Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez mia25 14 paź 2007, 14:22
andia
zobacz pare tematów niżej od tego masz derealizacja.depersonalizacja tam sobie poczytaj.
Człowiekowi często zdaje się,że się już skończył że się w nim nic więcej nie pomieści. Ale pomieszczą się w nim jeszcze zawsze nowe cierpienia, nowe radości, nowe grzechy...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
220
Dołączył(a)
04 paź 2007, 20:57

nie wiem co mi jest...

przez cocco 14 paź 2007, 16:48
ja mam lęki przed chorobą psychiczną-boję się, że mam schizofrenię, że za chwilę nie wytrzymam, że stracę tożsamość, przestanę kontrolowac moje myśli... okropny strach, lęki, ataki paniki. nie wierzę w to, że mogę być zdrowa, tylko ciągle myślę, że w końcu to się przekształci w schizofrenię-albo jakąś inną psychozę, że będę miała urojenia, przestanę być sobą... są okresy lepsze (bardzo krótkie) i są ogromne lęki każdego dnia. nawet jak uczucie denerwowania się mija, zostaje takie rozdrażnienie, i tak cały czas analizuję, czy wszystko ze mną ok, czy jak z kimś rozmawiam to mówię na temat? czy nie wydaje mi się, że coś słyszę albo widzę? czy nie wydaje mi się, że ludzie słyszą moje myśli? strach przed schizofrenicznymi objawami... czasem umiem sobie wmówić, że mam tylko nerwicę (rzadko w to wierzę tak do końca, ale lęk częściowo ustępuje), czasem myślę, że to już na pewno schizofrenia/urojenia/psychoza. miał ta k ktoś? nie chcę iść do psychiatry-5 lat temu miałam nerwicę, ale wydaje mi się, że lżejszą; jakoś poradziłam sobie z objawami i przeszło, prawie całkiem. pojawiały się tylko sporadyczne lęki, rzadko bardzo ataki paniki. teraz nie wiem już, co robić. czasem myślę, że to już choroba psychiczna-o, np. dzisiaj, miałam uczucie że właśnie zaraz przestanę się kontrolować, że ja to nie ja, że mam zaburzenia myślenia i że czuję, że to nie moje myśli... i wielki atak paniki... czy to może być depersonalizacja? takie poczucie czasem rozlania siebie, zupełnie inaczej, gdy byłam zdrowa i świadoma w pełni swojej tożsamości...pomóżcie proszę... i ważne pytanie-czy nerwica może ewoluować w stronę psychoz,urojeń, schizofrenii?? czuję się dziwnie od 2 dni i zastanawiam się, czy to już nie urojenia, nie denerwuję się, tylko obserwuję uważnie otoczenie, czy wszystko wygląda normalnie itd., starając sie "dostrzec omamy", boję się, że to już urojenia...i po chwili wielkie lęki. eh:( może to derealizacja? prócz tego mam oczywiście poczucie, że ja to nie ja, że zaraz się coś ze mną stanie, zniknie albo nie będę panowała nad swoimi myślami... że ktoś inny będzie nimi sterował-boję się, że nagle zacznę właśnie czuć, że stanę się kimś innym, całkowicie zapominając o sobie. to wygląda na schizofrenię, urojenia, psychozę, rozdwojenie jaźni, słowem wszystkie zaburzenia i choroby psychiczne;] pomóżcie:(
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
13 paź 2007, 16:15

Avatar użytkownika
przez mia25 14 paź 2007, 17:42
cocco
wiesz ja też długo nie chciałam iśc do lekarza myslałam ze dam sobie radę.ale pewnego dnia miałam taki atak lęku myslałam ze zwariuje ze nie dam rady.też sie już bałam ze to jakaś psychoza bo gdzieś przeczytałam ze może sie to zrobić z nerwicy.no i poszłam w końcu do tego lekarza.teraz zaczełam brać leki.więc nie bój sie i idź on ci pomoże.
Człowiekowi często zdaje się,że się już skończył że się w nim nic więcej nie pomieści. Ale pomieszczą się w nim jeszcze zawsze nowe cierpienia, nowe radości, nowe grzechy...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
220
Dołączył(a)
04 paź 2007, 20:57

