Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez *maleństwo* 13 wrz 2007, 00:13
Fajny ten twoj synek :) słodziutki :)
Ja narazie mam słodziutkiego pieska , wiesz miałam dość póżno młodszego brata kory teraz ma 10 lat no i pamietam ile sie moja mama nacierpiała , pozatym wychowywanie ... hmmm trudna rzecz ...
U mnie sie chyba nie uda tak przypadkiem ;p hehe
Avatar użytkownika
Offline
Posty
266
Dołączył(a)
04 gru 2006, 16:29
Lokalizacja
Kraków

Avatar użytkownika
przez Jaśkowa 13 wrz 2007, 00:16
maleńswto ja mam siostrę młodszą urodziła się jak ja miałam 12 lat też pamiętam, też mam pieska, którego kocham nad życie jest członkiem naszej rodziny, wszystko można razem pogodzić
Jest taka cierpień granica za którą uśmiech pogodny się zaczyna
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1157
Dołączył(a)
14 mar 2007, 23:13
Lokalizacja
stolyca&ząbki

Uplywajacy czas i zycie z nerwicą

Avatar użytkownika
przez CIALO liceum DUSZA muzeum 13 wrz 2007, 05:54
w maju minal rok jak pojawila sie w moim zyciu, wtedy dala o sobie znac.
taka mnie mysl naszla, co zmienil ten czas w moim zyciu?
mysle, ze ten rok byl trudny nietylko dlatego, ze zmagalam sie z atakiem prawie codziennie, trudne bylo to, ze musialam sie bardzo duzo zastanawiac nad swoim zyciem, postepowaniem, rozmyslac co robilam nietak, ze nabawilam sie nerwicy. trudne jest poznawanie siebie, wizyty u psychiatry, psychologow.
pytam sie ile czasu jeszcze mam tak zyc, czytam posty, ludzie pisza, ze choruja rok, 2 lata, 4 , a nawet dziesiec i wiecej. fajnie czytac posty ludzi, ktorzy twierdza, ze z tego wyszli, osobiscie niewierze w uleczenie, ale byc moze to jest indywidualne.
czas leczy rany, mysle sobie ile tego czasu ma jeszcze ulynac, zeby uleczyl moje....ale nieraz trace nadzieje, nerwica zabiera mi zycie, chociaz staram sie z calych sil to juz wiem, ze nigdy niebedzie tak jak kiedys.
oczywiscie sa tez i pozytywy, chodzby to forum, na ktorym poznaje wspanialych ludzi, chodzby to, ze w koncu przystanelam na chwile, zeby sie zastanowic nad soba.
ciekawi mnie ile wy na to chorujecie i jak z perspektywy czasu zycia z nerwica wyglada wasze zycie, bo ja wiem, ze chociaz mam 30 lat, to ten rok dal mi wiecej dojzalosci niz 10 przed nerwica. napiszcie ile czasu juz tak macie i czy czas loagodzi skutki tego paskudnego pasozyta
pozdrawiam serdecznie
lidzia
NIEMOGE ZMIENIĆ ŚWIATA, NIEMOGE ZMIENIC LUDZI......NIEPOTRAFIE TEZ ZMIENIĆ SIEBIE.....
Posty
376
Dołączył(a)
27 lut 2007, 09:38
Lokalizacja
lodz

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Bad Girl 13 wrz 2007, 08:06
Ja zmagam się z tym odkąd tylko pamiętam... dzieciństwo jest dla mnie czymś przykrym... ciągłym życiem w stachu i samotności. wszystkiego musiałam uczyć się sama, a byłam tylko małą, bezbronną istotą.
leczenie podjęłam dopiero pół roku temu. zaczynam dostrzegać, że życie potrafi być piękne. ja też nie wierze w całkowite uleczenie... takie już mamy charaktery i jesteśmy na nerwice przez cały czas narażeni. ale jesteśmy przez to inni, wrażliwsi.... tacy ludzie też są potrzebni. trzeba w tym wszystkim szukać jakiś pozytywów bo inaczej nie damy sobie rady...
Dziś czuje się wyątkowo źle. ale wierze, że będzie lepiej... tylko to mi teraz pozostało.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
349
Dołączył(a)
25 lut 2007, 13:46
Lokalizacja
Poznań

przez piola 13 wrz 2007, 08:24
Maleństwo, wiem że to lek przeciwdepresyjny, poinformowała mnie o tym lekarka, powiedziała, że daje mi go z tego powodu, że mam powracające lęki i natręctwa.

