Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez joakar4 08 lis 2010, 22:49
Codziennie postanawiam sobie, że ich nie dotknę ale teraz i tak jest lepiej bo sprawdzam tylko 2 razy dziennie.
mateusz1010 taka różnica w limfocytach wg mojego lekarza nic nie znaczy, bo może to być zwykła pomyłka w laboratorium :o
Istniejemy, póki ktoś o nas pamięta...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
791
Dołączył(a)
08 lis 2010, 00:11

Re: Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez gabisia79 09 lis 2010, 22:58
hej
mam 30 lat i jestem mlodą mezatką niby wszystko jest fajnie w zyciu ... jestem zwyczajną osobą wesola, mam jakies tam pasje, uwielbiam zyc pelnia zycia.. ale do czasu.. az nie napadnie mnie mysl.... codziennie wlasciwie czuje lęk o to ze umre na jakas chorobę którą na pewno mam.. teraz jest faza raka jakiegos ogólnoustrojowego no i raka piersi ..

ogolnie staram sie nie czytac nic w necie jak widze tylko wzmianke o chorobie ( a tak czesto jest na portalach rzucają to specjalnie na I stone i nie spodob nie zauwazyc) , przelaczam kanal jak w faktach jak zaczznaja mowic o kims chorym na bialaczke itd... ni echce nic slyszec o chorobach.. ale ta cholerna mysl podswiadoma we mne caly czas siedzi... zrywam sie we snie czasem bo mi sie wydaje ze umieram itd.. chce miec pelna kontrole nad tym by tylko nie umrzec.. ech.. duzo by pisac

chetnie popisalabym na gg lub skypie z jakąś dziewczyną, najlepiej z warszawy, chetnie tez sie spotkam jak któraś z Was mialaby chęć :)

moje gg 10469146
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
02 lis 2009, 22:20

Re: Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez joakar4 10 lis 2010, 23:19
Też zawsze byłam pogodną wesołą osobą, uwielbiałam czytać ale od pewnego czasu nie potrafię się na niczym skupić. Ostatnio czytałam książkę, w której główna bohaterka miała białaczkę - powiem jedno masakra :cry: Do tego te straszne reklamy o raku szyjki macicy - od razu sprawdziłam objawy:)

A mój węzeł nadal "rośnie". Już nic nie mówię rodzinie bo widzę, że mają tego dość:) Dopóki ten węzeł nie zniknie to ja się wykończę myślą, że uwierzyłam radiologowi chociaż węzeł był podejrzany i jeśli to faktycznie będzie jakiś nowotwór to wykryją go za późno i pójdę do piachu :why:
Istniejemy, póki ktoś o nas pamięta...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
791
Dołączył(a)
08 lis 2010, 00:11

