Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Paranoiczny lęk przed chorobą

Avatar użytkownika
przez peace-b 14 wrz 2006, 00:57
Nigdy nie miałam większych problemów ze zdrowiem - nie licząc alergi. Wszystko zaczęło się 3 lata temu gdy moja babcia zmarła na nowotwór. Od tamtej pory zaczęłam wmawiać sobie że umieram. Każdego dnia np. czesząc (bardzo długie) włosy gdy widziałam jakiekolwiek włosy na szczotce od razu miałam myśl "o to już koniec, zostało Ci co najwyżej parę mięsięcy życia". W pewnym momencie przestałam je czesać aby nie widzieć jak "wypadają". W tamtym czasie każdego dnia budziłam się i zasypiałam z poczuciem że jestem ciężko chora. Towarzyszyło mi obsesyjne myślenie że umieram. Trwało to przez około rok. W pewnym momencie to wmawianie choroby chyba mi się znudziło - widziałam że nic mi nie jest, że czuję się dobrze - więc przestałam sobie wmawiać raka.

No ale media robią swoje... Od mniej więcej roku moje myślenie o chorobie powróciło. Normalnie nie myślałabym o tym ale po prostu nie mogę gdy dosłownie każdego dnia słyszę o chorobach i widzę chorych/umierających ludzi. Praktycznie nie ma dnia w którym nie mówiliby w wiadomościach lub reportażach czegoś o chorobach lub śmierci. Wątki nowotworowe poupychano już do chyba wszystkich polskich seriali. Ciagle więc chcąc nie chcąc słyszę o nowotworach. Wystarczy że boli mnie głowa lub mam katar - lub nawet nic mi się nie dzieje - a ja już spędzam godziny wertując książki medyczne, portale onkologiczne i inne szukając sobie chorób i wmawiając nowotwory. Ciągle o tym myślę i nawet jeśli na krótki moment udaje mi się zapomnieć znów widzę lub słyszę coś co przypomina mi o wszystkim.

Myślę że zrobienie badań może nieco by mnie uspokoiło, niestety nie mam na to odwagi i nie wiem jak się przełamać. Brakuje mi ciepła i wsparcia bliskich osób. Czasem mam wrażenie że moje życie jest tak nieciekawe i pełne cierpienia i rozczarowań że może nawet lepiej jeśli jestem chora i umrę... :cry:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
279
Dołączył(a)
14 wrz 2006, 00:37
Lokalizacja
Kraków

przez 777 14 wrz 2006, 10:12
Nawet nie wiesz jak Cie rozumiem... Mam dokładnie to samo, nawet zaczęło się podobnie. Najpierw były to lekkie hipochondryczne wkrętki, później coraz silniejsze, a teraz silne lęki na punkcie zdrowia :? Na razie biorę Afobam, pozwala stłumić uczucie lęku, ale niedługo zaczynam psychoterapię, Tobie też polecam z kimś o tym porozmawiać, wiem z doświadczenia, że to pomaga.
777
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
19 lip 2006, 11:32

przez milusia 14 wrz 2006, 16:26
Nawet nie wiesz jak dobrze cię rozumiem. U mnie zaczęło sie to pół roku temu. Nagle w nocy obudzieło mnie kołatanie serca. Pojechalam do przychodni, dali mi propranolol i magnez. I uczucie kolatania przeszło. Jednak od tamtej pory moje życie sie zmieniło, zaczęłam szukać wiadomości na temat chorób serca, wszystkiego co jest związane z kołataniem i przyspieszonym biciem serca. Nie uspokoiło mnie nawet echo serca zrobione u kardiologa. Wyniki były dobre bo nie ma nic co wskazywało by na chorobę. Ja jednak cały czas wsłuchuję się czy przypadkiem cos sie nie dzieje. Od około tygodnia mam bóle głowy przeczytałam już chyba wszystko co dotyczyło guzów mózgu , tętniaków, glejaków i tym podobnych rzeczy. To jakiś koszmar chociaż wiem ze wszystko w porządku cały czas czegos szukam. :(
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
13 wrz 2006, 23:14
Lokalizacja
Kielce

