Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 11 sie 2007, 21:29
Zawsze miałem problemy z dogadaniem się z kolegami. Byłem raczej ciamajdą, nie lubiłem i nie umiałem grać w piłkę, czułem się przez to gorszy. Dla mnie każdy w-f był katorgą. Pamiętam, że nawet dzień przed miałem lęki. Koledzy często się ze mnie wyśmiewali i dokuczali mi

Każde wakacje spędzałem w oknie, zazdroszcząc rówieśnikom, ze się spotykają z innymi, bawią. Czasami zdobyłem się jedynie na samotną wycieczkę rowerową

Nie byłem na żadnej imprezie, tylko ciągle sam i sam. Najgorzej było na studiach, wtedy bałem się wychodzić nawet do sklepu, przechodzić koło grupki młodych ludzi, bałem się odezwać do kogokolwiek, jeść w czyjejś obecności itp

Kurcze normalnie jak bym czytał siebie<w tych fragmentach>...też wiem,że mase życia straciłem przez to jaki byłem/jestem.....i też do niedawna nienawidziłem siebie....<kilka dni temu przestałem>
Teraz chce żyć jak inni i dąże do tego ale nie wiem czy mi się uda....ale mam nadzieje,że tak.
No i z ojcem też się nie moge dogadać,chociaż jest trzeżwy.Matka uważa,że jestem do niczego<wiem to chociaż ona mówi,że jest inaczej>
i też miałem te głupie pytania czemu nie bawie się jak inne dzieci...ale teraz sobie myśle,że to jaki jestem jest winą moich rodziców...przecież mogli jak bylemmaly zareagować kiedy panie z przedszkola mówily,że z nikim nie rozmawiam,bawie się sam,boje się innych dzieci...
Nie wiem czy dobrze robie oskarżając ich
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

10 lat walki z nerwicą i nic!!!!

przez bonzo 11 sie 2007, 21:29
Hej,

Mam na imie Ewa. Mam 31 lat i z nerwicą walcze już 10 lat. Od tylu lat dokladnie bardzo zle się czuje fizycznie, czasami jest dobrze, ale takich dni jest niewiele. Mam bardzo silne zawroty glowy, słabość miesni, problemy z mowa, oczami. Mam wrazenie ze moja skora jest bardzo wrazliwa. Obecnie wydaje mi się ze mam porazone gardlo i struny glosowe. Mam parestazje. Robiłam 2 razy rezonans i oprocz jakiejs cysty 9 mm nic nie znaleźli. Powiedziano mi ze ta cysta nie wpływa na moje dolegliwości i mam nerwice.



Mam już dosc, ale mam malego synka, który ma 2 latka (4 poprzednie ciaze poroilam.Juz sobie wmawiałam rozne choroby i nadal to robie np. Sm, guz mozgu itp.



Pozdrawiam,

Ewa
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
11 sie 2007, 21:24

przez dagaa 11 sie 2007, 21:49
Wlasnie pisalam do Ciebie odpowiedz pol godziny po czy stwierdzilam, ze jest bezsensu i nie na temat... W skrocie-doskonale Cie rozumiem i swietnie, ze zaczales terapie! Stracilam 'kontakt z Innymi' w troche innych okolicznosciach, ale czuje sie dokladnie tak samo, szczegolnie jak caly dzien siedze sama w domu (gdy Mama pracuje), albo w wakacje, tak jak teraz, kiedy mam swiadomosc, ze wszyscy moi rowiesnicy szaleja... Napisalam to wszystko w wielkim, ogromnym skrocie. Ale czuje, ze jak nic sie nie zmieni to tez 'przegram swoja mlodosc'.
Pozdrawiam
Trzymaj sie!
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
11 sie 2007, 21:15

