Czy wierzysz w wyleczenie?

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez Eva 09 cze 2006, 18:19
Może i długo moja nerwica trwa ale zanim poznałam takie same osoby jak ja wydawało mi sie ze jestem jedynym dziwadłem na swiecie.Miałam czterech lekarzy ale zaden nie mogł mnie przekonac do tego zebym uwierzyła ze z tego wyjde,po prostu im nie wierzyłam bo tylko przepisywali mi leki i kasowali naleznosc ... Uwazałam ze jak biore leki to one powinny dac mi poczucie zdrowia i zebym juz nie miała wiecej tych napadow lęków ani zeby nie było juz tych zawrotow głowy, bo tego lekarze tez mi nie powiedzieli ze od lekow na pewno nie bede zdrowa potrzebne jest to ze zmienie swoje podejscie do choroby ze przestane zadreczac sie gdy mi cos nie wyjdzie ze nie bede panikowała jak mnie znow bedzie bolało serce to wszystko zrozumiałam sama i dlatego mam nadzieje i wierze w to mocno ze z nerwicy mozna wyjsc.Tak długo mi sie to ciagneło bo byłam sama z choroba ,nie chciałam nikogo dopuscic do siebie bo wiedziałam ze nikt mi nie moze pomoc bo skoro leki nie pomagały ... ale jak zaczełam rozmawiac z ludzmi ktorzy czuja to samo co ja widziałam jak sobie radza ze daja rade i sa pozytywnie nastawieni do swiata to ja tez zapragnełam do nich nalezec i zapomniec o swoich dolegliwosciach,znam rowniez takie osoby ktore nie chca nawet słyszec o wyzdrowieniu bo sie boja ze musza zmienic swoje zycie ze musza odciac tzw pepowine od osob ktore sa ich "umiejszaczem" (to taka osoba ktora z usmiechem przy innych lub bez swiadkow poklepujac po ramieniu daje nam do zrozumienia ze do niczego sie nie nadajemy,nigdy nie mamy racji i niczego nie potrafimy zrobic,gdyby nie ...on umiejszacz ) tacy ludzie moim zdaniem nigdy nie uwolnia sie od nerwicy. Teraz czuje sie od 5 lat na tyle dobrze ze nie biore zadnych lekow miałam trzy lata temu bardzo ciezkie przezycia i dałam rade nawet byłam silna zeby cała rodzine podtrzymywac na duchu (4 pogrzeby) . Nie mam lękow ,zawrotow pokochałam siebie taka jaka jestem nauczyłam sie brac czego potrzebuje ,mowie to co mysle ,staram sie pomagac tym ktorzy mnie potrzebuja i oczywiscie cały czas mam nadzieje .... ze te straszne dni nigdy juz nie wroca ,wiem ze nie bedzie tak jak przed choroba bo tego nie chce bo wtedy byłam zalekniona wystraszona i przerazona zyciem wiec wole byc taka jak teraz ale bez tych atrakcji jakie daje nerwica. :)
Avatar użytkownika
Eva
Offline
Posty
237
Dołączył(a)
12 kwi 2006, 14:06
Lokalizacja
Trójmiasto

Avatar użytkownika
przez Tharna 09 cze 2006, 21:30
Hollow napisał(a):Nie możesz wierzyć w swoje zdrowie trzęsąc się i szczękając zębami.

