Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez Zorki 25 cze 2007, 10:11
Duskfall, przejrzałem Twoje posty i widzę, że od półtorej roku piszesz mniej więcej to samo: że chyba zwariujesz, że nie chce Ci się żyć i wyliczasz swoje objawy.

Żyjąc swoimi objawami nie wyjdziesz z nerwicy. To jest trwonienie energii. A energię trzeba zachować na rzeczy ważne. Objawy nie są ważne. Ważne są przyczyny. I normalne życie. Nic nie pomożesz sobie analizując to, że dziś boli Cię głowa, a wczoraj drętwiały nogi.

Trzeba wyjść z tego zaklętego kręgu "mam objawy->przejmuję się nimi->pogarszają mi się objawy". Trzeba przeznaczyć energię na ułożenie sobie życia, bo to nie ma sensu dać się pokonać nierealnym problemom. Już kiedyś pisałem: nerwica to piesek, który głośno szczeka, ale nie ugryzie, dopóki mu nie pozwolisz.

Ale Twoje problemy skądś się biorą. Z czegoś, co masz zakopane w swojej psychice. I czego pewnie boisz się ruszać. I tę przyczynę możesz spróbować wykopać i tu przyda się psychoterapeuta.

Ale na pewno nie pomoże Ci wyliczanie objawów i udowadnianie sobie jak ich wiele i jak to one uniemożliwiają Ci życie.

Wierz mi. Ja z tego wyszedłem.
Jedyną rzeczą, jakiej powinniśmy się bać, jest sam strach. (Franklin Delano Roosevelt)
Zawsze jestem gotów się uczyć, chociaż nie zawsze chcę, by mnie uczono. (Winston Churchill)

Zmieniłem się. Wyzdrowiałem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
387
Dołączył(a)
27 gru 2006, 03:10

przez zygfryda 25 cze 2007, 13:47
Cześć dziewczyny!!! Widzę,żę nie ja jedna mam problem z kolejnym nawrotem nerwicy. Męczę się z tym świństwem już szósty rok, po tylu latach wreszcie pojawiła się nadzieja na prawie "normalne" życie. Po róznych kuracjach farmakologicznych i psychoterapii postanowiłam sama z tym walczyć, robiłam wiele podejśc i nic. Ale poznałam wspaniałego chłopaka, który pomógł mi znaleźć drogę wyjścia. Niestety jest ona trudne i żmudna, ale skuteczna. Strasznie ciężko jest na początku bez leków, ale jak sie przetrwa ten najgorszy okres to naprawdę czujemy, że panujemy nad sytuacja i nad atakami lęku. Mimo tego,że zdaję sobie z tego sprawę, od tygodnia znów zaczęły mnie prześladować ataki paniki, staram sie wytrzymywać je bez leków (wytrzymałam bez nich i było dobrze przez 8 m-cy), ale z każdym dniem złego samopoczucia słabnie moja wiara w to,że będzie dobrze. NAJGORSZE JEST ZWĄTPIENIE!!! Nie wolno sie poddać, jeśli raz nie uda się, to trzeba próbować drugi i tak aż do skutku, aż same zobaczymy, że to działa, że można zapanować nad nerwicą
Życia nie można wybrać, ale można z niego coś zrobić
Offline
Posty
43
Dołączył(a)
01 sie 2006, 11:28
Lokalizacja
Opolskie

