Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez gusia 20 wrz 2006, 21:57
Powiększone węzły chłonne od dwóch lat(na szyi i w pachwinie),ten na szyi raz jest ,raz go nie ma,leukocyty kontroluję co dwa miesiące..rosną...(ost.wynik.15700),przy OB w normie,generalnie rozmaz do d... :?

Od roku nie odwiedziłam żadnego lekarza("znachora"-tak o nich mówię),ponieważ nie mają pomysłu na to co mi jest.

Stomatolog oki,
ginekolog oki,neurolog oki,chirurg oki...ech....mogłabym wymieniac :!:

Innych objawów nie posiadam ,a z tymi żyję ,choc wiem że nie jest to normalne,ale ja juz poprostu nie mam siły się dołowac,to również było poniekąd przyczyną powstania u mnie stanów lękowych.

Mowię sobie-jesteś zdrowa,i niech tak zostanie.
Jeśli lekarze nie wiedzą??? :shock:

Pozdrawiam.gusia
Płyń mój bluesie,płyń...
Avatar użytkownika
Offline
niebieski kwiat i kolce
Posty
2236
Dołączył(a)
23 cze 2006, 18:41
Lokalizacja
Sosnowiec

Avatar użytkownika
przez peace-b 21 wrz 2006, 00:03
Dziękuję wam wszystkim za posty w moim topiku. Podnieśliście mnie na duchu że nie tylko ja wariuję na tym punkcie :) Wygląda na to że wszyscy jesteśmy hipochondrykami lub też nasze urojone schorzenia wykraczają poza wiedzę współczesnej medycyny 8)
Beznamiętny trans, mechaniczny
Tępych zmysłów zgrzyt, genetyczny
Avatar użytkownika
Offline
Posty
279
Dołączył(a)
14 wrz 2006, 00:37
Lokalizacja
Kraków

przez Dąbrówka 21 wrz 2006, 08:52
Zgadzam się całkowicie!
Offline
Posty
142
Dołączył(a)
19 sie 2006, 12:24

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

lek przed choroba

przez iskierka 21 wrz 2006, 17:50
czesc moze troche cie pociesze nie jestes sama ja juz 5lat mecze sie z podobnymi lekami do tego jeszcze dochodzi to ze procz chorob boje sie ze wyladuje w szpitalu psychiatrycznym

[ Dodano: Czw Wrz 21, 2006 5:56 pm ]
witam was wszystkich bardzo serdecznie ja doslownie mam to samo co wy tu opisujecie sa dni ze jest calkiem dobrze ale kiedy tylko uslysze o jakis chorobach to dzieje sie ze mna cos strasznego kolatania serca slabo strach przed wyjsciem z domu i ze zwarjuje ten lek meczy mnie najbardziej doprowadza do atakow ze tak sie nakrecam ze wpadam w taka panike jak bym miala zaraz zwarjowac czy ktos tez tak ma :?: ze mysli ze zwarjuje i panicznie sie tego boji :!: :|
iskierka
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
19 wrz 2006, 20:16

przez Amy 21 wrz 2006, 18:52
Najdziwniejsze jest to że jak coś zaczyna boleć to wszyscy wymyślamy 50 powodów (czyt. chorób) ktore to mogą powodowac, a później to sie dziwimy o co chodzi nie? Jak mnie coś boli to potrafię wymyśleć kilkanaście powodów na to, jak mi przejdzie to zaczynam dopiero rozsądnie myśleć że przecież byłam u lekarza przedwczoraj!

Wczoraj wieczorem jakoś mi sie tak niedobrze zrobilo i zwymiotowałam. Oczywiście przemyślałam kilkadziesiąt możliwych chorób ktore objawiają sie wymiotami , dopiero po 2 godzinie jak mi przeszło stwierdziłam że:

a. co ja sie dziwię jak całe jedzenie tego dnia to były 2 batoniki chipsy i kanapka (bo nie miałam czasu)
b. gdyby mi coś było to bym miała jeszcze kilka pobocznych objawów a nie miałam ani biegunki, ani gorączki, ani silnego bólu brzucha
c. przecież byłam u lekarki rodzinnej ktora stwierdziła że zaczyna sie sezon grypowy a patrząc na badania i nna to jak mi obejrzała gardło, sprawdziłam brzuch etc. to napewno nic poważnego nie ma

I tak do następnego razu...dla zdrowych ludzi to wydaje sie wręcz śmieszne że ktoś aż tak sie zdrowiem przejmuje, ale dla nas to tragedia
Amy
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
04 gru 2005, 19:39

przez Anula1_1 21 wrz 2006, 19:16
nom...święta racja...normalnym ludziom wydaje sie to smieszne a dla nas to tragedia...NIESTETY TAKA PRAWDA...ja caly czas trzęsę portkami o to co mi jest, co mi sie dzieje:( O te węzły chłonne najbardziej. to wlasnie wszystko przez to. wlasnie to mnie najbardziej niepokoi:( i najgorsze jest to ze nie umiem myslec optymistycznie tylko od razu pesymistycznie.coś okropnego. zazdroszcze ludziom ktorzy potrafia sie nie rpzejmowac i myślec racjonalnie...tez bym tak chciala...
Offline
Posty
40
Dołączył(a)
01 sie 2006, 13:19