Trzeba wierzyc że to tylko mysli - a mysli można zmienić. Systematyczna praca nad własnymi wzorcami myslowymi prowadzi do sukcesu. Nie wolno nam też zwątpić (tak, wiem że to trudne), ale wtedy nasz umysł gubi się w myślach i nie wie na co ma sie nastawić.. czy na wyleczenie, czy na nawrót lęków. Należy też pomysleć co takiego działo sie w danej chwili kiedy wystąpił atak, by móc sobie to spokojnie przeanalizować i oswoić się z lękiem. Tylko w ten sposób jesteśmy w stanie w pełni zaakceptować siebie.
Czasami naprawdę wystarcza objawienie, zafascynowanie czymś aby pozbyć się lęków. Zbyt dużo ludzi myśli zbyt realistycznie - takie jest moje zdanie. Kiedy moje marzenia zaczęły sie spełniać dzieki afirmacjom, uwierzyłam w moc podświadomości. Kiedy moi rodzice wyleczyli się z lęków uwierzyłam w całkowite wyleczenie. Można sobie poradzić i bez psychoterapi i bez leków. Ja jestem bez leków prawie 8 miesiecy, lęki mam coraz mniejsze i występują juz sporadycznie. Jeszcze rok temu byłam człowiekiem, który połykał tabletki o równiótkich porach dnia. Zawsze wydawało mi się, że jak sie spóźnię 5 minut to padne na zawał, udusze się ... etc, więc nie mów że śmierdzi tu ignorancją, bo sama doskonale wiem co niesie ze soba nerwica. Kilka lat zajęło mi zrozumienie tej choroby by móc zacząć ją oswajać i pomału z siebie wyrzucać.
Nie napisałam że w kazdym przypadku występuje nagłe ozdrowienie, bo sama tego nie doświadczyłam, ale napisałam że znam takie przypadki
:)
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
72
Dołączył(a)
18 maja 2006, 16:31
Lokalizacja
Krzynia

Avatar użytkownika
przez dalilah 10 cze 2006, 09:24
ja tez nie wierze, chyba po tych kilku latach zrezygnowalam, miewm po prostu stany poprawy i stany pogorszenia i tak juz widocznie musi byc
Secret Garden "Nocturne" - opowiesc o mnie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
164
Dołączył(a)
27 lut 2006, 14:58
Lokalizacja
zachodniopomorskie

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez kochajacy 10 cze 2006, 09:38
Tharna napisał(a):Trzeba wierzyc że to tylko mysli - a mysli można zmienić. Systematyczna praca nad własnymi wzorcami myslowymi prowadzi do sukcesu.


Tharna napisał(a):Należy też pomysleć co takiego działo sie w danej chwili kiedy wystąpił atak, by móc sobie to spokojnie przeanalizować i oswoić się z lękiem. Tylko w ten sposób jesteśmy w stanie w pełni zaakceptować siebie.


Tharna napisał(a):Można sobie poradzić i bez psychoterapi i bez leków.


Tharna napisał(a):Ja jestem bez leków prawie 8 miesiecy, lęki mam coraz mniejsze i występują juz sporadycznie.


Tharna naprawde milo mi czytac twoja wypowiedz ,wyraznie widac ze twoj tok myslenia jest prawidlowy
jednym slowem przyswieca ci prawda i z pewnoscia jestes na najlepszej drodze
szacuneczek dla ciebie ;)
pozdrawiam
[ Dodano: Czw Cze 15, 2006 12:31 pm ]
Hollow napisał(a):kochajacy napisał:
ze jesli nie sprawdziles innych metod terapii to nie mozesz z pewnoscia powiedziec czy pewniej i skuteczniej bo sadzac tak popadasz w tendencje do falszowania stanu faktycznego
Tzn. innych metod niż psychoterapia?
Ty, Kochający, też nie spróbowałeś wszystkiego, więc również fałszujesz.
Niedorzeczne.

