Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez woman 26 lip 2007, 13:30
salma266 napisał(a):U mnie na początku też tak było.Ciągle czułam się zmęczona i nie wyspana.Im dłużej spałam było jeszcze gorzej.Najlepiej czułam się w nocy bo wtedy mogłam robić wszystko,natomiast nad ranem padałam z nóg i wtedy spałam do południa nawet po 10,12 godzin!!!i ciągle czułam się nie wyspana.Nie wiedziałam jednak że to zwiastun Nerwicy!Gdybym w porę zainterweniowała i poszła do lekarza może bym uniknęła tej okropnej choroby, ale myślę że tak miało poprostu być,że organizm już nie dawał rady,był wyczerpany ciągłym stresem,nadmiarem wrażeń i sam domagał się pomocy dlatego wysyłał do mnie sygnały ostrzegawcze a ja je zlekceważyłam i dopuściłam do rozwoju tej choroby


popieram w 100%,

niestety zostało mi to dziś, rozkręcam się wieczorem a rano nie jestem w stanie normalnie funkcjonować
Offline
Posty
42
Dołączył(a)
22 lip 2007, 16:36
Lokalizacja
warszawa

Avatar użytkownika
przez Jaśkowa 26 lip 2007, 13:40
Boże ale jazda mam dokładnie tak samo w dzień jestem żywym trupem w nocy zaczynam żyć, może jesteśmy wamipirkami :mrgreen:
Jest taka cierpień granica za którą uśmiech pogodny się zaczyna
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1157
Dołączył(a)
14 mar 2007, 23:13
Lokalizacja
stolyca&ząbki

przez woman 26 lip 2007, 13:57
Rany, mój mąż znalazł wczoraj dwa ugryzienia na ramieniu.
Mam się przyznać?
Offline
Posty
42
Dołączył(a)
22 lip 2007, 16:36
Lokalizacja
warszawa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Czy to może być nerwica lękowa?

przez naamah85 26 lip 2007, 13:57
Wiem, ze na forum nikt mi tego nie zdiagnozuje, ale do lekarza moge isc dopiero jutro, a dzisiejszy dzien musze jakos ze soba przezyc ;)

Od dzieciństwa mam za sobą bardzo dużo stresujących przeżyć w tym 4 lata z ED, ostatnio jednak postanowiłam żyć szczęśliwie, ale zupełnie mi nie wychodzi:/

Po wczorajszym ataku wiem, że jak najszybciej muszę coś z sobą zrobić bo wariuję...objawy z wczoraj:
-od rana osłabienie, zawroty głowy, mroczki przed oczami, poddenerwowanie (wsumie obwiniłam pogodę, bo jestem raczej na nią wrażliwa)
- wieczorem atak lękowy...najpierw czułam ucisk w głowie, zrobiło mi się gorąco, serce zaczęło szybciej bić i nagle olśniło mnie, że: to napewno oznaka, że zaraz będę mieć udar/ wylew/ pęknie mi tętniak/ mam zator od tabletek antykoncepcyjnych itd...chwilę później zaczęły się skurcze mieśni nóg, a następnie drgawki całego ciała z zachowaniem pełnej świadomości, przeszło gdy obudziłam mojego chłopaka i razem staraliśmy się zapanować nad oddechem przeponowym (rada psychologa po poprzednim ataku, który jednak niczego u mnie nie zdiagnozował, ale wogóle był mało fachowy, więc już sama nie wiem:/)
-dzisiaj gdy się obudziłam czułam się bardzo słabo, jestem rozkojażona, zmęczona, czuję wypelnienie w uszach:/ (wypilam 2 szklanki magnezu i nerwy juz w lepszym stanie)

Wcześniej miewałam także podobne ataki, na codzień nie mam żadnych dolegliwości i tylko co jakiś czas pojawia się ten stan przedatakowy, później atak a następnie stan osłabienia...dodam, że mam skłonności do hipohondrii, panicznie boję się śmierci, stwierdzono u mnie dysfunkcję stawu skroniowo żuchwowego i szczekoscisk, no i że cała rodzina od strony ojca ma stwierdzoną nerwicę :/, moja matka leci na tabletkach uspakajających, a siostra ma problemy na tle nerwowym z układem oddechowym...

Więc czy mieliście też podobne objawy? bo z tego co czytałam o drgawkach za dużo raczej nie ma, a u mnie to bardzo dominujący objaw:/
Offline
Posty
96
Dołączył(a)
26 lip 2007, 12:21
Lokalizacja
Łódź...

przez woman 26 lip 2007, 14:06
Witamy w klubie.
Kup w aptece NERVINUM FIX albo coś z melisą, zaparz 2 torebki. Jeżeli nie brałaś nigdy żadnych prochów na uspokojenie to powinno dorażnie pomóc. A jutro do lekarza.
Ostatnio edytowano 27 lip 2007, 13:49 przez woman, łącznie edytowano 1 raz
Offline
Posty
42
Dołączył(a)
22 lip 2007, 16:36
Lokalizacja
warszawa

