Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez Kriss 13 maja 2007, 19:15
Nie wiem tez, budze sie rano, zawsze przed szkola.... juz nawet w weekendy, weszlo mi to w krew...I dokladnie, z lekiem mogl bym zyc...ale zawsze lekom towarzyszy bol brzucha, ktory mnie najbardziej doluje :P Boje sie nawrotu tego co bylo kiedys ;p
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
28 gru 2006, 21:19

przez raven 13 maja 2007, 20:00
Ja chyba bym nie potrafił wyjechać za granice. Wogóle u nas w kraju jak wyjade do innego miasta na kilka dni to już czuje się źle. Jestem tam nerwowy, odczuwam strach, nie moge jeść, a wyjeżdzam zwykle do znajomych czyli teoretycznie nie mam tam nic do roboty poza miłym spędzeniem czasu. Ostatnio rezygnuje z takich wyjazdów bo nie daje sobie tam rady:( Nie wiem z czego to wynika. Może jestem za bardzo przywiązany do miejsca w którym mieszkam. Często sie przejść koło szkoły do której chodziłem, przejechać się w miejsca które mi przypominają jak to było fajnie kiedys:P Ciężko by mi było wyjechać gdzieś na jakiś dłuższy czas. Czy to o czym pisze jest troche nienormalne? Wielu ludzi wyjedża za granice na dlugi czas, przeprowadzają sie z miejsca do miejsca i wszystko jest ok. Czy wy też nie lubicie wyjazdów? Bo ja jak nawet tylko pomyśle że miał bym gdzieś siedzieć w jakimś nie znanym mi w ogóle miejscu to robi mi sie niedobrze:/ ?
Offline
Posty
173
Dołączył(a)
09 lut 2007, 20:07

glowa do gory

przez Bogdan 13 maja 2007, 21:17
Jestem we wloszech i wiem jak to jest z nerwica. Wyjazd jeszcze spotegowal ja. Strach przed utrata pracy strach ze cos zepsuje.Ciagle panika.Ale powiem ci jedno nie daj sie .Pomysl wygram iwygrasz.Miej ja w d...................................ja z nia walcze i powiem ci twarda z niej sztuka ale jak widze jak pomalutku zwyciezam jestem silniejszy. Przedwczoraj wyrzucilem afobam z portfela.Zyje dalej.Glowa do gory.A kuchnia wloska jest wspaniala.Pozdrawiam
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
21 sie 2006, 05:57
Lokalizacja
Italia/Krakow/

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez małgonia35 14 maja 2007, 10:36
Moja nerwica, mój koszmar, moja codzienna walka. Boję się, panicznie się boję być sama. Powiecie "to da się załatwić". JAsne, tylko jakie to ma konsekwencje na codzień????? Co to znaczy tak naprawdę??
Nie mogę wyjśc na pustą ulice, nie mogę jeździć samochodem, o samotnym przebywaniu w domuy nie mam mowy. Włąsciwie nic nie mogę robić, bo ciągle muszę jakoś "organizować" swój dzień żeby nie być sama. Nawet po dziecko do przedszkola nie jestem w stanie iśc sama. Codzienna walka o to , żeby wyrównac oddech, żeby nie kręciło się w głowie, żeby pokonac kolejny atak paniki np. na pustej klatce schodowej i nie zemdleć. Jak z tym żyć??? Jak to pokonać żeby nie wracało?? Jak uratować moją rodzinę, mój mąż juz nie ma siły na to wszystko ???Jak iść z dzieckiem na spacer, do parku, do lasu????Milion pytań i żadnej odpowiedzi. Nikomu nie mogę powiedzieć o moich małych "sukcesach", np że udało mi sie przejść 100m ciemną , pustą ulicą bo to przecież żaden wyczyn. EEEEEEEHHHHHHHHH, czasem żyć sie nie chce :( Pozostaje wierzyć że bedzie kiedyś "normalnie" i walczyć codziennie o te właśnie małe, malutkie.....
Offline
Posty
47
Dołączył(a)
12 maja 2007, 10:50
Lokalizacja
wrocław

