Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez pawlos 28 wrz 2007, 19:55
a ja generalnie jestem neurotykiem
boję się wystąpień publicznych (niestety taki mam zawód), mam czasem różne lęki nieuzasadnione
bywają u mnie tendencje samobójcze
zaniżony obraz własnej wartości
i to życie przez to wszystko takie nieudane i nieposkładane
często czuję się jak 4 letnie dziecko
ale od marca poszedłem na wojnę z samym sobą
teraz mam w niej ostrą bitwę i bardzo bolesną, bo muszę zaakceptować nieszczęśliwą miłość - jestem w sytuacji w której nie mogę "obiektu moich westchnień ominąć" no i za bardzo nie wiem jak to rozegrać
mam się ponoć na razie nauczyć z tym żyć - z cierpieniem i zachowywać się normalnie - szczególnie w stosunku do "obiektu westchnień"
ale to na razie licho wygląda od tygodnia męczę się niemiłosiernie
BBBBBBUUUUUU

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 7:56 pm ]
a ja generalnie jestem neurotykiem
boję się wystąpień publicznych (niestety taki mam zawód), mam czasem różne lęki nieuzasadnione
bywają u mnie tendencje samobójcze
zaniżony obraz własnej wartości
i to życie przez to wszystko takie nieudane i nieposkładane
często czuję się jak 4 letnie dziecko
ale od marca poszedłem na wojnę z samym sobą
teraz mam w niej ostrą bitwę i bardzo bolesną, bo muszę zaakceptować nieszczęśliwą miłość - jestem w sytuacji w której nie mogę "obiektu moich westchnień ominąć" no i za bardzo nie wiem jak to rozegrać
mam się ponoć na razie nauczyć z tym żyć - z cierpieniem i zachowywać się normalnie - szczególnie w stosunku do "obiektu westchnień"
ale to na razie licho wygląda od tygodnia męczę się niemiłosiernie
BBBBBBUUUUUU
chmmm....życie
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
26 wrz 2007, 16:22
Lokalizacja
Nowy Sącz

przez tomal 28 wrz 2007, 20:20
Źle się wyraziłem. Poprostu staram się o tym nie mysleć, nie analizowac ciągle wszystkiego. To nic nie daję, a wręcz szkodzi, bo casami mozna dojśc do znowu innych wniosk,ów i wszystko od nowa. A co do mówienie do siebie i przekonywania siebie...wydaje mi się to nienormalne, dlatego powstrzymuję...Jakoś trzeba sobie z tym radzić i pokonac to.
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
13 lip 2006, 07:35

Avatar użytkownika
przez NnNn 29 wrz 2007, 20:09
Mnie tez tak pobolewalo bardzo dlugo i w rezultacie okazalo sie ze mam kamice zolciowa :( ide na laparoskopie jesli sa drobne kamienie to tylko ten kolorowy niebiesko czerowny to pokaze mi zwyklym usg nie stwierdzono kamieni a na tamtym drugim mozna sprawdzic przewody zolciowe czy nie ma kamieni w przewodach wlasnie z drabna kamica sa takie problemy :( Ja nawet mam odpowiedz skad u mnie te kamienie to wynik przewleklego stresu :( teraz mam jazdy ze mnie uspia i sie nie obudze ale zaczynam miec to juz w d..e !
Najwieksze marzenie to obudzic sie ktoregos dnia zdrowym !!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
152
Dołączył(a)
08 maja 2007, 16:27
Lokalizacja
z epoki romantyzmu

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez TOMASZ77 30 wrz 2007, 14:44
--------------------------------------------------------------------------------

