Czy wierzysz w wyleczenie?

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez Aniolek_74 25 sty 2006, 11:33
Wierzyłam w wyleczenie przed nawrotem choroby. Wtedy już udało mi się odstawic leki, był spokój, nic się nie działo. Niestety od grudnia mam nawrót i już jakoś nie wierzę, że jeszcze kiedys będę żyła tak jak przed chorobą :(
Kurcze, nawet nie wiecie, jak bardzo chciałabym znów pojechać sama gdzieś w góry, czy po prostu pójść na samotny spacer po jakimś lesie w towarzystwie psów... Ale na tym etapie wiem, ze to niemożliwe :( Choćby z tego względu, że w tym cholernym lesie moze nie byc zasięgu i jak mi sie cos zacznie dziać nawet nie będę umiałą określić gdzie jestem. No i nie wsiadę sama do pociagu :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
172
Dołączył(a)
24 sty 2006, 10:22
Lokalizacja
Świętochłowice

Re: Czy wierzysz w wyleczenie?

Avatar użytkownika
przez innge 25 sty 2006, 11:43
cicha woda napisał(a):Pytanie do wszystkich nerwicowców. Czy wierzycie w całkowite wyleczenie? Takie gdzie po nerwicy nie będzie śladów, żadnych objawów, nawrotów, itp


...musze stanac w prawdzie i przyznac, ze ja chyba nie wierze... :roll:

przepraszam za ten negatywny post.................
...a ty... badz... ze mna..., ktory jestes...,
zanim splosze cie mych powiek... zlym... szelestem...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
279
Dołączył(a)
20 sty 2006, 00:45

Avatar użytkownika
przez agnes635 25 sty 2006, 12:03
Ja też nie wierzę.Moja choroba trwa już 13 lat,czasami myślalam,że już minęła bezpowrotnie ale niestety dopadała mnie niespodziewanie.Najdluższy okres bez niej to 2 lata.Teraz wiem,że tak będzie zawsze i uczę się z nią żyć.Są dni,miesiące kiedy jest zupełnie dobrze ale czasami wydaje mi się,że życie mnie przerasta jednak wiem,że ten stan minie i znowu będzie normalnie.
Jednak proszę nie myślcie tak jak ja,wierzcie mocno,że z nerwicy można się wyleczyć i tego wam życzę z całego serca.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
365
Dołączył(a)
22 sty 2006, 21:42

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Olka 25 sty 2006, 12:29
U mnie zaczęło się 7 lat temu, po trzech latach udałam sie wreszcie na terapię indywidualna trwała rok, zaraz potem poszłam na terapię grupową:) Od terapii z miesiaca na miesiac było coraz lepiej, ale potrzebowałam jeszcze gdzies sie "dotrzec" :) po grupowej pracowałam jeszcze z dwoma psychologami. U kazdego z nich czegoś sie nauczyłam....:) obecnie nigdzie nie chodze, bo nie mam juz takiej potrzeby:) Nigdy nie straciłam wiary w to ze bedzie tak jak przed choroba............... a w tej chwili tak własnie jest :))))))))
Wydaje mi sie ze jesli ktos zmienił swoje myslenie, ( to ktoro doprowadziło go do nerwicy) nie ma mowy o jakiś nawrotach!!! Nie wyobrażam sobie zebym mogła znow myslec tak jak kiedys......... chyba ze zaczne sie nakrecac czymś innym- ale wtedy błyskawicznie zareaguje i udam sie tam gdzie trzeba, wiec o nic sie nie martwie:)
"...by czuć upadek z wysoka spaść trzeba. Być na dnie by móc sięgnąć nieba......"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
639
Dołączył(a)
23 wrz 2005, 17:49
Lokalizacja
Świdnik

Avatar użytkownika
przez Promyczek 25 sty 2006, 12:46
Nie...nie wierze :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
18 sty 2006, 17:06
Lokalizacja
Czestochowa

Avatar użytkownika
przez cicha woda 25 sty 2006, 13:03
Jestem na etapie leczenia, właściwie niedawno je rozpoczęłam więc raz jest lepiej a raz gorzej. W lepszych momentach wierzę, w słabszych nie...
...ogólnie mówiąc "life is brutal"
poza tym wszystko doskonale...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
731
Dołączył(a)
12 wrz 2005, 12:37
Lokalizacja
UK

