Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez niewiadoma 08 paź 2007, 08:10
wiolka,ja sobie nie radze gdy nie mam co robic :roll: ostatni atak był kilka dni temu i wtedy kaplica.Bóle serca,ucisk w kaltce piersiowej,serce wali mi jak oszalałe a nie moge złapac tchu.To wystepuje tylko wtedy kiedy jestem sama.I nie zawsze.Jest czas gdy sobie radze,wychodze do ludzi a jest czas gdy sie zamykam i nie wychodze z domu,opuszczam kursy,nie chce z nikim rozmawiac.Czego sie boje?ze sobie nie dam rady z jezykiem,ze bedzie znow ciezko,ze bede chodziła zła i niewyspana,ze beda mnie w pracy oceniac,ze sie nie wykaze...boje sie poprostu tego co niewiadome.No i mam głupia manie sprawdzania poł godziny przed wyjsciem czy w domu wszystko zamkniete,wylaczone...a i tak potrafie sie wrocic z przystanku czy aby na pewno drzwi zamknełam :roll: W weekendy jakos zyje najgorsze sa dni kiedy maz w podrozy sluzbowej a ja taki nieudanicznik nie mam co ze soba poczac...
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
05 paź 2007, 12:14

przez wiolka 08 paź 2007, 12:38
niewiadoma spytam Cię z innej beczki: kiedy macie zamiar powiększyć rodzinę? Moze nie jesteś jeszcze gotowa na pójście do pracy w obcym kraju, a skoro w domu czujesz sie niepotrzebna, to przy dziecku na pewno bedziesz miała sporo zajecia, może wtedy nie będzie czasu na głupie strachy, a jak mała/mały podrośnie to już bez lęku pójdziesz do pracy, zwłaszcza, ze do tego czasu bedziesz już pewna swego jezyka...
(taką dostałam radę od lekarza kiedyś, stąd ten post)
Offline
Posty
98
Dołączył(a)
03 paź 2007, 14:07
Lokalizacja
Irlandia

Avatar użytkownika
przez agapla 08 paź 2007, 12:52
Czytam tak wasze posty i sory ale rece mi opadają ,trzeba cos robic w życiu zeby nie zwariować ,z nerwicy jak najbardziej da rade wyjść ,można nawet wyjść jeszcze z gorszych rzeczy ja miałam nerwicę z agorafobią i jakoś funkcjonuje ,wyszłam z tego sama bez psychoterapii i leków ! Dziewczyny macie taki potencjał piszecie ze znacie języki i boicie sie isc do pracy ? Sorki ale takie użalanie nic wam nie pomoze ,najłatwiej powiedziec do niczego sie nie nadaję bo mam nerwice .Nerwica to nie żadna choroba tylko schorzenie z którego się wychodzi i mówi to wam nie jakas tam osoba która nie zna tematu ale człowiek który sam to szystko przeszedł.Alma na co ty chcesz brać leki? żeby poukładać sobie życie nie trzeba brać zadnych leków ,ty musisz to zrobic sama .Wytłumacz jak można żyć z człowiekiem którego sie nie kocha?To nie nerwica ci marnuje życie ale ty sama przez to że nie umiesz go poukładac .Zadna psychoterapa ani leki ci nie pomogą dopóki sama czegoś nie zrobisz z własnym życiem .Uwierz mi to jest prawda wiem to po sobie :idea:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez wiolka 08 paź 2007, 13:08
Czytam tak wasze posty i sory ale rece mi opadają ,trzeba cos robic w życiu zeby nie zwariować


agapla no właśnie: coś, a nie dla wszystkich oznacza to to samo. Nie wyobrażam sobie nigdy więcej pracowac tylko dla pieniędzy.Skoro nic wiecej poza stresem i poczuciem, ze robie coś wbrew sobie od pracy nie otrzymuję. Masz absolutą racje co do tego, ze nie można sie nad sobą użalać, ale nie mierzmy wszystkich tą samą miarą.Wiekszosci z Was, jak sami piszecie, nigdy sie nic nie dzieje, poza uczuciem, ze chyba zemdleje etc. Ja kilkanaście razy zemdlałam będac sama w pracy, o notorycznych wymiotach po kilkanaście razy dziennie nie wspomnę.Gratuluję Ci, ze sobie świetnie radzisz, natomiast pewnie też miałaś momenty załamania jak my i nie wyszłaś z tego w 5minut
Offline
Posty
98
Dołączył(a)
03 paź 2007, 14:07
Lokalizacja
Irlandia

przez niewiadoma 08 paź 2007, 13:16
wiolka chcialabym juz miec dzieci tyle ze tu jest problem..im starsza jestem tym mniej chetni beda na przyjecie mnie do pracy.A jak juz dzieci sa na stanie to juz wogole brak chetnych do zatrudniania-tu sa takie realia.Praca do 35-40 a dopiero potem dzieci :?