Avatar użytkownika
przez Róża 14 maja 2007, 13:22
Hm,moim zdaniem w wypowiedzi Aniołka jest zaprzeczenie tego o czym wcześniej było mówione.To jak robić?Oswajać lek,czy z nim walczyć,czyli zagłuszać np muzyką?Jakie macie doświadczenia z tym związane?
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

przez Anczitka 14 maja 2007, 18:59
eloha dziewczyny!ja tez mam identycznie to wstrzymywanie oddechu jest okropne:)przeciez oddech to jest sprawa automatyczna, my nie powinnismy tego kontrolowac chyba ze tylko w przypadkach gdy chcemy go poglebic!ja czasami mam wrazenie (jak sie zaczne nad tym zastanawiac) ze wcale nie oddycham a przeciez to jest niemozliwe co za schiza:P

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 6:04 pm ]
wizyta u lekarza najlepiej psychiatry jest wskazana:)mi od momentu kiedy biore leki troszku sie polepszylo:)ale i tak nie jest jeszcze rewelacyjnie:) happy women mam zamiar zastosowac Twoja technike bo tez slyszalam ze powinno "oddychac sie brzuchem a nie piersiami:)
Anczitka
Offline

przez Mariè 14 maja 2007, 21:49
Małgoniu,

ja mam coś przeciwnego - fobię społeczną, ale jestem w stanie sobie wyobrazić, co czujesz. Mogę cię też zapewnić, że przejście tych 100 m ciemną ulicą było dużym sukcesem! Ja cieszę się, kiedy uda mi się pokonać odcinek dzielący przystanek autobusowy i moją uczelnię, przejechać 5 stacji metrem, porozmawiać w miarę możliwości "na luzie" ze znajomymi, żartować, odganiać smutek. Walcz więc o te małe, malutkie dobre chwile dla siebie i swoich bliskich.

Wierzyłam, że sama poradzę sobie z chorobą. Próbowałam wielu rzeczy. Teraz wierzę w skuteczność psychoterapii. Dość długo trwa, ale daje trwałe efekty. Ty też możesz poprosić o pomoc. To żaden wstyd. Wszystko się ułoży.

Pozdrawiam cię ciepło. :smile:

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 3:13 pm ]
Dziś rano miałam atak. Przez moment myślałam, że się uduszę. To pewnie przez zmęczenie i długą przejażdżkę na stojąco w rozklekotanym Ikarusie. No i moja psycholożka jest chora, więc pewnie zobaczę się z nią dopiero za kilka tygodni. :( Teraz zastanawiam się, jak przetrwać ten 'dołek'. Przynajmniej mam Was. Odkąd jestem na tym forum, czuję się znów normalna. To trochę tak, jakbym odzyskała utraconą część swojego człowieczeństwa. Dziękuję, że jesteście.
And my feelings are with you...
Offline
Posty
39
Dołączył(a)
04 maja 2007, 14:07

przez chochlik 15 maja 2007, 09:10
Cierpię na fobię społeczną - objawia się to tym, że strasznie jestem napięty, gdy przechodzę obok jakiejś grupki ludzi. Byś może dlatego mam takie problemy bo boję się ich oceny. Nerwica?
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
05 sty 2007, 20:21

co mogę jeszcze zrobic

przez agatajacek 15 maja 2007, 09:44
Witam po długiej przerwie.Postanowiłam napisać bo nie daje już sobie rady z moimi objawami.Od kwietnia zaczełam pracować i wszyscy znajomi powtarzali mi ,że praca wyzwoli mnie od problemów z gardłem .Ze bedzie dobrze bo nie będę miała czasu na myślenie i zapomnę ,a tu żadnej poprawy nie ma .Ciesze sie ,że mam prace że jestem wśród ludzi że w końcu zaczęłam żyć , tylko te objawy nie pozwalają mi dokońca się cieszyc.Co ja mam jeszcze zrobić ,aby pozbyć sie tych objawów.Przepraszam z góry za tego posta nie wiem czy go dobrze napisałam ,ale długą miałam przerwe w pisaniu i wyszłam z wprawy,wyrażania tego co czuje .
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
23 lis 2006, 14:19
Lokalizacja
wielkopolska

Avatar użytkownika
przez chory4 15 maja 2007, 11:06
Tak to znowu ja :) Chodzę dalej na terapię i jest ok.
Czytając niektóre tematy na tym forum, można się ładnie załamać :/ Chciałbym, żeby każdy kto przeczyta ten post, zadał sobie pytanie, czy chce być zdrowy. Jeśli Ci wyjdzie że tak, to kolejne pytanie: co robisz żeby wyzdrowieć? I tu są 3 możliwości: nic, coś robię ale nie jestem przekonany(a) do tego, wiem co robię (leczę się). Tylko trzecia odpowiedź daję szansę na wyzdrowienie.
W moim przypadku wyszło tak, że choroba jest moją tarczą, chroni mnie. Przed czym zapytacie? Do tego jeszcze nie doszedłem, ale napewno to są jakieś ukryte w podświadomości lęki, do których zamierzam się dostać i zrozumieć je.
Więc zastanówcie się czytelnicy tego postu, czy czasem wasze objawy was przed czymś nie chronią !?!?