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez cocco 14 paź 2007, 21:22
tylko, że w sumie ja nikomu nie mówiłam, co się ze mną dzieje... nikt tego nie wie. teraz jakbym powiedziała rodzicom/chłopakowi, że od 2 miesięcy mam nieprzerwane praktycznie lęki, o to czy jestem zdrowa psychicznie i czy już przypadkiem nie mam urojeń, chyba pomyśleliby że naprawdę jestem wariatką. chyba, że pójdę gdzieś prywatnie i na własną rękę. czy wie ktoś może czy gdzieś tu na forum są może jakieś kontakty do lekarzy z poznania lub okolic?
naprawdę to może przekształcić się w psychozę? eh niezbyt pocieszająca informacja... i pewnie nowy powód następnych lęków.
i czy wie ktoś może, czy jednym z objawów somatycznych nerwicy może być na przykład takie dziwne jakby kręcenie się w głowie? uczucie jakby zaniżonej równowagi...
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
13 paź 2007, 16:15

Avatar użytkownika
przez mia25 14 paź 2007, 21:45
cocco
jak im dobrze wytłumaczysz to powinni ci raczej pomóc niż myśleć ze jestes wariatką bo nie jestes.tą psychozą sie nie przejmuj bo ja to tylko raz gdzies przeczytalam to i nie biore tego już teraz do siebie.tak objawem nerwicy są zawroty głowy.możesz poszukać na forum gdzie sie udac ale zawsze też możesz sie zapytac sowjego lekarza rodzinnego gdzie sie udac.
Człowiekowi często zdaje się,że się już skończył że się w nim nic więcej nie pomieści. Ale pomieszczą się w nim jeszcze zawsze nowe cierpienia, nowe radości, nowe grzechy...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
220
Dołączył(a)
04 paź 2007, 20:57

Avatar użytkownika
przez Gosiulka 14 paź 2007, 21:51
U mnie nerwica właśnie objawiła się zawrotami głowy i panicznymi atakami leku. cocco idż lepiej do specjalisty po co się tak męczyć on ci napewno pomoże ;) Pozrawiam :mrgreen:
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
851
Dołączył(a)
15 wrz 2007, 16:26
Lokalizacja
pomorskie

Avatar użytkownika
przez Andrew_i 14 paź 2007, 22:41
COCO tak jak wcześniej wszyscy praktycznie napisali idz do specjalisty i się nie bój i nie wstydz. Lekarze są po to by tobie pomóc tak samo rodzina i twój boy oni zrozumieją <może nie tak jak osoby o podobnych objawach>ale zrozumieją że coś sie w twoim życiu dzieje niedobrego i na pewno będą chcieli tobie pomóc. Napewno nie zwaryjujesz ani nie będziesz bardziej chora. Musisz iśc koniecznie do specjalisty który pomoże tobie :D .
zbierz w sobie siły i skonsultuj się z lekarzem :D Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
16 lip 2006, 22:44

