Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez kami83 23 mar 2012, 13:59
Mój neurolog też się nie dal nabrać. Tylko ja celowalam bardziej w skierowanie na rezonans magnetyczny.
Ja się strasznie opieralam psychoterapii, bo znowu trzeba placić, bo kilka razy w tygodniu i zabiera czas, bo ja się generalnie nie lubię jakoś uzewnętrzniać, bo trzeba iść/jechać a mi się nie chce, bo taka terapia to taka jakaś...gupia. Po trzech spotkaniach efektów nie ma, wrażeniami wymienialam się z Justyną kilka postów wyżej, niemniej jednak jak porozmawia się z osobami które braly w takiej terapii udzial to mówią że pomogla, jednym mniej, innym bardziej, ale chyba to jest jedyne wyjście w naszej sytuacjii. Ja już nie chcę ze sobą walczyć, podporządkowywać swojego życia wyszukiwaniu objawów chorobowych i moimi napadami paniki komplikowac życia tym których kocham (bo przecież swoich obserwacji nie zachowam dla siebie tylko muszę to obwieścić wszem i wobec ;) ). Może warto się zmusić? Ja umawiam się w ten sposób, że idę tam zaraz po pracy, bo jak bym zaszla najpierw do domu to bez szans żebym z niego wyszla (chyba żeby mnie ktoś na silę wyciągnąl). Drogi musze trochę nadrobić, fakt, ale pogoda teraz się ladna zrobila i nie zaszkodzi np wysiąść dwa przystanki autobusowe wcześniej i się przespacerować i pooddychać świeżym powietrzem (o ile powietrze w Warszawie może być świeże).
Avatar użytkownika
Offline
Posty
135
Dołączył(a)
05 mar 2012, 11:43

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez Justyna_C 23 mar 2012, 14:16
Kami, nawet nie wiesz jak ja molestowałam lekarzy, żeby mi dali skierowanie na rezonans :)...żaden nie dał bo cyt: "nie ma podstaw do tego badania". Wkurzało mnie to i doszłam do wniosku, że chyba musiałabym nakłamać, może wtedy by dali, albo paść pod wejściem do szpitala :lol:
Co do psychoterapii, też byłam sceptyczna, ale w chwili totalnego doła każda forma pomocy wydawała mi się "do wzięcia" byleby tylko ktoś mi pomógł. I uważam, że nie ma nic lepszego, zresztą nerwicę leczy się przede wszystkim terapią u psychologa, leki mogą tylko wspomagać. I jeszcze jedno, nie wiem skąd jesteś ale ja pochodzę ze 150tys miasta i jest u nas coś takiego jak "Ośrodek Terapii Kryzysowej i Leczenia Uzależnień", chodzę tam za darmo, po prostu zadzwoniłam i umówiłam się na wizytę. Mam świetną psycholożkę, z wieloletnim doświadczeniem, mam do niej totalne zaufanie. Nie ma u Was czegoś takiego? Mnie by nie było stać na terapię 4 razy w miesiącu więc bardzo mnie cieszy fakt istnienia takiej instytucji.
Offline
Posty
34
Dołączył(a)
01 mar 2012, 14:51
Lokalizacja
Śląsk południowy

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez kami83 23 mar 2012, 14:59
Bogu niech będą dzięki, mam pracę która umożliwia mi chodzenie na psychoterapię prywatnie. Poza tym pani psycholog polecona mi byla przez kilka osób. Państwowo próbowalam, nie ma miejsc, niestety.

-- 23 mar 2012, 14:00 --

W warszawie dużo osób potrzebuje pomocy, z tego wniosek :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
135
Dołączył(a)
05 mar 2012, 11:43

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez Justyna_C 23 mar 2012, 15:05
W całej Polsce tych osób jest zdecydowanie za dużo buuuu :(
Offline
Posty
34
Dołączył(a)
01 mar 2012, 14:51
Lokalizacja
Śląsk południowy

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez on1989rok 23 mar 2012, 21:07
Nerwica na 100 % ,ale jaka?

