Problemy z rodzicami (ogólnie)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Problemy z rodzicami (ogólnie)

przez michał24 05 lip 2007, 08:03
Koncentrując się na swoich przeżyciach i refleksjach nad nerwicą lękową, która zapanowała nad moim życiem
chciałbym zaproponować temat, który myślę nie będzie obcy wielu z nas a mianowicie:
,,Autorytaryzm ojca i nadopiekuńczość matki w kreowaniu osobowości neurotycznej i postawy
braku zaradności w życiu dorosłym".
Zapraszam do wypowiedzi
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
03 lip 2007, 20:38
Lokalizacja
Bełchatów

przez fendi 05 lip 2007, 12:57
co do autorytoryzmu ojca - to myślę , że oczywiście ma to ogromny wpływ na powstawanie nerwicy u dziecka, bo nikt nie lubi być kontrolowany na każdym kroku , bez słowa sprzeciwu - wykonywać polecenia odgórne, bez dyskusji jak ryba która głosu nie ma, i jeśli dzieciak jest ogólnie spokojny (spolegliwy) to jak najbardziej doprowadzi go takie wychowanie do nerwicy, jeśli jest z natury odważny - to zrodzić się może całkowite nieposłuszeństwo,ucieczki, pyskowanie,robienie na przekór czyli wszystko czego nie wolno,
co do nadopiekuńczej matki to myślę, że jeśli jest to nadopiekunczość wynikająca z lęku o dziecko( z kim idzie , po co , że ma podać adres , telefon, żeby uważało na wszystko i wszystkich) ale przy tym z rozsądnym wytłumaczeniem swego lęku (co mu grozi idlatego tak mu kadzimy, i prosimy żeby uważało ale to wynika z naszej miłości do niego)
to jest ok,
jeśli jest to natomiast nadopiekunczość typu -nie pójdziesz , nie możesz-bo coś ci się stanie - i koniec kropka-dodając jeszcze że tak cię kocham , wszystko dla ciebie robię i za ciebie, a ty tak sie odwdzięczasz-chcesz mnie do grobu wpędzić itp itd) jest okrutna po stokroć i nie wiem czy nie gorsza od wyżej wymienionego tatusia...pozdrawiam
Offline
Posty
54
Dołączył(a)
16 sie 2006, 11:18

Avatar użytkownika
przez inez3 05 lip 2007, 13:17
fendi napisał(a):co do autorytoryzmu ojca - to myślę , że oczywiście ma to ogromny wpływ na powstawanie nerwicy u dziecka, bo nikt nie lubi być kontrolowany na każdym kroku , bez słowa sprzeciwu - wykonywać polecenia odgórne, bez dyskusji jak ryba która głosu nie ma, i jeśli dzieciak jest ogólnie spokojny (spolegliwy) to jak najbardziej doprowadzi go takie wychowanie do nerwicy, jeśli jest z natury odważny - to zrodzić się może całkowite nieposłuszeństwo,ucieczki, pyskowanie,robienie na przekór czyli wszystko czego nie wolno,
co do nadopiekuńczej matki to myślę, że jeśli jest to nadopiekunczość wynikająca z lęku o dziecko( z kim idzie , po co , że ma podać adres , telefon, żeby uważało na wszystko i wszystkich) ale przy tym z rozsądnym wytłumaczeniem swego lęku (co mu grozi idlatego tak mu kadzimy, i prosimy żeby uważało ale to wynika z naszej miłości do niego)
to jest ok,

czy ja wiem czy to jest ok? ja tak mialam i w sumie nadal mam, bno wciaz mieszkam z rodzicami. gdzie idziesz, o ktorej wrocisz, jak mnie nie ma w domu o godzinie o ktorej mowilam "mniej wiecej" to zaraz starsza dzwoni i sie pyta gdzie jestem i o ktorej wroce i ze powinnam sie odezwac. dlaczego nie masz juz kasy, a na co wydalas swoja pensje, a magda (zalozmy) zaoszczedzila w ciagu roku 6 tys. a ty nic - to mam na porzadku dziennym.
rodzice chcieli zebym sie z nimi przyjznila doprowadzilo to do tego, ze np. nie bylam nigdy na normalnych wagarach tylko jak nie chcialam isc do szkoly to szlam do mamy i jej mowilam normalnie. przez to, ze moja mam jest uznawana za idealna (przez roznych ludzi), nie umiem podejmowac sama decyzji, bo zawsze mysle co ona na to i czy ja dobrze robie itd. caly czas mam ta przekleta pepowine... dodatkowo moj ojciec byl alkoholikiem (teraz nie pije juz 10 lat), nie bylo bicia, ale pamietam jak ciagle gdzies wychodzil a my z mama w roznych miejscach znajdowalysmy flaszki i wylewalysmy wodke, pamietam jak wystawialam mu walizke za drzwi, a on obiecywal, ze przestanie. w koncu po odwyku w szpitalu psychiatrycznym (nie wiedzialam, ze to byl szpital) przestal. wszyscy mowili, ze dla mnie, bo mnie tak kocha - na terapii mi kiedys powiedzieli, ze mam syndrom bycia idealna zeby wszystkiego nie zepsuc (podswiadomie), wiec jei wiem czy to o czym piszesz to jest spox. mi takie zachowanie troche skrzywilo swiat.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1928
Dołączył(a)
06 cze 2007, 10:31