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez limba 14 wrz 2006, 16:48
Niestety to są typowe objawy nerwicy.Szukamy w sobie objawy chorób,jeśli cokolwiek nas zaniepokoi szukamy po książkach,a internet jest do tego jeszcze lepszy.Z regóły wszystko co przeczytamy do nas pasuje.Wtedy boimy się iść do lekarza,aby usłyszeć ta diagnozę,że umieramy,czy ,że mamy raka.I tak wkółko.Bo jeśli usłyszymy ,że nic nam nie jest, to też nie dobrze,bo wiemy,że lekarze się pomylili i szukamy innych.Wreszcie robią nam wszystkie badania , np serca,wykluczą zawał.To wspaniale przerzucamu się na myśl o raku głowy i tam drążymy.Po zrobieniu tomografu i wykluczeniu guza wracamy tymrazem np. do żołądka i tam dopatrujemy się czegoś.Komuś zdrowemu wydajemy się śmieszni,ale dla nas jest to niestety mordęga :(
...patrz przez przednią szybą, a nie wsteczne lusterko...
Offline
Posty
286
Dołączył(a)
10 kwi 2006, 21:41
Lokalizacja
Podkarpacie

Avatar użytkownika
przez peace-b 14 wrz 2006, 17:10
Wiem co macie na myśli :(:(:( Np. ostatnio parę tygodni temu nadwyrężyłam kolano i trochę mnie bolało jak chodziłam. Zaczęłam sobie wmawiać że mam raka kości. Potem przestało mnie boleć to zapomniałam. W telewizji mówili o raku szyjki macicy no to stwierdziłam że na pewno go mam. 2 tygodnie temu bardzo się zdenerwowałam co u mnie zawsze kończy się brakiem apetytu - więc zaczęłam sobie znów wmawiać raka żołądka. Jakiś tydzień temu - tez z powodu lęków i zdenerwowania - czułam taki gorąc i trochę dreszcze a nie miałam temperatury, więc wmówiłam sobie że to rak tarczycy lub guz chromochłonny. Teraz jestem przeziębiona - mam katar, bolące gardło i powiększona śliniankę więc sobie wmawiam że to poczatki ziarnicy złośliwej lub chłoniaka. Zaczęłam tez obsesyjnie się ważyć prawie codziennie czy przypadkiem nie chudnę bo w przeciagu ponad pół roku schudłam jakieś 3kg. Co prawda od tamtego czasu zmieniłam dietę i uprawiam więcej sportu więc to chyba normalne (zresztą mówią że w okresie letnim to naturalne tracić ok 2 - 3kg swej wagi) no ale ja i tak mam teraz nowy obsesyjny powód do pogłebiania kompleksów :|

Jestem obecnie chodzącą encyklopedią wiedzy o nowotworach i mam tego dość!!! Chcę żyć normalnie i nie myśleć na każdym kroku że jestem cięzko chora bo jak tu z taką nerwicą cieszyć się życiem? :cry:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
279
Dołączył(a)
14 wrz 2006, 00:37
Lokalizacja
Kraków

przez kretka 15 wrz 2006, 12:08
O Jezu, wiem o co chodzi. Tyle że ja akurat nowotworów tak się nie boję. Za to wkręcam sobie choroby o nagłym przebiegu, zaczynające się szybko i szybko postępujące, tych panicznie się obawiam. Są to: pęknięcie tętniaka mózgu, udar, zawał, ostra alergia na coś... Masakra.
Offline
Posty
218
Dołączył(a)
20 lip 2006, 22:13
Lokalizacja
woj. łódzkie

Avatar użytkownika
przez peace-b 15 wrz 2006, 14:09
Ja raczej nie boję się niczego o nagłym przebiegu nie licząc tej nieszczęsnej kancerofobii. Paraliżuje mnie lęk że mogę zachorować na coś co będzie wymagało długiego leczenia które w dodatku może okazać nieskuteczne. Moje życie jak do tej pory było pasmem niepowodzeń, nie udało mi się właściwie niczego osiągnąć i zaznać prawdziwego szczęścia. Mam 22 lata i chciałabym jeszcze pożyć aby móc zrealizować którykolwiek z celów które sobie obrałam. Ale jak robić cokolwiek skoro mam wrażenie że to i tak nie ma sensu bo przecież jestem chora i wkrótce umrę :|

