Wrzuć na luz .Czas zadbać o zdrowie.
Offline
Posty
86
Dołączył(a)
19 paź 2007, 23:43

przez Myszka2022 22 paź 2007, 23:46
ABRAHAM ja też uwazam,że powinienes iść do lekarza. Sam sobie nie poradzisz. Ja tez długo zwlekałam i teraz bardzo tego żałuje. A szkołom sie nie przejmuj. Ja jestem w podobnej sytuacji. Chodziłam 2 lata do technikum i zrezygnowałam. Poszłam do liceum i musiałam zacząć nauke od pierwszej klasy. Teraz znoeu przerwałam nauke chociaż pisałabym w ty roku mature ponieważ ujawniła sie moja choroba. Idź do lekarza on Ci naprawdę pomożę. A szkole skończysz w przyszłym roku jak sie wszystko unormuje.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
21 paź 2007, 23:27

przez edzia 22 paź 2007, 23:56
Abrahamsweżprzykład z koleżankiMyszka2022i zacznij sięleczyć.Naprawdę nie chcesz wiedzieć jakie są skutki nie leczonej depresji[nerwicy co może byćw twoim przypadku.] :cry:
Offline
Posty
86
Dołączył(a)
19 paź 2007, 23:43

Avatar użytkownika
przez mia25 23 paź 2007, 15:25
Myszka2022 napisał(a):Powoli zaczynam mięć nadzieje, że wszystko wróci do normy.

na pewno wróci :smile: tak trzymaj :smile:
Człowiekowi często zdaje się,że się już skończył że się w nim nic więcej nie pomieści. Ale pomieszczą się w nim jeszcze zawsze nowe cierpienia, nowe radości, nowe grzechy...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
220
Dołączył(a)
04 paź 2007, 20:57

Avatar użytkownika
przez zamknietywsobie 24 paź 2007, 11:52
Ja zawsze przed snem staram sie myslec o czyms przyjemnym ;) I tym sposobem zapominam o tych wszystkich napadach leku ;) Spokojnie sobie zasypiam i jest loozik. Nerwice mam juz od malolata ale te mocniejsze objawy mam juz od ok 2lat.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
16 paź 2007, 19:18

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Pholler i 26 gości

Przeskocz do