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez fendi 05 lip 2007, 13:46
Inez co do twojej matki (patrząc na twój profil-ile masz lat) to faktycznie już powinna trochę dać luz i nie gnębić pytaniami kto z kim i za ile..
ale jeśli była taka przez lata twego dorastania-nawet normalnie mogłaś jej powiedzieć że nie chcesz iść do szkoły- to czy to tak żle było?
czy lepiej kręcić i kłamać np. co do wagarów lub innych spraw - czy też szczerze móc powiedzieć -zrobiłam tak i tak albo chcę zrobić to i tamto - bo np dziś się żle czuję - i ona to zrozumiała i przyzwoliła, i była spokojna że wie gdzie jesteś, co się z tobą dzieje,
a co do podejmowania decyzji- to myślę , że nie ma co zwalać winy na tak wyrozumiałą matkę, tylko po prostu zacząć je podejmować-a to że liczysz się z tym co ona powie to naturalne no bo rodzice też są od tego aby się z nimi liczyć i z ich zdaniem , no chyba że ona nie akceptuje twych decyzji i postanowień to inna sprawa -to już autorytaryzm i dyktatura, ale jeśli wyrazi swoje zdanie - każdy ma prawo do swego zdania- i nie sprzeciwstawia się twym decyzjom-to jest ok
Offline
Posty
54
Dołączył(a)
16 sie 2006, 11:18

Avatar użytkownika
przez inez3 05 lip 2007, 14:01
widzisz tylko z decyzjami to zawsze jest tak, ze jak powiem "zrobie tak i tak" to zazwyczj slysze "zrobisz jak bedziesz uwazala, ale costam" po czym ja mam wrazenie, ze moze to on ma racje a nie ja? bo przeciez ona wie lepiej
co do wagarow, to w sumie to nie o to chodzi, ze moglam do niej przyjc, chodzimi o to, ze tak ona i ojciec mna manipuloali w jkims sensie, ze nie mialam nic swojego, zadnej tajemnicy, tak jakby zero prywatnosci... zawsze wszystko w jakis sposob wyciagneli badz tez dowiedzieli sie. na poczatku nie zauwazalam, ze to jest zle, ale w ktoryms momencie usiwadomilam sobie, ze to przywiazanie jest tak silne, ze ja nie potrafie inaczej funkcjonowac, ze nawet nie zauwazam czasem tego, ze robie dokladnie tak jak nie chce... niepotrafie...
oni o tym wszystkim wiedza, wiedza tez, ze popelnili bledy rozne trzymajac mnie pod kloszem...
ja bedac mala w sumie mialam ciagle kontakt z doroslymi (brak podworka) i od poczatku zawsze analizowalam wszystko co robie, jakpowinno sie postapic itd. taka stara malutka w sensie psychicznym...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1928
Dołączył(a)
06 cze 2007, 10:31

przez fendi 05 lip 2007, 14:22
a więc taki terror psychiczny, no tak to nie jest rozwijające , takie uzależnienie od matki, takie myślenie czy ona to zaakceptuje czy nie, czy palnie moralizatorską gadkę, która znowu obniży twój lot w samodzielność, rozumiem , ale widzę tylko jedno rozwiązanie aby odciąć się od tej pępowiny-wyprowadzka-bądż to wspólnie z koleżankami w jednym pokoju(małe koszty) , bądż z chłopakiem(jeśli jest) bądż sama(ale to już duże koszta) -jeśli pracujesz-to sprubój, jeśli to nie możliwe-to zostaje mi życzyć ci po prostu aby twoja psychika okrzepła na tyle, żeby się tym^ związkiem^ z matką nie przejmować, pozdrawiam
Offline
Posty
54
Dołączył(a)
16 sie 2006, 11:18

przez Amy Lee 05 lip 2007, 15:19
inez3 napisał(a):widzisz tylko z decyzjami to zawsze jest tak, ze jak powiem "zrobie tak i tak" to zazwyczj slysze "zrobisz jak bedziesz uwazala, ale costam" po czym ja mam wrazenie, ze moze to on ma racje a nie ja? bo przeciez ona wie lepiej

Nie zabroni, bo nie może, nie wypada jej, ale skutecznie obrzydzi, zniechęci :?

