Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez ewa125 27 wrz 2007, 12:04
ja robilam proby watrobowe, skierowal mnie ginekolog. zgadzam sie ze watroba nie boli, a moze masz cos z zebrem? cos mi to dziewnie wyglada zwlaszcza ze piszesz o siniakach we tym miejscu, ale przypomnialo mi sie cos ze mnie tez czasami pobolewa, tak jakby kluje w okolicach koniuszka dolnego prawego zebra, nie jest to na tyle dokuczliwe zebym szla z tym do lekarza, zawsze myslalam ze to przez wypadek ktory kiedys mialam i sobie potluklam troche zebra, ale moze to i nerwicowe kto wie, w kazdym razei typowy objaw nerwicy to nie jest
Avatar użytkownika
Offline
Posty
842
Dołączył(a)
08 paź 2006, 00:52

przez Pstryk 27 wrz 2007, 14:21
Jaśkowa Ty się już od stresu uzależniłaś :lol:

A tak poważnie: nie sztuka jest żyć w stresie, sztuką jest sobie z nim radzić.
Pstryk
Offline

przez mampytanie 27 wrz 2007, 14:41
Nie wiem czy to bylo do mnie, ja tylko wspomnialem, ze samo badanie o nazwie 'proba wątrobowa' nie wykryje nic powazniejszego od dolegliwosci nieonkologicznych, jakies guzy, raczki nie daj Boze, to wykryje Ci tylko badanie typu USG, albo rezonans badz tez tomograf, badanie z krwi nie pokaze czegos takiego, moze w bardzo zaawansowanym stanie, ale nie wczesniej
Polecam serwis internetowy znaleziony w sieci mianowicie forum forum bezglutenowe i serwis dla bezglutenowców.
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
27 wrz 2007, 08:05

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Lunarman 27 wrz 2007, 20:12
Jako że pierwszy raz piszę to pragnę wszystkich powitać.

Moja "przygoda" z nerwicą zaczęła się ok 4 klasy podstawówki. Zmiana nauczycieli, dyslekcja spowodowana skrzyżowaną laktaryzacją, związane z tym niezrozumienie u nauczycieli. Wszystko to powodowało, że rano przed szkołą dostawałem biegunki, miałem problem cokolwiek przełknąć, od razu odruch wymiotny (jednak nigdy nie zwymiotowałem). Już wtedy trafiłem do neurologa i psychologa, brałem jakieś tabletki i niby było lepiej (może przez to że byłem mały i nie zdawałem sobie sprawy co mi jest, w ogóle się tym nie przejmowałem). Co ciekawe wtedy z tego co pamiętam to lekarze mówili, że jestem nadpobudliwy, a nie wspominali nic o nerwicy. (może przez mój wiek). I tak do końca gimnazjum jakoś mi czas przeleciał (brałem tabletki, wizyty u lekarzy i ogólna poprawa). W technikum w związku z zamknięciem przychodni neurologicznej do której chodziłem mój kontakt z lekarzem się urwał. Jednak bez lekarstw jakoś sobie radziłem (co prawda zauważyłem, że znowu przed szkołą zaczynają się problemy jednak byłem do nich "przyzwyczajony" więc sobie nic z tego nie robiłem). Problem pojawił się na maturze (przed ustną prawie zemdlałem, nogi z waty, myślałem ze krawat mnie udusi i takie tam). Jednak matura minęła i problemy także. W sierpniu jednak dosyć poważnie się zatrułem no i się zaczęło. Tak w skrócie to: lekarz stwierdził iż żołądek jest już zdrowy, ja ciągle czułem jakieś mrowienie czy jakieś takie uczucie w żołądku, problem żeby cokolwiek zjeść wydawało mi się że byle co spowoduje nawrót choroby, myślałem dlaczego wszyscy są zdrowi tylko ja muszę chorować. Raz już myślałem że to koniec (walenie serca, puls skakał z wysokiego na bardzo niski, nie mogłem ustać na nogach, uczucie strachu, duszności). Doszło do tego, że nawet bałem się zostać samemu w domu. Pojechałem do neurologa (wizyta wywołała u mnie strach podobny do matury). Diagnoza nerwica żołądka, skierowanie do psychologa i psychiatry. Zacząłem brać leki (bellergot i pramolan). Psycholog stwierdził iż wszystkie objawy są wywołane lękami. Minęły dwa miesiące. Ja nadal boję się zostawać samemu w domu. Wyjazd do miasta (mieszkam w małej miejscowości, do miasta czyli lekarza czy szkoły dojeżdżam autobusem) wywoływał strach i niepokój. Dopóki nie wrócę do domu czuje jak wewnątrz cały się trzęsę, ścisk w gardle. Muzyka przywołuje myśli o chorobie przez co zaczynam się nakręcać i od razu źle się czuję. Jestem cały czas na diecie gdyż boję się wrócić do normalnego jedzenia. Boję się, że będę wymiotował (strach przed wymiotowaniem). Nie mogę skupić myśli szczególnie wieczorem przed snem. A jutro mam jeszcze jechać po raz pierwszy do nowej szkoły (zaczynam studia)...

