Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez Konrad86 19 kwi 2008, 00:45
Nie jest fajnie cierpieć na nerwicę bo to na serio wkurza, ale fajnie jest spotkać tu ludzi, którzy czują podobnie bo wie sie, że nie jest sie samemu z PROBLEMEM. Dzięki kajusia i viviana. Pozdrawiam:)
zaczynajcie, czas dokończy... (Michał Anioł)
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
10 kwi 2008, 19:55

przez kajusia 19 kwi 2008, 09:21
konrad86 nerwica lekowa dotyka ludzi z wysokim ilorazem inteligencji-to takie pocieszenie-choc czasem jak spogladam z perspektywy czasu na swoje wyczyny to watpie w ta teze :).piszesz ze lekarz zmienil ci leki.dlaczego?jak dlugo juz je bierzesz?efekty zazwyczaj mozna zauwazyc po miesiacu ale przewaznie ten miesiac jest straszny,nerwica moze sie poglebic,depresja rowniez.trzeba zacisnac zeby i przez to przejsc.bo z autopsjii wiem ,ze warto :)
viviana pamietam ten Twoj sen i pamietam tez ,ze to Twoja rocznica slubu -skladam wiec zyczenia ZDROWIA ( a jakze !),szczescia i....rosnacego brzuszka bo chyba teraz tego chcesz najbardziej :)
a teraz cos z mniej przyjemnych spraw-mojemu maluszkowi poleciala dzis krew z nosa ale tak bardzo duzo:(nigdy wczesniej tak nie bylo.mowi ze 'dlubal' i wydlubal a pozniej zaraz duuuuzo krwi.oczywiscie ,ze sie przestraszylam i w poniedzialek biegniemy z mezusiem (on o dziwo tez sie przestraszyl)do lekarza.tak dla pewnosci.to pewnie peklo mu naczynko ale nie zaszkodzi chyba sprawdzic.
chce zeby bylo doooooobrze,nareszcie dobrze
Offline
Posty
101
Dołączył(a)
03 lut 2008, 17:25
Lokalizacja
Londyn

przez Zuzia 77 19 kwi 2008, 09:33
Mnie wydaje się ,że mam teraz SM . Strasznie drętwieją mi ręce w nocy i to różnie czasami same palce czasami tylko dłonie a czasami tylko wzdłuż nerwu łokciowego i bez przerwy tylko o tym myślę . Pod koniec kwietnia mam wizytę u kardiologa bo tak jak Konrad86 mam różne objawy pochodzące od serca - mnie do tego jeszcze dusi tz. taki ucisk w gardle i nie można tchu złapac - i jak ten potwierdzi nerwicę to chyba się musze zacząc leczyc. A z tym drętwieniem rąk to ja już nie mam siły - co to może byc, pasuje tylko do jednej choroby.
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
17 mar 2008, 12:47
Lokalizacja
cZESTOCHOWA