Avatar użytkownika
przez Jaśkowa 26 lip 2007, 14:31
women no coś Ty nic nie mów ;)

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 1:32 pm ]
jeszcze czosneczkiem Cię potraktuje :mrgreen:
Jest taka cierpień granica za którą uśmiech pogodny się zaczyna
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1157
Dołączył(a)
14 mar 2007, 23:13
Lokalizacja
stolyca&ząbki

Avatar użytkownika
przez Jovita 26 lip 2007, 16:03
Drgawki i leki tez mam i to bardzo czesto to tak jakbym trzesla sie z zimna ale wcale zimno mi nie jest. Mysle ze doktorek tu poradzi i nie martw sie to na prawde nie zagraza zyciu i da sie z tym zyc. pozdrawiam :D
A gdy nastaną deszczowe dni , nauczę się przechodzić między kroplami
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1577
Dołączył(a)
22 lip 2007, 20:57
Lokalizacja
Radom

przez naamah85 26 lip 2007, 16:21
No właśnie ja się tych drgawek wsumie nie boję...a wręcz trochę mnie uspokajają, bo wtedy skupiam się na nich, a nie na domniemanym powodzie nagłej śmierci...


a co do innych lęków jakie miałam to:
-przeżyłam bezobjawową sepsę (wtedy też skończyło się atakiem)
-zjadłam z kilka kg muchomorów sromotnikowych (od jakiegoś czasu nie jem wogóle grzybów, ale teraz zaczynam się też bać pieczarek :roll: )
-w dzieciństwie z tuzin razy pękał mi wyrostek robaczkowy (chociaż mam go do dzisiaj)
-nie ruszę wędliny, której świeżości nie jestem pewna (jad kiełbasiany)
-przez tydzień zamęczałam rodzinę plamką na piersi, bo byłam pewna że to rak...
-boję się lekarzy, bo jestem pewna, że coś poważnego mi jest
-boję się myśleć o przyszłości, bo wiem, że coś złego i tak musi się stać
-boję się być szczęśliwa, bo wiem, że to musi się skonczyć tragicznie
-boję się latać samolotem i wogóle jeździć czymkolwiek (ostatnio 40 godzin podróży autokarem/ promem spędziłam w pozycji gotowości do wypadku i z przekonaniem, że napewno zaraz się rozbijemy/ zatoniemy)

a dzisiaj boję się zjeść kotlety mojej mamy, bo wczoraj miała wysoką gorączkę... :roll:

i czy oby na pewno z tym wszystkim można żyć?
Offline
Posty
96
Dołączył(a)
26 lip 2007, 12:21
Lokalizacja
Łódź...

Avatar użytkownika
przez Jovita 26 lip 2007, 16:28
No tak wlasnie tez czesto tak mam baaardzo podobnie, jak mam jakis problem np ból glowy to boje sie ze umre na jakis wylew albo ostatnio po mojej poscieli chodzil pajak i dzis spalam razem z mama tak sie balam zasnac w lożku swoim, tez panicznie boje sie smierci i chorób moze przez to ze widzialam jak w dziecinstwie moj tata umieral...!!!bo dlugo chorowal i teraz z byle powodu jestem u lekarza
P.s. tez ogladam uwaznie kazdy pieprzyk i boje sie podrozowac a jak jest burza to ja mysle w razie czego o tym zeby sie przebrac i jak najszybciej byc przy drzwiach w razie jakby piorun walnal w moj dom to zebym szybko z niego uciekla i takich powodow jest mnostwo..
i na prawde da sie z tym zyc psycholog ci pomoze a lęki sa bardzo trudne do pokonania.
A gdy nastaną deszczowe dni , nauczę się przechodzić między kroplami
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1577
Dołączył(a)
22 lip 2007, 20:57
Lokalizacja
Radom

Avatar użytkownika
przez lovefoxxx 26 lip 2007, 19:50
ja się strasznie jąkam i zacinam. nie chodze do sklepów gdzie muszę o coś prosić tylko do samoobsługowych. staram się unikać sytuacji w których musze powiedzieć coś do nieznanych mi osób. chociaż czasem nie potrafię się odezwać nawet do matki...
popchnij mnie w stronę życia...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
92
Dołączył(a)
23 lip 2007, 14:35
Lokalizacja
przestrzeń między Sopotem a Gdańskiem

Avatar użytkownika
przez anonim 26 lip 2007, 22:40
Ja gdy jestem w domu to mówię wyraźnie(rano też nawet w szkole) Potem nie wiadomo czemu zaczynam seplenic zamiast ssss wychodzi pfff,fffff. zaczynam się mocno ślinić, a gdy muszę coś głośno powiedzieć, np. w klasie albo na korytarzu w czasie przerwy to już w ogóle jest stypa :/Czasem jak mam coś do kogoś mówić to wychodzi taki bełkot że nikt tego nie rozumie, zaczynam tak mocno seplenić, że nie wiadomo co chciałem powiedzieć. Niestety inni zaczęli się z tego śmiać :evil: debile...Gdyby nie to,za bójki wyrzucają ze szkoły to już dawno bym im wpier*olił :evil:
Nie pójdę do logopedy, bo jestem pewien, że będzie kazał mi nosić aparat na zęby, a po pierwsze nie stać mnie na taki, a po drugie się wstydzę, bo byłoby to kolejnym pretekstem do śmiechu...
"MUSZĘ LECZYĆ SIĘ NA BÓL I STRACH
GDZIE JEST CZŁOWIEK KTÓRY Z SIEBIE SAM POKAŻE MI JAK
KTO POKAŻE MI JAK ?"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
583
Dołączył(a)
08 paź 2006, 20:10

