Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez miś wesołek 05 maja 2011, 22:21
MARTIN1986 napisał(a):A jak mowie ze boje sie schizy to pani DR psychiatra tylko kiwa głowa :smile:


Poziomo czy pionowo?
miś wesołek
Offline

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez Meganka 05 maja 2011, 22:24
Joakar – zaufaj lekarzom, naprawdę. Na rtg klatki piersiowej zmiany pozapalne są charakterystyczne. Jeśli to zacienienie budziłoby jakiekolwiek wątpliwości na pewno zleciłby dodatkowe badania. Naprawdę ucząc się czytać zdjęcia rtg ogromny nacisk się kładzie na rozróżnianie zmian nienowotworowych od nowotworowych, więc jeśli lekarze mówią, że jest ok., to jest ok. I nie upieraj się przy tym TK, to nie jest badanie, które na 100% powie czy to rak czy nie rak, określi tylko dokładniej wielkość zmiany i w podobny sposób jak rtg pozwoli określić czy zmiana budzi podejrzenie czy nie. Twój tata miał zrobione dodatkowe badania, które tylko potwierdziły, że jest ok., to znaczy że jest ok.:) A objawy raka płuc są o wiele bardziej rzucajace się w oczy: przede wszystkim uporczywy przewlekły kaszel, najczęściej zawierający domieszkę krwi (krwioplucie), duszność, sinica, utrata masy ciała, apatia i zmęczenie, brak apetytu, ból w klatce piersiowej…więc naprawdę z tego co piszesz możesz spać spokojnie;) I wara od forów onkologicznych!


Wogóle stwierdziłam, że chyba czas, żeby trochę Was podnieść na duchu, bo zauważyłam, że my hipochondrycy mamy tendencję do niewierzenia lekarzom, że nic nam jest;) Here we go!

Otóż, oprócz tego, że jestem hipochondrykiem, to jeszcze jestem lekarzem…czasami wydaje i się, że jest to zły zawód dla mnie, bo choć kocham to co robię, to niestety za dużo wiem…..zauważcie, że wszyscy tutaj wmawiamy sobie najgorsze znane nam medyczne scenariusze – raki, guzy, tętniaki, czerniaki, stwardnienia rozsiane…wyobraźcie sobie znać ich miliony więcej…dla mnie zwykły katar to wyciek płynu mózgowo-rdzeniowego z podstawy czaszki, chrypka to już uszkodzenie zastawki serca, plamka na ciele to już twardzina układowa…..życie lekarza-hipochondryka jest przerąbane:/
Jednak z drugiej strony, jest coś w tym byciu lekarzem co mi pomaga i mam nadzieję pomoże też Wam Wiem ,że lekarzom trzeba zaufać…jesteśmy bardzo szczegółowo szkoleni, nawet nie wiecie jak szczególowo…..ile ja miałam nieprzespanych nocy, ile ominiętych imprez, ile nieświętowanych świąt, bo musiałam zakuwać książki telefoniczne. Nie zliczę nawet ile musiałam zdać wieloetapowych egzaminów, ilu pacjentów zdiagnozować żeby zdać, ilu krwiożerczych profesorów czekało aż podwinie mi się noga…..wszystko dlatego, że to od mojej wiedzy będzie zależało zdrowie i życie moich pacjentów. Jeśli czegoś nie będę wiedziała….może dojść do tragedii, której brzemię będę musiała dźwigać do końca życia…
Dlatego nie latajcie od lekarza do lekarza…jeżeli jeden Wam mówi, że ok., to naprawdę ok.
Może się wydawać, że wizyta za krótka, że za mało wniknął, że olał, że na pewno nie ma racji, że trzeba iść do innego…..ale naprawdę zdecydowana większość specjalistów naprawdę wie co robi, zna się na swojej branży do tego stopnia, że nie potrzebuje godzinami wpatrywać się w jakiś wynik, żeby wkoncu postawić diagnozę.
Dlatego jeśli dermatolog rzuci okiem na pieprzyk i mówi, że jest wporządku, albo pulmonolog mówi, że cień w rtg to nic poważnego – to zwykle tak jest. A jeśli dodatkowo potwierdzi to badaniami, które wychodzą dobre – to znaczy, że dobrze