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez olinelka 13 lis 2010, 17:51
Witam
To mi nie daje żyć normalnie....Cały czas jestem roztrzęsiona, nie moge jeść, spac, a jak zasnę to się często budzę rozdygotana, nie moge normalnie funkcjonować, zając się dzieckiem-1,5 roku, domem obiadem itd.
Zaczęło się prawie cztery tygodnie temu kiedy kłuło mnie ucho i czułam jakby mrowienie, rozpieranie w śliniance .Wymacałam węzeł chłonny na szyi (który jest przeze mnie wyczuwalny już strasznie długo, bo ok 4 lat temu sie pojawił i było ich kilka powiększonych i robiłam biopsje cienkoigłową bo mnie lekarz radiolog namówił i wyszedł stan zapalny). No to usg. Wyszło kilka sporych węzłów ze zmianami zapalnymi i pozapalnymi (jak to radiolog określił w podsumowaniu-odczynowy obrzęk węzłów chłonnych bez patologicznych naczyń), ale powiedział że można biopsje dla spokoju(prywatnie u niego cienkoigłową). Poszlam do internisty:skierowanie na usg brzucha, rtg klatki piersiowej, morfologia, ob crp.I słowa pani doktor, że jak to chłoniak to wyjdzie w badaniach...no i oczywiście do onkologa najlepiej żebym poszła. Od tego dnia świat mi się zawalił....Badania wyszły wszystkie ok, ob tylko 12. Poszłam na biopsję, wyszedł odczynowy stan zapalny węzłów, radiolog powiedział, żebym już się nie doszukiwała bo jest ok, ale internet zrobiła swoje i dowiedziałam się np tego że cienkoigłowa biopsja nie przydaje się wcale. No to do onkologa.Do innego internisty.Internista że nie ma się czym przejmować bo to pozapalne(miałam bardzo długo problemy z zębami aż do zeszłego roku a od sierpnia infekcje gardła.)I że kiedyś pracował na hematologii i się trochę na tym zna. A poza tym że ta biopsja to asekuracyjnie albo dla zarobku lekarza.Trochę się uspokoiłam ale dalej spać nie moge ani jeść ani nic. No bo w internecie mówią żeby nie bagatelizować....
No to do jeszcze raz na usg do kogo innego . Węzły sa, nie zmniejszaja się ale sa też po drugiej stronie(nie wiem czy pierwszy lekarz skupił się tylko na jednej stronie czy ich nie było). Pan doktor od usg- że nie są to wg niego węzły chłoniakowe ani przerzutowe ani w ogóle nowotworowe.
No to do onkologa. Onkolog że pozapalne bo i zęby w przeszłości długo i infekcje i w ogóle i dać sobie spokój.Ale w nocy mi się przypomniało, że jej nie powiedziałam że te węzły z drugiej strony to mogły wyskoczyć dopiero co. No to hematolog . Jego zdanie takie samo jak pani doktor że wszystko ok, węzły juz takie moga pozostać bo te zęby w przeszłości i infekcje, wymacał mnie po węzłach i kazał iśc do domu. Na pytanie kiedy zrobić usg to powiedział, że za pół roku albo wcale bo nie mam żadnego chłoniaka ani białaczki ani ziarnicy.A węzła nie bedzie mi pobierał do badania bo nie ma potrzeby.Wróciłam spokojna, ale na drugi dzień juz mi sie zaczeło coś roić ,ze może zbagatelizowali sobie, ze nie zrozumieliśmy się a moze czegoś nie zauważyli. No i zaczęłam się pocić o czym powiedziałam ale hematolog powiedział że to nie takie tam poty że mam mokra szyję i klatke(w nocy) tylko bym wyżymała koszulkę. Ale ja dalej się pociłam i do psychiatry bo w przeszłości "chorowałam" na rózne zawały, wylewy, tetniaki. Psychiatr że tabletki muszę , a ja dziecko zaczęłam od piersi odstwiać i musze całkowicie odstawić i dopiero te tabletki. Ale ja do tego czasu to chyba się wykończę bo przedwczoraj wymacałam w pachwinie jakieś zgrubienie i chyba kuleczki i umieram z niepokoju że to węzły chłonne i macam się co chwila w dzień i w nocy i już mi się obrzęk zrobił od tego macania, a ja wariuje coraz bardziej...Mąż mówi że nic tam nie ma żadnych wezłów a ja wyraźnie czuje w jednej pachwinie a on mówi że to od tego macania teraz mam powiekszone. Może tak być że od tego ciągłego dotykania?
Zwariuję chyba....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
495
Dołączył(a)
13 lis 2010, 16:51

Re: Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez joakar4 13 lis 2010, 18:27
Olinelka wiem co czujesz z tymi węzłami, ale skoro masz je tak długo, nie zmieniają się i kilka radiologów mówiło ci że nie budzą jakichkolwiek podejrzeń to daj sobie spokój. Czytając twoją historię pomyślałam sobie, że radiolog chciał na tobie zarobić i namówił cie na biopsje. Wiem z własnego przykładu, że nie ma co tych węzłów ciągle macać bo na pewno od tego nie zmaleją a nawet mogą się powiększyć. Poza tym ja od tego macania mam ciągle wrażenie, że węzeł mi rośnie i też ciągle widzę nowe chociaż nikt inny tego nie potwierdza. Ale już go 2 dni nie dotknęłam i mam zamiar tak dalej wytrzymać:) Według mnie naprawdę nie masz się co martwić, byłaś u kilku lekarzy i gdyby zauważyli coś niepokojącego na pewno by kazali ci te węzły wyciąć w całości i zbadać. Co do pocenia to można to sobie wmówić ja miałam świąd skóry i bóle w klatce:) Pozdrawiam
Istniejemy, póki ktoś o nas pamięta...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
791
Dołączył(a)
08 lis 2010, 00:11