Nie mogę powiedzieć matce o moich lękach bo ona też ma nerwicę (choć innego rodzaju) i zaraz zaczęłaby panikować i histeryzować czego ja bym po prostu nie zniosła. Myślałam o pójściu do psychiatry tyle że moja matka tak się wszystkim interesuje że byłoby niemożliwe ukryć przed nią ten fakt. Czuję się tym skrępowana. Jedyna osoba z którą mogę o tym porozmawiać to mój chłopak który stara się jak może abym nie miała tych powalonych myśli o chorobie i umieraniu. Rozmowa z nim na ten temat zawsze mi pomaga i przestaję na chwile myśleć o tych głupotach. Niestety on nie może być ze mną przez 24 godziny i za każdym razem gdy dostaję ataku paniki tłuc mi do głowy że to tylko moja wyobraźnia :|
Avatar użytkownika
Offline
Posty
279
Dołączył(a)
14 wrz 2006, 00:37
Lokalizacja
Kraków

przez Anula1_1 15 wrz 2006, 15:23
ehh..skąd ja to znam...ja ciagle czuje sie chora...najpierw tez mialam obsesje ze jakis tetniak bo bolała mnie głowa, zrobilam tomograf, nic nie wyszło, potem robilam USG brzucha, tez nic nie wyszło, RTG klatki, nic nie wyszło, spirometrie, nic nie wyszło, kilkakrotnie badanie krwi - wszystko w normie....ale od jakiegos czasu mam wezly chlonne powieksozne w pachwinach i jeden za uchem i wmawiam sobie co??-ziarnice...tyle ze lekarz ze wzgledu na wezly w pachwinach wysłał mnie do ginekologa a tam sie okazało ze mam torbiel na jajniku wielkosci 5cm...wyobrazacie sobie teraz jak sie tego boje??!! do tej pory nic nigdzie nie wychodzilo wiec zawsze wychdozilam podniesiona na duchu...a ten torbiel...cos strasznego...znowu sie ciagle denerwuje:( Do tej pory caly czas wiedzialam podswiadomie ze jednak to wszystko sobie wmawiam i w rzeczywistosci chyba nic mi nie jest...a teraz??!! teraz wiem ze jest i nie moge rpzestac o tym myslec:( A o tych wezlach dalej mysle bo wcale nie jest pwoiedziane ze one na 100% sa od tego torbiela...:(:(:(
Offline
Posty
40
Dołączył(a)
01 sie 2006, 13:19

przez limba 15 wrz 2006, 18:51
Anula - napisz do mnie na pw,dużo o tym wiem!!
...patrz przez przednią szybą, a nie wsteczne lusterko...
Offline
Posty
286
Dołączył(a)
10 kwi 2006, 21:41
Lokalizacja
Podkarpacie

przez *soltu 15 wrz 2006, 20:11
j a ostatnio też czytałam na tematy gózów mózgu i innych chorób głowy, ubzdurałam sobie że coś jest ze mną nie tak, jestem wiecznie przemeczona, schudlam i czasem boli mnie głowa. a wogóle to nasiliło się po tym jak usłyszalam, ze u dziecka mojej znajomej po wielu badaniach i wizytach u lekarzy wykryto guza mózgu. Doszłam do wniosku, ze jesli sie juz ma takie objawy jakie wyczytalam, czyli bole glowy, wymioty, nudnosci itp to wtedy jest zawsze za pozno.
dlatego we wtorek ide do lekarza (wybieram sie do niego juz od kilku miesiecy i zawsze jak mi troche lepiej to odkladam wizyte) po skierowanie na rezonans - mam szczescie po uda mi sie to zrobic na kase chorych bez żebrania.
a wtedy jak juz bede miala czrno na białym ze w mojej glowie nie ma raka - to musi mi to przejsc!
wczoraj na przyklad bylam przez caly dzien tak zestresowana przez myslenie o tej chorobie ze cisnienie poszlo mi ostro w gore - a przez to bolala mnie glowa i oczy - i oczywiscie juz podejrzewalam ze to jest cisnieniowy bol glowy spowodowany powiekszaniem sie guza ..... zwariowac mozna!!

