Problemy z rodzicami (ogólnie)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez inez3 11 lip 2007, 08:15
kurcze, tak piszecie zeby nie obwiniac rodzicow za wszystkjie nasze problemy... oczywiscie, zgadzam sie z tym. kocham swoich rodzicow, sa na prawde spoko i wiem, ze kazdy moze popelniac bledy. u mnie wyglada to o wiele lepiej poniewaz jak tylko dowiedzialam sie, ze powodem moich problemow jest w pewnym sensie sposob wychowania mnie to natychmiast im to zakomunikowalam. trudno im bylo to przyjac do wiadomosci, ale zrozumieli o co mi chodzi. zaczeli probowac zachowywac sie inaczej (z roznym skutkiem), ale zrozumieli i jest lepiej.

michał24 wiesz, dojrzewanie to dlugi proces i troche moze potrwac. na wszystko trzeba czasu. hmm, u mnie to jest taki pewien konflikt w zwiazku z ta dojrzaloscia. kedy bylam mala bylam "dzikim dzieckiem", nie umialam sie za bardzo bawic, zwlaszcza z dziecmi, ktorych nie znalam (tam gdzie mieszkalam nie bylo podworka). kiedy odwiedzlismy z rodzicami znajomych i moje kolezanki wychodzily na podworko to ja czesto zostawalam... wolalam byc z doroslymi. nie wiem kiedy sie to zmienilo. u siebie w bloku moi rodzice mieli znjomych mieszkajacych na przeciwko nas i to tam spedzalam wiekszosc czasu. oni nie mieli dzieci, wiec siedzialam z nimi albo sama grajac np. w jakas gre. bylam racjonalnie myslacym dzieckiem, nie umialam za bardzo zrobic czegos od tak, zawsze sie zastanawialam czy "tak mozna". wiec z jednej strony brak dojrzalosci, z drugiej brak wewnetrznego "dziecka"... to moze byc moj knoflikt wewnetrzny...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1928
Dołączył(a)
06 cze 2007, 10:31

Avatar użytkownika
przez IceMan 11 lip 2007, 11:00
Co do dojrzewania to mam jakąś teorię ... chyba jeszcze o tym nie napisałem. Bo w końcu człowiek dojrzewa i buntuje się dopóki jako samodzielna jednostka się nie ukształtuje, prawda? Piszecie że te bunty o was jeszcze trwają - a może to nadopiekuńczość rodziców nie pozwala Wam na ukształtowanie się i hamuje ten proces? Być może to dąży do skutku, czyli właściwego samoukształtowania się?
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

przez Millka 11 lip 2007, 11:07
Wiesz Michal, ja sama wychowuje swoje dzieci, sama je tez utrzymuje, bo ich ojciec od lat nie placi aliemntow, a pracuję w szkole, wiec wiesz jakie sa nauczycielskie pensje...jest mi czasem ciezko, najwieksza radosc to dzieci, mam cholerne poczucie winy gdy czasem na nie krzycze, marudze, krytykuje, czepiam sie, ale czasem zycie mnie po prostu przerasta, i ta wredna nerwica dokucza. Dziekuje ci za dobre slowo i pocieszenie, bardzo mi one potrzebne.
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
03 maja 2007, 13:45
Lokalizacja
Poznań

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez inez3 11 lip 2007, 11:53
Millka o co do za rodzic, ktory czasem nie krzyknie? w koncu dzieci nie sa swiete. nie powinnas miec wyrzutow sumienia, bo czasem inaczej sie nie da do nich dotrzec (ale sie wymadrzam, a dzieci nie mam :P). mysle, ze jestes swietna matka, pracujesz w szkole (moja mama jest nauczycielka, wiec wiem jak placa), nie masz pomocy u ojca dzieci, a jednak dajesz rade... czego wiecej chciec? szkoda tylko, ze w tym wszystkim dopadla cie nerwica, ale skoro tak swietnie dajesz rade w domu z dziecmi to i to cholerstwo pokonasz.
aha... jeszcze jedno. kazdy czlowiek ma gorsze dni (nawet taki bez nerwicy) i tez ma prawo do zdenerwowania...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1928
Dołączył(a)
06 cze 2007, 10:31