Witam wszystkich. Nic w życiu trudniejszego mnie nie spotkało jak opisać to wszystko, ale spróbuję. A wiec w sierpniu 2000 r przeszedłem dziwny "atak" Poczułem się jakbym został uderzony w głowę nie chodzi o ból tylko o to, że jakbym został oszołomiony. Zbladłem jak pamiętam tak mówiło otoczenie. I co najważniejsze NIE BYŁO TO SPOWODOWANE JAKAŚ SYTUACJĄ. W ten dzień czułem się do jego końca. Póżniej wszystko wróciło do normy aż do pażdziernika 2000 roku. Kiedy to wszystko w moim życiu zmieniło się jeśli chodzi o moją osobę. W pażdzierniku obudziłem się już z dziwnymi objawami które utrzymywały się przez 5 lat, 24 godziny na dobe 7 dni w tygodniu. Chodzi o uczucie jakbym chodził po łodzi, jakby "coś' toczyło mnie w ciele. Występowały zaburzenia wzroku, smaku (odczuwał kwaśny smak to innym razem smak krwi) dziwne uczucie. Problemy z pamięcią i koncetracją, czułem się jakbym nadmuchał ze 100 balonów tak jakby brakowało powietrza w głowie. Chyba każdy z Was kiedyś dmuchał materac i w pewnej chwili robiło mu sie ciemno przed oczami, o takie uczucie mi chodzi. Miałem wrażenie jakbym zszedł z karuzeli ciało i w głowie jakby cały czas jeszcze wirowało. Idąc odczuwałem tz. uczucie ruchomej bierzni czyli jakbym stał w miejscu a to otoczenie się poruszało. Te objawy były takie męczące. W głowie odczywałem uczucie "czegoś". Co jest dla mnie dziwne objay utrzymywały się jak już napisałem 24 godziny, co wydaje mi się dziwne w nerwicy, bo tak to mi zdiagnozowano. Miałem wykonanych szereg badań: badanie krwi, moczu, EKG, EEG, TK głowy oraz RESONANS MAGNETYCZNY nic jednak nie wykazały. W tym całym okresie przebywłem dwa razy na ODDZIALE NEUROLOGICZNYM. Dwa razu również czyłem uczestnikiem 6 tygodniowej terapii na ODDZIALE NERWIC. W jednym ze szpitali miałem nawet postawioną diagnoze: ZABURZENIA SCHIZOTYPOWE. Nic jednak nie przyniosło mi ukojenia, przyjmowałem najróżniejsze leki; które tylko czasami potęgowały jeszcze bardziej tą "jazdę" jak to nazwałem. Jednak jakoś wszystko samo się "uśpiło" w lipcu 2005 roku wtedy tez po długiej przerwie mogłem jakoś wrócić do pracy, jednak nigdy nie odzyskałem takiego zdrowia jak to było przed sierpniem 2000 roku. Wiedziałem żę coś cały czas "drzemie" we mnie poprostu czułem to, nie umysłem ale ciałem. I miałem rację Wrzesień tego roku wszystko po mału zaczyna powracać. BOJĘ ŚIĘ JUŻ TEGO. Wiem że niegdzie nie mogę szukać pomocy, mam już w tym doświadczenie przechodziłem to raz. Objawy są tak subiektywne że dla lekarzy nie zrozumiałe i wtedy kombinują. Tak jak już pisałem dla jednych jest to nerwica dla innych zaburzenia schizotypowe. Bardzo chciałbym funkcjonować normalnie a te objawy poprostu paraliżują mnie na kilka lat chyba że tym razem poprostu już "wykorkuję" bo nie wytrzymam. To ma być od psychiki to dla mnie nie możliwe. Ja nie mam przecież jakiś ataków. Już się powtórze po raz kolejny objawy występują 24 godziny. Nie są sprowokowane jakąś sytuacją bąż czymś innym... Czy w stosunku do mojej osoby nie nadwyręża sie słowa NERWICA? Wydaje mi się, że tak. Bo co powiedzieć człowiekowi jak badania dostępne na dzień dzisiejszy niczego nie ujawniają a ze mną się "cuda" dzieją i nikt nie wie dlaczego. Może jest to efekt migren z aurą które przechodziłem i jeszcze przechodzę co jakiś czas? Mam wspaniałą żonę, córeczkę dobrą pracę. Mógłbym powiedzieć, że mam wszystko i tylko się cieszyć a tu jestem jak sparaliżowany gdyż objawy wyłaczają mnie z życia rodzinnego a kolejne zwolnienia lekarskie mogą doprowadzić do utraty pracy. Gdzie mam szukać pomocy i ukojenia? Co mam zrobić kiedy nie mam wpływu na te objawy i na tą ciągłą "jazdę" Nikt nie potrafi mi powiedzieć co sie ze mną dzieje. Ja naprawdę nie potrafię tak żyć. Mam przecież obowiązki a ta "choroba" mi to wszystko uniemożliwia. Najgorsze jest to że nie potrafię tego co się ze mną dzieje udowodnić bo z punktu widzenia dzisiejszej medycyny jestem zdrowy. Czytałem kilka postów na tym forum i wierzę całym sercem, że jest wam ciężko i też macie dosyć. Tylko jakoś mi się wydaje, że Wy macie poprostu takie ataki nerwicy wywołane jakąś sytuacją lub nie, ale po takim ataku możecie przez jakiś czas normalnie funkcjonować do następnego razu. Ze mną jest całkiem inaczej ja objaw lub ten atak mam cały czas. Proszę o pomoc. Chociaż sam nie wiem jaką wszystkiego już próbowałem. Pozdrawiam Was wszystkich
Offline
Posty
39
Dołączył(a)
27 wrz 2007, 09:14