Jakieś trzy lata temu miałam fazę na węzły chłonne. Poszłam do hematologa, przekonana, że to chłoniak. hematolog, będący w tym wszystkim moim wujkiem, zmacał moje węzły i powiedział, że nic się nie dzieje i mam się uspokoić, bo te węzły, które wyczuwam są nrmalne, bo jestem chuda, bo akurat te mogą być powiększone, bo są ruchome, miękkie, itd. Itp. Wszystko to wiedziałam, ale cały czas nie wierzyłam, że ok….więc wymusiłam na wujku dalsze badania, od morfologii, po jakieś rozmazy, kończąc na usg….wszystko ok…..i wujek powiedział mi na to, że przecież mówił mi że mam dać spokój….głupio mi się zrobiło, że podważyłam jego kompetencje:/ Że wydawało mi się, że jestem od niego mądrzejsza, że potraktowałam go jak narzędzie do kierowania mnie na kolejne badania, a nie czlowieka kompetentnego, który węzłom chłonnym poświęcił cale swoje zawodowe życie.

Tak więc wszyscy ci, co dalej mają doły, wątpliwości, niepokoje po wizycie u lekarza – mam nadzieję, że ten post Wam trochę pomoże
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
01 maja 2011, 20:56

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez MARTIN1986 05 maja 2011, 22:25
Kręci na boki 8) hehe. Ja słyszałem, że słabi psychicznie studenci medycyny maja syndrom hipochondryczny. Jak czytają o chorobach to wmawiają i przypisują sobie choroby do swojego przypadku.
Ostatnio edytowano 05 maja 2011, 23:10 przez *Monika*, łącznie edytowano 1 raz
Powód: poprawiono błędy ortograficzne :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
93
Dołączył(a)
05 maja 2011, 16:27
Lokalizacja
Częstochowa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez miś wesołek 05 maja 2011, 22:27
MARTIN1986 napisał(a):Kręci na boki 8) hehe


A moje dwie kręcą na ukos i sam już nie wiem co mam myśleć. Hehe
miś wesołek
Offline

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez perla86 05 maja 2011, 22:40
Asiu u mnie ok:) jak czytalas wczesniej ide na staz do przedszkola robilam krew i mocz i ok:) a bałam sie tego:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1088
Dołączył(a)
10 gru 2010, 01:37

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez Meganka 05 maja 2011, 23:06
Na zgadza się, właściwie większość studentów medycyny sobie coś wmawia....ja zaczęlam dopiero po studiach jak przeżyłaam tragedię rodzinną...i tak si ciągnie z przerwami....a do pacjentek jestem normalna, ewenement;)
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
01 maja 2011, 20:56

