Czy wierzysz w wyleczenie?

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Czy wierzysz w wyleczenie?

Avatar użytkownika
przez cicha woda 16 wrz 2005, 00:06
Pytanie do wszystkich nerwicowców. Czy wierzycie w całkowite wyleczenie? Takie gdzie po nerwicy nie będzie œladów, żadnych objawów, nawrotów, itp. a wasze życie będzie wyglšdało tak jak przed chorobš? W jaki sposób zamierzacie się wyleczyć? Ja wierzę w wyleczenie ale czasem, zwykle po kolejnym ataku myœlę że tylko cud może mnie uratować...
...ogólnie mówiąc "life is brutal"
poza tym wszystko doskonale...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
731
Dołączył(a)
12 wrz 2005, 12:37
Lokalizacja
UK

Avatar użytkownika
przez Ania 16 wrz 2005, 09:36
Tak, wierzę w to. Kiedyœ w to nie wierzyłam ale obecnie nabieram dystansu do mojej choroby i wierzę że uda nam się to zrobić. Najważniejsza jest jednak w takim stanie psychoterapia. Tylko ona moim zdaniem jest kluczem do sukcesu. No i samemu trzeba chcieć, walczyć z lękiem, stawć mu naprzeciw. A kiedyœ to minie. Przynajmniej ja w to wierzę :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
115
Dołączył(a)
28 sie 2005, 18:36
Lokalizacja
Skierniewice

Avatar użytkownika
przez Grzela 21 wrz 2005, 17:00
Moja wiara zależy od mojego stanu.Teraz,gdy od tygodnia mam względny spokój,jestem pełen optymizmu i wierze że kiedyœ uda mi się pokonać to cholerstwo ale jak przychodzi atak to mój optymizm gdzieœ pryska i wtedy jest ze mnš bardzo żle.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
08 sie 2005, 17:06

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Tygryska 21 wrz 2005, 19:20
Tak, tak i jeszcze raz tak. Inaczej nie wiem co by ze mnš było...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
589
Dołączył(a)
05 sie 2005, 19:14

przez Gość 24 wrz 2005, 01:16
Witam!!
Ja swoja przygodę z nerwicš zaczšłem osiem miesiecy temu. Dobrze pamiętam jak na wieczornym spacerze z psem to się zaczęło. Najpierw dusznoœć i szybkie kołatanie serca, póŸniej te miękkie nogi, straszny ból brzucha i przeszywajšce moje ciało dreszcze, na przemian zimne i gorace....myœlałem że to już koniec. Usiadłem na ławce i myœlałem że przejdzie, ale to się pogłebiało. W głowie przewijały mi się tysišce myœli "TO JUŻ KONIEC!!!!" " TO CHYBA ZAWAŁ!!!". Ale jakoœ udało mi sie dojœć do domu. Mama wezwała karetkę, a objawy się nasilały doszło to straszne uczucie suchoœci w ustach, denerwowało mnie gdy ktoœ do mnie mówił, a oczekiwanie na karetkę trwało wiecznoœć........Od tej pory zaczęło się jeżdżenie po lekarzach i robienie badań, które i tak nic nie wykazały.........Wtedy jeszcze nie wiedziałem że to nerwica. Teraz już wiem że wpadłem w jej szpony i od kiedy dowiedziałem się że choruję na tę chorobę, chciałem wiedzieć o niej więcej. Taki intensywny atak juz więcej się nie powtórzył, ale to nie znaczy że wszystko wróciło do normy. Codziennie walczę o siebie z tš chorobš, z lękiem przed wyjœciem na dwór, bólem brzucha, kołataniem serca i dusznoœciš, ale nie zamierzam się poddawać, poniewaz życie jest zbyt piekne by marnować je na tš chorobę. Sš dni kiedy naprawdę mam już dosyć, ale próbuję się nie załamywać.....
Wiem jedno ta choroba pomogła mi zwrócić uwagę na te rzeczy w sobie, które przed jej pojawieniem bagatelizowałem......Przestałem iteresowac się opiniš innych (która wczeœniej była dla minie ważna), zasięgnšlem porady psychologa i nie obchodziło mnie to co inni pomyœlš......
W walce z tš chorobš nie nastawiłem się na leki, unikam ich, bo wiem że one tylko tłumiš te wszystkie objawy, a ja chcę sie pozbyć ich na dobre, lub zmniejszyć ich intensywnoœć. Powoli mi się to udaje, lecz wiem że jestem dopiero na poczatku drogi. Mam 24 lata, a z tego co wiem ta choroba wlecze się latami, ale ja sie nie poddam...i kiedyœ wygram. I tego samego życzę wszystkim chorujšcym na nerwicę........
Pozdrawiam- Piotrek.
Gość
Offline

