Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez staram się 01 wrz 2007, 10:51
zastanawiam sie jaki jest sens tego życia bo skoro wszyscy mówią że sens życia jest w życiu to dlaczego te życie bezprzerwy daje popalić czy wogóle da sie dobrze przeżyć te życie czy tylko moge w snach widzieć piękne życie ?
Offline
Posty
241
Dołączył(a)
24 cze 2007, 10:39

Avatar użytkownika
przez Topa 01 wrz 2007, 11:04
Magda17
Kilka lat???????????!!!!!!!!!!!! Dziewczyno jak ty sobie z tym radzisz, funkcjonujesz normalnie (pracujesz, uczysz sie?) Bierzesz jakies leki, terapia?
"Raj jest tam, gdzie idziesz
Pieklo tu, gdzie stoisz"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
87
Dołączył(a)
09 lis 2006, 12:02

Avatar użytkownika
przez natik 01 wrz 2007, 11:07
sens życia nie tkwi w życiu tylko w Tobie i musisz chcieć go dostrzec,nawet jeśli wszystko się wali.Twoje istenienie to sens,wszystko ma jakiś cel i nic nie dzieje sie tak po prostu.czasem tylko po to by pozwolic nam stać się lepszymi i silniejszymi.nie zawsze dostaje sie to co się chce a czesto to czego najmniej sie pragnie,jednak dzieki temu potrafimy odróznic to co dla nas zle od tego co daje nam radosc i szczescie,inaczej bysmy sie troche pogubili:)
"Myśleć to co prawdziwe, czuć to co piękne i kochać co dobre - w tym cel rozumnego życia."
"Śmiejcie się ze mnie bo jestem inny, a ja śmieję się z was, bo wszyscy jesteście tacy sami..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
116
Dołączył(a)
31 sie 2007, 16:33
Lokalizacja
Warszawa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Twilight 01 wrz 2007, 11:08
A musi mieć sens? Sens wziął urlop albo podał sie do dymisji, dzięki czemu możemy zająć się sobą bez poczucia świętego obowiązku wobec kogoś/czegoś/sensu. ;)
Avatar użytkownika
Offline
PersonaNonGrata
Posty
935
Dołączył(a)
19 lip 2007, 01:47
Lokalizacja
Rivendell

zżerają mnie fobie

przez psychomaniak 01 wrz 2007, 11:21
Ostatnio wstaje prawie codziennie z bolem serca lub pieczeniem w okolicy i natychmiast ogarniaja mnie mysli o tym co zle zrobilem w przeszlosci.Czasami drecza mnie bardzo dziwne tematy np. rozne przedmioty ktore kupilem zostaly zle uzyte i mimo iz sa nowe oraz dzialaja bez zarzutow ja czekam tylko kiedy sie zepsuja i bede mogl je wyrzucic poniewaz np. bateria byla nieprawidlowo naladowana co skraca jej zywotnosc, a niestety nie da sie jej wymienic -dla mnie jest to kolejny element ktory bedzie mnie dreczyl.Niemoge wiec normalnie zyc i planowac zycie bo ciagle mysle ze najpierw musze poukladac wlasnie wyzej opisane tematy co z kolei jest niemozliwe gdyz nie mam kasy zeby cokolwiek wymienic na nowe.Moze to brzmi jak fobia dwunastolatka a ja mam grubo po dwudziestce jednak nie daje sobie z tym rady -wstaje rano i niechce mi sie po prostu nic robic a w pracy zalewa mnie potem kilkukrotnie mimo bardzo lekkiego wysilku, no i to serce ciagle mnie boli a waga od kilku lat jest za niska moze nie drastycznie ale jestem chudzina -zona niestety cierpi najbardziej ,mimo faktu iz bardza ja kocham nie moge normalnie z nia rozmawiac poniewz od razu mnie cos wkurza i dialog polega na tzw.odburknieciach a nie normalnej rozmowie .Mam tez inne fobie juz za soba lub w trakcie a takze lekomanie i kompleksy ale ta najbardziej mnie wykancza-moze ktos cos poradzi jak z tym walczyc i co robic bo chcialbym wreszcie zyciem sie zajac a wiecej mam mysli o smierci gdyz boje sie ze wreszcie dopadnie mnie jakis zawal lub cos innego przy takim trybie zycia?Z gory dziekuje za odpowiedzi.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
01 wrz 2007, 10:23