przez cocco 14 paź 2007, 23:06
wiem, wiem, że powinnam iść do lekarza. sama robię sobie krzywdę tym, że nie idę. ale: do lekarza rodzinnego iść nie mogę-znajoma mamy, małe miasto. prywatny-brak kasy, ale to by się dało jeszcze skołować. a boję się powiedzieć bliskim, bo: moja mama kiedyś chorowała na nerwicę-ona bała się zawału serca, ja choroby psychicznej... pewnie powiedziałaby, że poradzę sobie z tym sama, tak jak ona to przezwyciężyła. trudno byłoby jej wytłumaczyć, że raz sobie "poradziłam", a po niespełna 5 latach wróciło, mocniejsze i bardziej dołujące. poza tym jest przewrażliwiona, jakbym jej powiedziała nie miałaby końca baczna obserwacja i wypytywanie, czy może nie jest mi lepiej itd. to wykańczające.
a chłopak... nie chcę, żeby myślał, że ma dziewczynę-wariatkę:/ nie zasługuje na to. nigdy nie słyszał pewnie o czymś takim jak "nerwica", więc w ogóle to byłoby dla niego szokiem.
i jeśli ja już mam urojenia i psychozy? jeśli już jestem chora psychicznie? tego się najbardziej boję. wiem,głupie, ale po prostu nie umiem opanować tych wszystkich myśli i wątpliwości.
boję się wychodzić z domu. dziś poszłam "do kościoła" i stałam godzinę na cmentarzu, żeby chociaż trochę sobie oszczędzić tego strachu. ciekawe, czy kiedyś będzie lepiej. :(
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
13 paź 2007, 16:15

przez piotras23 14 paź 2007, 23:46
Cześć mam 23 lata , ataki paniki mam od jakis 3 lat.Moja nerwica to głównie fobia społeczna. Sam zauważyłem że denerwuje się jedynie w obecności innych osób , a kiedy jestem sam to nigdy. Moja nerwica objawia się w ten sposób że zaczynam się strasznie pocić, trzęsą mi się ręce i głowa, powiększają mi się źrenice, mam strasznie sztywne ruchy, głos mi się podnosi i ledwo łapie oddech jednym słowem wyglądam jakbym zobaczył ducha. Do niedawna myślałem że mi to przejdzie ale chyba wygląda że nie ma szans. Najgorsze jest to że strasznie rzucam się z tymi atakami w oczy i inne osoby natychmias reagują , zazwyczaj w ten sposób że same robią się zdenerwowane i źle się czują w moim towarzystwie. Zwłaszcza dziewczyny jak widzą takiego zdenerwowanego człowieka jak ja to zazwyczaj mnie unikają. Źle mi jest wszędzie wśród ludzi , zazwyczaj chce jak najszybciej znaleźć się w domu. Mam kłopoty w szkole - siedząc na wykładach blisko innych osób bardzo się denerwuje, na ćwiczeniach jest strasznie zawsze, autobusami juz nawet nie próbuje jezdzić. W urzędach na poczcie i w sklepie zanim dojde do okienka jestem juz tak nakrecony że wyglądam jak złodziej albo ćpun. Mam pytanie jak mam się dostać do psychiatry bo nie mogę o tym powiedzieć rodzicom bo mnie od czubków bedą nazywać a sam sobie nie poradze. Mam się zwrócic do lekarza pierwszego kontaktu i poprosić o skierowanie ? I ile może kosztować leczenie u psychiatry prywatnie ?
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
13 paź 2007, 23:41

Avatar użytkownika
przez ... NATALIA ... 15 paź 2007, 00:11
andia ja czasem mam tak ze mysle ze snie albo ze to co robie to nie ja tylko ktos inny albo wlasnie boje sie ze to co widze to nieprawda ze zyje gdzie indziej

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 11:19 pm ]
piotras doskonale rozumiem sama ucze sie w szkole wieczorowej i niestety przez te moje leki nie umiem wysiedziec na lekcji najbespieczniej jest mi w swoim domu.czesto opuszczam szkole boje sie ze zawale rok :( ja placilam u psychiatry za wizyte 50 zl. ale lepiej isc i nie placic skierowania nietrzeba.poprostu zapisujesz sie na wizyte u psychiatry albo odrazu idziesz i czekasz az nadejdzie kolejka do Ciebie
... NATALIA ...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
48
Dołączył(a)
05 mar 2007, 19:37

przez myselw 15 paź 2007, 01:52
sluchaj wdlug mnie wpierw udaj sie do lekarza rodzinnego opowiedz mu o wszytkim a on zdecyduje co dalej robic glowka do gory :*
Offline
Posty
51
Dołączył(a)
04 sie 2007, 01:17

