Problemy z rodzicami (ogólnie)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Problemy z rodzicami (ogólnie)

Avatar użytkownika
przez IceMan 28 paź 2008, 22:04
I do takich właśnie sytuacji doprowadzają ogólnie przyjęte normy społeczne wymuszające u dzieci konieczność szanowania i kochania swoich rodziców choćby nie wiadomo co, przez co niektórzy rodzice dochodzą do wniosku że im się szacunek i miłość dziecka należy z urzędu. Gdyby społeczeństwo wreszcie uznało, że muszą sobie na ten szacunek i miłość zapracować również szacunkiem i miłością wobec dziecka, to mogłoby być lepiej. Na szczęście choć swego czasu toczyłem wojny ze swoimi rodzicami to jednak należą do tych którzy potrafią zrozumieć i się dogadać - teraz jest po prostu dobrze.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Re: Problemy z rodzicami (ogólnie)

Avatar użytkownika
przez nieboszczyk 28 paź 2008, 22:56
a ta ich zemsta za nieokazywanie im ''miłości'' i posłuszeństwa jest poprostu absurdalna i komiczna.przypomina urojenia występujące w otępieniu organicznym(chorzy w takim stanie twierdzi np.że kiedy oddają gazy twierdzą że to aniołki wydostają im sie z tej części ciała).a sam fakt że łączy nas tylko pokrewieństwo niejest żadnym wytłumaczeniem takiego postępowania.argument typu''bo ja cie stworzyłem'' jest również komiczny bo przecież ojciec miał z tego większą przyjemność niż ja.a to że mnie wychował to żaden sukces bo każdy rodzic to potrafi i to wcale nie znaczy że jestem jego własnością.a mi nie odpowiada słuchanie na każdym kroku tekstów typu: jesteś chory-to musisz być uległy.
psychicznie chorzy i upośledzeni intelektualnie umierają samotnie.podobnie jak narkomani.narkomani umierają w jakimś śmierdzącym sraczu a psychicznie chorzy i upośledzeni intelektualnie umierają za murami obozów psychiatrycznych we własnych odchodach.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7866
Dołączył(a)
29 wrz 2008, 20:28
Lokalizacja
z trumny z peryskopem

Re: Problemy z rodzicami (ogólnie)

Avatar użytkownika
przez IceMan 29 paź 2008, 01:46
Akurat tu bym się pokłócił co do jednej rzeczy bo kwestia wychowania to raczej kwestia nie lada sztuki (na którą też się składa takie wychowanie aby rodzice ze swoimi dziećmi żyli w zgodzie).
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Problemy z rodzicami (ogólnie)

Avatar użytkownika
przez nieboszczyk 29 paź 2008, 21:06
właśnie sztuką jest wychowanie w poczuciu bezpieczeństwa,cieple,miłości,wzajemnego wsparcia i szacunku.kluczem do tego prawidłowego wychowanie jest dążenie do samodzielności dziecka i zapewnienie mu szczęśliwego życia.sztuką są dobre układy z rodziną.sztuką jest traktowanie poszczególnych czlonków rodziny jak równych sobie.A rodzice których ''wychowanie'' polegało tylko i wyłącznie na nakarmieniu,ubieraniu,i ciągłym kontrolowaniu stanu fizycznego a całkowitym ignorowaniu stanu psychicznego i separowaniu od rówieśników oraz ciągłym pilnowaniu niewiedzą co robią.taka ''rodzina'' nie nie przypomina rodziny,tylko imitację rodziny-wychodzi dobrze tylko na zdjęciu.więc poco takim rodzicom żywe dziecko?równie dobrze mogą kupić sobie np.betoniarke-też ma skromne potrzeby-tylko wlać benzyne i od czasu do czasu odmalować.a będzie pracować na zawołanie i nie zakocha się np. w szlifierce czy pile.
psychicznie chorzy i upośledzeni intelektualnie umierają samotnie.podobnie jak narkomani.narkomani umierają w jakimś śmierdzącym sraczu a psychicznie chorzy i upośledzeni intelektualnie umierają za murami obozów psychiatrycznych we własnych odchodach.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7866
Dołączył(a)
29 wrz 2008, 20:28
Lokalizacja
z trumny z peryskopem

Re: Problemy z rodzicami (ogólnie)

przez załamek2 21 mar 2009, 22:11
Cześć. Jestem tutaj nowy i szukam pomocy. Znalazłem to forum po poszukiwaniach. Nie mam już siły... Nie wiem od czego zacząć moja historię. Mam 19 lat... Moje problemy z rodzicami trwają od zawsze. Wywodzę się z dobrej, bogatej rodziny. Jestem jedynakiem, nigdy mi niczego nie brakowało. Jestem wdzięczny rodzicom za kazdą zekundę jaką mi poświęcili i każdą złotówkę jaka na mnie wydali.

