Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez Titax 18 lip 2007, 09:19
No źle się je np. obiad ze wszystkimi jak jesteś blady, chce ci się wymiotować i wszystko ci stoji w gardle, a ręce trzęsą się jak galareta. Nie byłem u specjalisty, może i bym chciał ale nie mam z kim i jakoś tak mi wstyd. Poza tym teraz napewno nie się tam nie wybiorę, tylko po powrocie rodziny. Dlatego pytam czy może właśnie teraz macie dla mnie jakieś sprawdzone rady jak mam sobie pomóc, żebym przetrwał te kilka tygodni.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
18 lip 2007, 07:30

Avatar użytkownika
przez Mona75 18 lip 2007, 09:49
Nie ma na co czekać. To żaden wstyd szukać pomocy. I nie ma sensu męczyć się. Poszukaj psychologa na początek. A nie możesz porozmawiać z rodziną?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
601
Dołączył(a)
24 mar 2007, 12:19
Lokalizacja
Wrocław

Avatar użytkownika
przez Lusi 18 lip 2007, 09:57
Jeśli masz lęki to maja one jakieś podłoże i musisz iść do specjalisty aby się dowiedzieć jakie. Nie ma na nerwicę sprawdzonej rady typu: stań na głowie, zrób 2 przysiady i wszystko Ci przejdzie. To nie takie proste. Aby pozbyć się leków musisz sie leczyć. Z tego mozna wyjść ale to wymaga czasu - niestety.
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
784
Dołączył(a)
28 wrz 2006, 10:36
Lokalizacja
Gdańsk

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Titax 18 lip 2007, 10:12
jakie mam podłoże lęków? hmm....
Jak jestem na wyjeździe lub tak jak teraz niby w domu, ale zmiana familii to łapie mnue wtedy gdy mam jeść i wtedy z kolei wiem że musze coś jeść ale nie moge i boje się bym nie zwymiotował. Ludzie na jakim to podłożu może być i jeszcze raz was proszę o rade jak mam teraz sobie SAM pomóc bez psychologa, który przez najbliższe tygodnie raczej jest nie dostępny. Może myśleć o jakiejś konkrentej rzeczy podczas jedzenia no nie wiem. Naprawde nikt nie miał podobnego problemu?
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
18 lip 2007, 07:30

ciaggle zmeczenie dziwny strach (moje objawy)

przez siara0707 18 lip 2007, 12:15
wiatam mam 18 lat i od 2 tygodni dziwnei sie czuje ciagle mam jakies glupie mysli ze zaraz umre ,wydaje mi sie ze zaraz zemdleje jestem jakis obojetny , mialem problemy ze spaniem czasami mialem jakies dziwne drgawki bylem z tym u lekarza zrobilem wszytskei badanai krwi moczu i powiedzial mi ze wyniki sa bardzo dobre mam takei dziwne mysli czasam ize szok ze sam sie tego boje , jetsem obojetny na wszystko nic mnie nie cieszy rodzice martwia sie o mnei bardzo ,najlepiej jest jak gram w pilke nozna bo trenuje wtedy o tym wcale nei mysle chociaz czasami tez mam jakies dziwne strzaly na trenigach ze zaraz serce mi wyskoczy bardoz bym prosil o jakas rade
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
18 lip 2007, 11:58

Avatar użytkownika
przez suave 18 lip 2007, 12:40
Hm, rada jak najbardziej szczera - jeśli badania wykluczyły inne przypadłośc idź może pogadaj ze specjalistą od duszy? Może być psycholog może psychiatra, byle nie jakiś szarlatan, co zniechęci Cię do dalszych kroków. To może być chwilowe zachwanie równowagi, więc nie masz się czego bać, im szybciej się zaczniesz z tym rozprawiać, tym łatwiej pójdzie.
Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
02 lip 2007, 10:21
Lokalizacja
Szczecin

Avatar użytkownika
przez inez3 18 lip 2007, 13:53
przeciez napisalam, ze mialam to samo i czasem tez mi sie zdarza. tak jak napisala Lusi nie ma zadnej recepty. skoro sie tak denerwujesz to bierz jakies ziolowe srodki. i nie mysl, ze musisz zjesc, bo wcale nie musisz, mozesz posniej. poza tym staraj sie myslec, ze wcale nic ci sie nie dzieje i nie masz sie czym denerwowac.
to co napisalam to raczej takie dorazne i jezeli wiesz juz co ci jest, wiec najpierw wizyta u psychologa i psychiatry.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1928
Dołączył(a)
06 cze 2007, 10:31

problem z przełykaniem

przez laura 76 18 lip 2007, 14:36
a jak sobie radzicie z połykaniem tabletek bo ja okropnie sie boje ze tabletka utkwi mni w gardle i sie udusze branie dla mnie tabletek to horror a zaczeło sie od tego że zakrztusiłam sie tabletką a potem ze strachu zaczełam cała drętwieć zaczeło mni brakowac oddechu i choc wszystko skonczyło się dobrze to lęk pozostał
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
01 maja 2006, 19:13