niedorzeczne :?:
a to ze nie odrzucam zadnej sprawdzonej i skutecznej metody nie ma zadnego znaczenia :?:
kiedy ktos pisze ze cos (czego nie poznal i nie sprawdzil) "wrzuca do jednego wora wraz z afirmacjami i uznaje to za metode nieskuteczna"
to czym to jest wg. ciebie :?:
to nie jest niedorzeczne :?:
w sytuacji kiedy sam na wlasnej skorze przekonalem sie co do duzej skutecznosci tych metod w leczeniu samego siebie (ktos nieprzychylny moze stwierdzic ze nie potrafie tego udowodnic ,ze nerwica jest niewyleczalna i trzeba z nia zyc przez cale zycie ,albo tez ze "rozmowa z samym soba to tak jak leczenie sobie samemu zebow" ,ze afirmacje sa smieszne ,takie jak te i wiele wiele innych czarnych i smutnych mysli pokutuje w ludzkich umyslach i co najgorsze uznawane sa za prawde
pomimo tego ze nia nie sa
kiedy czytam takie rzeczy
wtedy mysle sobie g.... prawda :!:
klamiesz lub nawet nie wiesz o tym ze klamiesz :!:
takim ludziom chcialbym powiedziec tylko tyle ze nikomu
nie uda sie spowodowac ze przestane krzewic wsrod ludzi pozytywne myslenie :!:
nie uda sie tez nikomu spowodowac tego ze przestane dawac ludziom wiare :!:
nigdy nikomu sie to nie uda :!:
nie zlękne sie jakakolwiek krytyczna uwaga pod moim adresem :!:
no i odzywaja sie glosy : kochajacy przemawia przez ciebie pycha ,jestes zadufany w sobie ,jestes smieszny itp.
i wtedy przychodzi do glowy mysl:
niezaleznie od tego czy ktos nazwie mnie kretynem ,losiem ktosiem,dupkiem,filozofem,gnojkiem czy tez madrym gosciem zupelnie sie od tego odcinam bo to tylko opinie ludzi ktorzy mnie wogole nie znaja
mowiac dosadniej
j... mnie to co mowia inni na moj temat :) traktuje to jak czytanie gazety
dlaczego :?:
dlatego ze ci inni nie sa ode mnie lepsi
wszyscy sa sobie rowni :!:
proste prawda :?: co nie :?: "przyjacielu forum"- Darku :?: :D:
najbardziej zdumiewajace sa intencje takich osob wzgledem samych siebie
to ksiazkowy przyklad ignorancji :!: ale nie tylko :!: w pewnym sensie to przejaw autodestrukcji :!:
ten przejaw autodestrukcji to trzymanie sie negatywnych przekonan i palace pragnienie by trzymali sie ich rowniez inni :!:
by aby przypadkiem ktos inny nie poszedl krok dalej niz ja :!:
i nikt mi nie wmowi ze takich mysli nie maja co niektorzy na tym forum
bo widac je bardzo wyraznie :!:

sa tacy ktorzy chca tylko trzymac "za rekaw" tych ktorzy maja juz dosc i pragna swobody i wlasnej niezaleznosci :!: szerza bzdurne negatywne przekonania takie jak te ze nerwica jest rzekomo nie wyleczalna :!:
i co najbardziej mnie oszalamia ,takie cos mowia ludzie ktorzy przechodza psychoterapie :idea:
a gdzie pozytywne myslenie :?:
pytam sie :?: :!:
gdzie :?: :!:
poszlo w las :?:
koszmar :!:
"Człowiek doskonały posługuje się swym umysłem jak zwierciadłem. Zwierciadło niczego nie chwyta, niczego nie odrzuca; przyjmuje, lecz nie zatrzymuje." / Czuang Tsy /
Avatar użytkownika
Offline
Posty
603
Dołączył(a)
05 kwi 2006, 21:03
Lokalizacja
z domu

przez wodnik 24 lis 2006, 02:17
chyba już nie wierzę.po tym jak czytam ile lat niektórzy chorują i po tym jak znowu mam ataki paniki nie wierzę.kiedyś jakiś lekarz z pomocy doraźnej powiedział mi,ze muszę nauczyć się z tym żyć,ze można to jedynie zaleczyć,ale i tak będą nawroty,że to już taka "uroda".
"bez szacunku do samego siebie życie nie ma większego sensu.nie mając zaufania do siebie,skazujemy się na łaskę innych i uzależniamy od zdarzeń."
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
22 lis 2006, 23:38
Lokalizacja
łóDź