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez asienka2011 06 maja 2011, 10:10
Witam. Czytam Wasze forum od dłuższego czasu i postanowlam opisać Wam swoje historie. U mnie wszystko zaczęło się w czerwcu 2010. Były to takie kujace bóle w brzuchu i za islamie w klatce piersiowej. Nie przejelam się tym aż tak bardzo. Bóle pojawiały się codziennie. Pojechaliśmy z chłopakiem do Polski na urlop(mieszkamy w Anglii). W dzień wyjazdu do Anglii w rozmowie z rodzicami wspomialam i'm o moich bólach.tata zaczął krzyczeć i zawiózł mnie szybko na morfologie( na nic innego nie było czasu). Mirfologia, tsh, w porządku , ob 10. Lekarz, widząc te wyniki( tata z nim rozmawiał) powiedział, ze wszystko jest w jak najlepszym porządku. A ze mną było coraz gorzej. Byłam ciagle zmęczona, wszystko mnie bolało. Poszłam do angielskiej przychodni, lekarz powiedział, ze to na pewno przez stres. Ale dał skierowanie na ponowna morfologie i USG . Wyniki bez zastrzeżeń.
Przeanalizowalam ostatnich kilka lat swojego życia. Owszem bardzo często się denerwowalam, początek roku był najgorszy.... No ale przecież głupi stres nie może czegoś takiego robić z człowiekiem! Każdy mi mówił, ze to przez stres, a to jeszcze bardziej mnie wkurzalo!
Było ze mną coraz gorzej. Każdego dnia miałam nowe dolegliwości. Nie mogłam już wytrzymać. Pod koniec października pojechałam do Polski zrobic wiecej badań, gdyż angielski lekarz, twierdząc, ze powodem mojego złego stanu jest stres, odmówił mi kolejnych skierowan i kazał się zrelaksować...
Wyniki z Polski:
Ponowna morfologia-ok
Rtg kręgosłupa-ok
Rtg płuc-pełno małych guzkow- przeprowadzona próba na gruźlicę- ujemna. Lekarz stwierdził, ze to po niewyleczonym zapaleniu płuc
Gastroskopia- ostre zapalenie żołądka, test uerazowy ujemny - po konsultacji lekarskiej diagnoza stres.
Dostałam jeszcze zastrzyki wzmacniające ale nie pomogły. Ostatniego dnia poszłam do psychiatry, po rozmowie i obejrzeniu wszystkich wyników stwierdził nerwice i przepisał leki. Kazał przyjść na kontrol w grudniu.
Wróciłam do Anglii. Mój stan nie polepszyl się. Po tych lekach nie denerwowalam się już ale ból był i to nawet silniejszy! Odwiedzi am jeszcze dwa razy angielska przychodnie, ale nic nie wskorslam.
W grudniu pojechaliśmy do Zpolski na święta. Zrobiłam sobie jeszcze raz USG i morfologie- wyniki rewelacyjne. No i 3 dni przed świętami poszłam do psychiatry. Wysłuchał mnie i powiedział, ze na polski rynek wyszedł teraz nowy lek , Cymbalta, i ze on na pewno mi pomoże. Dał mi próbkę 7 tabletek i powiedział, zebym je brała i zobaczyła czy nie bedzie żadnych skutków ubocznych. Tabletki były bardzo drogie, 150zl za opakowanie. Po świętach miałam się do niego znowu zgłosić.
Święta minęły rewelacyjnie, rodzina, luźne rozmowy, prezenty;), planowanie ślubu( w lipcu wychodzę za mąż;). Dzień po świętach doszłam do wniosku, ze nic mnie nie bolało!!!! Nie mogłam w to uwierzyć- całe święta nic a nic!!!!! Zadowolona zadzwoniłam do psychiatry umówić się na wizytę. Chciałam, żeby wypisał mi od razu receptę na te tabletki na pól roku( jedno opakowanie na miesiąc. Zadowolona poszłam do apteki , kupiłam 6 op Cymbalty płacąc prawie 1000 zł. Ale to nic. Mój koszmar w końcu się skończy!!!!
Wróciłam do Anglii przed sylwestrem. Imprezka z przyjaciółmi super.
Na początku stycznia znowu zaczęły się te dziwne bóle. Cały czas byłam zmęczona, mogłam spać bez przerwy, ale sen nie dawał mi wypoczynku. Znowu....
Było coraz gorzej. Zadzwoniłam do psychiatry a ten kazał przestać brać tabletki skoro tak się dalej czułam. Czyli 1000 zł leży teraz w apteczce:(
Bolało mnie wszystko: plecy, dłonie , stopy, pośladki, kucie w brzuchu, ból szyji, uczucie kucia w gardle, najgorsze były uciski w klatce piersiowej- jak tylko kladlam się do łóżka miałam wrażenie, ze serce mi stanie. Dretwiala mi lewa strona ciała, ból rozrywek mnie cała od środka! I ten ból głowy.... Przez 2 miesiące bez przerwy- dzień w dzień! Strasznie schudlam.
Nie wiedziałam co mam robić. Moi bliscy byli cały czas ze mną, ale widziałam, ze tak w głębi serca wiedza, ze to tylko nerwy. Ja nie dopuszczalam do siebie tej myśli! Zaczęłam się pocic w nocy, wszystko nie swedzialo, ciało było bardzo wrażliwe na uciski. Wyskoczymy mi dużo pieprzykow- dwa moim zdaniem były podejrzane... Od razu zadz do dermatologa. Wizyta dopiero za tydzień. Codziennie robiłam zdjęcia tych pieprzykow, żeby zobaczyć czy się nie zmieniają! Już w mojej głowie był czerniak! Z przerzutami do wezlow chłonnych, bo wyczulam dwie kulki pod zuchwa! Masakra! Miałam wszystkie choroby . Od raka trzustki, przez raka płuc , do tetniaka mózgu! Borelioza, mononukleoza zakazna- wszystko! Pani dermatolog obejrzala pieprzyki i nie zauważyła nic niepokojącego.