Moja mama jest nadopiekuńcza, ale biorę poprawkę, że to ona ma ciężką nerwicę, i jeżeli ona się boi, że ja, albo tata nie wrócimy do domu, albo będziemy głodni i.t.d. to ja to zaczynam rozumieć...
Amy Lee
Offline

Avatar użytkownika
przez inez3 05 lip 2007, 15:26
fendi wiem wlasnie, ze przeprowadzka to jedyne wyjscie, to samo uslyszalam na terapii. pracuje, ale na samodzielne mieszkanie mnie nie stac, moj chlopak jeszcze sie troche boi mieszkania razem, a co do kolezanek to albo mieszkaja w domach bo sie ucza dziennie albo juz z facetami. musze jednak to jakos rozwiazac, bo wiem, ze moja nerwica jest wynikiem wlasnie tego konfliktu wewnetrznego z rodzicami - z jednej strony chce po swojemu, z drugiej ich zdanie.

Amy Lee, ale czy twoja mama zdaje sobie sprawe, ze ma nerwice? i czy robi cos w tym kierunku zeby wyzdrowiec? bo ani dla ciebie ani dla niej jej stan nie jest dobry
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1928
Dołączył(a)
06 cze 2007, 10:31

Avatar użytkownika
przez ewa125 05 lip 2007, 17:14
Amy Lee napisał(a):Nie zabroni, bo nie może, nie wypada jej, ale skutecznie obrzydzi, zniechęci

normalnie swiete slowa!!!! moja jest identyczna!! kurde jak dobrze z kims o tym pogadac kto mnie zrozumie bo wokolo wszyscy jak cos to mi maja za zle ze sie wyzywam na mamusi a ona jest taka wspaniala. dochodzi do tego ze czasami rzeczywiscie czuje sie winna. moja mama jest super i wogole bardzo ja kocham ale ona nie rozumie (mowi niby ze pewne rzeczy rozumie ale czasami nadal powtarza swoje zachowania) ze doprowadzila do tego ze nie mam wlasnego zdania, tak jak napisala inez3 zawsze sie zastanawialam co ona by zrobila, co na to powie itd. potem ona np. mowila ze po co ja to i tamto zrobilam, powiedzialam i wiercila mi dziure w brzuchu jak to ona by postapila z takim tonem wladczym w glosie ze ja rzeczywiscie do niedawna myslalam ze jestem beznadziejna. teraz powoli zaczynam rozumiec ze ja jestem soba i mam zupelnie inny charakter, nie jestem taka energiczna jak ona, nie jestem taka przebojowa. kiedys chcialam taka byc, zachowywalam sie sztucznie i jeszcze gorezj to wychodzilo. mam inny charakter, lubie inne rzezcy, inaczej podchodze do swiata, ale to nie znaczy ze gorzej. bylo tak zawsze np. gdy kupowalam ubrania. niby sama cos wybieralam ale jak jej sie nie spodobalo to robila skwaszona mine i mowila- no nie glupio bedziesz wygladala, ciezko to wyjasnic ale po prostu wprost nie mowila - nie mozesz ale skutecznie to sugerowala. kiedys mi psycholog powiedziala ze nie pozwolili mi rodzice wyksztalcic wlasnej pewnosci siebie i sie rozwinac. za m-c wyprowadzam sie i to jeszcze do innego kraju takze dopiero bede mogla rozwinac swoj wlasny charakter.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
842
Dołączył(a)
08 paź 2006, 00:52

przez Amy Lee 05 lip 2007, 17:51
inez3 napisał(a):Amy Lee, ale czy twoja mama zdaje sobie sprawe, ze ma nerwice? i czy robi cos w tym kierunku zeby wyzdrowiec? bo ani dla ciebie ani dla niej jej stan nie jest dobry