Avatar użytkownika
przez Tygryska 18 lip 2007, 18:13
Na szczęście narazie nie muszę nic łykać oprócz pigułek anty ale one są malutkie więc jakoś udaje mi się samej sobie wyperswadować że nic mi sie nie stanie.
Co dziwne od małego bałam się połykania większych tabletek, nie byłam w stanie i rodzice kruszyli mi je lub wyczyniali inne cuda żebym mogła je zjeść. Nie znoszę połykania lekarstw :?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
589
Dołączył(a)
05 sie 2005, 19:14

przez meczennik 18 lip 2007, 22:03
Witam,

niestety mam podobne problemy. Ciągle jestem zmęczony i śpiący. Ile bym nie spał, wstaję niewyspany. Śpię w dzień, gdzie tylko mogę usiłuję się zdrzemnąć. Moje badania krwi i tętno są w normie. Ciśnienie mam czasami trochę za niskie. Po wypiciu nawet mocnej kawy mogę się położyć i spać jak niemowlak.

Czasami w dzień jestem półprzytomny, ale jak przyjdzie noc, to mógłbym chodzić po mieście do rana. Nie mam ochoty przebywać z bliskimi mi osobami. Szczerze mówiąc, to wolę przebywać z jakimiś dalszymi znajomymi, albo nowo zapoznanymi ludźmi, bo nie jest to w żaden sposób zobowiązujące (jak jestem zmęczony to nie czuję przymusu spotkania). Przebywanie z bliskimi jest męczące.

W jeszcze inne dni mam tak, że o 18 po pracy kładę się do łóżka i wstaję o 6:40 rano, następnego dnia. Jest to niesłychanie męczące dla mnie i moich bliskich. Nie wiem co mogę z tym zrobić. Próbowałem już zażywać magnez, potas, jeść więcej zieleniny, ale to wszystko na nic. Zauważyłem, że jak się napiję piwa (2 - 4) to czuję się zdecydowanie lepiej.
Dodam, że jak śpię w nocy, to sny są bardzo "ciężkie" i męczące. Często mówię przez sen, a czasami nawet lunatykuję. Czasem nie potrafię sobie uświadomić czy coś mi się kiedyś śniło czy działo naprawdę.

Lekarz twierdzi, że jest to przemęczenie. Ale jak można być przemęczonym, śpiąc całą dobę ?

Co to może być i jak zlikwidować przyczynę tych objawów ?

Aha - czytając forum natknąłem się na dział nerwica natręctw. Otóż mam takie coś, że muszę ciągle sprawdzać czy wykonałem jakąś czynność, albo zabrałem ze sobą wszystkie rzeczy (pieniędze, telefon, itp.) Może to jest objawem / przyczyną ?

Pozdrawiam.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
18 lip 2007, 21:51

przez ali862 18 lip 2007, 22:55
Tak tyle ze mowia o tym ze nerwiaca jest uleczalna!! A mnie to wkurza jak mnie czasem lapie!! I to cholernie... Tyle ze teraz to nie ataki leku tylko z tymi oczami mi sie cos dzieje i tez sie nie denerwuje ani nic.... Chodzac kiedys do psychologa rozumialam pojecie napadu leku ktore mialam ale tego ze zanika mi obraz kiedy maluje paznokcie bezstresowo i nie widze polowy reki nie wiem jak wyjasniec... Mysle ze musze isc do neurologa, boje sie ze napady leku powroca!! :(:(:(:( A tego bym nie chciala!!
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
16 lip 2007, 23:55

czeste napady stresu (moja historia)

przez smutek 19 lip 2007, 09:14
czesc
od dawna bo około 1,5 roku mecze sie ze stresem. i mam juz tego dosyc wiec postanowilem poszukac czegos w necie na ten temat. googlowalem i wstapilem w wasze progi. nie znalazlem tematu ktory idealnie odzwierdziedlałby moja sytuacje ( jezeli przeoczylem to prosze o podanie linka i temat mozna poslac do kosza)