przez janeczka84 24 lis 2006, 17:25
Moj chłopak miał nerwice i sam z niej wyszedł.Twala ona u niego tylko pół roku,poradził sobie z nią sam bez lekarzy i lekow.Nie wiem skad on to wiedział i jak na to wpadł ale cały czas stosował na sobie psychoterapie- sam sie leczył. Kiedy poszedł wreszcie do psychologa ( to wlasnie ta lekarka powiedziała mu co mu jest, ze to nerwica) ona powiedziała ze własciwie nie zostawił jeje miejscse na działanie, sam sie wyleczył.I nie mogła wyjsc z podziwu ze tak szybko i sam sie jej pozbył Od tego czasu mineło kilka lat i nic mu nie wrociło...
Nie wiem czy to ironia czy przeznaczenie ale teraz ja mam nerwice i z nia walcze.Mam nadzieje ze wygram.Ja nie mam az tyle siły woli i samozaparcia co moj chlopak wiec znalazłam sobie swietnego psychologa i w porownaniu z tym co mi było to ja juz wlasciwie wyzdrowialam.Nie biore i nigdy nie bralam lekow.
Dla mnie jawazniejsze jest to ze zawsze moge wszystko opowiedziec chlopakowi, wyzalic mu sie i on to na prawde zrozumie bo on to przezyl i czuj sie kiedys bardzo podobnie.To on mi daje sile i wiare w to ze wyzdrowieje.
Offline
Posty
70
Dołączył(a)
11 wrz 2006, 12:33

Avatar użytkownika
przez gusia 24 lis 2006, 21:59
Raczej wierzę.....miewam chwile zwątpienia(ale kto ich nie miewa).
Nie no....oczywiscie że wierzę :P
Przecież ludzie z tego wychodzą---dlaczego nie ja?TY?
Płyń mój bluesie,płyń...
Avatar użytkownika
Offline
niebieski kwiat i kolce
Posty
2236
Dołączył(a)
23 cze 2006, 18:41
Lokalizacja
Sosnowiec

Avatar użytkownika
przez DarkAngel 24 lis 2006, 22:16
Wierzę!!! Wierzę!!! Wierzę!!!
W koncu mam powód.....by wierzyć..... :D :D :D
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1538
Dołączył(a)
24 wrz 2005, 01:59
Lokalizacja
z babcinej kołdry

Avatar użytkownika
przez IceMan 25 lis 2006, 01:18
Ja wierzę, że każdy na tym forum może się wyleczyć. To kwestia wewnętrznej siły i samozaparcia w dążeniu do zniszczenia tego cholerstwa. Myślę, że to zostanie, ale będzie jakby z boku - będzie istnieć, ale nie będzie mogło zaatakować. Jeżeli ktoś z tego forum pamięta "Piękny umysł" (na marginesie: jutro, sobota, wieczorem leci na TVN), to główny bohater żył potem z tą chorobą, ale była ona w cieniu jego życia - nie była przeszkodą. Myślę, że podobnie jest z wyleczoną nerwicą. Czy mam rację, czy się mylę - nie wiem. To tylko moja teoria.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 25 lis 2006, 01:59
Wierzę w wyleczenie,wiem że z dnia na dzień czuję sie lepiej,stwarzam sobie mniej okazji do lęku i żyje jak normalny człowiek
Czasami zdarzają się takie dni,że aż kusi mnie aby wziąć xanax ale powstrzymuje się i sam opanowuje lęk.
Hehe kiedyś myślałem,że już nigdy nie będe czuł się normalnie.
Teraz do wyleczenia pozostaje mi nieśmiałość i niska samoocena wynikająca niestety z życia,no i wrażenie,że wszyscy ze mnie się śmieją :D <to ostatnie również na serio>
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Avatar użytkownika
przez ewa125 25 lis 2006, 12:53
pewnie ze wierze bo znam osobiscie osobe ktora sie wyleczyla i to SAMA sila swojej woli.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
842
Dołączył(a)
08 paź 2006, 00:52

Avatar użytkownika
przez maiev 30 lis 2006, 21:50
akurat dzisiaj nie wierzę, a to dlatego że najpierw pomyślałam o przeszłości (jakimś cudem pamiętam głównie złe chwile) a potem o przyszłości, która jawi się niestety w ciemnych barwach.
Ogólnie to raczej staram się wierzyć. Bo inaczej po co bym traciła czas, kasę i zamęczała Was i innych ludzików marudzeniem :) Zawsze mam jakąś głupią nadzieję - chociaż niewielką.
"I need a new version of me..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1417
Dołączył(a)
19 lis 2006, 17:01
Lokalizacja
to tu to tam....

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 31 gości

Przeskocz do