[ Dodano: Pią Wrz 15, 2006 8:13 pm ]
zrobiłam bład - miałam na mysli guzów mózgu przez "U" :lol:
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
18 maja 2006, 16:14

Avatar użytkownika
przez Czarownica_Akara 15 wrz 2006, 20:44
Ja rzuciłam palenie bo bałam się raka piersi. Co jakiś czas macam sie po cyckach i się boję, że coś wyczuję. Do niedawna była to moja obsesja. Teraz leję na wszystko. Czasami mam jeszcze co prawda napady, że tak powiem strachu przed rakiem piersi.
" Wlasna, wolna i swobodna wola stanowi
najkorzystniejsza korzysc, w skutek ktorej
diabli biora wszystkie systemy i teorie "

F. Dostojewski
Posty
228
Dołączył(a)
05 kwi 2006, 19:39
Lokalizacja
Wrocław

Avatar użytkownika
przez Amy18 16 wrz 2006, 16:59
Czyli widzę że nie ja jedna mam taki problem:

Co dziwne, ja mam zdrowie żelażne jak to niektórzy mówia, bo grypa co niektórych kładzie na miesiąc, u mnie trwa 3 dni ,przeziębień i innych wirusów raczej nie łapię, tylko mam straszną alergię. Ale do niej już przywykłam bo mam ją od 6 roku życia, i od 6 roku mam tabletki, krople do nosa, badania, inhalacje etc.

3 lata temu mój dziadek umarł na nowotwór żołądka - który jak sie okazało rozwijał sie od 35 lat, a mój dziadek od 35 lat nie badał żołądka tylko chodził na badania cukrzycy. Najpierw przeziębienie które przesunęło sie na grypę, po czym dziadek nie mógł nic jeść, chodzić, ruszać sie ani nic. Umarł tydzień po trafieniu do szpitala.
Jakby tego było mało wujek też trafił do szpitala z podejrzeniem nowotworu - tym razem gardła (albo dziąsła). Wujek po chemioterapii czuje sie teraz świetnie ale ja zaczęłam wariować:

I tak jak u was: potrafiłam chodzić co tydzień do lekarza żeby mnie zbadał. Najpierw myślę że napewno mam nowotwór, zrobili badania krwi, wyniki idealne, super przez tydzień. Potem że może mam coś z żołądkiem - USG i inne możliwe badania - wszystko idealne

Chodzę teraz na terapię i niby było wszystko w porządku, tyle ze teraz złapała mnie chyba grypa zołądkowa. (kaszel, katar, biegunka). Niby wszyscy mi powtarzają że co innego moze być z takimi objawami, że przecież gorączki nie mam, a morfologię miałam 3 tygodnie temu, ale jakaś tam myśl sie kołacze...próbuję myśleć że gdyby był jakiś najsłabszy stan zapalny to by było zapisane w ilości leukocytów które mam idealnie pośrodku.

Ale tak sie was spytam : ile u was miały "ważność" wyniki badań?
Znaczy przez jaki czas byłyście spokojne, a potem sie zastanawianie czy one mogły sie już zmienić?

Mama mi ciągle tłumaczy że u zdrowych ludzi jak u mnie, wyniki morfologii sie nawet po roku bardzo nieznacznie zmieniają.

Do tej pory przełączam telewizor jak leci jakiś serial/program medyczny (kiedyś uwielbiałam "Na dobre i na złe" teraz przełączam)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
78
Dołączył(a)
16 wrz 2006, 16:41
Lokalizacja
Lublin

Avatar użytkownika
przez peace-b 16 wrz 2006, 18:20
Amy18 rozumiem Cię doskonale! Ze mną było identycznie. Od dzieciństwa leczyłam się na alergię - miałam problemy z alergią skórną i pokarmową. Potem z tego wyrosłam i od 3 lat nie biore nawet tabletek - tylko czasem jak mnie dopadnie katar alergiczny biore doraźnie krople.

Z moją babcią było prawie tak samo jak z Twoim dziadkiem. Czuła się dobrze, niecały rok zanim to się stało miało wszystkie badania i wszystko było w normie. Potem miała grypę i brała 2 antybiotyki bo pierwszy nie zadziałał. Po tej grypie miewała bóle żołądka i wymioty co wskazywało raczej na podrażnienie po antybiotyku. Któregoś piątku wstała rano z potwornym bólem, zawieźliśmy ją do szpitala. W sobotę wieczór stwierdzono raka żołądka z przeżutami. W niedzielę nad ranem zmarła.

