Czy wierzysz w wyleczenie?

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Czy wierzysz w wyleczenie?

przez ewaryst7 30 lip 2009, 18:20
Nie przestawajcie wierzyc.Bo to jest rownoznaczne z poddaniem się! Ja choruję już 15 lat , i nigdy ani na chwilę , nie zwątpilam , że wyjdę z tego.Czego i wam , z całego serca życzę:)
Offline
Posty
2102
Dołączył(a)
29 maja 2008, 08:11
Lokalizacja
Braniewo-City

Re: Czy wierzysz w wyleczenie?

Avatar użytkownika
przez Roman Tyczny 31 lip 2009, 06:41
Racja, nigdy nie można się poddawać.Jak się poddacie to już napewno nigdy z tego nie wyjdziecie.Trzeba zebrać w sobie siłe i walczyć.Pozdrawiam!
UWAGA ! ! ! Nadmierne życie w stresie może spowodować nieprzewidywalne w skutkach konsekwencje, w razie przedawkowania; niezwłocznie skonsultuj się z psychiatrą lub z najbliższym psychoterapętą!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
178
Dołączył(a)
07 lut 2009, 01:25
Lokalizacja
Chicago

Re: Czy wierzysz w wyleczenie?

przez ankaanka775 01 sie 2009, 11:42
a ja coraz bardziej zaczynam wątpić...... :cry: biore leki od pół roku ,najpierw było lepiej a teraz jest gorzej.....sama już nie wiem co mam robić......mam coraz więcej skutków ubocznych ...eh.. :szukam:
Offline
Posty
89
Dołączył(a)
26 lut 2009, 16:00

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Czy wierzysz w wyleczenie?

przez ewaryst7 01 sie 2009, 13:38
Masz tąpnięcie , ale się nie lam.Kiedyś p psycholog , narysowala mi wykres zdrowienia .Wyglądal bardzo "górzyście".Raz w gorę , raz w doł..aż do wyplynięcia na spokojne wody.Zyczę ci tego.:)
Offline
Posty
2102
Dołączył(a)
29 maja 2008, 08:11
Lokalizacja
Braniewo-City

Re: Czy wierzysz w wyleczenie?

przez Korba 03 sie 2009, 22:13
Wierzę w wyzdrowienie... Zrobiłam sporo kroków do niego... zero ataków, depresji... Walczę ze swoimi słabościami, bo chcę wyzdrowieć. Biorę nadal leki, ale jak widać, działają, po jakimś czasie będę je stopniowo odstawiać, taki jest plan, bo chcę wreszcie zacząć naprawdę żyć, a życie nie czeka... tak dobrze, jak przez ostatni miesiąc, nie czułam się od... 8 miesięcy... a to już coś :D
Korba
Offline

Re: Czy wierzysz w wyleczenie?

przez kasja 04 sie 2009, 10:56
jak mam wierzyć w wyleczenie , wczoraj znów wylądowałam na pogotowiu. mam dosyć tych ataków, jak z nimi walczyć.? 3 lata temu były łagodniejsze a teraz szkoda mówić, nie dosyć ze ucisk w klatce , szalejące serce, to jeszcze dziwny ból, mrowienia ciała i drętwienia. jestem na lekach od maja czy to się nigdy nie skończy.pozdrawiam
Offline
Posty
192
Dołączył(a)
18 sty 2009, 11:17

Re: Czy wierzysz w wyleczenie?

Avatar użytkownika
przez krysti24 15 sie 2009, 23:25
A ja nie wierze w wyzdrowienie, ale taki juz ze mnie niedowiarek

a wszystko co mnie trzyma przed zaaplikowaniem sobie dwóch, trzech działek heroiny na raz, choc nigdy nie brałem jest to:

w życiu piekne są tylko chwile

na nie czekam. przestałem sobie cokolwiek układać bo i tak to wróci i to zrujnuje wiec na co to mi?

liczy się ten i nastepny dzień

obym miał dobry nastrój i tyle.

szkoda że go zmarnuje na cokolwiek (film, muzykę) nie na siebie, ale co tam tak juz widocznie musi byc

zapraszam wszystkich wyzdrowiałych do dzielenia się tym. jaki jest sens dzielić się niedobrymi rzeczami?

pozdro
krysti24
Avatar użytkownika
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
15 sie 2009, 13:18
Lokalizacja
Rzepin

Re: Czy wierzysz w wyleczenie?