Witam. Chcialem opisać tutaj swój przypadek. Jestem prawie na sto procent pewny,ze cierpie na nerwice . Na początku mialem objawy skrzywienia głowy ,problem z utrzymaniem równowagi, póżniej wkrecilem sobie ,ze mam raka płuc oraz mózgu . Oczywiscie wszystkie badania pod kątem moich domyslen mialem robione... Liczne rentgeny , morfologie z rozmazami. Lekarze żadnych odchyleń nie znaleźli . Obecnie wiekszosc tych objawow przeszła jak z odjeciem kartki ,ale znow sobie coś wkrecilem mianowicie od czasu do czasu czuje mocne bicie serca tak jak by mialo mi zaraz stanąc.. wyszukuje w umyśle kolejny problem... W poniedziałek ide do poradni zarejestrować sie ,ale pewnie jeszcze poczekam sobie w kolejce... CO poradzcie mi na takie wkręcanie sobie??? No chyba ,ze to objaw jakiejś choroby ,a nie nerwicy??

z Wyrazem szacunku On1989rok
Ostatnio edytowano 24 mar 2012, 01:29 przez *Monika*, łącznie edytowano 2 razy
Powód: połączono z w/w wątkiem z uwagi na treść Twojego postu
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
23 mar 2012, 21:00

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez Szajniowaty 23 mar 2012, 23:18
Witaj.

Wygląda to, tak jak sugerujesz, na nerwicę. Zaburzenie somatoformiczne.
Radziłbym na dobry początek przestać całkowicie wyszukiwać informacji na temat chorób których Twoim zdaniem doświadczasz. Staraj się ignorować objawy chyba, że są konkretnie uzasadnione.
Odłóż też wszelakie książki medyczne i ich nie tykaj :)

Pomóc może psychoterapeuta, który nauczy Cię jak ignorować takie "objawy" chorób.
Ostatnio edytowano 24 mar 2012, 01:30 przez *Monika*, łącznie edytowano 1 raz
Powód: przeniesiono
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
22 mar 2012, 22:36

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez sardyna 24 mar 2012, 22:36
Hej, u mnie jak nie urok to przysłowiowa "sraczka"

czyli...

w poprzednią niedzielę zaczął mnie boleć ząb, niby nic dziwnego ale była to martwa (leczona kanałowo kiedyś tam) dolna 6-tka. Początkowo bolało tak jakby mnie przewiało i miałabym "przeziębione" zęby, jednak we wtorek ból był na tyle silny, że postanowiłam umówić się do dentysty...wizytę miałam mieć o 19.30 w środę, ale przełożyłam na 12.00 bo myślałam, że umrę z bólu. Na wizycie lekarka zrobiła mi zdjęcie rtg i okazało się, że pod tą 6-tką w kości mam torbiel wielkości samego zęba :? bo kanały były źle opracowane...
ze względu na poważny stan zapalny i zimno na wardze nic mi więcej nie zrobiono, dostałam jedynie antybiotyk i Ketonal. W czwartek po Ketonalu wylądowałam na pogotowiu z telepawką, silnymi mdłościami i przekonaniem, że to sepsa....niestety pomimo antybiotyku ból ani trochę się nie zmniejszył, a wręcz z każdym dniem było coraz gorzej, więc nie czekałam już do poniedziałku (byłam umówiona na rwanie) i poszłam do dentysty już dzisiaj.
Na fotelu po znieczuleniu dostałam mega drgawek (znowu) :roll: aż mnie położyli, dali jakiś kompres na czoło i wodę z cukrem do wypicia.... no i przez godzinę próbowali mnie uspokoić (chociaż ja się nie denerwowałam jakoś świadomie, a ta telepawki były same z siebie?) - szopka jak nie wiem, aż lekarz stwierdził, że mu słabo się zrobiło jak na mnie patrzył... wstyd, wstyd, wstyd a najgorsze, że nie mogłam nad tym zapanować, na szczęście po godzinie jakoś mi przeszło i w 5 minut zęba już nie było (chyba pierwszy raz poczułam naprawdę aż taką ulgę u dentysty) :)

Teraz tylko modlę się o to aby nie wypłukać skrzepu i nie dorobić się suchego zębodołu, bo więcej bólu nie zniosę, a naprawdę po wyrwaniu boli mnie dużo mniej niż przed (wcześniej nawet leki mi nic a nic nie pomagały)...
dostałam od dentysty skierowanie na panoramiczne zdjęcie zębów, żeby zobaczyć czy w mojej szczęce nie kryje się więcej takich niespodzianek, bo niestety w żaden sposób nie dałoby się tego wykryć podczas normalnego badania (ząb piękny i cały, śluzówka bez żadnych zgrubień, różowa...generalnie z zewnątrz okaz zdrowia a w kości dziursko wielkości zęba :/)

tak więc jak już potencjalnie się wyluzowałam i przestałam szukać chorób na siłę to choroba sama mnie znalazła :/

przy okazji w pt zadzwoniłam do onko po wyniki badań ostatnich 3 znamion, oczywiście wszystko ok, ale nawet za bardzo się tym nie nacieszyłam bo "umierałam" na zęba...