do poprzedniczki-to co ze znamy jezyki,u mnie jest ten problem ze ja znam super jezyk z rodzina,ze znajomymi,a jak mam do czynienia z obca osoba to blokada,mur i nie wysłowie sie,jakam sie,łzawia mi oczy,trzese sie ze az wstyd.I jak myslisz jak ja wypadam na rozmowach o prace :twisted:
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
05 paź 2007, 12:14

przez wiolka 08 paź 2007, 13:53
Popierd...życie, tak źle i tak niedobrze... ja się boję o tyle, ze jestem tutaj zupełnie sama, z moimi atakami nie wybaczyłabym sobie, gdyby z dzieckiem było coś nie tak przeze mnie. Ale mój mąż coraz bardziej naciska, żebym odstawiła pigułki, myślę ,że dziecko bardzo uporządkowałoby mi świat, ale muszę wiedziec, ze nie zrobię mu krzywdy, stąd też odwlekam ten moment. A czy bierzesz jakieś ziołowe tabletki etc? Ja od kiedy nie jestem na psycho biorę krople bacha, validol, i takie suplementy vision, trzyma mnie to jakoś i w krytycznych momentach uspokaja... a ja wymyśliłam sobie, że rozglądne sie za jakąś zupełnie bezstresową pracą, choćby miało to być sprzątanie.Pracowałam już jako wysoko wykwalifikowany specjalista, wiec nie musze niczego sobie udowadniać, a w domu ciągle siedzieć nie chcę :smile: tylko ciekawa jestem co na to mój mąż?
Offline
Posty
98
Dołączył(a)
03 paź 2007, 14:07
Lokalizacja
Irlandia

Avatar użytkownika
przez agapla 08 paź 2007, 14:15
no właśnie chodzi o coś co chce sie robić ,prace nie wymuszoną ale taka która daje sadysfakcję , co do moich dolegliwosci oczywiście ze były krytyczne momenty wychodzenie z nerwicy nie trwało u mnie 5 minut ale nie można sie poddawać ! Jak widze możecie wychodzić z domu a to jest wielki plus ,ja mogłam wychodzić jedynie przy pomocy innych ,doszło do tego ze zaczełam bać sie non stop i mieć ataki kilka razy dziennie a takie rzeczy jak mdłości ,omdlenia ,drżenia ,płacz bez powodu ,duszności ,odpływania, zapadanie się w sobie były na porządku dziennym .Mimo to trzeba iśc do przodu i nie poddawać sie ,przemeblować życie znaleźć swój cel ,wspierać sie naturalnymi sposobami i uwierzyc ze można z tego wyjsc bo to nie jest żadna straszna choroba !
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

przez wiolka 08 paź 2007, 14:22
agapla w miarę swobodne wyjście z domu udaje mi się teraz, po ponad 4 miesiącach izolacji.Dopiero walcze z niechecią przed znajomymi, strachem przed rodziną etc. To nie tak, że się poddaje, ja po prostu daje sobie czas, bo jak idę za szybko i ponoszę spektakulare porażki to dopiero się izoluje na maxa.Na plus liczę sobie to, że mam pod ręką masę afobamu, którego nie wziełam ani razu. A z tym szukaniem celu w życiu to jest właśnie ogromny problem... chcę być po prostu szczęśliwa :smile:
Offline
Posty
98
Dołączył(a)
03 paź 2007, 14:07
Lokalizacja
Irlandia

przez niewiadoma 08 paź 2007, 14:25
a myslisz ze szukanie pomocy chocby w necie to nie parcie do przodu?mi to pomaga,dzis poszłam na kurs i czuje sie swietnie.Tez myslałam o niestresujacej pracy...