Avatar użytkownika
przez zaqzax 01 paź 2007, 00:54
co za imbecyl nazwal to "nerwica lękowa" nie ma czegos takiego wg ICD
są za to zaburzenia lękowe F40 - F44 a nerwica to stary termin.
"Gdybym polegał tylko na opinii psychiatrów, dawno bym nie żył"
Zaburzenia lękowo-depresyjne, Urojenia depresyjne, Dystymia, Osobowość unikająca i zależna.
Escitalopram 15mg
Amisulpryd 25-100mg
Alprazolam 1mg
Mianseryna 5mg (na sen)

Avatar użytkownika
Offline
Posty
631
Dołączył(a)
24 wrz 2007, 00:57
Lokalizacja
Europa

przez mampytanie 01 paź 2007, 08:45
NnNn napisał(a):Mnie tez tak pobolewalo bardzo dlugo i w rezultacie okazalo sie ze mam kamice zolciowa :( ide na laparoskopie jesli sa drobne kamienie to tylko ten kolorowy niebiesko czerowny to pokaze mi zwyklym usg nie stwierdzono kamieni a na tamtym drugim mozna sprawdzic przewody zolciowe czy nie ma kamieni w przewodach wlasnie z drabna kamica sa takie problemy :( Ja nawet mam odpowiedz skad u mnie te kamienie to wynik przewleklego stresu :( teraz mam jazdy ze mnie uspia i sie nie obudze ale zaczynam miec to juz w d..e !


jak zaczynasz mieć to w dupie, to poczatek konca Twoich cierpien, powaznie. Ja jestem okazem zdrowia psychicznego raczej, mam inne problemy zdrowotne jak kazdy pewnie i mam nadzieje, ze wyjde z tego co mnie zżera caly i bedzie ok. Ale powiem Ci, ze moj kolega byl ciezko chory, mial nerwice lękową i coś tam jeszcze, lekarze go faszerowali jakimis psychotropami, byl jak zombi i wygladal czasami jak śmierć, ale poradzi sobie, z moją pomocą troche i znajomych. Sport, ruch, imprezki, praca, calkiem dobra praca to juz w ogóle, to to jest to co leczy.

Dobra ja stety lub też nie, koncze swoje bytowanie na forum na jakiś czas, lepiej się zając pisaniem czegos konstruktywnego :)

pozdrawiam
Polecam serwis internetowy znaleziony w sieci mianowicie forum forum bezglutenowe i serwis dla bezglutenowców.
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
27 wrz 2007, 08:05