Re: Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez olinelka 13 lis 2010, 20:12
Teraz to już nie wiem.... Teraz to mam wrażenie że wzdłuż pachwiny mam taki długi wałek( nie jest twardy), kurcze co to jest?? Pocić sie juz nie pocę od czasu wizyty u psychiatry bo mi powiedział ,ze te poty to nerwicowe. Boję się jak nie wiem co. Co chwile sobie coś wymyślam. Przed tymi wezłami latem latałam do dermatologów z pieprzykami i sie okazało że nic to. Strach mi zatruwa życie. A teraz ten wałek w pachwinie...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
495
Dołączył(a)
13 lis 2010, 16:51

Re: Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez joakar4 13 lis 2010, 22:01
Też mam takie wałki w pachwinie:) To mogą być jakieś ścięgna albo coś takiego:)
Istniejemy, póki ktoś o nas pamięta...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
791
Dołączył(a)
08 lis 2010, 00:11

Re: Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez olinelka 14 lis 2010, 12:30
Pomianowska ,łatwo Ci teraz mówić że się nakręcamy bo chyba masz juz to za sobą a ja np. jestem w epicentrum strachu... Poza tym mam to tylko w jednej pachwinie :why:
joakar4 a masz taki grubszy ten wałek? Bo ja juz mam takie myśli że to powiększone węzły które się zlewaja w całość... No i te węzły na szyi i mam pełny obraz sytuacji i spać nie mogę ani jeść ani na spacer z dzieckiem wyjść. Na jakimś ziarniczo chłoniakowo białaczkowym forum przeczytałam że jak węzły się zlewaja ze sobą to tworzą taki jakby sznurek i się boję że to to właśnie, a hematolog tego wczesniej nie zauważył albo tego nie było, albo było takie małe że nie mógł zauważyć i teraz w przeciągu tygodnia urosło.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
495
Dołączył(a)
13 lis 2010, 16:51

Re: Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez joakar4 14 lis 2010, 13:29
Mam w obu pachwinach, ale zależy jak ułożę nogę to w jednej jest bardziej wyczuwalny. Nie wydaje mi się żeby to był węzeł chłonny. Ja miałam ostatnio paranoję z węzłami pod pachami bo coś mnie uwierało ale nic tam nie wyczuwam więc dałam spokój i przestało uwierać. A jak dodałam sobie węzeł koło ucha twardy i nieprzesuwalny i ten pod pachą to już miałam wizję chemii i radioterapii:) Mnie wykańcza ta strona strona ziarnica. pl to jakiś mój nałóg ciągle ją czytam i prawie płaczę. Nawet tam napisałam i poradzili mi żeby dać sobie spokój skoro radiolog powiedział mi że nie wygląda to na węzeł nowotworowy i morfologia ok. Co do tych pakietów to wydaje mi się, że gdybyś miała je w pachwinie to by ci to bardzo przeszkadzało i byłyby duże. Bo takie pakiety mają średnio ok. 4x2cm (to również wyczytałam na forum o ziarnicy :D
Istniejemy, póki ktoś o nas pamięta...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
791
Dołączył(a)
08 lis 2010, 00:11

Re: Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez disgusted 14 lis 2010, 17:17
Powtórzę się, ale nie wiem czy czytałyście moje posty :)