Avatar użytkownika
przez peace-b 22 wrz 2006, 02:27
Amy dokładnie! Nikt prócz nas nie wie jak bardzo jest to męczące :( Z czegoś co przeciętna osoba by zignorowała od razu robimy coś wielkiego i tragedię tak jakby katar lub kichnięcie miało nas zabić. Dopiero potem po paru godzinach (albo dniach) intensywnego stawiania sobie śmiercionośnej diagnozy, dochodzimy do wniosku że chyba jednak to nie to bo nie ma innych objawów chorobowych itp. Jak jednak czytam na większość z nas to i tak nie działa, i tak nie wieżymy w wyniki badań i zapewnienia lekarzy - a nawet jak wierzymy to na krótką metę.

Jak patrzę na ludzi dookoła i na to jak lekki mają stosunek do tych spraw to aż jestem w szoku. Ciągle ktoś skarży się na ból głowy, ból brzucha i inne dolegliwości i zupełnie je ignorują. Łykają nawet codziennie tabletki przeciwbólowe i olewaja lekarzy. Każdy z nich ma 1000 usprawiedliwień dlaczego tak się czuje i nikt nie myśli robić z tego powodu problemu. Zawsze jak pytam o to znajomych oni śmieją się ze mnie że przecież to naturalne że coś kogoś boli: zmęczenie, niewyspanie, stres, sport, skurcze narządów wewnętrznych (...). A my? :roll:

Anula1_1 ja też martwię się moimi węzłami. Chyba nie są powiększone cały czas i dot. to tylko tych przy żuchwie ale raz na parę miesięcy zdarza mi się że zaczynają boleć i czasem też puchną. Zaczęło mi się to około 3 lat temu gdy poważnie mnie zawiało. Od tamtej pory przy byle infekcji już je "czuję". Parę razy było to wirusowe i musiałam brać antybiotyki a parę razy stwierdzono że to ślinianka i że ma jakiś zastój śliny i kazano mi tylko żuć gumę do żucia. Lekarka twierdzi że z węzłami jest jak z zatokami - jak się miało je raz to potem lubia powracać.
Beznamiętny trans, mechaniczny
Tępych zmysłów zgrzyt, genetyczny
Avatar użytkownika
Offline
Posty
279
Dołączył(a)
14 wrz 2006, 00:37
Lokalizacja
Kraków

Avatar użytkownika
przez Amy18 27 wrz 2006, 18:24
Ja nawet nie wiem gdzie są węzly chlonne poza pachami więc jeden powód do stresu mi odpada.

Od tygodnia sie czuję jakoś tak beznadziejnie...nawet że nic mnie nie boli, bo faktycznie nie boli, tylko czuję sie zmęczona, znudzona itp.
Próbuję sobie powtarzać że po pierwsze ja sie źle czuję jak tylko jest gorsza pogoda, że byłam tydzień temu u lekarza i że to niemożliwe by wyniki badań krwi zmieniły sie nagle po 3 tygodniach z idealnych na złe (bo przecież na stronie PZU pisze że osoby poniżej 20 roku zycia powinny robić sobie morflogię co 5 lat!) ale dalej coś wymyślam...ale przecież to niemożliwe by mi coś było!

Koszmar...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
78
Dołączył(a)
16 wrz 2006, 16:41
Lokalizacja
Lublin

przez Alexandra 28 wrz 2006, 00:30
Jak przeczytałam wątek peace-b , to czułam sie tak jakbym ja to napisała. Wszystko po kolei. Widzę, że też masz wiedzę lepszą niż niejeden lekarz na punkcie objawów różnych nowotworów....
Ja na tym punkcie mam taką fobię, że głowa mała...A najbardziej przeraza mnie fakt, że któregoś dnia wyczuję lub zobaczę powiekszony węzeł...już widzę siebie- ciemno przed oczami, zawroty glowy i ten przeraźliwy ból w żołądku i mysl: to już koniec, rak. Bo za nic nie umiałabym się uspokoić, że powiekszone węzły mogą być objawem niegroźnym...tak się tego boje, że robi mi się slabo na samą myśl wyczucia guza czy węzła,bo do momentu pójścia do lekarza, badań i ich oczekiwania, zwariowałabym ze strachu. Najbardziej strachu przed białaczką, bo tego gówna się nie wyleczy- 90% umiera nawet po przeszczepach. Biore od dzisiaj znowu Fluoksetyne- zobaczymy, czy pomoze.
Ola. Jeszcze będzie przepięknie,jeszcze będzie normalnie.
Offline
Posty
571
Dołączył(a)
28 maja 2006, 15:49
Lokalizacja
Wrocław

Avatar użytkownika
przez peace-b 28 wrz 2006, 02:57
Alexandra napisał(a):Widzę, że też masz wiedzę lepszą niż niejeden lekarz na punkcie objawów różnych nowotworów....