Rak żoładka przebiega praktycznie bezobjawowo i nie jest wykrywalny w morfologi ani USG. Rozwija się przez wiele lat a często powtarzające się zgagi, uczucie głodu zaraz po przebudzeniu czy też lekkie bóle to jego początki (nazywa się to "wczesny rak żołądka"). Wstręt przed mięsem, silne bóle czy wymioty wystepuja już w bardziej zaawansowanej fazie. Tak więc będąc już w pewnym wieku (powyżej 40 lat) powinno zwracać się na to uwagę i w razie gdyby takie objawy się powtarzały zwrócić na to uwagę bo lekarze mogą podciagać to pod zwykła niestrawność (jak widze na reklamach jak mówią ludziom aby brać RENI i jakieś inne pastylki to od razu mi sie to kojarzy z maskowaniem raka).

Ja wmawiam sobie raka żołądka wtedy gdy sie zdenerwuję i mój atak paniki sprawi że stracę apetyt. Wtedy wiadomo nie jew z 1 czy 2 dni, robi mi się nieodbrze a potem zanim się uspokoję i powoli zacznę normalnie jeść - mam powód do wmawiania sobie raka.

W moim przypadku unikam lekarzy jak ognia - chyba że muszę do nich iść a raczej nie muszę bo nie choruję wiele. Jedyny wyjątek to DENTYSTA do którego zawsze chętnie idę :mrgreen: Z tego co czytałam z opinii innych osób to wyniki badań ani zapewnienia lekarzy i tak ich nie satysfakcjonują w wyszukiwaniu sobie chorób. Sama nie idę chyba właśnie z tego powodu bo wiem że i tak oni powiedzą że wszystko jest ok a ja znów zobacze jakiś program w TV lub cokolwiek mnie zaboli i stwierdzę że i tak jestem śmiertelnie chora :|

Generalnie jak ktoś dba o siebie to badania profilaktyczne powinien robić raz na rok. Ale co z tego skoro i i tak nie wykarzą wielu chorób? Moja babcia robiłą co roku i ostatnie miała 7 miesiecy zanim to się stało a tu okazało się że od wielu lat miała nowotwór z przeżutami. Momentami sama nie wiem czy warto się zakompleksiać i gonić co tydzień na morfologię. Momentami wydaje mi sie że wolę niewiedzieć jeśli nawet jestem chora. Jeżeli byłabym chora wpadłabym w panikę i nie mogła myśleć o niczym innym. Leczenie itd zniszczyłoby mnie psychicznie, może nawet i posunęłabym się do samobójstwa. Może bym się leczyła i walczyła z chorobą tak długo na ile starczyłoby mi sił a lekarzom wiedzy medycznej a ich efekty i tak mogłyby okazać się marne. Więc może lepiej po prostu sobie żyć tak długo aż czuję się dobrze?
Beznamiętny trans, mechaniczny
Tępych zmysłów zgrzyt, genetyczny
Avatar użytkownika
Offline
Posty
279
Dołączył(a)
14 wrz 2006, 00:37
Lokalizacja
Kraków

Avatar użytkownika
przez dalilah 16 wrz 2006, 20:37
wiem ze to brzmi okrutnie ale jak to dobrze ze nie tylko ja boje sie tego cholernego raka! Mam doslownie obsesej na jego punkcie, a najbardziej boje sie tych form ktorych nie da sie wykryc az do ostatniego stadium gdy juz jest za pozno. Ciagle boje sie ze moge robie cos co spowoduje n raka zoladka (tfu tfu) np pije kawe, jem w pospiechu, biore czasem jakies dopalacze albo tabletki na zrzucenie paru kg. Paralizujacy strach,nic mnei bardziej nie przeraza niz rak, no moze HIV ale jego da sie uniknac a raka nie bardzo
Secret Garden "Nocturne" - opowiesc o mnie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
164
Dołączył(a)
27 lut 2006, 14:58
Lokalizacja
zachodniopomorskie

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 33 gości

Przeskocz do