Avatar użytkownika
przez BulletproofCupid 25 sty 2006, 16:53
Zwykle wierzę. Wyzdrowieję i tak życiu skopię dupę, że mnie popamięta! ;)
:?
:|
:(
Posty
128
Dołączył(a)
20 sty 2006, 18:41
Lokalizacja
Stamtąd

przez Dana 25 sty 2006, 20:40
Wierzę i choć ta wiara jest może beznadziejna, to w końcu ma siłę , by "góry przenosić". Bez wiary w wyzdrowienie nie ma wyzdrowienia.
Offline
Posty
220
Dołączył(a)
23 gru 2005, 04:03

Avatar użytkownika
przez Mada 25 sty 2006, 23:18
Troche przeraza mnie fakt ze ta choroba moze trwac tak dlugo! mam 25 lat i czuje ze zycie ucieka mi prez palce, idac spac mam nadzieje ze jutro bedzie lepiej lub mam nawet cicha nadzieje ze bede juz cala i zdrowa.
Stawiam sobie rozne wyzwania na drodze zeby pokonac swoje leki. Jestem chora od 4 miesiecy wiec mam w sobie energie na zwalczanie lekow i wiare w to ze wszystko wroci do normy.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
200
Dołączył(a)
25 sty 2006, 02:11
Lokalizacja
NY

przez drań 25 sty 2006, 23:56
A ja choruje już 3 lata i nie wierze,że z tej choroby można wyjśc całkowicie.Wiem, że to już we mnie zostanie do końca życia ale w mniejszym stopniu i będe musiał z tym nauczyć się żyć.
Offline
ExModerator
Posty
465
Dołączył(a)
28 gru 2005, 21:02

przez drań 26 sty 2006, 00:10
melissaa napisał(a):grań a chodzisz moze na jakas psychoterapie??? bierzesz przez te 3 lata none stop leki???


Aktualnie nie chodze na psychoterapie ale mam zamiar(coś długo mi to idzie)
Psychoterapi w moim życiu miałem sporo.Wszystko zaczęło się gdy trafiłem do szpitala na trzy miesiące.Tam miałem psychoterapie grupową.Pożniej rok przerwy i zacząłem chodzić na idywidualną psychoterapie.W wakacje zeszłego roku trafiłem ponownie do szpitala ale już do innego.Byłem tam czteryt miesiące i psyhoterapi miałem cztery tygodniowo.Jedna grupowa, trzy indywidualne.Do tego dochodził jeszcze psychorysunek i grupa.A jeśli chodzi o leki to biore je od trzech lat:( Było ich bardzo dużo.Teraz biorę od trzech miesiecy te same leki i te same dawki.
Pozdrawiam
Offline
ExModerator
Posty
465
Dołączył(a)
28 gru 2005, 21:02

przez drań 26 sty 2006, 00:13
melissaa napisał(a): ..powiedziała mi ze tak ale ze to wszystko odbywa sie bardzo bardzo powoli trzeba byc konskwentym brac leki i pracowac z psychologiem ale nie tak ze poprawi mi sie troche to koniec czuje sie lepiej i koniec psychoterapi .... i ze mozlwie ze to bedzie trwac pare ładnych lat..trzeba przejsc małe "pranie mózgu"


Mam podobną sytuacje
Offline
ExModerator
Posty
465
Dołączył(a)
28 gru 2005, 21:02

przez drań 26 sty 2006, 00:19
melissaa napisał(a):przepraszam za literówke ...a jeszcze sie spytam z tym szpitalem to sam sie zgłosiles czy bylo bardzo bardzo zle ze dostałes skierowanie ? bo ja tez myslałam ze moze to nie byłby głupi pomysl miałam nawet propozycje zeby isc na wakacje 4 lata temu ale w koncu nie skorzystalam...ale teraz chetnie bym sie połozyla do szpitala bo juz nie daje rady


Pierwszy pobyt był spowodowany bardzo złym stanem i dostałem natychmiast skierowanie od lekarza. A teraz nie dawno jak byłem to już był moja wola zeby tam iść.Bardzo fajne miejsce koło warszaffki i nie żałuje, że tam poszedłem
Offline
ExModerator
Posty
465
Dołączył(a)
28 gru 2005, 21:02

Avatar użytkownika
przez BulletproofCupid 26 sty 2006, 07:59
Co do długości... Ja nie pamiętam, żebym kiedykolwiek był zdrowy, tzn. IMO zawsze dałoby się zdiagnozować coś z F40-48 :] Ale to samo nie przejdzie. Leczę się z 1,5 roku.

A BTW, Draniu, psychorysunek? To coś sensownego?
Posty
128
Dołączył(a)
20 sty 2006, 18:41
Lokalizacja
Stamtąd

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider], SCF i 31 gości

Przeskocz do