Problemy z rodzicami (ogólnie)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez Millka 18 lip 2007, 16:03
jaki byl powod zeby tak ci dopiekl z tym spadkiem ?? czy to nie jest tak ze czyms go sprowokowales?
chociaz wiesz co? moja mama tez nie raz mi tak mowila, ze mi tylko zalezy na jej pieniadzach, ze jej nie kocham tylko jej pieniadze, w kolko pojawial sie ten temat, czesto wtedy gdy mialam inne zdanie na jakis temat niz ona, interpretowala to jako brak szacunku i milosci :(
Ostatnio edytowano 18 lip 2007, 16:06 przez Millka, łącznie edytowano 1 raz
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
03 maja 2007, 13:45
Lokalizacja
Poznań

przez Millka 18 lip 2007, 16:08
Piotr co sie z toba dzieje? mama jest mama, urodzila cie, wychowala na porzadnego mlodego czlowieka, troszczy sie, opikuje, stara sie jak umie, wiem ze jest baaaaaaaaaaaaaaaaardzo trudnym czlowiekiem, ale uwazam ze szcunek nalezy sie jej a priori, za to ze jest matka...masz tez oczywicie racje ze ona CIEBIE TEZ POWINNA SZANOWAC!!!!!
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
03 maja 2007, 13:45
Lokalizacja
Poznań

przez ayrton 18 lip 2007, 16:18
Ano wszystko rozbiło się o to, że powiedziałem, że nie mogę przyjść mu pomóc, bo jestem w swojej pracy i po prostu nie mam takiej możliwości. Wtedy poleciał pełen zestaw wykładów - czyli po staremu.
Już naprawdę nic tutaj mnie nie trzyma na chwilę obecną. Nic a nic.
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
08 lip 2007, 10:03

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez inez3 19 lip 2007, 08:51
ayrton napisał(a):Już naprawdę nic tutaj mnie nie trzyma na chwilę obecną. Nic a nic.

to staraj sie odciac... nie masz wyjscia. to jest znecanie sie psychiczne, np. z tym spadkiem. masakra jakas... podziwiam cie, ze tyle wytrzymujesz...

moim sukcesem jest to, ze wczoraj gadalam troche z mama. powiedzialam jej (temat oszczedzanie), ze musza mi pozwolic popelniac bledy. jak mi kiedys zabraknie to tylko i wylacznie ja musze sobie z tym poradzic i kombinowac... przyznala, ze oni spowodowali u mnie brak samodzioelnego decydowania... mama nie rozumie mojego sposobu myslenia w roznych kwestiach, ale powoli uczy sie tego zeby mi pozwalac na zycie po swojemu... gorzej z tata... np. dzwoni do mamy i sie pyta ile mi ksy zostalo, a ona wtedy stara mu sie wytlumaczyc, ze po co mu ta wiedza itd.
5 lipca minelo 10 lat odkad tata nie pije. zastanawiam sie czy jestem DDA, nie stwierdzono u mnie tego, a przynajmniej nikt mi nic takiego nie powiedzial. nie bylo bicia, ale byly awantury, wyrzucanie go za drzwi itd. ja bylam chyba bardziej zawzieta zeby sie go pozbyc jak pije. jak mu wystawialam walizke za drzwi to mama nic nie mowila, a on mnie przeprszal... podobno przestal dla mnie... teraz nawet nie wach alko i go od tego odrzuca, ale nigdy tez nie porozmawial ze mna na ten temat... tak jakby bylo minelo... on nie umie wyrazac uczuc...
ale zagmatwalam :P
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1928
Dołączył(a)
06 cze 2007, 10:31

przez ayrton 19 lip 2007, 19:31
Dokładnie tak jest.
Dzisiaj jest akurat ten spokojny dzień, jest w porządku. Szkoda, że pewnie jutro znowu będzie "po staremu". :-(
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
08 lip 2007, 10:03

Może ja opowiem swoją historię

przez Tomek, Wrocław 19 lip 2007, 23:33
Mam 23 lata, nigdy nie miałem dziewczyny, nigdy się nie całowałem, nigdy nie byłem na dyskotece. Powiedźcie czy to jest normalne. Moja mama nie pozwala mi wychodzić na dyskoteki, wychodzić na dłużej a jak już wyjdę to dzwoni co pięć minut (dosłownie). Kiedyś jak byłem na uczleni i mi się przedłużyły wpisy to miałem 46 nieodebranych połączeń. A jak przyszedłem do domu too.... "czemu nie odbierasz, po co masz ten telefon........itp, itd do samej nocy". Ojca nie mam bo biał wypadek samochodowy. Kocham swoją mame bardzo ale jakoś czuje sie jak na uwięzi. Dodam jeszcze, że leczę się na nerwicę lekową od kilku miesięcy (lek który biore to Seroxat). Teraz jest już lepiej i mogę wychodzić bez problemu, tylko mam tak jakby "zakaz" od mamy. W tym roku ukończyłem studia licencjackie i zacząłem studia magisterskie uzupełniające, ale swoją przyszłość widzę w czarnych kolorach. :cry:

Dziękuje. Pozdrawiam Wszystkich i czekam na odpowiedzi :)

Tomek
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
19 lip 2007, 23:19
Lokalizacja
Wrocław

przez ayrton 19 lip 2007, 23:36
Witaj Tomku.
Po pierwsze - raz jeszcze przeczytaj początek swojego posta. Masz 23 lata, musisz zacząć uświadamiać matce, że nie jesteś już małym dzieckiem.