zaczelo sie przed egzaminem gimnazjalnym i przed tym jak zaczalem cos czuc do koleżanki. napady stresu przed wazna sytuacja to chyba normalne wiec myslalem ze to minie i bedzie cacy. rano zaczelo mnie zbierac na wymioty. nic nie jadłem, w zlewie 'wyrzucilem' z siebie cale powietrze z brzucha. byl pusty. egzamin ledwo napisalem (66 pkt) poniewaz co chwile nachodzily mnie skurcze, chęc na wymioty i ogolnie chodzilem jak robot bo mialem tak napiete miesnie. po prostu nie wiedzialem co sie ze mna dzieje. gdy wrocilem do domu wszystko ustalo. Pozniej przyszedl czas spotkac sie z kolezanka. niestety na sama mysl dostawalem takich mocnych skurczow brzucha i wymiotow ze odrazu do łazienki lecialem.
I teraz kurde mi to zostało... :( na nauke poswiecam 2 razy wiecej czasu i dwa razy mniej pamietam, meczy mnie to . nie boje sie powiedziec ze 'zrylo mi psyche'. w przeszlosci wieczorem raz na 2 tyg. wychodzilismy na pizze albo inne. A teraz nie ma mozliwosci abym to przelknal cos w towarzystwie. Tylko w domu czuje sie spokojny

Odzywiam sie dobrze. moi rodzice pochodza ze wsi to obiad porzadny jest Nie jem zadnych dan w 5 minut typu zupka chinska.

Nie znam sie na medycynie Poradzcie gdzie mam sie udac albo jakie pigułki wszamac aby przynajmniej w polowie to powstrzymac
nie chce myslec co ze mna bedzie gdy bede pisal mature.

dziekuje za odpowiedzi
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
19 lip 2007, 08:37

Proszę o pomoc..kolejny nawrót!

przez Gemma 19 lip 2007, 10:23
Witam ponownie,
Dawno mnie tu nie było...Nadal cykam się przed pójściem do psychologa...jesynie lekarz rodzinny przepisuje mi Fluoksetyne (najwyzej 3 opakowania ) ale ostatnio brałam ja rok temu...czułam się znakomicie...Oczywiscie jak przestałam ja brać miałam -wg mnie tętniaka mózgu-poszłam na tomografie (rodzicie byli zdruzgotani faktem że nie fizycznie ze mna jest nie tak tylko psych)-bardzo miłe prawda? no cóż..oparcie zerowe...
Teraz jestem przerazona węzłami...Cały czas obmacuje sobie węły na szyji na karku w pachwinach pod pachami wszedzie gdzie mogłabym je wyczuć...dlaczego? Jakoś ostatnioswędziła mnie skóra-wychodzimi mi krostki-teraz już ok..nic nie swedzi ale zaczelam szperać w necie i moich książkach i patrze-----początek ziarnicy.....i się zaczeło...Węzły zaczełam macać...węzły sprzed kilku lat a raczej tzw .grudki gdzieniegdzie na szyji-na swoim mjiejscu ...ale wydaje mi się że mam może 3 takie kilki wiecej...=słabo wyczuwalne dopero jak mocno naciskam to cos tam czuje ,nie wiem czy tu tętnica lub żyła ...czy wezły...zaczelam wchodzić na strone o ziarnicy złośliwej i dziewczyna pisze że u niej zaczelo się u niej własnie od takiej kulki.....i świruje...zaczelam podbierac uspokajacze od mojej babci..poprostu jej kradne tabletki aby sie wyluzować,biore tez po 6 tabletek valerinu...ale nic..nadal mam trzesawek,widze ze świat się konczy,wyobrażam sobie siebie po chemii bez włosów,moich rodziców płaczacych,siebie bez perspektyw na dalcze życie...a za tydzien na wymarzone wakacje mam jechać i poprostu chce mi sie płakać,że zamiast lezec beztrisko na plaży i szaleć będze wykonczona psychicznie.boje sie powiedziec rodzicim ze znowu mama atak bo im obiecałam ze jesli dadza mi kase na tomografie (wtedy w zeszłym roku) to już nic im nie będe tworzyć o kolejnej chorobie.....pomocy! wiem ze defacto pojdze na usg węzłów,badanie krwi też mnie czeka..ale nie wiem czy to ma jakikilwiem sens...buziaki
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
31 lip 2006, 09:45
Lokalizacja
Poznań

Avatar użytkownika
przez Tygryska 19 lip 2007, 10:41
Gemma po pierwsze przestań się cykać przed pójsciem do specjalisty.

Po drugie możesz skonsultować te węzły z lekarzem rodzinnym- myslę że cie uspokoi, być moze wystarczy samo badanie przeprowadzone w czasie wizyty u niego.Nie wczytuj się w rewelacje z internetu bo to naprawdę nie ma sensu.

Wiem że relacje z rodzicmi to skomplikowana sprawa ale przeciez masz brawo przeżywać to co przeżywasz, mieć różne problemy i oczekiwać od nich chociazby zrozumienia. Może spróbuj z nimi pogadać.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
589
Dołączył(a)
05 sie 2005, 19:14

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do