Zacząłem sie buntować praktycznie zaraz po tym jak przestałem być dzieckiem. Jakoś w okolicach 11 roku życia zauważyłem, że jestem dzieckiem niechcianym, niekochanym. Nie wiedziałem jak powinno być w rodzinie. Mój tata jest i był marynarzem wiec więcej go nie ma w domu niż jest. Mama zajmuje się domem. Ojciec nigdy nie mieszał się w moje wychowanie, nigdy nie pytał się o mnie i nie pyta teraz. Nie interesuje się mną w ogóle. Mama interesuje się i to bardzo. Jest typową nadopiekuńczą matką, jednak jest gorzej niż wydawać by się mogło.

Nigdy nie usłyszałem od rodziców, że mnie kochają, nigdy nie usyszałem, że są ze mnie dumni chociaż mają powody. Do dzisiaj wypominane są mi błędy z dzieciństwa, których się wsytdzę, cały czas rozdrapywane są moje rany. Od dziecka jestem przezywany, nazywany gównem, śmieciem, darmozjadem, pijawką, głupolem, głupkiem, idiotą, imbecylem. Przy kazdej okazji mama wylewa na mnie całą złość na mnie, a ja zazwyczaj nie jestem winny... jeśli już jestem to chciałbym delikatności i normalnej rozmowy, której nigdy nie dostałem.

Gdy miałem 13 lat zakochałem się w pewnej dziewczynie, ona we mnie też. Od razu był wielki problem. Nie było argumentów za... były tylko przeciw. Kochałem ta dziewczynę przez 5 lat myślac o niej codziennie... W czerwcu 2008 zaczelismy bez wiedzy mojej mamy być ze sobą. Udało się nam i jestesmy coraz szczęśliwsi. Matka dowiedziała się po miesiącu i nie mogła nic zrobić. Moja kochana jest dla mnie kimś kogo nigdy nie miałem. Mówi mi, że kocha, że jestem fajnym chłopakiem, że mnie potrzebuje i chce spędzić przyszłość. Ona jest wyjatkowa i zmienila moje życie.

Moja mama nie pogodziła się z tym, że z nia jestem. Ciągle ją obraża, nazywa ją flądrą,która namieszała mi w głowie - grozi mi, że przejdzie mi i obudzę się z ręka w nocniku. A ona jest taka jak ja.... Chce tylko ciepła zrozumienia i chce być ze mną.

Problem jest w tym, że nie lubie się kłócić, ale kiedy moja mama obraża moją dziewczynę to puszczają mi nerwy. Od zawsze czułem, że matka mna gardzi, prowadzę z nia wojnę od 8miu lat, ale kiedy mówi głupoty o mojej dziewczynie to wydzieram się na całe gardło, przeklinam, rozbijam pięści do krwi o ścianę. Matka nie przestaje od roku, odkąd sie spotykamy, raz na tydzień, dwa jest zła bo opiera swoje życie na domysłach i wykrzykuje na cały dom, że jestem idiotą bo niby uprawiamy seks czy coś.... TO NIEPRAWDA!! moja mama to wszystko sobie wbija do głowy bo jej się wydaje, ale gwarantuje wam, że to nieprawda.

Nigdy nie zawiodłem rodziców, mimo to ciągle nie mają do mnie zaufania. Ciągle mówią, że źle skończę i nie ma dla mnie szans w przyszłości. Nie tylko o dziewczynę chodzi - matka czepia się o wszystko.... od zawsze. Do tego nie ma z nią żadnych kompromisów. Wszystko musi byc tylko jak ona chce.

Wiem, że za późno juz na jakieś placówki wychowawcze. Nie mam gdzie pójść, a chcę rozpocząć samodzielne życie dopiero po studiach. Rodzina ma mnie za czarna owcę bo tak przedstawiają mnie rodzice, jednak mimo wszystko potrzebuję pomocy, bo jeżeli moi rodzice doprowadzą do tego, że mój związek się rozpadnie to popełnie samobójstwo bo moja śliczna jest całym moim zyciem!

PS Kocham swoja mamę jak sym powinien kochać matkę. Chciałbym jej to powiedzieć, ale nie potrafię... Chciałbym nie przynosić jej smutku, ale próbowałem juz wszystkiego i nie wiem jak....
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
21 mar 2009, 21:41

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: blitz i 35 gości

Przeskocz do