Re: Lęk przed egzystencją..

przez Klezus 01 wrz 2007, 11:46
natik napisał(a):az tu nagle pewnego dnia zaslablam,totalnie opadlam z sil,zabralo mnie pogotowie i zaczelo sie szukanie przyczyny mojego zlego samopoczucia,zawrotow glowy,problemow z oddychaniem(co ciekawe glownie na zewnatrz),arytmii.
zrobialm rezonans,tomografie,kregoslup szyjny lekkie nieprawidlowosci nie mogace powodowac takich objawow jednak,mnostwo badan i nic,wszystko ok.


Tez miałem takie objawy i tez niewiadomo co to było może to nastepne stadium choroby :cry: . Dla mnie Nerwice biorą się przez otoczenie i presje jakie wywiera na nas. Niemogac spełnic oczekiwan innych wpada sie w coraz to głebsze dołki i na tym budduje sie nerwica. Trzeba nauczyc sie zyc dla samego siebie nie patrzac co mysla inni ale jak to zrobic :?: kiedy sie jest takim wrazliwym... Ostatnio czytałem fajny artykuł gdzie tłumaczyli to jako uzależnienie tak jak człowiek uzależnia sie od używek tak jest uzależniony od otoczenia :?
Człowiek jest tyle wart ile jest w stanie zrobić dla drugiego człowieka...

Chcesz porozmawiać na temat NN pisz na pw...
Offline
Posty
56
Dołączył(a)
24 sty 2007, 16:27
Lokalizacja
Poznań

Avatar użytkownika
przez slitzikin 01 wrz 2007, 12:13
Ja mam otoczenie w dupie. Tzn ludzi mi obojętnych, sąsiadów, obywateli miasta itd. Zależy mi tylko na rodzinie i kilkunastu znajomych, ale też nie tak, że ważne jest dla mnie żeby mnie za wszelką cenę lubili. Jestem sobą, jestem wobec nich szczery, nie robię głupot. Jak mnie ktoś nie akceptuje, to pech. a szczęście kilka osób akceptuje :).
Avatar użytkownika
Offline
Posty
258
Dołączył(a)
10 kwi 2007, 00:25
Lokalizacja
Gdańsk

zżerają mnie fobie

przez psychomaniak 01 wrz 2007, 13:43
Ostatnio wstaje prawie codziennie z bolem serca lub pieczeniem w okolicy i natychmiast ogarniaja mnie mysli o tym co zle zrobilem w przeszlosci.Czasami drecza mnie bardzo dziwne tematy np. rozne przedmioty ktore kupilem zostaly zle uzyte i mimo iz sa nowe oraz dzialaja bez zarzutow ja czekam tylko kiedy sie zepsuja i bede mogl je wyrzucic poniewaz np. bateria byla nieprawidlowo naladowana co skraca jej zywotnosc, a niestety nie da sie jej wymienic -dla mnie jest to kolejny element ktory bedzie mnie dreczyl.Niemoge wiec normalnie zyc i planowac zycie bo ciagle mysle ze najpierw musze poukladac wlasnie wyzej opisane tematy co z kolei jest niemozliwe gdyz nie mam kasy zeby cokolwiek wymienic na nowe.Moze to brzmi jak fobia dwunastolatka a ja mam grubo po dwudziestce jednak nie daje sobie z tym rady -wstaje rano i niechce mi sie po prostu nic robic a w pracy zalewa mnie potem kilkukrotnie mimo bardzo lekkiego wysilku, no i to serce ciagle mnie boli a waga od kilku lat jest za niska moze nie drastycznie ale jestem chudzina -zona niestety cierpi najbardziej ,mimo faktu iz bardza ja kocham nie moge normalnie z nia rozmawiac poniewz od razu mnie cos wkurza i dialog polega na tzw.odburknieciach a nie normalnej rozmowie .Mam tez inne fobie juz za soba lub w trakcie a takze lekomanie i kompleksy ale ta najbardziej mnie wykancza-moze ktos cos poradzi jak z tym walczyc i co robic bo chcialbym wreszcie zyciem sie zajac a wiecej mam mysli o smierci gdyz boje sie ze wreszcie dopadnie mnie jakis zawal lub cos innego przy takim trybie zycia?Z gory dziekuje za odpowiedz
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
01 wrz 2007, 10:23