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Konrad86 19 kwi 2008, 09:49
Kajusia moje problemy zaczęły się w listopadzie 2007. Na początku były to tylko lęki przed chorobami, wtedy głownie przed sepsą. Później zauważyłem zwiększoną agresję i liczne impulsywne reakcje. A jakoś od połowy grudnia, wszystko zaczęło we mnie "chodzić", czułem że za moment zemdleje, kręciło mi się w głowie. Brałem sobie ziołowe leki uspokajające Labofarm ale one działały przez jakąś godzinkę i znowu wszystko wracało. Poszedłem do lekarza ogólnego i zapisał mi Xanax. Od momentu gdy zacząłem go brać mój organizm odżył. Wszystko było super aż do momentu jak pierwszy raz się poważnie zdenerwowałem podczas brania. Od tamtej pory Xanax nie był już barierą przed nerwicą. Brałem go jednak aż 3 miesiące, oczywiście w najmniejszej dawca tj. 1mg. Wiem, wiem...za długo, przecież Xanax potrafi uzależnić. Później udałem się ostatecznie do bodajże najlepszego neurologa-psychiatry w moim okręgu, na wizytę prywatną. Lekarz zapisał mi Velafax, w dawce najmniejszej - 37,5mg. Miałem brać miesiąc raz, rano. Dodatkowo miałem brać Alprox - doraźnie. Na początku koszmar, czyli pierwsze 10-12 dni mnóstwo objawów nieporządanych. Później pierwszy raz wziąłem Alprox i zacząłem się lepiej czuć, mimo senności. No i brałem sobie dodatkowo codziennie ten Alprox i wtedy było w miare OK. Przyszedł czas wizyty i lekarz zwiększył mi dawkę, gdyż stwierdził, że teraz mój organizm jest gotowy na większą dawkę. Dodatkowo jestem dużym facetem i dlatego wcześniejsza dawka mogła nie przynieść porządanych efektów. Teraz biorę dawkę dwa razy większą tj. 75mg ale formuła jest XL - o przedłużonych działaniu. Doraźnie nadal mam ten Alprox. Biorę już te 75mg 3 dni i na razie jest tak samo, czyli bez zmian, szału nie ma. No może trzeba jeszcze poczekać...
zaczynajcie, czas dokończy... (Michał Anioł)
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
10 kwi 2008, 19:55

przez kajusia 19 kwi 2008, 10:12
ja choruje od maja zeszlego roku z przerwami ale zajawki byly juz wczesniej tylko jakos nie podciagalam ich pod nerwice(wogole w moim slowniku nie bylo takiego okreslenia).tak na serio to sie rozbujalo w grudniu po grypie i poszlo barrrrdzo szybko.przerobilam hiv,wszystkie nowotwory,sepse,sm itd itp.zamkniete kolo.z jednej choroby w druga.wszystkie mozliwe badania wlacznie z tomografia komputerowa glowy.wszystko w normie a ja nie moglam w to uwierzyc bo przeciez mialam objawy kazdej choroby... zaczely dzialac leki ktore biore od marca i juz jest lepiej.i mimo ,ze choruje na zatoki to wcale nie oznacza to juz konca swiata.:)najgorsze bylo to ,ze jak sie nakrecilam to nikt i nic niebylo w stanie mnie przekonac ,ze to nieprawda,ze to moja psychika plata mi takie figle.weszlam tu na forum i jak poczytalam ,ze sa jeszcze ludzie tacy jak ja to jakby kamien spadl mi z serca i nie dlatego ,ze cieszylam sie ,ze ludzie tez tak cierpia tylko dlatego ,ze mialam nadzieje ,ze cos sie wreszcie zmieni,ze znajde tu odpowiedz i ze moze rusze do przodu.i znalazlam.dzieki tej osobie (ty wiesz ze to o tobie mowa kobitko) kupilam bilety na samolot wsiadlam i poszlam do polskiego psychiatry.duuuuzo mne to kosztowalo poniewaz jestem perfekcjonistka (jak wiekszosc nerwicowcow)a psychiatra oznaczal porazke,przyznanie sie do wlasnej slabosci.ale bylo warto.i choc tej wizty nie zapomne nigdy.byly lzy ,placz,cofanie sie do przeszlosci.i juz wiem dlaczego i mam leki ,przed ktorymi sie tak bronilam i moge powiedziec ,ze jestem juz inna osoba .pierwszym krokiem ku zwyciestwu byla jazda metrem i autobusem bez uczucia strachu(sepsa) .mam nadzieje ze beda nastepne.bo mnie meczy rowniez cos takiego cosie zwie kolem fortuny(to tez nerwicowe jest).ale wierze i to jest wazne.:)pozdrowka :smile:
chce zeby bylo doooooobrze,nareszcie dobrze
Offline
Posty
101
Dołączył(a)
03 lut 2008, 17:25
Lokalizacja
Londyn

przez Konrad86 19 kwi 2008, 14:43
No i to jest kajusia najważniejsze, żeby zacząć wierzyć we własne siły bo to podobno połowa sukcesu. Ja też wierzę chociaż np. jak teraz to piszę nie czuję się dobrze. Wiem, że grunt to być cierpliwym i wierzyć, że leki przyniosą pożądane skutki :) Pozdrowienia!
zaczynajcie, czas dokończy... (Michał Anioł)
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
10 kwi 2008, 19:55