Zaczęły mnie strasznie boleć kości lonowe przy dotyku i tak same w sobie- takie rozrywajace kucie! Poszłam do ginekologa, po badaniu USG stwirdzil, ze wszystko jest w porządku. A ja już myślałam o jakimś raku...
Tak bardzo bałam się śmierci... Nie wiedziałam jak będę bawiła się na swoim weseleu i czy w ogóle go dozyje!
Dlaczego te węzły były powiększone?! Naczytalam się o ziarnicy.... Cały czas macalam szyje a one były większe i większe!
Któregoś dnia wyczulam guzek mniej wiecej w dołku podsercowym. O Jezu, myślałam, ze umrę! Zaraz polecialam do przychodni, w mojej głowie było tysiąc myśli, łzy w oczach. Lekarz patrzył na mnie jak na wariatke! Po badaniu palpacyjnym powiedział, ze to.... Wyrostek mieczykowaty i ze u niektórych jest bardziej wyczuwalny a u niektórych mniej! Co ja przeżyłam!
Mój stan nie poprawiała się. Którejś niedzieli wieczorem, pod koniec lutego, plakalam z bólu, nie mogłam chodzić, nogi odmawiały mi posłuszeństwa. Z płaczem powiedziałam chlopakowi, ze lecę do Polski. Kupiłam bilet na poniedziałek rano na 5 dni. Już z lotniska dzwonilam wszędzie, żeby poumawiac się na wizyty. Miałam 5 ni, żeby zrobic wszystkie badania prywatnie( zawsze wszystko robiłam prywatnie , bo nie mam ubezpieczenia w Polsce).
W poniedziałek poszłam do laboratorium na badania krwi. Stałam z kartka w ręku ( spisem badań które wykonują) i mówiłam Pani które badania chce. Patrzyla na mnie jak na wariatke.
Morfologia krwi z rozmazem- ok
Toksoplazmoze- ujemne
Mononukleoza zakazna- ujemna
Borelioza test Elisa plus western blot- ujemne
Wirus cytomegalii- ujemny
Układ krzepniecia- ok
Tsh- ok
Pierwiastki- ok
Cholesterol- ok
Próby watrobowe- ok
Badania na trzustke- ok
Mocz- ok
Wszystkie wirusy watrobowe, zoltaczki- ok
Market nowotworowy ukl pokarmowego- ok
Wymazać z gardła- ok
USG wezlow- podzuchwowe powiększone do 11mm- nie ma się czym przejmować zdaniem lekarza
Kolanoskopia-ok
Ponowna gastroskopia ok
Rezonans głowy- ok
Rezonans kręgosłupa- ok
Rezonans brzucha- wszystko ok z wyjątkiem wątroby- powiększona. Obraz wskazywał na jakiś proces zapalny i wskazane było zrobienie oceny dróg zolciowych.
Czyli rezonans dróg zolciowych wskazywał na stan zapalny( dyskretne zwezenie przewodu zolciowego wspólnego)
Wizyta u najlepszego specjalisty w Gdańsku ( koszt konsultacji 600 zł!). Pan doktor stwierdził, ze nie wie skąd oni wzięli ten opis rezonansu! Wszystkie próby watrobowe ok, wirusy ujemne wiec nie ma możliwości, żeby tam coś było nie tak! Zbadał mnie lampa ginie i nie wyczuł nic niepokoją ego. Ob i crp rownież ok wiec nie ma powodu do niepokoju. Niemożliwe jest, żeby wątroba przez 3 miesiące się powiększyła ( USG z grudnia ok) skoro wszystkie badania watrobowe krwi są ok! Powiedział, ze mam się umówić do psychologa, bo sama już nie jestem w stanie sobie pomoc!
I rownież, ze niepotrzebnie latam od lekarza do lekarza, bo to tylko moja psychika! Niepotzebnie wydaje majątek na badania,( tym razem badania plus konsultacje wyniosły mnie prawie 7000zl!)
Nie wiedziałam co mam robić. Po powrocie do Anglii poszłam do lekarza z prośba o USG alebrzucha- odmówił. Dał tylko skierowanie na badania krwi(wyblagane) i wszystko ok. Pózniej pojawiily się bardzo jasne stolce! Już miałam w głowie raka dróg zolciowych! Po 4 dniach wróciło do normy( miałam wybielane żeby i musiałam trzymać biała dietę, wiec "kupa" tez na tym ucierpiała;)
Do niektórych boli już się przyzwyczailam, ale jak pojawi się coś nowego to mówię o tym swojemu chlopakowi( niby tak sobie), żeby wiedział co ma mówić w szpitalu jak mi się coś stanie.
Czasami próbuje sobie wmówić, ze to tylko nerwica, dziala na pare minut, i wraca ze zdwojana siła. To jest naprawdę ciężkie. Moi bliscy przestali się już tym przejmować, namawiają na wizytę u psychologa. Poczekam jeszcze trochę. Na pewno pójdę. W lipcu jadę do Polski na ślub:) Pierwsza rzeczą jaka zrobię bedzie USG brzucha, bo ta wątroba nie daje mi spokoju!
To jest właśnie moja historia. Pozdrawiam Was wszystkich !