nie lubie sie??

Avatar użytkownika
przez Jan Nowak 01 wrz 2007, 14:12
Witam, mam 18 lat i jestem tu nowy.
Mój problem, jak każdy zresztą z opisanych na forum jest poważny.

Otóż męczy mnie dłuższe przebywanie z ludźmi.
Chodzi mi o zajmowanie kogoś rozmową..
Stresują mnie sytuacje, kiedy zostaje z kimś sam na sam w jednym pomieszczeniu...

Wydaje mi się, że jestem taki strasznie zwykły. Chciałbym być dobry i pomagać ludziom, ale nie potrafie sam siebie zaakceptować.
Nigdy nie miałem dziewczyny... Po prostu boje się, że bym ją zanudził.

Nie piszę tego postu, żeby się komuś wygadać, ale proszę osoby doświadczone o pomoc albo chociaż jakieś pocieszenie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
111
Dołączył(a)
01 wrz 2007, 13:59
Lokalizacja
JWO

przez .Tomek 01 wrz 2007, 14:36
Bóle serca, pocenie się to może być przez nerwy. Reszta wygląda jak jakieś fobie czy natręctwa. Twoje rozmowy z żoną jak mówiłeś te "odburknięcia" to spowodowane złym nastrojem jest. Sam to mam kiedy się denerwuję czy jestem zły na nie wiadomo co. Możesz poszukać na forum, bądź w internecie jakieś sposoby na walczenie z fobiami i natręctwami i sukcesywnie je eliminować. Jednak zalecił bym wizytę u psychologa który może polecić jakąś terapię bądź sposoby na walkę z tym. Czy spróbujesz sam czy z pomocą psychologa to nie poddawaj się i "ciężko pracuj" żeby to zwalczyć. To najlepszy sposób ;)
...to tylko kolejne rozwiązanie.
Offline
ExModerator
Posty
1118
Dołączył(a)
09 sie 2007, 17:16
Lokalizacja
Daleko :)

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 01 wrz 2007, 15:12
nie potrafie sam siebie zaakceptować.
Nigdy nie miałem dziewczyny... Po prostu boje się, że bym ją zanudził.


No to mamy podobny problem...
Wydaje mi się,że masz strasznie niską samoocene..
Ja wręcz nienawidze siebie... :twisted: ..
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

przez maateusz 01 wrz 2007, 15:36
ja tez mam ten sam problem ale dopiero niedawno zdalem sobie z niego sprawe i za pomoca psychoterapi i lekow postaram sie go wyeliminować.
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
28 lip 2007, 23:48

Avatar użytkownika
przez Homer Simpson 01 wrz 2007, 18:57
Tez mam 18 lat i dokladnie ten sam problem.
Doh...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
07 sie 2006, 12:27

Avatar użytkownika
przez Jan Nowak 01 wrz 2007, 19:15
Dokładnie..
Chodzi mi tu o niska samoocenę
Ale to jest jak sinusoida
Raz czuję się dobrze wśród ludzi, a raz czuje, że nikogo nie umiem zainteresować... Radzicie sobie z tym jakoś?
Przecież jesteśmy tacy młodzi, tacy młodzi, ludzie nam tego nie wybaczą.. ą..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
111
Dołączył(a)
01 wrz 2007, 13:59
Lokalizacja
JWO

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google Ads [Bot], Motocyklista i 25 gości

Przeskocz do