Znowu fobia przed nowotworem :/

przez Alexandra 19 kwi 2008, 17:44
Na jakiś czas miałam spokój, ale dzisiaj rano zobaczylam na dole, na zewnętrznej krawędzi oka - dolnej powieki małą ciemną plamkę i nie wiem co to jest :/// oczywiście zdenerwowałam sie strasznie i mam w głowie teraz czerniaka i straszne mysli typu rak, usunięcie oka, nie mogę ich odgonić, ach te natręctwa :/ Jadę na fajny wyjazd i boję się, zeby na coś nie zachorowała i teraz ta ciemna plamka... nie wiem czy życie jest takie złośliwe , że ciagle muszę coś wyszukać czy znowu ja mam natręctwa lękowe.
Czy wy też wpadacie w taka panikę i macie takie lęki ?
Ola. Jeszcze będzie przepięknie,jeszcze będzie normalnie.
Offline
Posty
573
Dołączył(a)
28 maja 2006, 15:49
Lokalizacja
Wrocław

przez tomakin 19 kwi 2008, 18:51
Odkąd dowiedziałem się, że nowotwory można bez problemu leczyć, lekce to sobie ważę :P
Offline
Posty
737
Dołączył(a)
21 paź 2007, 18:49

przez Alexandra 19 kwi 2008, 19:20
Bez problemu ? Ale to leczenie jakie jest straszne

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 7:27 pm ]
I mam przez to natłok mysli. Cokolwiek robie, zbiera mi sie mysl: a co jesli cos strasznego mi sie zrobilo na tej powiece? co jeśli umrę? i nie moge tego odgonic...
Ola. Jeszcze będzie przepięknie,jeszcze będzie normalnie.
Offline
Posty
573
Dołączył(a)
28 maja 2006, 15:49
Lokalizacja
Wrocław

przez archetyp 19 kwi 2008, 19:37
Bez problemu? :shock:

Bez przesady, owszem są nowotwory które obecnie lepiej leczy się, a jeszcze 30 lat temu oznaczały wyrok śmierci, ale w dalszym ciągu są to śmiertelne choroby i co więcej ludzie umierają. :/

Alexsandro małą ciemna plamka nie musi oznaczać nowotworu, to pewnie przebarwienie skóry, ale nie bagatelizuj sprawy, jeśli masz wątpliwości udaj się do lekarza.
Offline
Posty
76
Dołączył(a)
31 mar 2008, 12:57

Avatar użytkownika
przez viviana 20 kwi 2008, 23:13
archetyp , znam dwie osoby które miały już nie żyć , a żyją i mają się bardzo dobrze .

Alexandra , plamka nie oznacza nowotworu , pewnie jakiś pieprzyk Ci się zrobił i tylko nie nakręcaj się jak Kajusia :) Jeśli chodzi o myśli to też je miałam i żyję , nie umarłam . One są ale będą stawały się coraz słabsze . Leczysz się już ???