-- 06 maja 2011, 09:12 --

Przepraszam za błędy ale pisałam slownikiem i czasami wyskoczylo inne słowo niż chciałam i nie zauważyłam tego
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
23 sty 2011, 19:12

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez carolka 06 maja 2011, 13:13
cześć!czas się przywitać, podczytuję Was dośc długo, ale dopiero dzisiaj dojrzałam aby tutaj napisać.Niestety jestem 100% hipochondryczką, zaboli mnie głowa guz, żołądek wrzody, spoce sie białaczka...itp. itd. Niestety jest coraz gorzej :why: zaczęło się w pażdzierniku jak czymś sie strułam, ale tydzien mi nie przechodziło czarne mysli:usg brzucha, morfologia, rozmaz, alaty wątrobowe, crp. ob i okaz zdrowia. Później miałam wrazenie słabości w lewej nodze Tomograf głowy wszystko ok.W styczniu nawrtó byłam o bdb lekarza , który stwierdził , że nerwy i isc do psychiatry, ale ja byłam mądrzejsza, męczyłam sie ciągłe schizy, że cos mi jest, w marcu poty w nocy i uczucie gorąca gin. że hormony spadły przez stres, zaczełam barc tabletki anty. i okropne bóle głowy, znowu wkrętka ze cos z nią nie tak. Stwierdziłam, że mam dość życia w ciągłym strachu o to czy jestem z=na cos chora i poszłam do psychiatry, niestety nie jest tak łatwo, zpisała i mi lexapro i ja sie teraz boje , że będe sie po nim zle czuła,masakra a ja sie mecze dalej tym razem z bólem głowy i żołądka, zastanawiam się nad ponownym tomografem głowy, ale czy to mozliwe żeby sie zrobiło coś nie tak przez 4 miesiące?
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
06 maja 2011, 12:55

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez sunset 06 maja 2011, 17:08
carolka napisał(a): Później miałam wrazenie słabości w lewej nodze


Właśnie od jakiegoś czasu mam wrażenie, że moja prawa noga jakoś zesłabła. Już wcześniej to miałam. Potem przeszło. A gdy myślę o tym to wydaje mi się, że jest ona jeszcze bardziej słaba. Na początku miałam tak z lewą nogą. Teraz niestety jest to prawa. Wpadam w panikę. Nie miałam nigdy TK ani żadnego badania głowy. Chyba wolę nie wiedzieć jeżeli coś mi jest. Oczywiście miewam bóle głowy, czasami są tak dziwne, że aż się boję. W sierpniu zeszłego roku byłam u okulisty, miałam badanie dna oka, które wyszło dobrze (a wiem, że gdy np. ma się guza mózgu badanie to nie wyjdzie dobrze), co pół roku robię morfologię i wyniki mam idealne. To po prostu psychika płata nam takie figla. Niestety.... Musimy się tak męczyć.
sunset
Offline

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez joakar4 06 maja 2011, 20:35
asienka2011, Witaj na forum. według mnie lekarze mają racje i twoje dolegliwości są spowodowane nerwicą. Zobacz miałaś tyle badań i wszystkie są w normie. Gdybyś była poważnie chora to na pewno któryś lekarz by to zauważył. Nie martw się.

carolka, Witaj, nie ma wg mnie sensu robić ponownie tomografu skoro pierwszy nic nie wykazał. Takie badanie nie jest obojętne dla organizmu, lekarz mi kiedyś powiedział że jedno tk zawiera dawkę promieniowania, która jest przewidziana na dwa lata. A Ty miałaś to badanie bardzo niedawno i naprawdę nie miało szans nic się rozwinąć. :smile:

Ja już mam naprawdę sama siebie dość. Dwa dni temu mama mi powiedziała, że córka jej koleżanki z pracy będzie miała tk zatok. Bo bardzo bolała ją głowa lekarz zlecił rtg zatok i wyszło, że jedna zatoka jest cała zacieniona i pani dr stwierdziła, że jej się to nie podoba i to może być nowotwór i kazała jej zrobić tk. A dziewczyna ma 18 lat.
Ja się tym zbytnio nie przejęłam, bo mam teraz pieprzyki na tapecie. I ciągle odkrywam, że mam coraz więcej takich dwukolorowych. Już sama nie wiem czy nie taka moja uroda po prostu. Ale jeden mnie aktualnie martwi (chociaż wcale się nie zmienia od wielu lat, co mnie jedynie pociesza). Ale mnie codziennie martwi inny pieprzyk, tak że sama już nie wiem. No ale wracając do tych zatok: już trochę przystopowałam z tymi pieprzykami - kupiłam sobie nervomag i jakoś do mnie dotarło, że nie ma co panikować. I wczoraj tak mnie zaczęła bolec głowa nad czołem jakby mi ktoś szpilki wbijał. I dzisiaj to samo tylko jakby trochę lepiej, ale aż mnie lekko mdli. :roll:
Istniejemy, póki ktoś o nas pamięta...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
791
Dołączył(a)
08 lis 2010, 00:11

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez asienka2011 06 maja 2011, 21:18
Ja mam tak samo z tymi pieprzykami, jest ich pełno i dwa są podejrzane... Ale dermatolog powiedział,ze jest ok... Och, te nasze chore głowy:)
No i jeszcze te węzły na szyji- masakra, oszalec można!
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
23 sty 2011, 19:12

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?.

przez Nius 06 maja 2011, 23:10
Witam, od pewnego czasu zaobserwowałem u siebie tzw. śnieg optyczny. Nie przeszkdza mi on w ciągu dnia, ale w nocy jest to masakra. Jako iż interesuje się dużą ilością Larpów* to często biegam w nocy no i to jest masakra, nic nie widać, multum kolorowych kropeczek przed oczami. Tak samo w nocy jak leże w łóżku, ledwo widzę rękę, którą wysuwam na 30-40 cm odemnie.
Da się z tym jakoś walczyć? Chodzi mi o widzenie w nocy, bo to mnie najbardziej męczy i właściwie wyklucza. Może mam zacząć jakoś bardziej intensywnie uprawiać sport?(aktualnie nie angażuje się w nic większego i mam 2kg nadwagi)

*Larp - live action role play
Ostatnio edytowano 06 maja 2011, 23:36 przez *Monika*, łącznie edytowano 1 raz
Powód: połączono z w/w wątkiem z uwagi na treść/problematykę
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
06 maja 2011, 23:09

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?.

Avatar użytkownika
przez *Monika* 06 maja 2011, 23:16
Nius, Leczysz się psychiatrycznie? Mam na myśli zaburzenie, z którym możesz się borykać. I od kiedy masz te objawy?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?.

Avatar użytkownika
przez Badziak 06 maja 2011, 23:18
Z Wiki:
W prasie naukowej odnotowano wiele przypadków całkowitego wyleczenia śniegu optycznego przy użyciu leków, takich jak Topamax, Lamictal czy kwas walproinowy. Zazwyczaj jednak jest to schorzenie chroniczne, trudne do wyleczenia. Przydatna może okazać się psychoterapia metodą poznawczo-behawioralną, która pozwoli przyzwyczaić się do tego schorzenia i nauczyć się żyć z nim. Ważne jest również, żeby zdać sobie sprawę z fałszywości obiegowych opinii, które głoszą, że śnieg optyczny może prowadzić do ślepoty (nie odnotowano ani jednego takiego przypadku) lub ciężkich zaburzeń psychicznych. Większość chorych prowadzi zupełnie normalne życie.

Udaj się do neurologa i okulisty.
Zaburzenia depresyjno-lękowe z elementami fobii społecznej:
Anafranil SR (klomipramina) 150 mg
Amizepin (karbamazepina) 400 mg

+ terapia behawioralno-poznawcza :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1412
Dołączył(a)
19 kwi 2010, 23:21

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 30 gości

Przeskocz do