Co to w koncu jest?Bo juz sama nie wiem :(

przez pasqda 01 paź 2007, 12:16
Witam.
Mam nadzieje ze moj watek nie zostanie usuniety lub przesuniety bo to dla mnie dosc wazna sprawa.Od razu rowniez przepraszam, jezeli taki temat juz byl, a pewnie tak.Generalnie chodzi mi o fobie spoleczna.Mianowicie o to, ze do dzisiejszego dnia wydawalo mi sie ze m.in. na to cierpie.Jednak na kilku stronach przeczytalam, ze fobia spoleczna objawia sie strachem przed wystapieniami publicznymi, jedzeniem przy obcych ludziach itp.Ja z tym nie mam az takich problemow, za to nie potrafie juz prawie normalnie wyjsc z domu.Jeszcze jak mam jakies konkretny cel to pojde, zalatwie wszystko i wracam zmeczona jakbym kilka dni byla na nogach.Przerazaja mnie natomiast miejsca gdzie jest duzo ludzi, chociazby troche glosno, czy duzy ruch.Zapomnialam juz dawno co to znaczy wyjsc na spacer, nawet na rynek, albo na zakupy do jakiejs galerii.Zaraz robi mi sie slabo, zalewaja mnie poty i musze doslownie stamtad uciekac.To samo w zatloczonych tramwajach i autobusach.Dla przykladu kino, kiedy ludzie siedza spokojnie, jest cisza, wtedy jest ok, ale jak juz sie zacznie tylko jakies poruszenie to mi juz slabo, niedobrze i mam wrazenie ze zaraz zemdleje.Wiec moje pytanie do Was, jezeli fobia spoleczna dotyczy nieco innych objawow, to jak w takim razie mozna nazwac moja dolegliwosc?Z gory dziekuje za odpowiedz.
Offline
Posty
66
Dołączył(a)
27 sty 2007, 12:49
Lokalizacja
Wrocław/Zamość

Avatar użytkownika
przez sokzczeresni 01 paź 2007, 12:43
to o czym piszesz to brzmi najbardziej na swiecie jak agorafobia.
Tez na to cierpie, i o dziwo, tez pierwsza diagnoza jaka uslyszalam byla fobia spoleczna.
Ale wiesz, i tak najlepiej jesli pogadasz o tym z lekarzem.

pozdr.
i am smiling
i am smiling
if you turn me
upside down
Avatar użytkownika
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
26 cze 2007, 22:37