Się rozpisałem. Myślałem, że ja jestem jakiś ciężki przypadek, a tu jak czytałem wypowiedzi to stwierdziłem, że w zasadzie to ja jestem zdrowy człowiek. Współczuję wam bo wiem jak to jest w tej chorobie. Ja miałem to szczęście, że już dosyć wcześnie u mnie wykryto nerwice (albo chociaż jakieś zaburzenia na tle nerwowym) i może przez to choroba się jeszcze nie rozwinęła. Życzę wam zdrowia. Z doświadczenia wiem iż nie warto uciekać od czynności wywołujących strach gdyż im bardziej uciekamy tym mocniej atakują. Trzeba się z nimi zmierzyć, oczywiście nie ze wszystkimi na raz ale powoli, najpierw spróbować przemóc jeden. Za pierwszy razem raczej nie damy rady. Choroba będzie próbowała "kontratakować". Od nas zależy czy się podamy czy wstaniemy i spróbujemy następnego dnia znowu. I następnego i jeszcze raz... U mnie to pomogło. Każdego dnia sobie powtarzałem "wczoraj jadłem to samo, nic mi nie było więc i dzisiaj nic mi nie będzie" (u mnie główny problem to jest jedzenie). Dacie radę :)

P.S. Tak z ciekawości czy paniczna arachnofobia może być objawem nerwicy??
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
25 wrz 2007, 16:53

Avatar użytkownika
przez Jaśkowa 27 wrz 2007, 22:12
Jaśkowa Ty się już od stresu uzależniłaś Laughing


jestem stresomanką 8)

Lunarman ja mam arachnofobię :roll: miałam ją przed zachorowaniem również
Jest taka cierpień granica za którą uśmiech pogodny się zaczyna
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1157
Dołączył(a)
14 mar 2007, 23:13
Lokalizacja
stolyca&ząbki

przez Lunarman 27 wrz 2007, 22:15
No właśnie ja w pewnym sensie też ją mam tylko nie wiem czy mam to wiązać z chorobą czy nie.
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
25 wrz 2007, 16:53

przez staram się 27 wrz 2007, 23:01
co ja mam zrobić ja chce czegoś wiecznego i idealnego w życiu nie umiem sobie z tym poradzić
Offline
Posty
241
Dołączył(a)
24 cze 2007, 10:39

Avatar użytkownika
przez asiulaczek77 28 wrz 2007, 09:47
staram się napisał(a):co ja mam zrobić ja chce czegoś wiecznego i idealnego w życiu nie umiem sobie z tym poradzić


Życie już takie jest że nie można mieć rzeczy idealnej i wiecznej. Nic nie jest wieczne a idealne tym bardzie nie jest. Nikt nie potrafi sobie z tym poradzić nie zamartwiaj się bo i tak to nic nie da :D :D :D :D :D :!:
Nerwice da się pokonać WIERZĘ W TO
Avatar użytkownika
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
24 wrz 2007, 17:29
Lokalizacja
okolice Krakowa

przez staram się 28 wrz 2007, 13:59
a może sztuka jest wieczna ??
Offline
Posty
241
Dołączył(a)
24 cze 2007, 10:39