przez Millka 11 lip 2007, 12:13
Dzieki Inez, kochana jestes, musze ci sie do czegos przyznac...napislam tu wczoraj post do ciebie...taki troche krytykujacy, potem go wyrzucilam bo stwierdzilam ze nie mam zadnego prawa zwracac ci uwagi, ale korci mnie zeby o cos zapytac. Powiedz kotku czemu ty ( przewija sie to w twoich postach) utrzymujesz swojego chlopaka, zywisz jego i jego brata, kupujesz im, fundujesz, itd??? Powiedz mi czy to nie powinno byc odwrotnie? Moze ja jestem staroswiecka, ale zawsze mi sie wydawalo ze to raczej jest odwrotnie, no chyba ze chlopak biedny to dziewczyna moze zaplacic za siebie, ale za chlopaka?? Czy chlopcy w dzisiejszych czasach nie maja honoru? Nie gniewaj sie, po prostu zal mi ciebie, bo byc moze dajesz sie wykorzystywac( nie mowie ze tak jest na pewno). Czy twoja mama wie o tym? Caluski :)
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
03 maja 2007, 13:45
Lokalizacja
Poznań

Avatar użytkownika
przez inez3 18 lip 2007, 08:44
wrocilam wczoraj do domu po prawie 3 tygodniowej absencji... sama nie wiem czy sie cieszylam. jakos tak obojetnie... mama wrocila o 21 i zaczelysmy gadac, jak bylo ile kasy dostalam itd. no i wlaczyl sie moj ulubiony temat - oszczedzanie. mama powiedziala, ze rozmawiala z moja kolezanka (corka znajomych mojej mamy tak przy okazji). jej zdaniem ona nie musi oszczedzac, bo dostala mieszkanie, ale jak sama mowi i tak to robi. no i od razu stwierdzila, ze ja tez powinnam sie nauczyc. ona to by odkladala 200 zl miesiecznie w mojej sytuacji, zeby moc wyjechac gdzies na jakis wyjazd. no i kredyt na mieszkanie, przeciez jak bede go brac to tez beda w banku patrzec na to co mam na koncie. ja jej powiedzialam, ze na razie nie mam na co zbierac i ze na razie to i tak kredytu nie wezme, bo po pierwsze za malo zarabiam i nie wiem kiedy dostane podwyzke, z reszta nie chce na razie kredytu, moze za kilka lat. potem pytania czy bylam u ginekologa, bo jej zdaniem przytylam przez pigulki... jj jej mowie, ze ich nie biore juz, a ona od razu zebym uwazala, bo ona "na wesele nie ma"... pytanie: czy znalazlam w koncu tenozycxzki to paznokci, czy robioam obiad bedac tam... jak boga kocham az sie zmeczylam tymi pytaniami... juz sama nei wiem czy przesadzam czy nie... ale niektore rzeczy chcialabym zostawic dla siebie, bo mnie np. krepuja pytania o ginekologu ( z jej strony)... wiem, powinnam jej poiedziec, ze mnie to krepuje, ale wtedy ona robi taka mine, ze jej to nie pasuje, ze jej smutno, ze o czyms nie chce jej powiedziec... juz sama nie wiem

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 8:55 am ]
Millka juz ci odpisuje, dopiero teraz zauwazylam... to nie tak jest. bylam przez 3 tyg,.poza domem. na poczatku to noj facet placil, za jedzenie, za benzyne do mojego samochodu. potem kiedy dostalam pensje to ja za wiekszosc rzeczy placilam, ale on tez cos kupowal. caly czas wszystko liczylismy, wiec nie bylo tak, ze tylko ja kupowalam wszystko. z reszta za zajmowanie sie psem dostalismy kase, a poniewa kazde z nas wydalo tyle samo to podzielilismy sie kasa na pol. co do brata to on przyjechal do pracy. mama "moich" chlopakow nie za bardzo ma pieniadze, wiec nie dala mu za duzo. utrzymywalismy go oboje. a zakupy ktore im zrobilam to tylko pozyczka, jak obaj dostana pensje to mi oddadza. tak to mniej wiecej wyglada...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1928
Dołączył(a)
06 cze 2007, 10:31

