Czy wierzysz w wyleczenie?

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez staram się 18 sty 2008, 12:15
electroon napisał(a):Ludzie z nerwica to ludzie bardzo inteligentni wrażliwi.Zbyt wrażliwi...Może my poprostu za duzo myślimy?Może przez życie trzeba iść inaczej?Bez zbednych przemyśleń?Ot jak gąska.Zjeść napić sie zrobic kupke i spać.:-)

Nie zgadzam sie z tobą zachorować może każdy powodem jest najprawdopodobniej tłumienie agresji i innych negatywnych uczuć
Offline
Posty
241
Dołączył(a)
24 cze 2007, 10:39

Avatar użytkownika
przez Jovita 19 sty 2008, 15:36
oczywiscie jak sie okazuje duzo nerwicowocow to inteligentni ludzie a zachorowac moze nie kazdy niestety jedni maja do tego predyspozycje drudzy nie, jednego wezmie chocby glupi stres a drugiego to nie ruszy wiec wiele zalezy wlasnie od wrazliwosci , genetyki , itd..

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 3:37 pm ]
czy wierze w wyleczenie? nie , ale wioerze ze naucze sie sobie radzic z ta choroba innego wyjscia nie ma , nerwica bedziemy nam towarzyszyc zawsze.
A gdy nastaną deszczowe dni , nauczę się przechodzić między kroplami
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1577
Dołączył(a)
22 lip 2007, 20:57
Lokalizacja
Radom

przez Gosia. 20 sty 2008, 00:57
Niestety nie wierzę....każdy dzień to w większym lub mniejszym stopniu walka aby natrętne mysli i strach mną nie zawładnęły całkowicie...raz jest lepiej raz okropnie....ale to nie jest normalny stan,nie budzę się z usmiechem na ustach tylko głową pełną lękow co dzis mnie bedzie bolało,czym dzis sie będę martwic,jeszcze dobrze sie nie obudze a te mysli już są..dlatego nie wierzę,po 7 latach juz nie............
Offline
Posty
56
Dołączył(a)
13 gru 2006, 22:58

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez protex 20 sty 2008, 01:43
To mnie zasmucilas.Podstawa jest nie myslec o takich rzeczach a ty wlasnie sobie to wkrecasz
Z tego co wiem to zdajesz zobie dobrze sprawe co ci jest a to juz duzy plus
moze zmiana lekarza albo leku a moze musisz bardziej skoncentrowac sie na tym co dziala na ciebie depresyjnie i cie stresuje i zmienic to

wiecej optymizmu usmiechnij sie pa :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
15 sty 2008, 00:32

przez Gosia. 20 sty 2008, 12:20
Dzięki...
Tak zdaje sobie sprawę aż za dobrze ze mam problem..ale to nie niewiele się zdaje kiedy nakręca mi się w głowie mysl odnosnie jakiejś nowej choroby....
Leków nie biorę zadnych,brałam ale nie czułam się po nich na tyle dobrze aby warto się było nimi truć...nie mam na ogół stanow depresyjnych a na natrętne mysli nie bardzo pomagały.Teraz jak mam już naprawde slaby dzien biorę sobie doraznie afobam i tyle.
Wiesz moze moj post zabrzmiał beznadiejnie dołująco...ale to nie tak ze siedze całymi dniami i płacze,staram się zyc w miarę normalnie,miewam naprawde fajne dni - na ogół jak się czyms porzadnie zajme i nie mam nadmiaru czasu na myslenie,ale po prostu nie potrafię uwierzyc zebym mogła pozbyc sie tego wszystkiego calkowicie,zebym czuła się komfortowo sama ze sobą w kazdej sytuacji,zebym sie nie bała takich dni jak przyszły weekend kiedy moj mąz wyjezdza ze napewno bedzie gorzej,ze będa mysli itp itd..w to jakos nie wierze na razie...ale moze..kto to wie........:) :) :) Optymizm niektórych z Was jest zarazliwy...i naprawde bardzo mi pomoglo odkad znalazłam to forum,przede wszystkim nie czuje się jakims dziwolagiem ktory w wieku 28 lat zamiast się bawic i cieszyc zyciem zamartwia sie chorobami,ma lęki itp..myslałam momentami ze tylko ja jedna tak mam.........swiadomosc ze jest inaczej dodaje nieco otuchy......
Pozdrawiam Was wszystkich i zycze miłej niedzieli !!!!!!!!
Offline
Posty
56
Dołączył(a)
13 gru 2006, 22:58

przez suzi 20 sty 2008, 13:30
Nie wiem czy wierze w całkowite wyleczenie...po 10 latach....wierze w jedno ze wiele od nas samych zależy i wiem że jak bede silna(a to nie łatwe) TO DAM RADE! wiele lat straciłam zamartwiając sie sobą i użalaniem sie nad sobą, jest jak jest i chocby przy pomocy tabletek na razie chce normalnie zyc (staram sie) pozdrawiam wszystkich trzymajcie sie!

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 12:33 pm ]
jeszcze jedno moja mama też to miała i wiecie co już nie ma..... :smile: wiec moze warto wierzyc hmmmmmmmmmmm
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
19 sty 2008, 17:33

Avatar użytkownika
przez pyzia1 20 sty 2008, 14:46
W wyleczenie nie wierzę. Za długo już to wszystko trwa, a w miarę dobrze jest tylko wtedy, kiedy biorę leki, jak odstawiam to zaczyna się koszmar.