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez tornados 11 sie 2007, 21:50
Też się nad tym zastanwiałem. Moje rodzeństwo było podobnie traktowane, a są zupełnie innymi ludźmi. Może my jesteśmy mniej odporni psychicznie, większymi "wrażliwcami".
Pewnie, że powinni w takich sytuacjach zareagować, próbować pomóc. Tak naprawdę własnie wtedy my ich najbardziej potrzebujemy. Gdy u mnie mama zauważała objawy lęku, właśnie wtedy najbardziej się nade mną znęcała. Zupełnie odwrotnie niż powinno być.
Offline
Posty
44
Dołączył(a)
21 lip 2007, 22:38
Lokalizacja
Wrocław

przez Marina82 12 sie 2007, 03:23
Trzymam kciuki :smile: Też należę do tej grupy :shock: i wiem z czym walczysz. Masz rację, my jesteśmy troszkę inni, bardziej delikatni :oops: . I dlatego dopadają nas nerwice. Nie wiem już czy powinniśmy na siłę się zmieniać, czy raczej polubić siebie. Zmieniając nastawienie do nas samych otwieramy się na świat.
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
03 maja 2007, 17:37

przez Marina82 12 sie 2007, 03:48
Też mam synka, a do tego silną nerwicę z tikami nerwowymi (miałam już ją jak zakładałam rodzinę). Każdy dzień jest dla mnie walką. Staram się nie poddawać choć jest ciężko. Mogę się pochwalić tylko jednym. Nabrałam dystansu do siebie i do nerwicy. Nie wczówam się już w każdą sytuację, a przez to nie popadam w takie doły jak miałam kiedyś. Masz dziecko, ono Cię potrzebuje. Jak sama zauważyłaś WYMYŚLASZ sobie choroby, czyli wiesz w czym tkwi problem.Nie rób tego, tylko szukaj u siebie pozytywnych cech(napewno masz ich dużo).Pozatym optymizm, to jest to czego nam najbardziej brakuje, szczególnie przy dzieciach. Próbuj go w sobie obudzić.
Życzę powodzenia i wytrwałości.
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
03 maja 2007, 17:37

przez Smike 12 sie 2007, 08:05
Tornados, jak na samotnika jest dość rozgadany :lol:
Ja (tylko tyle) polecam:
http://www.proszynski.pl/asp/fiszka.asp?ksiazka_id=4721
http://www.samotnosc.net/
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
03 paź 2006, 06:56

przez tornados 12 sie 2007, 13:04
Dzięki za informacje o książkach, na pewno po nie sięgnę
W rzeczywistości niestety nie jestem wylewny, ale staram się jak mogę.
Pozdrawiam :oops:
Offline
Posty
44
Dołączył(a)
21 lip 2007, 22:38
Lokalizacja
Wrocław

Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia, objawy...

przez MadziaK 12 sie 2007, 23:00
Czytając Wasze posty dochodzę do wniosku, że moja nerwica nie jest jeszcze w zaawansowanym etapie. Kochani, ja już sama nie wiem czy jest to do wyleczenia. Kiedy zażywam lekarstwa wszystko jest w porządku (w sytuacjach dla mnie stresowych zdarza sie drżenie nóg, dłoni to rutyna ale nie są one już tak nasilone po przyjęciu lekarstwa, ziółka nie pomagają) natomiast kiedy je odstawiam wszystko wraca. Efekt placebo jest niemożliwy, pracuję a przynajmniej staram się pracować nad sobą, eliminować nadmierny perfekcjonizm i nieśmiałość czy też kompleksy, aczkolwiek jak wspomniałam wyżej kiedy nie zażywam medykamentów, a zażywam słabe ponieważ TRANXENE 5mg drżę cała np będąc w kościele, przed prezentacją, referowaniem prac itp. Neurolog z którym konsultuje to zaburzenie poinformowała mnie, że po miesięcznym leczeniu tym lekarstwem muszę je odstawić stopniowo i sama nad sobą pracować, lekarstwa mogą wspomóc ale nie wyleczyć w 100%. zostało mi dwie tabletki, sama nie wiem co robić. Na ogół na uczelni jestem w centrum zainteresowania z racji jak to określają inni studenci kompetencji w konsultacjach z zakresu wiedzy pedagogiczno-psychologicznej, nie mogę przecież i nie chcę drżeć jak to było podczas ostatnich lat i unikać aktywności na ćwiczeniach. Miałam zajęcia na temat nerwicy, depresji, pomagam innym a samej sobie nie potrafię pomóc, to jest wręcz druzgocące. To drżenie, ba...drżenie-trzęsienie(pisząc kolokwialnie) przy ludziach jest strasznie krępujące. Przed przyjmowaniem tego lekarstwa podczas rodzinnego obiadu nie mogłam nawet posługiwać się sztućcami podczas posiłku, widziałam tylko wzrok bez komentarza oczywiście członków rodziny, nie wspomnę już o referowaniu prac-to nie możliwe, że drżę, czym to jest spowodowane?Nie obawiam się ludzi, a mimowolnie drżę? Pozdrawiam
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
12 sie 2007, 21:48