pozdrawiam i mam nadzieję, że u Was lepiej :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
150
Dołączył(a)
17 sty 2012, 18:37

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez kami83 24 mar 2012, 23:22
Sardyna, współczuję przejść i mam nadzieję że więcej takich niespodzianek nie będzie. Dobrze że wyniki w porządku, przynajmniej jedno zmartwienie odejdzie.
A ketonalu nikomu nie polecam, mi żołądek wykręca na drugą stronę i zawsze spędzam parę godzin w uścisku z muszla klozetową. Dużo lepiej znoszę tramal, który obecnie leży na szafce kolo łóżka i czeka w pogotowiu, bo mi się, kurka, kamień w nerce poruszył. Teraz tylko mi tego brakuje - kolki nerkowej. Jakby mnie nie dość wystarczająco plecy rypały . I już tam swoim wewnętrznym okiem widzę nerkę zrytą kamieniem. :hide: Boże, daj mi siłę i zdrowie, bo trzeba okna pomyć na święta...

-- 24 mar 2012, 22:34 --

No uśmiałam się jak głupia. Dobrej nocy Wam życzę, bez żadnych "akcji". ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
135
Dołączył(a)
05 mar 2012, 11:43

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez Czapla 26 mar 2012, 11:10
A ja drugi tydzień walczę z koszmarnym bólem cewki moczowej. Kto miał, to wie, że oczy z orbit wychodzą. Nic nie pomagało. Dostałam jeden antybiotyk w ciemno. Nic. Zrobiłam posiew. W piątek dostałam drugi. Chyba się polepszyło, bo mam już po kilka godzin, kiedy mnie nie boli, ale jak ból wraca, to dostaję też często ataków lęku, że to jakaś inna choroba. Rak oczywiście. Mam escherichia coli. Przeszperałam już Internecie. Wszystko, co wrzucam w google, wyrzuca mi rzeczywiście bakterie w układzie moczowym, a ja i tak nie wierzę.

Kolka nerkowa i kamień to istny koszmar. Ja nie miałam, ale widziałam moją Mamę zwijajjącą się z bólu kiedy byłam mała. Współczuję.
Offline
Posty
182
Dołączył(a)
30 sie 2010, 13:24
Lokalizacja
Warszawa

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez kami83 26 mar 2012, 11:28
Czapla, wspólczuję. Ja przy braniu anty mialam nawracajace zapalenia pęcherza. Wystarczylo pójść na basen albo usiąść na deskę klozetową - doszlo do tego, że we wlasnym domu musialam się zalatwiać "na Malysza". A wrażenie jakby się sikalo stężonym kwasem siarkowym.
A kamień się pokokosil i uspokoil, on lubi tak postraszyć od czasu do czasu. Na wszelki wypadek wzięlam ze sobą do pracy pól apteki chyba.
Prawdę powiedziawszy to dawno się tak dobrze nie czulam jak dzisiaj. Przedzwonilam do laboratorium gdzie robilam testy pod kątem boreliozy (no nie wytrzymalam, musialam) i bardzo "sympatyczna" pani przez telefon mi oznajmila że martwić się nie muszę bo wszystko jest w porządku (chyba że bylam tą osobą u której wyszedl falszywie ujemny). :yeah: Uwagę że ostateczne potwierdzenie uzyskalabym badając plyn mózgowo-rdzeniowy jednym uchem wpuścilam a drugim wypuścilam. Od mojego plynu proszę się trzymać z daleka!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
135
Dołączył(a)
05 mar 2012, 11:43

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez Czapla 26 mar 2012, 11:59
kami83, ja to wprawdzie jestem hipochondrykiem, ale lekarzy i badań boję się jak diabeł święconej wody :angel:
A jak już przeczytałam o badaniu płynu mózgowo-rdzeniowego to ogarnął mnie dziki strach.. Lepiej nie rób już sobie badań. Widać cierpisz na to co co użytkownicy tego forum :great:
Z kamykami rzeczywiście tak jest, że daja o sobie znać, potem się nagle uspokajają, ale potrafią wrócić z wielką pompą :hide: Oby Ci nie wróciło to paskudztwo