PS
Udało mi się wyeliminować pomniejsze dolegliwości typu częsty ból głowy, dziwne bóle w szyji, w gardle, w klatce piersiowej i inne wymyślane przeze mnie objawy :) . Pozostały już tylko 2 główne, które mam zamiar wykasować.
Walczyć!! A nie użalać się nad sobą i czekać na cud!!! I więcej optymizmu, którego to na tym forum bardzo brakuje... !!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
25 gru 2006, 13:37
Lokalizacja
Rzeszów

Avatar użytkownika
przez Tygryska 15 maja 2007, 11:52
chory4 twój post i podejście to miód na moje serce ;)

Ja rozgryzam przed czym mnie moje leki chronią i jak to zrobić żeby się tego nie bać, nie potrzebować tej osłonki, pretekstu do wycofania etc.

Też apeluję o wiarę i optymizm bo ostatnio na forum pesymizmem powiało strasznie a to okropnie może demotywować.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
589
Dołączył(a)
05 sie 2005, 19:14

Avatar użytkownika
przez NnNn 15 maja 2007, 12:40
W spoczynku brakuje nam powietrza ale ja podczas wysilku nawet najmniejszego brakuje mi go jeszcze bardziej i to wlasnie chyba przez brak tego glebokiego wdechu tak sie mecze ! Czy wy tez tak macie zdenerwowalem sie strasznie dzis a dzien tak dobrze wystartowal :( wlasnie sie dusze nie moge do konca zaciagnac sie powietrzem i boli mnie klatka i ciezka a serce mi badali i wiem ze nie mam miazdzycy i innej cholery a tu ciagle te menczarnie :( Meczycie sie bardziej podczas wysilku ?
Najwieksze marzenie to obudzic sie ktoregos dnia zdrowym !!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
152
Dołączył(a)
08 maja 2007, 16:27
Lokalizacja
z epoki romantyzmu

przez Gosia. 15 maja 2007, 13:58
Jasne ,że tak !!! Nie mogę wziąść pożądnego oddechu jak się schylę !!
Mowie to oczywiscie o tych okresach kiedy "łapia" mnie te problemy oddechowe,bo tak to chodze na aerobik i jak uda mi się o tym nie myśleć to jest ok. Jak się na tym skupię,nie daj Boże jeszcze zacznę tym denerwować to męczy mnie wszystko,nie mogę zrobić zadnej czynności normalnie - a serce również mam przebadane i zdrowe....
Co gorsza..jak już pisałam w jakims temacie wczesniej,psychoterapia na której pomoc tak liczyłam rozregulowała mnie totalnie,po dwóch wizytach miałam takie ataki nerwicy..paniki...jakich w zyciu nie miałam...nie wiem co sie stało,na samą mysl o powrocie tam brały mnie nerwy....... :roll: dziwak ze mnie..co.. :oops:
Offline
Posty
56
Dołączył(a)
13 gru 2006, 22:58

Avatar użytkownika
przez NnNn 15 maja 2007, 17:31
Lepiej ale ciagle meczy fakt jak mysle o pierdolach to zapominam o tym i nie jest najgorzej ale jak popadne juz w ten bezdech to porazka :( sciska mnie w dolku a jak juz biore ten wdech to cala klatka sie unosi jak balon doslownie :( od sierpnia :( myslalem ze juz mam spokoj z tym to znow powrocilo dlaczego ?:( sapie jak emeryt nawet nie moge mowic bo tak czesto musze sie zaciagac tym powietrzem :( to chyba najgorsze z objawow somatycznych :( mialem opaski ,kaski glowe 1000kg chetnie wroce juz do tej glowy i atakow paniki tylko nie ten wdech :(
Najwieksze marzenie to obudzic sie ktoregos dnia zdrowym !!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
152
Dołączył(a)
08 maja 2007, 16:27
Lokalizacja
z epoki romantyzmu

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 37 gości

Przeskocz do