przez shadow_no 25 cze 2007, 16:10
Małe kroczki, małe sukcesiki. One będą Cię budować i pomagać Ci wyjść na prostą. Trenuj wyjście z każdego ze swoich stanów po kolei, po trochu. Znajdź odrobinę siły...
Zapraszam do sklepu z odzieżą damską i torebkami.
Offline
Założyciel / Administrator
Posty
4758
Dołączył(a)
13 lip 2005, 01:45
Lokalizacja
Częstochowa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Akasha666 26 cze 2007, 09:34
Nie chce iśc do lekarza... nie mam nic do psychologow, sama bym chciala studiowac psychologie ale jak pomysle ze zeplace za ta godzine i ze psycholog bedzie patrzyl na zegarek i po godzinie mnie wygoni to nie chce... obrzydza mnie to... moze znacie jakies strony itd gdzie bym mogla porozmawiac ze specjalista? Bo na zywo sie boje isc no i jak juz wczesniej wspomnialam obrzydza mnie postepowanie psychologw, ktorzy powinni pomagac a tak naprawde to chca wyciagnac tylko kase, a boje sie ze na takiego trafie.
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
23 cze 2007, 12:32

Avatar użytkownika
przez inez3 26 cze 2007, 12:46
to idz do jakiejs panstwowej placowki. npewno w twoim miescie jest kilka i tam szukaj pomocy. pomoc on-line to raczej nie jest najlepszy sposob, bo psycholog cie nie widzi, jak reagujesz itd. mozesz sprobowac, ale moim zdaniem "normalna" wizyta bylaby lepsza.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1928
Dołączył(a)
06 cze 2007, 10:31

przez Dąbrówka 26 cze 2007, 15:32
Na początek idź nie do psychologa a do psychiatry, który przepisze ci odpowiednie leki usmierzające twoje niepokojące objawy żebyś w ogóle mogła jakoś egzystować. Nie męcz się dziewczyno tylko działaj.
Offline
Posty
142
Dołączył(a)
19 sie 2006, 12:24

przez Akasha666 26 cze 2007, 15:53
ach... ja juz sama nie wiem czego chce i co mam robic... boje sie isc do lekarza, moja matka mnie zabije jak sie dowie! Ona chce zeby jej creczka byla normalna i i tak nie uwerzy ze cos ze mna nie tak. bedzie znow mowic ze sobie wmawiam...
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
23 cze 2007, 12:32

przez Dąbrówka 26 cze 2007, 15:59
Akasha666, pociesze cię że mało kto z nas ma zrozumienie wśród rodziny. Mówią, że sobie wmawiamy choroby, że za bardzo się w siebie wschłuchujemy itd. Mają wiele racji ale nasz psychika płata nam ciągle figle i nie potrafimy inaczej. Nerwica jest nieprzewidywalna: dzisiaj czujesz się dobrze, jutro myślisz że umierasz - potrzeba naszej własnej pracy nad swoja psychiką ale zanim ją zrozumiemy potrzeba pomocy psychiatry. Nie zwlekaj, bo każdy dzień tylko pogłebia twój stan a leki go złagodzą.
Offline
Posty
142
Dołączył(a)
19 sie 2006, 12:24

Avatar użytkownika
przez biedronka 26 cze 2007, 16:56
Akasha jeśli nie chcesz iść do psychologa to może na początek spróbuj tutaj, sama nie korzystałam, ale poleciła mi tę psycholog dziewczyna z innego forum, podobno taka porada też pomaga, a może przynajmniej podpowie Ci co dalej robić:
http://www.psycholog.net.pl/
Avatar użytkownika
Offline
Posty
141
Dołączył(a)
05 lut 2006, 22:44

Avatar użytkownika
przez cywil 26 cze 2007, 17:40
no juz mi powoli przechodzi z ta sepsa :P wczesniej mierzylem puls z 4 razy dziennie i goraczke i ogladalem sie ciagle no a teraz nic nie robie ! Straram sie wychodzic z domu choc na chwile na lawke jak sie da lub przejsc sie gdzies do sklepu czy cus ! Jutro jade do babci na 4 dni wiem ze bedzie ciezko ale musze ! Bylem u psychologa przepisal mi tabletki ale i tak ich nie biore bo maja takie skutki uboczne ze wole nie ! Staram sie innych srodkow bardziej naturalnych typu: herbatka melisa albo valused ale kazdy wie jak to malo pomaga :(
musze byc kozak !!!!!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
10 cze 2007, 17:42
Lokalizacja
Jastrzebie