Ze mną jest dokładnie to samo. I chyba pogodziłam się z tym, że może będę brała leki do końca życia. I tak mam szczęście że na mnie działają. Zawsze mogło być gorzej.
Wszelkie przywiązanie jest koniec końców źródłem bólu.Szczęśliwi,którzy obywają się bez niego.Samotny nie opłakuje nikogo,nikt też nie płacze nad nim.Niech ten,kto nie chce cierpieć,kto czuje trwogę przed zgryzotą,uwalnia się od ludzi.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
745
Dołączył(a)
15 paź 2007, 10:28

Avatar użytkownika
przez Rachel 20 sty 2008, 17:30
Ja nie wierzę, że mogłabym kiedyś z tego dziadostwa całkowicie się wyleczyc. Czasami są takie okresy, że czuję się ok, ale wiem, że to jest wtedy tylko chwilowo. Moja nerwica jest "pasożytem" który żyje we mnie od kilku lat i jestem pewna, że mu wygodnie i nigdy już nie będzie chciał mnie opuścic. Nie wierzę, że mogłabym jak niegdyś gdzieś pójśc i nie bac się nikogo, nie dostawac wiecznie ataków strachu - to byłoby zbyt piękne, żeby mogło byc prawdziwe.
"Nie musimy bać się innych. To tacy sami ludzie jak my."
"Każdy ma swój własny, niepowtarzalny styl popełniania głupstw."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
31
Dołączył(a)
04 lis 2007, 13:25
Lokalizacja
czy to ważne?

przez edzia 22 sty 2008, 00:42
Mam takie dni ,kiedy jestem pewna,że się wyleczę ,ale i takie kiedy myślę,że będzie tylko gorzej.Póki co biorę leki i jest dużo lepiej,tylko co na to wątroba?
Offline
Posty
86
Dołączył(a)
19 paź 2007, 23:43

przez zxcvbnm 22 sty 2008, 15:12
Kiedyś zapytałem się mojej psycholożki, czy mam szansę się z tego wyleczyć, a ona mnie zapytała, czy chcę? Ja odparłem, że oczywiście, a w trakcie dalszej sesji, wyszło na to że swoje lęki bym najchętniej pogłaskał i przytulił. A wy co byście zrobili ze swoimi lękami?
Może kiedyś będę chciał je pobić, to pewnie się wyleczę.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
17 sty 2008, 22:23

przez Mafju88 22 sty 2008, 17:51
dokładnie... zxcvbnm ma racje. Lęki trzeba nienawidzieć bo podejrzewam ze zadne dobre nie sa. A pozatym najwazniejsze jest nastawienie do tego z Waszym podejsciem "nie wylecze sie" napewno sie nie wyleczycie.... sami sobie odpowiadacie na pytanie :? troche samozaporcia i wytrwalosci...
I'll be where the eagles flying higher and higher
Offline
Posty
647
Dołączył(a)
20 gru 2007, 11:51

Avatar użytkownika
przez pyzia1 23 sty 2008, 13:25
Mafju88, a ile się już leczysz? Bo widzisz, ja już wiele lat i zgodzę się, że nastawienie jest najważniejsze, ale miewałam już wiele razy okresy, gdy myślałam, że udało mi się pokonać to cholerstwo, właśnie samozaparciem i wytrwałością. A potem wracało. Po kilku lub kilkunastu takich razach cięzko juz uwierzyć w wyleczenie.
Wszelkie przywiązanie jest koniec końców źródłem bólu.Szczęśliwi,którzy obywają się bez niego.Samotny nie opłakuje nikogo,nikt też nie płacze nad nim.Niech ten,kto nie chce cierpieć,kto czuje trwogę przed zgryzotą,uwalnia się od ludzi.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
745
Dołączył(a)
15 paź 2007, 10:28

przez Mafju88 23 sty 2008, 14:20
Czytałem wypowiedź profesora psychologii i prychiatrii na UJ. Gość mówił bardzo dokładnie i nie ukrywał niczego. Miedzy innymi o tym ze nerwice trudno wyleczyć szczególnie nartęctw ale ejest ona w 100% uleczalna a jezeli wraca to znaczy ze byla zaleczona a nie wyleczona. To trzeba samemu a nie leki :/ jak widze duzo osob tak robi, ja wytrzymalem bez leków i jest coraz lepiej, depersonalizacja i doły to wszystko przeszlo teraz musze tylko jeszcze zlapac rytm zycia i wszystko sobie ladnie poukladac.... a mecze sie z nerwica natrectw 5 miesiecy a z lekowa to juz od dawna... od kiedy pamietam martwilem sie czy nie mam raka itd... a teraz biore sie za siebie i ide do psychologa niech mi powie jak to wszystko ze mna jest i z moimi klopotami zebym wiedzial co myslec i byc w 100% pewnym jak to jest naprawde. Co do tych ktorzy biora leki, nie mowie ze to zle bo jezeli ktos naprade nie wytrzymuje to naj najbardziej wskazane... ale nie na tym powinno sie leczenie opierac, moim daniem to powinien byc dodatek do leczenia.
I'll be where the eagles flying higher and higher
Offline
Posty
647
Dołączył(a)
20 gru 2007, 11:51

Czy wierzysz w wyleczenie?

przez pronto 24 lut 2008, 03:26
Nie wierzę! :(
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
12 sie 2006, 19:09
Lokalizacja
Bydgoszcz

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 54 gości

Przeskocz do