przez artureklegia 12 sie 2007, 23:37
Hej
ja mam dopiero 20 lat a energii mniej niż swoja babcia...
Chciałbym dodać, że u mnie przy osłabieniu występuje
uczucie jak bym miało mi serce zasłabnąć + lekki ucisk w lewej
części klatki piersiowej "promieniujący" do serducha.
Macie coś takiego może ??

Pozdrawiam
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
26 cze 2007, 19:38
Lokalizacja
W-wa

Nerwica lękowa - Co zrobić?

Avatar użytkownika
przez Twilight 13 sie 2007, 03:20
W tym temacie wpisujcie swoje pytania dotyczące Waszych przypadków z nerwicą lękową.

Zanim zapytasz ''Czy miał ktoś takie objawy" zajrzyj:

http://www.forum.nerwica.com/viewtopic.php?t=516

Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
PersonaNonGrata
Posty
935
Dołączył(a)
19 lip 2007, 01:47
Lokalizacja
Rivendell

Moj Przypadek ... trochę dziwny !!

przez bonzo81 13 sie 2007, 09:38
Witajcie,

Trochę czasu zwlekałem z napisaniem postu,bo nie wiedziałem czy warto, ale tak naprawdę jakoś nie mogę swoich objawów dopasować do żadnych które czytam na forum.

U mnie pierwsze symptomy zaczęły się dokładnie miesiąc temu, nagle strasznie zakręciło mi się w głowie, poźniej z dnia na dzień coraz gorzej pogotowie, wysokie ciśnienie itp. seria badań okazało się, że wszystko ze zdrowiem OK, pozniej proba szukania z mojej strony całej masy chorób i pogłębianie się w tym, że mam wszystkie chorobhy psychiczne i wogóle zaraz wyląduje w psychiatryku itp. i ze wszyscy się odemnie odwrócą, lęki które miałem zaczynaały przybierać coraz różną postać tzn. nie dot. już tylko zawrotów głowy, ale głownie tego że ten moj stan juz sie nigdy nie skonczy, ze juz zawsze bedzie tak samo itp., chciałbym jednak zaznaczyc ze przez ten czas praktycznie staralem sie normalnie funkcjonowac, chociaz praca i cala reszta malo mnie obchodzila, i wszystko robilem raczej z przymusu. do tego doszlo takie dziwne uczucie braku konenracji, otumanienia itp.

Na początku zeszłego tyg. wylądowałęm u psychologa, wizyta która bardziej polegała na zasadzie zę ja powiedzialem co mnie trapi, natomiast pani psycholog stwierdzila, ze jezeli sam sie do niej zglosilem, to znaczy ze czuje ze cos jest ze mna nie tak, i napewno moj stan to zadna choroba psychiczna a raczej jakies zaburzenie. To stwierdzenie mnie podbudowalo do takiego stopnia,ze przez caly tydzien chodzilem jak pierwiosnek, w piatek wyjechalem nad morze i sytuacja ktora tam sie wydarzyla, znowu spodowala moj nedzny stan. tzn. dzielilem domek z bardzo nieprzyjemnymi ludzmi, ktorzy doprowadzali mnie do szewskiej pasji i wszystko robili mi na przekor , mialem jedyna chec poprostu przywalic im kopa !!, i od tamtej pory mam taki lek ze nawet jak ktos z bliskich mi powie cos nie tak to że moge miec takie samo podejscie !! ABSURD !!, ale od 2 dni nie daje mi spokoju.