moja historia

przez kama1976 26 cze 2007, 17:53
witam wszystkich !
moje choróbsko ujawniło się 2 m-ce temu , to samo co u wielu duszność kłucie w okolicach serca , uczucie zbliżjącej się utraty przytomności i przede wszystkim paniczny strach ,oczywiście pierwsza myśl , zawał , przyjechało pootowie , zmierzyli ciśnienie wyszło 170/110 (zawsze byłem zdrowy) zabrali do szpitala tam EKG , wszystko w porządku zatem nerwica , odesłali do lekarza rodzinnego , poszedłem do jakiegos pirwszego lepszego dostałem Xanan SR najmniejszą dawkę brałem tydzień , po tygodniu sytuacja się powtórzyła , tym razem sam się doczłapałem , powiedzieli to samo co wcześniej EKG jest w porządku choruje pan na nerwice trzeba do psychiatry :) Ciotka miała znajomą dobrą , umówiła mnie na drugi dzień , dostałem do Xanaxu Luxete , też najmniejszą dawkę , ataki właściwie już się nie powtórzyła tyle , że sam nie wiem czy bardziej to zasługa leków czy sam pojąłem , że się nakręcam , mam momenty jeszcze kiedy cos mnie zakłuje wystrasze się , oblewa mnie zimny pot , ale z tym sobie jakoś sam zacząłem radzić , najpierw brałem Valused , jak czułem , że coś mnie bierze i jakoś było teraz nawet bez tego się udaje jakoś spokojnie przeczekać :) natomiast od czasu jak zacząłem brać luxete miałem coś w rodzaju zawrotów głowy , może nie dosłownie , ale czułem sie jak w startującym samolocie :) co jakis czas rzecz jasna na ogół pod wieczór :) pani psychiatra powiedziała , że tak musi być , poszedłem do innego , który wprawdzie zakwestionował potrzebę podania luxety nie mniej stwierdził , że jeśli już ja biore to , żebym brał dalej bo ona może pomóć , ale to musi potrwać , xanax kazał odstawić , odstawiłem xanax , a ponieważ zbiegło sie to , z moim urlopem stwierdziłem juz sam , że nie chcę brać tej luxety , miałem nadzieję , że sobie dam rade bez tego , ale nie wyszło , zawroty zostały :) więc udałem się znów do internisty tyle , że innego , pani zasugerowało , że może tak być po odstawieniu luxety , dała mi floksatynę i betaserc typowy na zawroty , przez pierwsze dni było lepiej , ale teraz znów jest tak sobie , czytam wszędzie , że leki działają po jakims czasie , może jednak te zmiany sa niepotrzebne , może potrzeba więcej cierpliwości z mojej strony ??? jest lepiej niż przy luxecie , ale nie mogę powiedzieć , że całkiem dobrze , miewam dalej niewielkie zawroty czy bóle głowy , napady lękowe ,to teraz pestka bo jakos sobie z nimi radze , zdarzaja się rzadko , nie są tak intensywne jak kiedys i krótkotrwałem , natomiast czuje coś w rodzaju drętwienia po lewej stronie pleców , nie przeszkadza to jakos , ale przypomina mi , że nie wszystko jest ze mną w porządku . na tym forum wpisuję sie pierwszy raz , bo myśl , że nie jestem sam podnosi mnie na duchu , gdyby jeszcze ktos pocieszył powiedział , że miał dokładnie tak samo , że już jest zdrowy byłoby jeszcze fajniej :D
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
14 cze 2007, 20:49