-- 26 mar 2012, 12:26 --

Super.. Właśnie wyczytałam, że parcie na pęcherz moczowy jest jednym z objawów zaawansowanego raka jajnika :time:
To jestem załatwiona na resztę dnia.. A muszę jeszcze wyjść do pracy :why:
To już drugi tydzień z tym bólem cewki. Drugi antybiotyk, bo pierwszy nie pomógł... Jak ten nie pomoże to znaczy, że to rak?
Według rachunku prawdopodobieństwa część ludzi z forum Nerwica, z tego podforum, zachoruje kiedyś na raka. To czemu nie ja? :why:
Offline
Posty
182
Dołączył(a)
30 sie 2010, 13:24
Lokalizacja
Warszawa

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez kami83 26 mar 2012, 12:49
Czapla, wszystko będzie ok. Uwierz mi, ja mialam tak samo. Parcie na pęcherz mialam (albo sobie je wmawialam) chyba z miesiąc. Myślalam że jak sobie lyknę antybiotyk to od razu nastąpi cudowne ozdrowienie. Okazalo się inaczej. Dużo pij, ale bez przesady, przy zbyt dużych ilościach antybiotyk będzie za bardzo rozcieńczony i nie zadziala. Kolo 3 litrów dziennie wystarczy. Żeby wyplukać sobie to dziadostwo co się zalęglo. Termofor na brzuch - rewelacja. I nie radzilabym chodzić do pracy tylko iść po zwolnienie i leżec w lóżku. Infekcję pęcherza trzeba wygrzać, latając do pracy możesz sobie zaszkodzić.
Ja to mialam jeszcze tak fajnie że przyczepila się Escherichia coli oraz Enterococcus fecalis (dacie wiarę?! FECALIS!!!). Posiew wykazal że ten antybiotyk który dziala na Escherichię nie dziala na Enterococcusa i odwrotnie. I trulam sie dwoma antybolami. I wmawialam sobie raka pęcherza, bo gdzieś wyczytalam że przy nawracających infekcjach jest zwiększone ryzyko.
Ja badań już nie robię, koniec. Inwestuję w psychoterapię żeby jak najszybciej wynormalnieć :lol:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
135
Dołączył(a)
05 mar 2012, 11:43

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez perla86 26 mar 2012, 14:42
A ja znowu boje sie tej laparo bo niby to zabieg inwazyjny i boje sie zrostow:(i narkozy masakra:(:(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1088
Dołączył(a)
10 gru 2010, 01:37

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez anka00 26 mar 2012, 14:47
Witam. Dawno tu nie zaglądałam bo musiałam sie pozbierac po moich ostatnich przezyciach. Pisałam juz ze mam pco i insulinoopornosc. Staram sie o dziecko. Kiedy minął 45 dzien cyklu i okresu nie było, po zrobienu chyba 4 testów ciązowych- wynik negatywny poszłam do ginekologa i dowiedziałam sie ze moje jajniki nie pracują:(
Jak to lekarz okreslił nie wystartowały po odstawieniu tabletek anty które przepisał mi inny lekarz, jak sie teraz okazuje zupełnie bez sensu. Lekarz podwoił mi dawke leku glucophage, dalej kazał mi trzymac diete o niskim indeksie glikemicznym zeby zmniejszyc insulinoopornosc i mam poczekac jeszcze 3 tygodnie. Jesli dalej okresu nie bedzie mam przyjsc znowu na isg zeby sprawdzic czy jajniki sie ruszyły i jakie jest endometrium. Na poprzedniej wizycie miało zaledwie 6mm. Powiedział ze narazie damy szanse mojemu organizmowi a jesli po 3 tyg nic sie nie zmieni to powiedział ze bedzie mnie musiał pomęczyc dodatkowymi badaniami, które niestety w wiekszosci nie sa refundowane. Oczywiscie gin mnie pocieszał i kazał byc dobrej mysli ale ja przeryczałam kilka dni i byłam w mega dołku. Pocieszyło mnie to ze zaczełam robic sobie testy owulacyjne i jeden wyszedł mi pozytywny wiec moze cos sie ruszyło i bedzie dobrze?
Rozmawiałam na terapi o tym wszystkim i zryczałam sie jak bóbr. Najgorsze jest to ze myslałam ze moze testy sie mylą i jestem w ciązy a tu dupa.
Jakos ostatnio nie mam na nic ochoty. w świeta idziemy na wesele kolegi a ja najchętniej bym wymysliła jakąs wymówke zeby nigdzie nie isc. ehhh....

Sardyna bardzo ci współczuje
Avatar użytkownika
Offline
Posty
517
Dołączył(a)
24 lis 2011, 16:25

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google Ads [Bot] i 9 gości

Przeskocz do