Chcialbym na koniec zaznaczyc ze nigdy nie mialem problemow ze zdrowiem psychicznym, cale zycie bylem dusza towarzystwa, mialem wokol siebie stado przyjaciol i znajomych, w zyciu ulozylo mi sie praktycznie wszystko co sobie zamarzylem, a swoje problemy moge policzyc na palcach jednej reki .

PS. Dzisiaj ide znow do psychologa, zobacze czy dzisiaj tez da rade .. !!
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
25 lip 2007, 18:32

Czy jestem chory na nerwice???? (moja historia)

Avatar użytkownika
przez Darcyk 13 sie 2007, 10:44
Witam. dzis mam powazny dylemat kto mi pomoze????

Mam 27 lat rocznego synka kochajaca zone w 6 miesiacu ciazy.
Nie wiem czy jestem chory na nerwice wiec opisze moj przypadek. Zaczelo sie jakis miesiac temu kiedy bylem w austrii w pracy, kiedy wrocilem z pracy ipolozylem sie serce nagle zaczelo mi walic jak zwariowane, z niepokoju zadzwonilem po karetke w szpitalu zrobili mi ogolne badania krwi, EKG i podpieli do kroplowki, wyniki ujemne, lekarz stwierdzil zmeczenie i odwodnienie. wrocilem do Polski na tydzien troche bylem zaniepokojony tym ale nawrotow silnych nie mialem tylko male niepokojace bicie serca po chwili ustajace. Pozniej dwa tygodnie w Austrii rowniez nie byly zle poza jednym momentem kiedy to serce przez poltorej godziny bilo jak zwariowane i puls na poziomie 100 uderzen lecz do lekarza tym razem nie poszedlem, powiedzilalem sobie ze to musi ustac no i tak bylo. Wrocilem na weekend do Polski stwierdzilem ze zrobie badania w znajomym mi laboratorium. Poszedlem rano w niedziele na badnia, wyniki mialy byc popoludniu wiec pomyslalem ze wyjezdzajac do Austrii wstapie po wyniki. Niestety nie byl to dobry pomysl Znajoma oznajmila mi ze mam podwyzszone CPK 212 oraz LDH 340 co oznaczac mozechorobe wiencowa czyli zagrozenie zawalem. Stan leku w jakim sie znalazlem byl okropny,myslalem ze umre zanim dojade do domu. Kiedy wrocilem do domu natychmiast pojechalem do mojego lekarza ktory mnie uspokoil ze wyniki nie sa zle ze LDH jest norma do 414 i zawal mi nie grozi oraz jak juz wczesniej mnie poinformowal na wczesniejszej wizycie z odczytu EKG ze moge miec zespol WPW serca ale trzeba zrobic badania echo serca lub holtera. Ale najlepsze jest w tym to ze bylem u kardiologa na EKG ktory nie stwierdzil u mnie zadnej wady. Postanowilem ze nie pojade na noc do Austrii tylko wstane o 5 w poniedzialek. Ranek minal ok ale niestety nie zajechalem daleko.Do granicy mam 40 km, wjechalem do Czech ujechalem okolo 40 km i przed wjazdem na autostrade sie zatrzymalem poniewaz napadl mnie straszny lekze jak mi sie cos stanie to karetka nie zdazy dojechac. wrocilem sie, pojechal za mnie moj brat ja zostalem w domu bo tu czuje sie bezpiecznie.

pomozcie :( napiszcie cos
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
13 sie 2007, 10:06

Avatar użytkownika
przez mundzia 13 sie 2007, 11:04
Wiesz u mnie 1 atak nerwicy tak wyglądał,pisałam to juz w innym poscie,natomiast jeśli chodzi o lęk i poczucie bezpieczenstwa tylko w domu ,toj jest to typowy objaw nerwicy.Poki co narazie nie myśl o tym tylko rób badania a wkoncu sie wyjaśni co tak naprawde tobie dolega.Pozdrawiam :smile:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
08 sie 2007, 10:35
Lokalizacja
śląsk

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider] i 5 gości

Przeskocz do