U mnie róznie, raz lepiej a raz gorzej. W zasadzie najgorsze są ranki i te poranne leki i nerwy, w ciągu dnia jest oki. Chciałabym nie budzic się już z lekiem. Staram się z tym walczyć, głęboko oddychąc itp.
Na 3 października umówiłam się na wizytę u psychologa od DDA.
Offline
Posty
31
Dołączył(a)
07 wrz 2007, 08:10

Avatar użytkownika
przez Jaśkowa 13 wrz 2007, 10:39
piola uważaj z tym głębokim oddychaniem coby hiperwentylacji nie dostać
Jest taka cierpień granica za którą uśmiech pogodny się zaczyna
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1157
Dołączył(a)
14 mar 2007, 23:13
Lokalizacja
stolyca&ząbki

Avatar użytkownika
przez IceMan 13 wrz 2007, 13:43
U mnie to jest tak, że nie pamiętam wcale żebym tego kiedyś nie miał. Co prawda nie za bardzo pamiętam swojego wczesnego dzieciństwa, jedyne co zwraca moją uwagę to to, że nie lubiałem wychodzić na zewnątrz do innych dzieciaków, chyba już wtedy miałem jakieś pierwsze lęki związane z fobią społeczną. Do tego dzięki ambicji rodziców koszmarem od 7 roku życia stała się szkoła, w której każda odpowiedź, sprawdzian, kartkówka to był napad gorąca, podwyższonego tętna i ciśnienia, wieczny stres no bo przecież zawsze musiałem być idealny, perfekcyjny, a czwórka to była tragedia. W sumie myślałem zawsze że jestem dziwakiem i odmieńcem, jakimś odszczepieńcem nie pasującym do reszty społeczeństwa i się nie zmienię, że po prostu taki się urodziłem i taki pozostanę do śmierci. Rok temu moja babcia uświadomiła mi że to jest nerwica. Niedługo minie rok jak jestem na tym forum, sporo się naczytałem, dowiedziałem, poznałem wspaniałych ludzi cierpiących na to samo (bardzo często w o wiele bardziej dotkliwy sposób), staram się z tym walczyć i jak na razie wydaje mi się że powoli, sukcesywnie zdobywam przewagę nad tym cholerstwem. Mało tego, w tej chwili z tej całej nerwicy zostało jakieś echo, które nie utrudnia życia, potrafi jedynie nieco zestresować w pewnych sytuacjach, ale już nie sparaliżować. Jest o niebo lepiej i mam wrażenie że wracam do normalnego życia. A może nie wracam - może dopiero w nie wkraczam.
Ostatnio edytowano 13 wrz 2007, 14:22 przez IceMan, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Avatar użytkownika
przez Jaśkowa 13 wrz 2007, 14:05
ja choruje 5 lat :roll: w moim życiu zmieniło się wszystko a przede wszystkim zmieniłam się ja nie ma we mnie już tego szaleństwa tej beztroski, ale czy do końca to za sprawą nerwicy się stało sama nie wiem, często żyję wspomnieniami, staram się cieszyć z każdego dobrego dnia zwolniłam juz tak nie pędzę nie gnam do przodu w końcu "życie nie ogląda się za siebie i nie czeka na to co już było" z drugiej strony myślę sobie, że dobrze że to tylko nerwica nauczyłam się doceniać to co mam moje zdrowie, patrzę na ludzi na ich tragedie i myślę, że ja przy nich jestem szczęśliwym człowiekiem bo mam tylko nerwicę, na początku mojej choroby tak nie było winiłam cały świat miałam żal do wszystkich, dziś jeśli komuś czegoś zazdroszczę to błahych rzeczy tego, że mogą stać normalnie na przystanku nie czując lęku, że budzą się rano i nie czują strachu, nie zależy mi na dobrach materialnych już nie chcę być najładniejsza, najszczuplejsza. W moim postrzeganiu świata nastąpiło wiele zmian myślę, że pozytywnych. Nie przestałam wierzyć w to, że kiedyś będę zupełnie zdrowa może to naiwność z mojej strony ale wierzę, tak jak w podpisie, że "jest taka cierpień granica, za którą uśmiech pogodny się zaczyna" :D
Jest taka cierpień granica za którą uśmiech pogodny się zaczyna
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1157
Dołączył(a)
14 mar 2007, 23:13
Lokalizacja
stolyca&ząbki

Avatar użytkownika
przez Tygryska 13 wrz 2007, 14:53
W listopadzie minie któryśtam rok od pierwszego napadu leku.

Kiedyś ciągla pytałam dlaczego? po co? ile jeszcze? Teraz czuję się coraz lepiej, pewniej i coraz rzadziej się nad tym zastanawiam.