Co to może być ? Pomóżcie bo sam już nie wiem ... :(

przez Delvin 02 paź 2007, 07:01
Cześć Wszystkim!
Noi znów dotarłem do kolejnego punktu, w którym stykam się z dolnym pułapem samopoczucia... Od około 2 lat cierpię rzekomo na nerwicę lękową... zaczęło się to od upadku na nartach, będąc już praktycznie na samym końcu stoku zaplątały mi się narty jedna w drugą, wyłożyłem się jak długi, kiedy leżałem już na śniegu, pomyślałem że muszę szybko zejść ze stoku żeby nikt we mnie nie wjechał i że jestem w szoku, ale muszę szybko usunąć się z drogi innym wciąż powtarzając sobie że jestem w szoku, następnie zakończyłem tego dnia zjazdy narciarskie. Kiedy byłem już w domu i nadszedł wieczór położyłem się spać, lecz w nocy przebudziło mnie krótkotrwałe poruszenie nogi, nic sobie z tego nie robiłem, poszedłem dalej spać.Następnego dnia kiedy już wracałem z urlopu autobusem próbowałem troszkę zasnąć na siedząco, ale jakoś mi to nie wychodziło, bolała mnie troszkę głowa po uderzeniu na stoku, choć miałem tylko obtarty policzek nie uderzyłem bezpośrednio głową, tej nocy już nie zmrużyłem oka bo wystąpiły u mnie przedziwne symptomy, przy każdorazowym zasypianiu pojawiały się dziwne odruchy różnych częsci mojego ciała, raz głowa mi się poruszyła, raz ręka, noga lub bark. Myślałem że to ze zmęczenia jazdą autobusem, lecz kolejnej nocy cała sytuacja się powtórzyła, bylem tym trochę zaniepokojony, moja mama która jest pielęgniarką zapisała mnie na badania EEG głowy, oraz wizyte u neurologa, EEG wykazało że występuje jakaś dziwna nie dająca się opisać precyzyjnie skokliwość fal beta co jakiś czas..... neurolog po moim przebadaniu zapytał mnie czym się tak denerwuje i dał mi silne leki na uspokojenie twierdząc że neurologicznie wszystko jest w porządku, przez jakiś czas lek mi pomagał, lecz po jakimś czasie musiałem zwiększać dawki co i tak nie oznaczało poprawy snu, trafiłem w końcu do psychiatry, gdzie miałem zrobione badania, oraz rozmowę z psychologiem, diagnozą był zespół lękowy- nie mogłem w to uwierzyć, do dnia dzisiejszego nie daje temu wiary, dostałem leki effectin, tranxene,mianserin oraz stilnox.... trwając w tym wszystkim mijały miesiące, mój stan był raz lepszy raz gorszy, przy każdej próbie uśnięcia pojawiały się te dziwne ruchy kończyn, barków lub głowy przy czym zaczął się pojawiać strach w trakcie ich trwania, dziwne uczucie przechodzące od głowy do żołądka... oprócz tego ciągle czułem delikatne ciepło, w miejscu wcześniejszego bólu głowy, miałem mrowienia kończyn, mgłe przed oczami. Zacząłem się obawiać że to już koniec, nie chciałem rozmawiać z ludźmi, spotykać się z nimi, ale wydaje mi się to następstwem moich dolegliwości a nie kolejnych następstw nerwicy.... każdy człowiek, któremu odbierze sie możliwość odpoczęcia w trakcie snu będzie zły i rozdrażniony i w sumie może się nabawić nerwicy .... w czasie gorszych dni postanowiłem sobie zrobić tomograf oraz rezonans głowy, wszystko wyszło w porządku, więc uwierzyłem w moją nerwicę, mając pewność że tomograf i rezonans są prawidłowe nie mogło to być jednak nic innego niż wcześniejsza diagnoza psychiatry .... leczyłem się około półtora roku, lecz moje objawy nigdy nie zanikły do końca, chciałem jednak odstawić leki bo czułem się coraz lepiej, od około pół roku nie biorę już żadnych leków, przez pewien czas było dobrze ale od jakiegoś miesiąca znowu zaczynam mieć poważniejsze problemy ze snem, tak bardzo nie chcę wracać do leków że chwytam się wszystkiego czego tylko mogę... zaczynam się załamywać, sam już nie wiem czy to jest nerwica, ciągłem ruchy kończyn, nie mogę się spokojnie ułożyć w łóżku i zasnąć bo mój mózg jakby sam sobie mówił do siebie, budzę się w nocy i nagle orientuje że on ciągle mówi do siebie w myślach, albo jest coś w koło powtarzane - tekst piosenki , albo w ogóle dziwne rzeczy nie mające się nijak do stanu rzeczywistego czy dnia wcześniejszego.... nie wiem co się ze mną dzieje, zaczynam się bać że to może jednak coś innego niż nerwica, bardzo nie chce powracać do leków od psychiatry, postanowiłem kupić sobie dziś persen może to coś pomoże z tym spaniem, co wy sądzicie, czy jest możliwe że jednak coś się uszkodziło po tym upadku na stoku, pomimo rezonansu mam takie myśli że być może coś się tam obiło, że nie widać jakiś urazów jak rozcięcia czy pęknięcia, ale np jakieś obicie które spowodowało takie następstwa ??
Pomóżcie kochani bo jestem już tym tak załamany że nie wiem jak żyć...
Lece teraz do pracy .... pozdro.

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 4:29 pm ]
o widze że komuś przeszkadzał mój post .... no szkoda bo trochę jestem w dpresji, liczyłem na jakąś małą pomoc ...
no ale szkoda...
pozdrawiam zatem.
Sebastian
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
26 maja 2006, 10:54

przez cleo27 02 paź 2007, 19:47
nie znam sie na tym ,ale to moze jakis uraz od kręgosłupa jest,moze masz ucisk na jakieś nerwy kiedy leżysz. Nie wiem w sumie nic nie przychodzi mi do głowy innego...chyba,ze to rzewiście nerwica tak ci sie objawia.
oj....pózniej coś napiszę!
Offline
Posty
338
Dołączył(a)
26 lut 2006, 22:54

przez Kaska22 02 paź 2007, 22:23
Wita,dawno mnie tutaj nie było bo czułam sie troche lepiej,dzisiaj dowiedziałam sie że pewna osoba ma guza mozgu i lekarze daja jej 3 tygodnie życia.Jestem w szoku i bardzo sie boję.Znowu zaczełam sie zastanwiać co ze mną.Nie wiem czy przez te kilka tygodni gdy wydawało mi się że lepiej ze mną to rzeczywiście tak było.Teraz mysle że głowa mnie bolała tylko strałam sie o tym nie mysleć.
Jestem beznadziejna.
Pozdrawiam wszystkich
Kaska22
Offline