Ja mam węzły chłonne wyczuwalne wszędzie - na szyi, w dołach nadobojczykowych i w pachwinach. Byłam u lekarzy, którzy kazali się tym nie przejmować, bo małe :). Ja jednak od chyba 4 lat jestem pewna, że mam raka ;]. Nie wiem już sama czy mam ziarnicę, która rozsiewa się po wszystkich węzłach i daje przerzuty do mózgu, płuc i wątroby czy może dla odmiany jakiś wielki, ukryty, złośliwy guz dający przerzuty na wszystkie węzły :).
Węzły w pachwinach u kobiet to częsta sprawa: golenie, częste infekcje i ekspozycja na wszelkie drobnoustroje sprawiają, że są wyczuwalne ciągle. Dla pocieszenia dodam, że nawet mój chłopak ma wyczuwalne węzły w pachwinach :)
Już nie czytam nic w internecie, bo przeszukałam wszystkie polskie i angielskie strony zawierające wyrażenie "powiększone węzły chłonne" "wyczuwalne węzły nadobojczykowe" itp. spędziłam na tym cały rok :).

Jedyne co z tego wyniosłam to świadomość, że nie należy szukać objawów w internecie i samemu się diagnozować (choć w naszym przypadku kilka diagnoz dziennie to normalka), bo to prowadzi tylko do pogłębienia beznadziejnej sytuacji ;]. W necie wszędzie straszą rakiem, a w większości są to osoby albo głupie (ktoś pyta na forum o węzły a tam odpowiedź "ić do lekaża moja kolerzanka taka miala i teraz niezyje rip [*]") albo panikarze ("nie masz prawa czuć swoich węzłów, nie chcę cię straszyć, ale to prawie zawsze oznacza raka!") albo autorzy przetragizowanych artykułów na portalach typu onet, w których do rangi katastrofy na skalę wszechświata urasta nawet to, że Miley Cyrus założyła taką samą sukienkę jak Rihanna.
Nie mówię, że należy to bagatelizować, ale takie sianie paniki jest żałosne i uważam, że pewnym ludziom powinno się ograniczyć dostęp do internetu, a teksty pisane na portalach informacyjnych przesiewać przez sito o bardzo małych oczkach, bo czasem aż chce się płakać.
you can climb a ladder up to the sun
or write a song nobody had sung
or do something that's never been done.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
269
Dołączył(a)
08 mar 2010, 15:10
Lokalizacja
Śląsk.

Re: Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez olinelka 14 lis 2010, 18:55
Poleciałam oczywiście do lekarza (NPL) a tam taki gburowaty lekarz zmacał mnie w tej pachwinie i pyta gdzie to jest to mu palcem pokazałam. Obmacał i mówi żebym sobie poszła do swojego rodzinnego zrobiła morfologie i gina odwiedziła bo prawdopodobnie to węzły a on mi dziś nie pomoże.Załamka. Przecież robiłam morfologię 2 tygodnie temu, dopiero wczoraj skończyłam antybiotyk,cytologię miałam pobierana prawie 2 tygodnie temu i "przegląd" też i było ok. A teraz od 3 dni te węzły. Tydzień temu byłam u hematologa i on stwierdził żeby się nie przejmować, a one mi wyskakują po tygodniu w pachwinie.Oczywiście wiadomo o czym myślę... o tym ,że zbagatelizował sobie te moje szyjne, podrzuchwowe węzły no i nie wiedział że za tydzień pojawią się nowe. :why:
A może ja je powiekszyłam jeszcze bardziej tym ciągłym macaniem?? Chciałabym bardzo w to uwierzyć...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
495
Dołączył(a)
13 lis 2010, 16:51