Avatar użytkownika
przez mia25 15 paź 2007, 15:56
cocco
ja też już dawno zaczełam chorowac ale najpierw sobie poradziłam sama na troche zapomniałam o tej chorobie.ale potem wróciła ze zdwojoną siła.myślałam juz ze wariuje ze nie wytrzymam i postanowiłam sobie pomóc.nikomu nic nie mowiłam poszłam sama do leakrza i dopiero jak wróciłam od niego to powiedziałam o wszystkim mężowi.faktycznie nie za bardzo to pojmuje ale mówi ze chce mi pomóc.moze trzeba mu więcej czasu zeby sobie to poukładać.moi rodzice też zareagowali dobrze.pomagają mi.a mama mi sie od razu przyznała ze też to kiedyś miała ale też sobie sama dała rade i doskonale mnie rozumie i ona mnie chyba najbardziej wspiera.więc sie nie bój bo sama sobie nie poradzisz to bedzie sie tylko pogłębiac.przede wszystkim idz do lekarza.
piotras23
ja poszłam do lekarza rodzinnego i on mi polecił psychiatre gdzie kiedy przyjmuje itd.bo przynajmniej u mnie w mieście dostanie sie nie prywatnie to sie bardzo długo czeka.mnie wizyta pierwsza kosztowała 80 zł.
uff ale sie rozpisałam :smile:
Człowiekowi często zdaje się,że się już skończył że się w nim nic więcej nie pomieści. Ale pomieszczą się w nim jeszcze zawsze nowe cierpienia, nowe radości, nowe grzechy...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
220
Dołączył(a)
04 paź 2007, 20:57

przez Maniak86 15 paź 2007, 21:00
Graffka - psycholog Ci nie pomoże, trzeba się leczyć, ja długi czas wahałem sie iśc do psychiatry, bo po prostu nie chciałem przyjąć tego do wiadomości, że jestem chory. Dotychczas wszystko było ok, miałem duże mniemanie o sobie, często uważałem się za lepszego od innych. Potem to wszystko prysło. Ale dzięki lekom jakoś udało mi sie pozbierać do pewnego poziomu, teraz jest najgorzej, głównie z powodu alkoholu i chronicznej chęci bycia tym kim byłem wcześniej, na siłę próbuję odnaleść się w towarzystwie, ale mi się nie udaje. Próbuje być taki jakim mnie postrzegali ludzie wcześniej, sprzed choroby. Niestety już wszyscy zauważają, że nie jestem tą samą osobą, powoli tracę kontakt ze znajomymi, pewnie niedługo zostane sam, nawet jeśli ludzie będą się ze mną spotykać przez wzgląd na dawne czasy, to już nie będzie to samo.

Życzę powodzenia i radzę iść do psychiatry jak najszybciej.
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
11 gru 2006, 22:15

co dalej?

przez event 15 paź 2007, 21:43
Witam jeżeli pominąłem podobny temat to z góry przepraszam. Moja sytuacja wygląda tak: w lutym br na WKU wykryto u mnie nerwice i tachykardie z czego ta pierwsza zaczęła się bardziej nasilać gdyż 3 miesiące temu bardzo przeżyłem śmierć taty. Najmniejszy problem, stres wywołuje u mnie szybkie łomotanie serca, ból w klatce piersiowej i takie dziwne uczucie jakbym nie mógł złapać oddechu wg mnie takie "przytkania". Postanowiłem zasięgnąć porady kardiologa... on tez stwierdził nerwice i przepisał mi leki po których mimo wszystko pojawiają sie takie same objawy... męczy mnie pytanie czy powinienem skorzystać z wizyty u psychologa który możliwie pomógłby mi jakoś poradzić sobie z tą chorobą?
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
15 paź 2007, 21:07

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 24 gości

Przeskocz do