Sprawa kolejna - czy na chwilę obecną w jakiś sposób zarabiasz na siebie?
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
08 lip 2007, 10:03

Avatar użytkownika
przez inez3 20 lip 2007, 08:10
Tomku nasunelo mi sie cos takiego. niekoniecznie to musi miec zwiazek, ale moze miec. skoro twoj tata zginal w wypadku, to moze twoja mama sie boi zeby ciebie nie stracic tak jak stracila jego? moze po czesci robi to nieswiadomie? wydaje mi sie, ze powinienes z ni szczerze pogadac, bo mysle, ze jestescie ze soba blisko, czasem moze na sile... sprobuj delikatnie... powiedz jej, ze ta nadmiern ndopiekunczosc nie pomaga w twojej nerwicy (jesli ona o niej wie oczywiscie). ja wielokrotnie rozmwialam z moimi rodzicami, jestem dorosla, mam prawo popelniac bledy i zyc po swojemu, a to czy mi sie cos stanie - i tak nie beda w stanie wszystkiego przewidziec. bardzo ciezko jest to zmienic, ale musisz jej uswiadomic, ze inaczej nie bedziesz szczesliwy... moj mama moze nie dzwoni do mnei 46 razy, ale jesli gdzies ide i nie ma mnie o tej godzinie, ktora mniej wiecej okreslilam, to jest telefon gdzie jestem i kiedy wracam i ze powinnam zadzwonic. zaznacze, ze tez mam 23 lata...

Piotrek, ayrton zgadzam sie, ze czasem jest wszystko inaczej, ale potem znow to wszystko wraca... no coz...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1928
Dołączył(a)
06 cze 2007, 10:31

Avatar użytkownika
przez Mona75 20 lip 2007, 08:27
Ja mam 32 lata, swoją rodzinę, a mamuś dzwoni do mnie czy szczęśliwie dojechałam z pracy do domu (parę przystanków tramwajem). Jak nie odbieram tel, to dzwoni po rodzinie czy nie wiedzą co się ze mną dzieje. I nie jestem jedynaczką, mam brata i siostrę, jestem najstarsza...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
601
Dołączył(a)
24 mar 2007, 12:19
Lokalizacja
Wrocław

Autorytaryzm ojca i nadopiekuńczość matki w kreowaniu osob

przez Tomek, Wrocław 20 lip 2007, 16:56
Dziękuje za odpowiedzi. Będę musiał porozmawiać z mamą o tym że nie jestem juz dzieckiem, choć wiem że to będzie bardzo trudna rozmowa, i nie wiem jak sie zakończy, mam nadzieję że będzie ok. Narazie jestem na etapie szukania pracy, więc jestem finansowo użależniony od mamy. Byłem dzisiaj w dziekanacie na AE i już po dwóch godzinach zaczęły sie telefony, ale dla świętego spokoju odebrałem i powiedziałem gdzie jestem, co robie, i kiedy wróce.
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
19 lip 2007, 23:19
Lokalizacja
Wrocław

Avatar użytkownika
przez Mona75 20 lip 2007, 23:36
Nie możesz jej tak ulegać, bo nigdy się nie wyzwolisz spod jej wpływów
Avatar użytkownika
Offline
Posty
601
Dołączył(a)
24 mar 2007, 12:19
Lokalizacja
Wrocław