Nerwica??sam już nie wiem (moje objawy)

przez Flex 27 lip 2007, 02:35
Cześć, witam wszystkich

Moje pierwsze objawy zaczęły się od zasłabnięcia takie uczucie jak by mi ktoś wyciągnął wnętrzności z brzucha i przyśpieszona akcja serca 120/min.,ciśnienie 180/110. Pożniej się jeszcze powtażały takie ze 3-4 ataki z kołataniem i skokiem ciśnienia, uczuciem jak bym już umierał (słabość).
Wykonałem wszystkie badania jakie były moźliwe i nic wszystko dobrze, a ja czułem się coraz gorzej. Najpierw zatakowało mi brzuch i serce tak mnie bolał, że wmówilem sobie raka ale badania tego nie potwierdzały. Miałem dodatkowe skurcze serca przy tym brak apetytu z rana, odbijanie,pocenie się bez przyczyny i wyszukiwanie sobie chorób gdzie się da i cały czas mi burczało w brzuchu nawet jak nie jadłem. Póżniej przeszło mi na serce skurcze,ściskanie w klatce piersiowej, gula w gardle, duszność itp. MIałem wrażenie, że straciłem cała moją wydolność co kolwiek chciałem zrobić to ten ścisk mnie paraliżował. W końcu poszedłem do dobrego kardiologa, który stwierdził jako pierwszy że to nerwica i dał receptę na leki uspokajające i coś na skurcze. Ogólnie trwa to u mnie jakies 6 miesięcy, ale lecze się 2. Objawy ustąpiły od serca prawie wszystkie,ale co z tego jak przeszło mi na głowe tak to wędruje u mnie z jednej części do drugiej. Ten ból głowy jest bardzo dziwny taki ścisk najczęściej z tyłu i w okolicach skroni. Mam tak samo jak z sercem że słysze co się dzieje jak ruszam głową jakieś trzaski z tyłu. Czasami takie uczucie jak by mi któs miał mózg wycisnąć. Moja głowa jest chyba z ołowiu bo jak ją pochyle do tyłu to ciężko mi ją podnieść. Można powiedzieć że opisałem to w skrucie co się dzieje ze mną i działo bo objawów takich przejścowch było jeszcze wiele. Najgożej to teraz z tą głową bo znowu się boje i ogarnia mnie lęk. Mam taką manie że nie mogę przestać myśleć nawet na minute o moich objawach i groznych chorobach . Chodze tylko do jednego lekarza bo inni wcześniej rozkładali ręce. Teraz mam wizyte i powiem co dzieje się obecnie. Chciałem się zapytać co wy o tym sądzicie i czy to możliwe, że objawy wędrują z jedenj części ciała do drugiej????, a może ja już pwowinienem siedzieć w psychiatryku bo raz prawie musiałem płacić za karetke,gdyż powiedzieli że zmyślam i naciągam służbe zdrowia na nie potrzebne wydatki.
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
26 lip 2007, 18:09

Avatar użytkownika
przez Olga 27 lip 2007, 10:41
To normalne objawy nerwicy, Flex. fakt, że trochę nasilone, ale na początku choroby nerwicowej zawsze są nasilone. Myślę,że z czasem przyzwyczaisz się do tych wszystkich chorób i zaczniesz je lekceważyć, bo one nie istnieją...tak jak moje...A ból często przechodzi z jednej części ciała na drugą. To norma. Miałam podobnie. Raz boli serce, raz nerki, raz brzuch i tak w kółko...
nie dajmy się nerwicy
Avatar użytkownika
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
15 kwi 2007, 13:05
Lokalizacja
Łódź

przez naamah85 27 lip 2007, 11:37
wczoraj wieczorem zaliczylam kolejny atak i wyladowalam na pogotowiu z tachykardia :roll: , dostalam hydroksyzyne i 40mg czegos na serce (ale serce mnie wogole nie bolalo)
Dzisiaj rano poszlam do lekarza rodzinnego, zrobili mi wszystkei badania krwi: hormony tarczycy, morfologie, cukier...do wtorku czekam na wyniki, a poki co na uspokojenie dostalam Afobam....
:/

btw.a na pocieszenie dostalam prace, szkoda tylko, ze jestem polzywa:/
Offline
Posty
96
Dołączył(a)
26 lip 2007, 12:21
Lokalizacja
Łódź...

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do