Avatar użytkownika
przez Ania 24 wrz 2005, 16:54
Ja na poczštku też się nie nastawiałam na leki, ale stwierdziłam że szkoda marnować życia w chorobie na skupianiu się na swoich lękach i wybrałam się do psychiatry. Tabletki biorę od tygodnia, jest już lekka poprawa, ale wiem że same proszki nie wystarczš, potrzebna jest również dobra psychoterapia. Ale mimo to i tak wierzę w wyleczenie, czego życzę nam wszystkim :) Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
115
Dołączył(a)
28 sie 2005, 18:36
Lokalizacja
Skierniewice

Avatar użytkownika
przez DarkAngel 24 wrz 2005, 20:06
Rozumiem Cię, że siegnęłaœ po leki, sam nieraz chciałem poprosić mojego psychologa o to, ale zawsze coœ mnie powstrzymuje. Chcę sam, bez pomocy leków wyzwolic sie z objęć nerwicy, chce mieć satysfakcję, że mam na tyle mocna psychikę, że sam bez wsparcia wyrobów farmaceutycznych mi się to uda. Mój psycholog popiera to i wspiera mnie psychicznie, podbudowujac siły. Z tego co wiem leki nie rozwišzujš problemu, zaciszajš tylko te wszystkie dolegliwoœci.... a ja chcę uodpornić sie na przyszłoœć tzn. mojš psychikę, .........na czas kiedy wygram...........a ona powróci.
Pozdrawiam!!!
-Piotrek(24)
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1538
Dołączył(a)
24 wrz 2005, 01:59
Lokalizacja
z babcinej kołdry

przez mysia 24 wrz 2005, 21:18
leki uspakajajš,dajš wyciszenie,ale to jest tak że przez jakiœ czas będziesz mieć ulge a potem będzie jeszcze gorzej.Ja jak dowiedziałam sie o œmierci mamy nawet nie płakałam ponieważ byłam na proszkach,jakoœ zleciało pół roku i teraz do mnie dopiero zaczyna wszystko docierać.Teraz pojawiła sie silna nerwica.Boje sie że coœ mi sie stanie tak jak i mojej mamie.Jak już wpadam w panike potrzebuje obecnoœci mojego chłopaka i wezme czasem proszki ziołowe.Dajmy sobie zgode na przezywanie emocji.
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
08 wrz 2005, 15:00

Avatar użytkownika
przez Ania 24 wrz 2005, 21:40
Proszki które biorę to nie żadne psychotropy!!! czuję, myœlę, przeżywam tak samo. Na pewno nie chodzę zamulona, ani nic z tych rzeczy. Studiuję wieczorowo, chodzę na studium zaocznie, mamy z mężem wspólne mieszkanie, które prowadzę i jestem w stanie to wszystko pogodzić. Spotykam się z kumplami, œmieję się, jak jest mi smutno to płaczę, jestem w stanie trzeŸwo ocenić sytuację. Sama starałam się walczyć bez leków, ale po roku czasu stwierdziłam, że życie mija a ja siedzę i wymyœlam sobie coraz to nowe lęki. Moja nerwica była naprawdę bardzo silna, nadal jest, tylko trochę złagodniała, nie byłam w stanie nic zrobić, sama zostać w domu, uczyć się, wyjœć z psem. to było straszne - cały dzień odliczałam w bezsilnym lęku, że zaraz umrę godziny do powrotu męza, żeby nie być sama. tyeraz, myœlę, że jestem na dobrej drodze wyjœcia z tego i tego życzę wszystkim
Avatar użytkownika
Offline
Posty
115
Dołączył(a)
28 sie 2005, 18:36
Lokalizacja
Skierniewice