Nerwica lekowa - chyba

przez mimika24 02 paź 2007, 23:00
mam prosbe, napisze cos o sobie i powiedzcie mi czy to nerwica czy moze jakas inna choroba o ktorej jeszcze nie wiem??
od dwoch lat mieszkam i pracuje w Irlandii, na poczatku bylo ok razem z moim chlopakiem planujemy w przyszlym roku pobrac sie i kupic dzialke, a w rezultacie wybudowac wymarzony dom, uzbierac troche kasy i wrocic do Polsk......za pare lat. Niestety od ponad pol roku mam powazne problemy nie wiem czy ze soba czy ze zdrowiem?zaczelo sie chyba pod koniec zeszlego roku w pracy. Na poczatek jakies dziwne uczucie niepewnosci, leku w srodku, bylo mi nie dobrze, krecilo sie w glowie,czulam ze musze sie bardzo skupic zeby nie stracic kontroli nad swoim cialem i zeby sie nie przewrocic, a na dodatek schudlam od tamtego czasu pare kilo bo zoladek podchodzil mi do gardla kiedy patrzylam na kanapki - szczegolnie rano w pracy :-| w domu kiedy siedzialam juz po pracy i powinnam sie odprezyc np.przed tv i nie bylo powodu do niepokoju nagle robilo mi sie goraco, przeszywal mnie dreszcz a serce zaczelo wariowac(doslownie)myslalam ze umieram-to koszmar. Najgorsze jednak bylo kiedy w pracy mialam atak (wszystko o czym pisalam wyzej ale naraz) zawsze musialam sie zwolnic do domu bo po tym jak serce juz sie uspokoilo moje miesnie doslownie wszyskie zaczely drzec i troche trwalo zanim sie rozluznily, choc po wszystkim czulam sie tak wykonczona ze potrzebowalam sporo snu i odpoczynku zeby bylo lepiej(ale tylko fizycznie) dalej ciezko sie po czyms takim uspokoic a zapomniec sie nie da, wiec wciaz myslalam kiedy bedzie kolejny taki odjazd. Powoli dochodzilam do siebie i kiedy myslalam ze czuje sie coraz lepiej - obrot o 180 stopni i na nowo coraz gorsze samopoczucie i w rezultacie atak. Ostatnio doszly mi dusznosci- czuje jakby ktos polozyl mi kamienie na klatce piersiowej i ciezko sie przez to oddycha(nie odczuwam tego ciagle-ale mysl ze moze jestem chora na raka pluc nie poprawia mojego samopoczucia),a kiedy boli mnie serce mysle ze moze mam jakas ciezka chorobe i moge miec zaraz zawal- to okropne mysli, ktore jak juz mina czuje sie nie najgorzej...czy gdybym byla chora odczuwalabym takie dolegliwosci caly czas?? To bardzo utrudnia mi zycie i pobyt tutaj, tymbardziej ze jeszcze musze zostac tu kilka lat zeby zrealizowac plan na przyszlosc no i brak mozliwosci pojscia do jakiego polskiego psychologa lub lekarza. Powidzcie mi ze nie umieram i ze to "TYLKO" nerwica, ktorej i tak cholernie ciezko sie pozbyc?????pomozcie
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
05 wrz 2007, 13:55
Lokalizacja
bydg

przez cleo27 03 paź 2007, 11:35
Nie jestem lekarzem, ale z opisanych objawów wydaje mi się,ze to może być nerwica. Najlepiej jednak będzie jezeli pójdziesz do lekarza{ napewno w Irlandii znajdziesz polska przychodnię} i zrobisz badania ,ekg ,echo serca, holtera ,badania tarczycy i jezleli to wyjdzie ok to pewnie jest to nerwica.
oj....pózniej coś napiszę!
Offline
Posty
338
Dołączył(a)
26 lut 2006, 22:54

Avatar użytkownika
przez rolingstone 03 paź 2007, 12:04
Moim zdaniem też nerwica. Kancerofobia to normalka w nerwicy :)
Ale też poszedłbym na Twoim miejscu na jakieś badania.
Być może fakt, że jesteś daleko od domu uruchomił lęki nerwicowe.

Pozdrawiam
Nerwicę można pokonać :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
304
Dołączył(a)
04 kwi 2006, 12:52
Lokalizacja
Wawa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 29 gości

Przeskocz do