przez Hanusia 22 lip 2007, 15:19
witam:) hmmm....początkowo myślałam że mam nerwicę po pewnym przykrym wydarzeniu-wypadek mojego-jak wtedy myślałam- chłopaka na motorze i utrata przez niego nogi, wszystko to na moich oczach,a gwoździa dobiła informacja że ma dziewczynę od 4 lat.Był z innego miasta więc udało mu się to ukryć...coż długa historia...i myślałm cały czas że to było skutkiem nerwicy...jak sie okazało po czasie to nie...dlaczego??z tym problemem sobie poradziłam-wyzdrowiałam na prawie 2 lata..jednak po dwóch latach ..buch...i znowu.Ciągłe pytania dlaczego, za co,itp...Jednak z upływem czasu dostrzegam powoli że to mój Tato, rygorystyczny Tato jest miedzy innymi przyczyną mojego obecnego stanu.Ciągłe zakazy, nakazy. krzyki, no i rękoczyny:(Nie wolno mi było chodzić na imprezy-bo miałam sie uczyć. Nawet do siostry na noc nie mogłam iśc bo coś wykombinuję...Miałam nie zdać matury, zamiatać ulice-wiecie taka motywacja. Nie raz dostałam w twarz.Ostatnim razem tak mocno że odbiłam się o ścianę i spadłam na ziemię.Smutne ale przwdziwe:(Wykształtował we mnie lęk przed wychodzeniem samej z domu.Bałam sie sama wracać z imprez-zawsze z obstawą.Doszło do tego ze bałam sie sama przejść z klatki do klatki o 1 w nocy.W ogóle chyba boję sie życia. Nie potrafię podjać decyzji, problemem jest dla mnie nawet wybranie odpowiedniego kosmetyku w sklepie.Nie mogę sie zdecydować i tak jest ze wszystkim.
Mieszkam od roku z moim chłopakiem...i wcale nie jest tak jak myślicie.Kiedy nie brałam leków uciekłam od niego do domu, do rodziców, bo chyba wystraszyłam sie dorosłego zycia i nadal tak jest..Biorę leki i jest lepiej,wróciłam do chłopaka ale lęk nadal jest.Najzabawniejsze jest to że zawsze jak miałam ataki to dzwoniłam do niego-ojca...uzależnienie???CZułam sie jak bezbronne dziecko...uciekałam do Tatusia. Boli mnie to bo nadal tak sie czuję...a mam 27 lat.Chciałabym dorosnąć w końcu.Macie jakieś rady???
Niełatwo jest być odważnym, kiedy jest się tylko Bardzo Małym Zwierzątkiem...
Offline
Posty
84
Dołączył(a)
02 sty 2007, 16:11
Lokalizacja
małopolska

Avatar użytkownika
przez inez3 23 lip 2007, 13:20
Hanusia hmm, najlepsza terapia jest odpepowienie sie od rodzicow, a w twoim przypadku od ojca... u mnie nie bylo tak, u mnie jest nedopiekunczosc. ostatnio przez 3 tyg. nie mieszkalm w domu i jak wrocialm - pytania: co, jak, po co, dlaczego... jak sie kladlam spac od razu bol zoladka... tam moglam robic co chcialam, moglam decydowac co kiedy mam zrobic, a moze nic nie robic.
ja tez, gdy tylko mi sie cos dzialo to dzwonilam do mamy (moja mama to twarda babka, ze wszystkim sobie radzi, wiec gdzies podsiwadomie chce byc taka jak ona). na terapii uslyszalam, ze nie powinnam tego robic, bo sama musze nauczyc sie radzic sobie z gorszym samopoczuciem. wydaje mi sie ze w tych najgorszych chwilach powinnas sie powstrzymac od telefonow - to pewnie u twojego ojca poteguje odczucie, ze jestes taka beznadziejna, ze nie dajesz rady itp.
bardzo dobrze, ze wrocilas do chlopaka... wydaje mi sie, ze tak jak ja przezywasz spozniony okres dojrzewania (ja mam 23 lata). z jednej strony jestes dorosla, z drugiej jak nie dajesz rady to uciekasz do rodzicow. nie zgadzasz sie na ich (ojca) zachowanie, z drugiej jak nie ma nad toba "pieczy" to jestes zdezorientowana.
ja nie mialam wlsnych spraw, tajemnic, wszystko ze mnie zawsze wyciagneli, milion razy przypominali mi o wielu rzeczach mimo, ze nie mialam juz 5 lat. wiem, to jest taki konflikt, ale zobaczysz w miare uplywu czasu pogodzisz sie ze wszytskim i bedziesz umiala sama nad tym wszystkim zapanowac.
poza tym, wspolczuje ci systuacji w domu... spowodowalo to u ciebie niskie poczucie wlasnej wartosci i lek, ze sama bez wskazowek nie dasz rady z niczym...
nie wiem czy chodzisz na jakas terapie, ale wydaje mi sie, ze powinnas. tam odkopiesz wiele rzeczy z przeszlosci, moze zrozumiesz i nauczysz sie zyc od nowa.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1928
Dołączył(a)
06 cze 2007, 10:31

przez Hanusia 23 lip 2007, 15:37
Hejka Inez:)Bardzo Ci dziękuje za odzew.
Na terapię uczęszczałam ale to był nie wypał. Pani jakaś taka dziwna...Jednak postanowiłam spróbować raz jeszcze i od piątku jeżdzę na psychoterapię do innego miasta.Będziemy przerabiać dzieciństwo....Wydaje mi się ze to jest mi potrzebne.
Pozdrawiam.
Niełatwo jest być odważnym, kiedy jest się tylko Bardzo Małym Zwierzątkiem...
Offline
Posty
84
Dołączył(a)
02 sty 2007, 16:11
Lokalizacja
małopolska

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 39 gości

Przeskocz do