przez Gość 24 wrz 2005, 22:29
U mnie tuż po ataku też pojawiły sie silne leki, ale nie chodziło tu o œmierć, tylko o to ze znów powtórzy się ten silny atak, że znowu bedę musiał to przeżywac, wtedy pare razy(chyba z 3) wzišłem Milokardinę, ale na tym się skończyło. Dziœ osiem miesiecy po ataku nadal mam leki, ale to juz nie to co było kiedyœ....Moge w miare dobrze funkcjonowac, choć czasem nie jest wesoło, wtedy mówie sobie :"opanuj się, przeciez to paranoja" i najczęsciej pomaga. Stosuje też ćwiczenia oddechowe i one też najczęœciej skutkujš. Narazie nie chcę zażywać leków, czuje sie na siłach by walczyć bez wspomagaczy.......
Pozdrawiam!!!
Gość
Offline

Avatar użytkownika
przez DarkAngel 24 wrz 2005, 22:30
U mnie tuż po ataku też pojawiły sie silne leki, ale nie chodziło tu o œmierć, tylko o to ze znów powtórzy się ten silny atak, że znowu bedę musiał to przeżywac, wtedy pare razy(chyba z 3) wzišłem Milokardinę, ale na tym się skończyło. Dziœ osiem miesiecy po ataku nadal mam leki, ale to juz nie to co było kiedyœ....Moge w miare dobrze funkcjonowac, choć czasem nie jest wesoło, wtedy mówie sobie :"opanuj się, przeciez to paranoja" i najczęsciej pomaga. Stosuje też ćwiczenia oddechowe i one też najczęœciej skutkujš. Narazie nie chcę zażywać leków, czuje sie na siłach by walczyć bez wspomagaczy.......
Pozdrawiam!!! Piotrek
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1538
Dołączył(a)
24 wrz 2005, 01:59
Lokalizacja
z babcinej kołdry

Avatar użytkownika
przez Ania 25 wrz 2005, 08:23
Oczywiœcie - jeżeli możesz sobie poradzić bez leków to bardzo dobrze. Mam nadzieję że Ci się uda wyjœć z tego.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
115
Dołączył(a)
28 sie 2005, 18:36
Lokalizacja
Skierniewice

Avatar użytkownika
przez cicha woda 25 wrz 2005, 20:31
Ja też staram się wyleczyć bez tabletek. Nie jest łatwo ale boję się od nich uzależnić. Jeœli chodzi o mnie to raz jest lepiej a raz gorzej. Moim sposobem pozbycia się dziwnych myœli które wywołujš atak jest rozmowa ze znajomymi. Kiedy jadę na zajęcia w autobusie podchodzę do kogoœ znajomego i zaczynam rozmowę, wtedy nie pomyœlę o ataku. Podobnie jest na praktykach, które właœnie odbywam. Rozmawiam chociażby o pogodzie, od razu wszystko przechodzi. Jednym z objawów mojej nerwicy jest cišgłe zmęczenie, daletego wszelkie tabletki uspokajajšce, nawet ziołowe odpadajš. Jakie macie. Jak wy sobie radzicie w momencie ataku, chodzi mi o pozytywne myœli i zachowanie?
...ogólnie mówiąc "life is brutal"
poza tym wszystko doskonale...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
731
Dołączył(a)
12 wrz 2005, 12:37
Lokalizacja
UK

Avatar użytkownika
przez Ania 26 wrz 2005, 08:40
Rozumiem Cię. Sama będę dojeżdżała na studia pocišgiem. Już się tego boję. Ale zawsze biorę ze sobš ksišżkę i zmuszam się do czytania, a jeżeli to nie pomaga to dzwonię do kogoœ albo piszę smsa. Mi dużo pomaga chodzenie, nawet tam i z powrotem (wiem że w autobusie to mało możliwe). Poza tym myœlę, że to nie pierwzy atak i nic do tej pory mi się nie przytrafiło i zawsze udaje mi się jakoœ przetrwać. Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
115
Dołączył(a)
28 sie 2005, 18:36
Lokalizacja
Skierniewice

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: blitz i 34 gości

Przeskocz do