Miała zespół jelita drażliwego, chodziła parę lat temu na psychoterapię, teraz na kontrole do pani psychiatry i jeszcze bierze Sulpiryd.
Amy Lee
Offline

przez Millka 05 lip 2007, 18:40
Wiecie, to tak jest, ze kazdy chcialby to, czego nie mial, Moja mama dawala mi zawsze duzo swobody, nie intersowala sie za bardzo gdzie ja jestem i z kim i o ktorej wroce, wierzyla mi chyba, ze nie robie glupstw, a wiecie jak ja to odbieralam? Jako brak zaintersowania moja osoba, myslalam ze ma mnie prosto w nosie, marzylam zeby bylo tak jak u kolezanek< ze rodzice pytaja gdzie byla, co robila, daja szlaban na powroty do domu itp, zazdroscilam im ze sie nimi rodzice intersuja, czegos zabraniaja, odbieralam to jako gleboka troske o dziecko. Moja mama ciagle pracowala, nigdy jej w domu ni bylo, mijalysmy sie w drzwiach, jak prosilam zeby posiedziala w domu ze mna, to mowila ze pracuje zebym ja miala wszytko, dobre ciuchy, dobre zycie itd, ze nie mozna miec jednoczesnie mamy w domu i dobrego zycia, a ja wolalam nie miec nowych dzinsow, tylko mame w domu ktora pyta; co dzis robilas, z kim rozmawialas, jak spedzilas dzien?
Ja teraz jestem nadopiekuncza mama, taka, ktorej zazdroscilam swoim kolezankom. Jak myslicie: czy moje dzieci sa szczesliwe????
Pozdrawiam was serdecznie i czasem po prostu postawcie sie na miejscu rodzicow. Ja kontroluje moje dzieci, pytam o ktorej wroca, prosze zeby byly o przyzwoitej porze w domu, pytam o ich sparwy, dopytuje o kontakty kolezenskie...dlaczego??? bo je kocham!!!! bo nie sa mi obojetne!!!!! bo chce dla nich jak najlpiej :))) bo wiem jak boli brak zainersowania ze strony jedynej najblizszej osoby. A przeciez moja mama chciala dobrze, kochala mnie bardzo :))))) wszytko by mi oddala:)))
:lol: :D
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
03 maja 2007, 13:45
Lokalizacja
Poznań

Avatar użytkownika
przez IceMan 05 lip 2007, 18:50
I znowu można to wszystko skwitować prostą prawdą, że najgorsze są skrajności :?
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

przez Millka 05 lip 2007, 18:57
Piotrek tu chyba nie chodzi o skrajnosci lecz o ODBIOR, nasz subiektywny odbior, Inez troske rodzicow nazywa manipulacją, mnie to szokuje, ale wierze jej ze tak to odbiera....mnie cala rodzina dziwi sie ze mam nerwice, przeciez nie mam zadnych problemow materailnych, mama zadbala zebym miala mieszkanie, samchod, pieniadze, itd, czego ja chce??? czego sobie wymyslam?? takie pytania padaja....a ja cale dziecinswto bylam sama jak pies, tego nikt nie widzi :( a teraz za to place. Rodzice chca dla swoich dzieci dobrze, tylko nie zawsze im to wychodzi :))) Im sie wydaje ze sa super, nam odwrotnie, a potem sami zostajemy rodzicami i zycie weyfikuje nasze spojrzenie na rodzicielstwo :)))
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
03 maja 2007, 13:45
Lokalizacja
Poznań

przez top23 05 lip 2007, 22:12
W moim przypadku nie było autorytaryzmu zarówno ze strony matki jak i ojca, ale za to była nadopiekuńczość ze strony obu rodziców, to znaczy we wszystkim mnie wyręczali, wszystko za mnie robili, jedynym moim obowiązkiem była nauka. Najgorsze jednak jest to, że rodziców wogóle nie interesowało moje życie prywatne, nie zwracali uwagi na to, że za młodu po całych dniach siedziałem w domu, nie miałem kolegów, nie umawiałem się z dziewczynami. Efektem tego wszystkiego jest to, że mam 24 lata i nigdy nie miałem żadnej dziewczyny, jestem nieśmiały, niezaradny życiowo, jednym słowem jestem zerem, ale dyplom dostanę :roll: .
Gdyby moi rodzice prowadzili w domu autoryterne rządy, to pewnie też najlepiej by się to na mnie nie odbiło, ale gorzej niż teraz nie mogło by być. Dzieci bardzo surowych rodziców często wpadają w złe towarzystwo, biorą narkotyki, ale prawdę powiedziawszy już wolałbym tak skończyć niż być taką ciotą jaką jestem teraz.
Offline
Posty
159
Dołączył(a)
10 cze 2007, 23:39

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do