Avatar użytkownika
przez linka 16 sie 2009, 12:50
Pewnie że wierzę w wyleczenie, tylko z nerwicą i depresją jest jak z alkoholizmem - raz nabyta choroba zostaje z nami do końca życia, i tylko od nas zalezy czy damy jej znowu wejść nam na głowę czy nie.
Trzeba poprostu nauczyć się pewnych "odruchów" obronnych, nauczyć się oceniać realistycznie sytuację, umieć się opanować w momencie w którym tracimy grunt pod nogami, ustawić sobie system wartości ale da się żyć bez choroby na 100% się da.
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: Czy wierzysz w wyleczenie?

Avatar użytkownika
przez MARIAN1967 17 sie 2009, 22:16
A mnie tam wiara niepotrzebna. Pierwszy raz trwało to cztery lata i do dziś nie mam tych objawów. Nie tak dawno wróciła w innym miejscu ,ale doświadczenie pomaga,po pół roku było po problemie.Sprawa dotyczy nerwicy wegetatywnej.
О белые розы ,что с ними сделал снег и морозы ... Don't worry ,be happy ...Всё будет хорошо ...it's a beautiful life .......
Avatar użytkownika
Offline
Posty
614
Dołączył(a)
03 sty 2009, 20:32
Lokalizacja
Ostrzeszów

Re: Czy wierzysz w wyleczenie?

przez bialechmury 26 sie 2009, 17:46
witam często kiedyś zadawałam sobie to pytanie mam nerwice juz 12 lat i co dalej.Przestałam się łudzić że będzie kiedyś dobrze i musze przyznać co dziwne że mam coraz mniej objawów odkąd się tym nie interesuje żyje na tyle jak zdrowi na ile mi nerwica pozwala ciesze sie każdym fajnym dniem i zbyt dużo od siebie nie wymagam raz jest lepiej raz gorzej ale mówie sobie że są gorsze nieszczęścia jestem sprawna fizycznie a że nie moge tej sprawności używać z powodu nerwicy to trudno widocznie tak musi byc.
gdzies czytałan że niektórzy z tego wychodzą ale mały procent może ja kiedyś się w nim znajde życie pokaże.
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
17 maja 2008, 17:58

Re: Czy wierzysz w wyleczenie?

przez ankaanka775 12 sie 2011, 09:11
kasja napisał(a):czesc, ja nie wierze w wyleczenie, mam 36 lat z czego 10 lat zabrała mi nerwica lekowa, najgorsze jest to że czujesz sie super powoli zapominasz i uczysz sie zyc na nowo a tu nagle znów cię dopada, i zaczyna sie od nowa, boję sie wyjść z domu , nie mówiąc już o wizytach w marketach, kościele itd, jak z tym żyć?



mam to samo,tez juz przestałam wierzyc bo ciagle wraca ,czasami boje sie ,ze to nie nerwica a cos powazniejszego..
Offline
Posty
89
Dołączył(a)
26 lut 2009, 16:00

Czy wierzysz w wyleczenie?

przez leon21 16 sie 2011, 17:19
Od 3 lat się leczę i nie wierzę w wyleczenie.

Punktem zapalnym mojej nerwicy był rozbrat z Ojcem i zawód pewnym człowiekiem w którego wierzyłem.
Dobił mnie zawód miłosny, nie mogę o niej zapomnieć, jest dla mnie ideałem. Nienawidzę wracać do domu gdzie czeka nerwowa atmosfera jadu i nienawiści, mam swoje życie, pasję i pracę. ale brakuje mi kogoś obok żeby nadać sens życiu żeby z kimś te swoje zainteresowania dzielić. Powoli kończę studia i każdy idzie w swoją stronę. To tylko potęguje mój lęk. Dla kogo żyć? Tylko nie mówcie, że dla siebie, bo gdyby tak było to po co ludzie wchodziliby w związki?
Offline
Posty
192
Dołączył(a)
16 wrz 2010, 13:50

Czy wierzysz w wyleczenie?

przez maxiorek89 19 sie 2011, 01:11
A ja powiem dla siebie.Postaw sobie jakes wyzwania.Konczysz studia wiec zaczynasz prace,ktora lubisz.Sprobuj znalezc sobie np mieszkanie ew pokoj z kims i zacznij korzystac z zycia.Nawet nie wiesz jak toksyczna atmosfera w domu moze wplywac na czlowieka.Po prostu "oderwij" sie od tego jezeli masz taka mozliwos/sile.
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
29 paź 2010, 21:53

Czy wierzysz w wyleczenie?

Avatar użytkownika
przez wiejskifilozof 19 sie 2011, 18:10
Też nie wierzę ,ww swoje wyleczenie .
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16548
Dołączył(a)
15 sie 2009, 16:08

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 8 gości

Przeskocz do