Avatar użytkownika
przez inez3 26 cze 2007, 18:39
witaj kama1976! co do problemów z zawrotami glowy to moze byc tak, ze to przez leki. przede wszystkim psychiatra powinien ci powiedziec, ze przez jakis czas moze tak byc, a po dluzszym braniu przechodzi. my na forum nie jestesmy lekarzami, wiec mozemy tylko powiedizc o tym co sie z nami dzialo, jakie mamy doswiadczenia. ja gdy dostalam swoj lek asentre to przez pierwsze 3 tyg. czulam sie fatalnie, krecilo mi sie w glowie, mdlilo mnie, leki sie nasilily. po tych 3 tyg. wszystko minelo i bylo juz tylko lepiej. luxeta to to samo co asentra, wiec masz prawo sie tak czuc... faktycznie moze za wczesnie zrezygnowales, ale to juz byla decyzja lekarza. mi asentra bardzo pomogla, postawila mnie na nogi. niestety mialam nawrot po jakichs 6 miesiacach po odstawieniu, wiec znow zaczelam asentre - poczatki tez nieciekawe, ale tym razem stan, ze sie tak wyraze normalny nastapil po jakims miesiacu. teraz biore asentre 9 miesiac i wiem, ze jeszcze ja troche pobiore, bo te leki nie uzalezniaja, nie powoduja otepienie (u mnie, wszystko zalezy od organizmu) i terapia nimi jest dosc dluga. moj nawrot byl prawdopodobnie przez to, ze za wczesnie mi ja odstawiono.
wierze w calkowite wyleczenie, bo to tylko nerwica i nasza glowa, ale wymaga to duzo naszej wlasnej pracy i psychoterapii, bo leki tylko likwiduja objawy, ale powod tych stanow musimy sami odnalezc.

pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1928
Dołączył(a)
06 cze 2007, 10:31

Avatar użytkownika
przez inez3 26 cze 2007, 18:50
cywil nie boj sie skutków ubocznych! te leki moga zmienic twoje zycie, bedziesz mogl zaczac walczyc z lękami. lekarz wie co robi. wszyscy ci, ktorzy zaczynali brac leki njczesciej mieli jakies skutki uboczne, ale najczesciej przechodzily po jakims czasie.
wiesz jak ja zareagowalam na to, ze mam brac jakies leki "na glowe"? plakalam pol dnia, ze jak to ja nie moge sobie poradzic i musze brac proszki dla "wariatów" (niech nikt sie nie obraza, tak sobie nazywalam te leki, tak samo centrum terapii - wariatkowo, zeby troche humoru wprowadzic). plakalam nawet jak bralam pierwsza tabletke... po tym jak przeszly mi skutki uboczne (w moim przypadku mdlosci, natłok mysli, zawroty glowy) dziekowalam Bogu, ze dostalam te leki. znow zaczelam wychodzic wszedzie, moglam zaczac walke z lekami, powoli zaczynalam jezdzic autobusami, chodzic do marketow (przez pewien okres nie moglam wyjsc nawet do sklepu pod domem).
oczywiscie jesli twierdzisz, ze dasz rade bez tych lekow to super! i walcz bez nich, tak tez mozna... ja niestety nie mialam tyle sily, ale to wlasnie leki pomogly mi wyjsc z domu, isc na terapie i zagladac w zakamarki mojej psychiki.

pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1928
Dołączył(a)
06 cze 2007, 10:31

przez Akasha666 26 cze 2007, 19:59
bierdonka, ta stronka co mi podalas to jest platna... :( Ale dziekuje :( juz rozmawialam z psychologiem on-line i powiedzial ze mam isc do lekarza... ale ja nie moge... boje sie, wstydze... a jak mnies kieruje do psychiatry to matka mnie udusi... mieszkam w malym miescie i tu kazdy kazdego zna... ale chcialabym... jak pogadac o tym z mama? Albo lepiej nic nie mowic i ukrywac sie ze swoja choroba?? Ale przeciez jesli mi dadza psychotropy to mata musi o tym wiedziec:( a moze lepiej sie zabic...?
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
23 cze 2007, 12:32

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do