U mnie najgorsze sa zaburzenia nastroju,przechodzenie ze smiechu w płacz,potrafie kogos lubic,ba kochac a za minute juz go nienawidziec.Potrafie sie na cos zdecydowac by w ostatniej chwili stchorzyc.Jakbym miała dwie twarze,jakbym składala sie z dwoch osob.W jednej sekundzie jestem otwarta,zywa,odwazna i pewna siebie,roke krok do przodu,za chwile rycze ze nie dam rady i cofam sie dwa kroki...chcialabym skladac sie z tylko tej jednej osoby a ta druga zabic :roll:

ps.nie biore zadnych lekow,probowalam tylko kropli bacha,nie chodze do psychiatry bo sie wstydze,bo nie dam rady tam dojsc,dopiero od pewnego czasu umiem o tym rozmawiac i pierwszym krokiem jest net.Raz jedyny rozmawiałam przez net z psychologiem,ktory utwierdził mnie w przekonaniu ze moj problem tkwi w dziecinstwie.W odrzuceniu przez rodzinie,w alkoholizmie matki,braku milosci,przyjaciół.
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
05 paź 2007, 12:14

Avatar użytkownika
przez agapla 08 paź 2007, 14:38
Wiolka Każdy chciałby być szczesliwy to normalne ale dla każdego słowo ,,szczęście '' oznacza co innego grunt to odnaleźc to coś czego ci życzę ! Niewiadoma szukanie pomocy w necie szczególnie na tym forum to bardzo dobry pomysł mnie to pomogło wyjsć z nerwicy a skoro ty też czujesz że ci to pomaga to naprawdę super ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

przez wiolka 08 paź 2007, 14:39
Wydaje mi sie, ze takie osoby jak my, tzn. sponiewierane w dzieciństwie, mają problem z samoakceptacją.Mnie najbardziej ogranicza to, że z jednej strony chce żyć dla siebie, a z drugiej nieustannie udowadniać, ze jestem lepsza, niż myślą inni.Stąd miałam parcie na wysokie stanowiska, które mnie stresują i nie dają szczęścia i na posiadanie kasy, którą wydawałam na pokaz np. buty za 3tyś, w których potem ani razu nie wyjdziesz, bo tak naprawdę wolisz wygodne adidasy. I teraz też męczy mnie bardziej to dociekanie innych dlaczego osiadłam na laurach, wstydzę sie tego, co się ze mną dzieje, i wciąż udaję przed innymi mój prawdziwy powód izolacji. Rozumiem też Twój wstyd przed psychiatrą, ja w Polsce poszłam bo już nie widziałam innego wyjścia, ale tutaj? Nie ma mowy
Offline
Posty
98
Dołączył(a)
03 paź 2007, 14:07
Lokalizacja
Irlandia

Avatar użytkownika
przez ewa125 08 paź 2007, 14:44
ja tez mialam "uczucie " slabniecia konczyn, zawrotow glowy ale jakos zdawalam sobie sprawe ze to ma pochodzenie psychiczne, ciezko to opisac, ael rodzilo to we mnie jeszcze wiekszy strach, bo myslalam ze to choroba psych. a czy czujesz przy tym lek, czy sa to tylko objawy fizyczne?. ps. borelioza jest teraz wcale nierzadkim zjawiskiem, znam kilka osob ktore byly leczone reumatologicznie sterydami przez dlugie lata i nic nie pomagalo, w koncu sie okazalo ze maja borelioze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
842
Dołączył(a)
08 paź 2006, 00:52

przez LeeLee 08 paź 2007, 22:35
Ze mna jest podobnie,w dziecinstwie glowa bolala mnie codzinnie,pewna "madra " lekarka powiedziala mi wtedy ze to pewnie od tego ze moj organizm sie rozwija i wszystko rosnie wiec jest gdzies jakis ucisk. Niedawno bylam u neurologa (dostalam jakies leki przeciwmigranowe) pozniej u drugiego ktory byl rownoczesnie fizjoterapeuta i zlikwidowal mi jakies blokady na odcinku szyjnym kregoslupa. Obie metody pomogly na krotko. Kupilam sobie poduszke ortopedyczna bo myslalam ze zle spie, ale ona nic nie dala. Mysle ze to na tle nerwowym bo zdarza sie zawsze jak gdzies wychodze,denerwuje sie. Czasami tak jakby to byl bol czysto migrenowy bo boli mnie od za duzej ilosci slodyczy, czerwonego wina, z glodu itp. Teraz dopada mnie to co 2-3 dni. Wtedy nawet 4 panadole nie pomagaja. Ja lykam panadol z aspiryna i ma to duzo lepszy efekt,ale jak sie z tego wyleczyc nie mam pojecia.....nie mysle ze to guz,nie wpedzam sie w wieksza nerwice niz mam,wole sie nie nakrecac:)
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
07 paź 2007, 15:30

Avatar użytkownika
przez agapla 09 paź 2007, 11:41
a sprawdzałyście zatoki ? z powikłań po grypowych i niewyleczonych zatok po latach wszystko wychodzi ,ja mam teraz chore zatoki i bóle głowy koszmar :cry:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google Ads [Bot] i 22 gości

Przeskocz do