Dzisiaj byłam u mojego kuzyna który miał raka i chrzani tego raka . Chrzańmy i my , bo nie mając go zatruwa nam życie .
"Normalność jest linoskoczkiem nad odchłanią anormalności"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
252
Dołączył(a)
27 paź 2007, 00:00
Lokalizacja
Ze swojego świata :)

przez Alexandra 21 kwi 2008, 00:42
Jak czytam wypowiedzi Konrada i Kajusi , to czuję, że to bliscy mi ludzie ;)
Ja niestety tez mam wkręty od 3 klasy liceum , a teraz już kończę studia.
Na początku w ogóle nie wiedziałam, że to choroba i nic nie było w stanie mnie przekonać, że jakieś tabletki spowodują, że przestanę się bać tego, że umrę. fluoksetyna działa jednak cuda :lol:

Do tej pory rzadko mam jakieś straszne natręctwa chorobowe, ale czasami pojawia się "rzut" , wtedy gdy coś zauważę niepokojącego i mam np stresy w danym czasie. Ja głównie mam natręctwa na punkcie nowotworów.
Ostatnio byłam pewna, że wymacałam sobie coś w piersi i to zabrało mi 2mce , zanim okazało się, że nic tam nie mam.
Przedwczoraj zauważyłam plamkę na dolnej powiece za rzęsami i ciągłe te myśli, czy to aby nic złego. Wiem, że to wyobraźnia często , ale łapie mnie myśl: a co jeśli.... ? co jeśli to będzie rak i panika - że mi usuną oko. to śmiesznie brzmi , ale tak mam. jak przestaję myśleć to za chwilę to wraca: a co jeśli .... ? Już przerabiałam okres ze znamionami, potrafilam na wakacjach całe dnie stać w lustrze i patrzeć czy mi sie nie zmieniają... w sumie wycięłam sobie juz 3 u onkologa.- sama nie wiem jak to zrobiłam, że poszłam do onkologa, wycięłam , a potem jeszcze sama zadzwoniłąm po wynik histopatologiczny... nie wiem, jakaś siła we mnie wstąpiła chyba :lol:
pozdrawiam Wszystkich i wierzę, że będzie nam dobrze , musi byc :lol:
Ola. Jeszcze będzie przepięknie,jeszcze będzie normalnie.
Offline
Posty
573
Dołączył(a)
28 maja 2006, 15:49
Lokalizacja
Wrocław

Avatar użytkownika
przez ulala 23 kwi 2008, 21:21
hej,
tak jak pisałam mailam probley po tym coaxilu , okropne dusznosci , bole w klatce peirsiowej w ogole nie moglam spac ...
dzis lekarka zmienial mi lek na symparol i nigdzie nic nei moge znalezc na jego temat to chyba jakis nowy lek oczywiscie boje sie strasznie oczekuje jakiegos wstrzasu itp. bo to przeciez nowy lek a rano baralm jeszcez coaxil pytalam lekarki i powiedziała ze moge tak wlasnie zrobic ze jzu dzis wieczorem ten nowy lek .... nie wiem czy dusznosci byly spowodowane tym coaxilem ale jesli mi nie przejda to przynajmniej bede wiedziec ze to nie od leku tylko alergia a moze akurat mina .... :roll:
człowiek jest kowalem swojego losu tylko gówno plynie z pradem ....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
81
Dołączył(a)
23 sty 2008, 19:27

Avatar użytkownika
przez anonimowa 24 kwi 2008, 14:23
Wiecie co? Od jakiegoś czasu odczuwam taki niby ból po lewej stronie klatki piersiowej, jakby kłucie w jednym miejscu. Czasem nasila się, gdy się strasznie zdenerwuję. Jak myślicie czy to coś poważnego serce? płuco? A może sobie to wmawiam? Niee, chyba nie. Ale tak prawdę mówiąc ciągle mnie coś boli, np. od jakiegoś czasu zaczęłam odczuwać ból chyba lewego jajnika. Może powinnam iść do lekarza i się zapytać, i porobić badania, i może jeszcze do tego krwi i moczu? Przecież zdrowy też powinien robić badania kontrolne. Jak myślicie lekarz chyba nie uzna, że jestem jakaś przewrażliwiona?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
132
Dołączył(a)
20 kwi 2008, 20:05
Lokalizacja
Żory/Gliwice

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 17 gości

Przeskocz do