Momentami zastanawiam się czy świadomość jest dobra? Mając tą wiedzę ciągle podejrzewam siebie i otoczenie o możliwość początków choroby. Z jednej strony plusem jest że w razie czego jestem w stanie zdiagnozować pierwsze objawy co być może daje szansę skutecznego leczenia, z drugiej moja podejrzliwość może urastać do granic obsesji. Znam wokół ludzi nie mających pojęcia w tym zakresie, bagatelizujących swój stan zdrowia - którzy żyją szczęśliwie i nie myślą o ewentualnie czychających niebezpieczeństwach. Sama nie wiem co jest lepsze...

Parę lat temu zaczęłam studiować podręczniki medyczne bo chciałam być "świadoma" zagrożeń własneo życie. Skupiłam się na chorobach nowotworowych ze względu na fakt ich ograniczonej wyleczalności i niekiedy skomplikowanej diagnostyki. Nie dziwi mnie to że u tak wielu osób nowotwory są wykrywane w późnym stadium. Wiem z doświadczenia jak bardzo ograniczona bywa wiedza naszych "lekarzy rodzinnych". Szczególnie jeżeli chodzi o osoby młode lekarze bagatelizują wiele objawów które mogą świadczyć o początkach choroby - zwala się winę na stres, niedojedzenie, używki itd. Prawie niemożliwe jest zrobienie bezpłatnie kompletu badań bo przecież NFZ nie zapłaci za nasze przypuszczenia lub badania w celu profilaktycznym. Nawet z wyraźnymi dolegliwościami trzeba sobie poczekać w kolejce do badania, chyba że się zapłaci - ale ilu z nas na to stać? Myślę że po części nasze lęki przed chorobą wynikają też z tego braku zorganizowania służb medycznych. Człowiek boi się że gdyby przyszło co do czego to zanim poprawnie by go zdiagnozowali choroba już by się zaawansowała.

Straszny jest nawet nie sam fakt choroby ale właśnie to czekanie o którym wspomniałaś. Nie wyobrażam sobie tego "czekania na wyrok" i późniejszego wielomiesięcznego leczenia. Nie wytrzymałabym tego napięcia, musieliby mnie nafaszerować tak dużą dawka psychotropów że musiałabym przespać cały okres leczenia - a to chyba niemozliwe technicznie... :lol:

Dziwne ale nie za bardzo boję się białaczki - a może powinnam bo mam bardzo bladą skórę a w dzieciństwie cierpiałam na niedobór krwinek czerwonych ;) Bardziej przerażają mnie chłoniaki, mięśniaki, nowotwory dróg moczowych i żołądka.
Beznamiętny trans, mechaniczny
Tępych zmysłów zgrzyt, genetyczny
Avatar użytkownika
Offline
Posty
279
Dołączył(a)
14 wrz 2006, 00:37
Lokalizacja
Kraków

przez Yuna 24 paź 2006, 00:58
Cicha woda, to bardzo niskie :shock: moje [110/75] to w porównaniu z Twoim pikuś :shock:
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
22 paź 2006, 21:48
Lokalizacja
Hamburg

umieraliście kiedyś na zator tętnicy płucnej?? :(

przez darekk 01 lis 2006, 21:44
witam, pewnie znacie już moją historię ale od kilku godzin niepokoi mnie jedna sprawa.

kilka godzin temu dostałem bardzo silnych dusznosci i trzymają mnie aż dp teraz!!!, cały czas mam scierpniętą twarz i wargi, uczucie jakbym miał zemdleć.boli mnie głowa mam gorączkę i cisnienie 170/110 dodatkowo straszne bóle w okolicy serca ale tak po 2 stronach jakby płuca.
serce tak mocno wali jakby miało mi z klaty wyskoczyć. od niedawna pojawiło się także uczucie jakby mnie łydki gilgotały i łaskotały tak w środku. to samo w okolicach serca... wyczytałem ze takie objawy daje zator tetnicy plucnej i sam juz niewiem co to jest!!!!
Offline
Posty
59
Dołączył(a)
15 kwi 2006, 09:42
Lokalizacja
Wrocław

to jest nerwica...

przez KONRAD-LUBIN 01 lis 2006, 21:54
jw.
chciałbym zacząc znów życ...
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
31 gru 2005, 16:21
Lokalizacja
Lubin

przez darekk 01 lis 2006, 21:55
niebardzo rozumiem odpowiedz
Offline
Posty
59
Dołączył(a)
15 kwi 2006, 09:42
Lokalizacja
Wrocław

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 28 gości

Przeskocz do