przez Millka 18 lip 2007, 10:19
Inez, mama zachowuje sie jak kazda mama, pyta, radzi , strofuje, zrzedzi, przejmuje sie toba - wiesz, moje dzieci tez tak reaguja, zloszcza je moje pytania, rady i porady, chociaz sa w sumi male jeszcze, to chyba normalne :) i zachowania mamy i twoje reakcje :) Przykre to troche dla obydwu stron, ale co zrobic, takie zycie :)
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
03 maja 2007, 13:45
Lokalizacja
Poznań

Avatar użytkownika
przez inez3 18 lip 2007, 13:49
nie no oczywiscie, ale nie chyba jak to dziecko ma 23 lata... szkoda, ze mnie jeszcze nie pyta kiedy mialam ostatni stosunek płciowy. przepraszam, ze tak drastyczny przyklad, ale ona jest czasem gorsza niz KGB :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1928
Dołączył(a)
06 cze 2007, 10:31

przez Millka 18 lip 2007, 15:59
zgadza sie, zwlaszcza jak dziecko dorosle :)))
ale przetlumacz to rodzicom ;)
moja mama mnie o nic nigdy nie pytala, a jak czasem "sie pomylila" i zapytala to bylam naszczesliwasza na swiecie :)
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
03 maja 2007, 13:45
Lokalizacja
Poznań

przez Millka 18 lip 2007, 16:01
A z tym CBS to sie usmialam :)))
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
03 maja 2007, 13:45
Lokalizacja
Poznań

przez ayrton 18 lip 2007, 16:02
Dziś usłyszałem, że zależy mi tylko na spadku po nim i robię wszystko, żeby go wykończyć i szybko ten spadek otrzymać. Matce oberwało się za to, że to z jej winy "wyfrunę" szybko i będzie ciężej beze mnie.
Standard, że nic nie potrafię, nic nie osiągnę, że nie słucham jego (absurdalnych) rad (ale jakże cennych :/).
"zwykły dzień".
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
08 lip 2007, 10:03

przez Millka 18 lip 2007, 16:03
jaki byl powod zeby tak ci dopiekl z tym spadkiem ?? czy to nie jest tak ze czyms go sprowokowales?
chociaz wiesz co? moja mama tez nie raz mi tak mowila, ze mi tylko zalezy na jej pieniadzach, ze jej nie kocham tylko jej pieniadze, w kolko pojawial sie ten temat, czesto wtedy gdy mialam inne zdanie na jakis temat niz ona, interpretowala to jako brak szacunku i milosci :(
Ostatnio edytowano 18 lip 2007, 16:06 przez Millka, łącznie edytowano 1 raz
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
03 maja 2007, 13:45
Lokalizacja
Poznań

przez Millka 18 lip 2007, 16:08
Piotr co sie z toba dzieje? mama jest mama, urodzila cie, wychowala na porzadnego mlodego czlowieka, troszczy sie, opikuje, stara sie jak umie, wiem ze jest baaaaaaaaaaaaaaaaardzo trudnym czlowiekiem, ale uwazam ze szcunek nalezy sie jej a priori, za to ze jest matka...masz tez oczywicie racje ze ona CIEBIE TEZ POWINNA SZANOWAC!!!!!
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
03 maja 2007, 13:45
Lokalizacja
Poznań

przez ayrton 18 lip 2007, 16:18
Ano wszystko rozbiło się o to, że powiedziałem, że nie mogę przyjść mu pomóc, bo jestem w swojej pracy i po prostu nie mam takiej możliwości. Wtedy poleciał pełen zestaw wykładów - czyli po staremu.
Już naprawdę nic tutaj mnie nie trzyma na chwilę obecną. Nic a nic.
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
08 lip 2007, 10:03

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 28 gości

Przeskocz do