Dzieki nerwicy, jeśli mozna tak powiedzieć, zaczełam pracować nad sobą, nabrałam nawyku wsłuchiwania się w swje potrzeby i analizowania różnych sytuacji, mojego sposobu reagowania.Teraz, bardziej niz kiedyś, koncentruje się na znalezieniu i zaradzeniu temu co wywołuje u mnie lęk niż na tym by nie miec ataków, traktuje je jako sygnały. Wydaje mi sie że wogóle z czasem łatwiej żyć z newrica, człowiek nabiera większej samoświadomości, wychwytuje wczesniej że coś jest nie tak.

Cieszę się że nerwica, jak dotą ,nie miała większego wpływu na to co osiągnełam, studia skonczyłam,szukam pracy, mam przyjaciół (nie jakieś tłumy ale za to dobrych). Doceniam to bo wiem że różnie bywa w takich sytuacjach.

Wierze że kiedyś ataki leku przestaną mnie dręczyć.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
589
Dołączył(a)
05 sie 2005, 19:14

Avatar użytkownika
przez *maleństwo* 13 wrz 2007, 14:58
Jaśkowa ja tez mam brata 12 lat młodszego ;)
Zobaczymy jak to u mnie bedzie! w każdym razie nic na siłe!napewno nie jestem jeszcze gotowa :( no i chyba za młoda jszcze jestem ;p
Avatar użytkownika
Offline
Posty
266
Dołączył(a)
04 gru 2006, 16:29
Lokalizacja
Kraków

przez magda17 13 wrz 2007, 18:44
Dobrze ze trafilam na twój post bo chcialabym z Toba porozmawiac. Mam identyczny problem. Jesli mozesz to pisz na moje gg 11416423. Pozdrawiam serdecznie.
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
29 maja 2007, 13:11
Lokalizacja
Włocławek

przez piola 13 wrz 2007, 19:40
Ok Jaśkowa, będę uważała, cenna rada twa.

Wiecie co, dlaczego ja jestem taka niecierpliwa? W dzień jest naprawdę ok, tylko te poranne leki, trudno mi uwierzyc, że to kiedyś może minąć....
Z drugiej strony myśle sobie, że znam osoby, które miały silniejsze objawy nerwicowe i depresyjne a w tej chwili nic im nie dolega to dlaczego u mnie miałoby być inaczej. Jak na zbawienie czekam na wizytę u pani psycholog od DDA. Kurde, dlaczego jestem taka niecierpliwa co?
Skąd te lęki sie biorą. Budze się rano i od razu zaczynam czuć wewnętrzne nerwy, niepokój, albo zaczynam mysleć o tym, że zaraz będe nerwowa i zaczynam się rzecz jasna denerwować tym.

Ostatnio byliśmy na wyjeździe w weekend i żadnych takich objawów nie miałam, to się nazywa wyluzowanie, normalne ranki, ale było fajnie.
Offline
Posty
31
Dołączył(a)
07 wrz 2007, 08:10

Avatar użytkownika
przez Jan Nowak 13 wrz 2007, 20:46
jestem wierzący, i wierzę, że nic w życiu nie dzieje się bez sensu.
Moje problemy zaczęły się chyba tak jakoś w trzeciej gimnazjum.

Wcześniej byłem naprawdę nieznośnym i złym człowieczkiem..

Dokuczałem jednemu chłopakowi w mojej klasie. Był cichy i brakowało mu pewności siebie, nie umiał się odezwać. Sprawiało mi to przyjemność, że inni śmiali się z tego że ja mu dogadałem. Teraz tak strasznie tego żałuję, tak bardzo chciałbym to jakoś naprawić..

Z końcem trzeciej klasy gimnazjum zaczęły się ataki. Zaczęło mi brakować pewności siebie, denerwowałem ludzi wokoło. Traciłem kolegów...

Wierzę, że ta nerwica, to swego rodzaju kara, albo może znak, który ma mnie naprowadzić na dobrą drogę. Teraz jestem w klasie maturalnej i widzę, jak wiele rzeczy się we mnie zmieniło. Jak bardzo zmieniłem podejście do życia.

Co prawda ataki jeszcze do końca nie minęły, ale co pani nerwica mnie nauczyła to moje :P

Wierzę, że to wszystko kiedyś przejdzie i będę człowiekiem potrzebnym innym ludziom. Bo chciałbym pomagać i być potrzebny.
Przecież jesteśmy tacy młodzi, tacy młodzi, ludzie nam tego nie wybaczą.. ą..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
111
Dołączył(a)
01 wrz 2007, 13:59
Lokalizacja
JWO

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider] i 25 gości

Przeskocz do