Re: Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez olinelka 14 lis 2010, 19:26
Wiecie co jest najgorsze? To że wszędzie piszą: jak wezły zaczna się powiększać albo zaczną się pojawiać nowe to wtedy należy pruć do lekarza szybko bo to jest właśnie objaw chłoniaka, ziarnicy, białaczki albo przerzutów", podobnie jakaś pani doktor odpowiedziała mi na
jakimś forum medycznym. Pominęła oczywieście to o chłoniakach i ziarnicach ale wiadomo co w podtekście. No i co? Mam powiększone wezły na szyi z obu stron i podrzuchwowe powiększone, radiolog, onkolog, hematolog mówią: nie ma powodu do zmartwienia a w momencie wyskakiwania nowych groszków czy malutkich fasolek w pachwinie czy tam wałków ja juz jestem chora tylko lekarze się nie poznali , bo jeszcze nowych nie było. No bo wszędzie trąbią że trzeba lecieć jak najszybciej bo nowe pojawiły się albo stare urosły!!
Z nerwów juz niewyrabiam. Nie pójdę jutro do lekarza ani na usg bo poczekam męcząc się i płacząc,nie jedząc i nie śpiąc, czekajac w nadziei że łaskawie się zmniejszą albo znikną. I obmacując sie co chwila. Nikt mnie nie rozumie. Mąż mój twierdzi że hematolog wyraził sie jasno, onkolog też a ja szukam choroby, ale on nie rozumie że tych fasolek, groszków czy tam wałków nie było tydzień temu. :why:
Ja tą nerwówkę na wysokich obrotach mam juz prawie miesiąc. Wcześniej jak mnie gardło bolało i miałam chrype to myślałam że mam raka krtani albo gardła. Ale dwóch laryngologów zagladało i trochę się uspokoiłam. A teraz te węzły. :cry:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
495
Dołączył(a)
13 lis 2010, 16:51

Re: Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez olinelka 14 lis 2010, 19:42
Pomianowska zaczęłam brać dziś Sedam 6 po 1/4 tabletki 3xdziennie, za tydzień mam włączyć Lenuxin 10mg raz dziennie. Ale ten sedam nie działa chyba na mnie... Nie mam problemów, wspaniały mąż bardzo mnie wspiera, córeczki jedna 13l druga 1,5r, mam własny dom,nie mam poważnych kłopotów finansowych a hipochondrie mam juz baaaardzo długo mniej wiecej od liceum (a mam 35lat). Może to odbicie niezbyt fajnego dzieciństwa , w którym przeżywałam toksyczny zwiazek moich rodziców i sama nie czułam sie dowartościowywana przez rodziców. Ojciec docenił mnie dopiero tak naprawdę wtedy gdy umierał na szpiczaka i ja dwoiłam się i troiłam żeby wyzdrowiał, jeździłam po lekarzach i wypruwałam flaki i tak to nic nie dało bo zmarł(5 lat temu). Potem matka sie zakochała i wyjechała za granicę, ale i tak nie mam z nią najlepszych stosunków bo faworyzuje moja siostrę i była dla mnie strasznie wredna w czasie choroby ojca. Oczywiście dzwoni prawie codziennie i jest miła ale ja juz nie potrafie z nia rozmawiać jak z matką. Nie mówie jej nawet tego że si ę źle czuję bo mam wrażenie że dobrze mi nie życzy.Ale nie jest to mój główny problem i nie przeżywam tego jakoś strasznie.Już nie. Boje sie tylko tych wezłów :cry:

[Dodane po edycji:]

No tak , tylko łącząc te węzły szyjne sporo powiększone z węzłami które dopiero teraz pojawiły się w pachwinach myślę tylko o jednym: o tym że to jest baardzo bardzo zły objaw. Wiadomo czego....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
495
Dołączył(a)
13 lis 2010, 16:51

Re: Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez olinelka 14 lis 2010, 19:56
Miało na pewno bo i mama taty czyli moja babcia zmarła na nowotwór, tata a rok później dziadek (ojca ojciec) na zawał ale chorował na chłoniaka. Pomianowska bardzo dziękuje za słowa pociechy i wsparcia.
Chciałabym być tak pewna jak Ty że mi nic nie jest ale tak strasznie sie boję że to ten chłoniak czy ziarnica właśnie wyłazi że po prostu czuje rozpacz.Nie moge normalnie funkcjonować.Myślę tylko o jednym.

[Dodane po edycji:]

Nie miałam USg pachwin tylko węzłów szyjnych. Pachwiny były macane ale wtedy nic tam nie było
Avatar użytkownika
Offline
Posty
495
Dołączył(a)
13 lis 2010, 16:51

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do