Avatar użytkownika
przez kisa 28 wrz 2007, 14:42
Wieczna jest moja miłość do dzieci i to się nigdy nie zmieni. Nie jest idealna, bo nie ma ideałów. Może mnie złościć(złościło) ich zachowanie, mogę czasem chcieć(chciałam) pobyć sama ze sobą, ale nigdy nie przestanę ich kochać, nigdy specjalnie nie zrobię (nie zrobiłam) im krzywdy i zawsze im wszystko wybaczę...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
21 cze 2007, 23:35

przez staram się 28 wrz 2007, 15:02
nadal mam przed oczami świat z dzieciństwa i wielu przyjaciół z którymi sie bawiłem i brakuje mi tego co wtedy było i brakuje mi takich rozmów nie o pietruszcze tylko o ważnych sprawach życiowych
Offline
Posty
241
Dołączył(a)
24 cze 2007, 10:39

Avatar użytkownika
przez sokzczeresni 28 wrz 2007, 17:08
znam ten bol. Moj patent to masowac miejsce 'zawiasow' szczeki.
najmocniej zaciskam w nocy, wtedy jakos nauczylam sie przez sen wkladac sobie kciuka na sile miedzy zeby, sila woli sie nie da puscic... czasem robi to moj chlopak, lepiej mu to wychodzi, ale wygladac to musi nieco smiesznie...

...odkad jestem na terapii coraz rzadziej mi sie to zdarza...
i am smiling
i am smiling
if you turn me
upside down
Avatar użytkownika
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
26 cze 2007, 22:37

znowu ;|

przez tomal 28 wrz 2007, 19:26
Jeżeli był podobny temat to proszę dac do niego link, a mój zamknąć. Nie chcę zaśmiecać forum...

Otóż mój problem jest taki, że od 2 lat mam objawy nerwicy lękowej +chyba natręctw. Zaczęło się to nocnymi atakami 2 lata temu. Nie było to miłe, wręcz przerażające dla mnie. A potem tak zostało co wieczór przed pójściem spać napada mnie lęk i trzęsie mi się wszystko. Ale tylko wieczorem, rzadko zdaża się, żebym w dzień miał jakieś objawy. To musi być wtedy bardzo mocny strach. Miałem to co reszta, strach przed zrobieniem komuś krzywdy, itp. Jakoś to minęło. Teraz wróciło...:/
Staram się powstrzymywać jakoś te moje mysli, reakcje. Zauważyłem, że ciągle coś analizuję, wymyslam jakieś dialogi w głowie z innymi, albo mówię do siebie, znaczy przekonuję się np. o niedorzecznośc własnych objawów. Jestem tego świadom i staram się to zmienić, narazie te zmiany mi dobrze wychodzą:) Jednak te objawy pozostały. Najgorsze to, że odczuwam w środku jakiś smutek i nie potrafię się go pozbyć. Chcę mi się płakać a nie mogę. Dłuższe myślenie o tym powoduje u mnie typowe objawy nerwowe(gęsia skórka, uderzenia gorąca) i złość. Teraz znowu wracają mi te mysli, oglądająć jakis kryminał, morderstwa i itp. Mówię sobie, że to tylko myśli, że nic mi nie grozi. No ale mam czasami wrażenie, że naprawdę mógłbym to zrobić i znowu cała kaskada nerwowa. Nawet myślałem, że to może PTSD(po tym ataku 2 lata temu). Dodam, że jak byłem mały to miałem koszmary nocne. I przeczytałem, ze to charakteryzuje osobowośc nadwrażliwą. Trochę w tym prawdy, ale pracuję nad tym.

Pomóżcie. Doraźcie, pocieszcie:)
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
13 lip 2006, 07:35

Re: znowu ;|

przez pierm77 28 wrz 2007, 19:46
tomal napisał(a):Staram się powstrzymywać jakoś te moje mysli, reakcje.


z doswiadczenia, na twoim miejscu poszedl bym najpierw do psychologa. To najlepsze rozwiazanie w takiej sytlacji.

zdrowka zycze
Z piekła zwanego niebem....
Offline
zbanowany
Posty
184
Dołączył(a)
23 lip 2006, 17:14

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 24 gości

Przeskocz do