Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez KoalaLala 20 cze 2015, 23:14
dzięki bardzo za motywującą odpowiedź , to wszystko prawda i dobrze to tak przejrzyście przeczytać:) ja w teorii to niby wszystko rozumiem, teraz siedzę i jest to dla mnie jasne i klarowne, ale jak wstanę to i tak poczuję się słabo (mniej lub bardziej, oczywiście zdarzają mi się normalniejsze przejścia i po mieszkaniu i na zewnątrz).
jeśli chodzi o psychoterapię: chodziłam na nią, ale po kilku spotkaniach przerwałam, bo po każdym czułam się jeszcze gorzej. przyczyna mojej obsesji jest dla mnie znana: po urazie byłam bardzo zafiksowana na punkcie tego, żeby noga przestała boleć, bo chciałam wrócić do sportu i zacząć pracę, w której większość czasu byłabym na nogach i nie mogłam się pogodzić z tym, że nie przestaje boleć. dlatego ciągle o tym myślałam, rozpaczałam, zamykałam się w mieszkaniu zamiast na przykład spacerować co byłoby zdrowe dla nogi. psycholog do której trafiłam nie chciała się skupiać na samym problemie tylko grzebała w innych, ja się czułam jakby ktoś mi wyrywał zęby na żywca, męczyło mnie rozmawianie o przeszłości, np o tym że kilka razy w dzieciństwie widziałam jak dziadek-alkoholik robi awantury i to, według psycholog, może mieć wpływ na moje obecny stany lękowe... ja uważam, a nawet czuję, że wpływu nie ma żadnego i tak też uważa mój psychiatra, który w, przeciwieństwie do psycholog, czułam, że nie bagatelizuje problemu.

więc do psychoterapii się zraziłam, ale mam swoje sposoby i małe kroczki (dosłownie:), żeby z tego wyjść - zaczęłam spacerować, trochę mi się obniża poziom lęku jak idę 'z wyboru' szczególnie po parku czy innym spokojnym miejscu plus udowadniam sobie, że godzinkę wędruje i 'ból' nie rośnie! parę razy wyszłam na rower, ale jestem jeszcze na etapie 'za długo pojeżdżę, to na pewno uraz wróci!!', myślę, że to z czasem minie, a i samo jeżdżenie ma dobrze działać na rozćwiczanie nogi według fizjot
Offline
Posty
166
Dołączył(a)
22 mar 2015, 20:31

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez ugh 20 cze 2015, 23:18
Maikus20, właściwie to nic się nie stało po przekroczeniu tej granicy. W takim stanie udało mi się 4 razy przelecieć ocean i nie umarłam, nie zemdlałam tylko cały czas towarzyszyło mi uczucie odrealnienia i momentami robiło mi się słabo, albo ściskało w gardle. Kilka razy prawie zemdlałam co wtedy strasznie nakręciło mój lęk i doprowadzało do stanów, gdzie prawie w ogóle nie mogłam oddychać. 2 razy finalnie wylądowałam na Emergency no ale jakoś "przeżyłam". Mój stan się drastycznie zaczął pogarszać jeszcze zanim lekarz stwierdził, że mam nerwicę lękową i dd a tak na prawdę przed tym miałam takie objawy ale tak na prawdę, to nie odczuwałam żadnego konkretnego leku. Zdarzały mi się sytuacje, gdzie na kilka chwil własnie doskwierało mi uczucie odrealnienia czy braku czucia ciała ale siadałam wtedy na chwilę aż w końcu dochodziłam do miejsca docelowego. Gdy miałam zajęty umysł, to uczucie zanikało ale w chwili "odprężenia" odrazu wracało. Kilka razy tak miałam prowadząc auto więc tutaj sytuacja wymagała pozostawienia auta na parkingu i powrotu do domu taxi bo to już było jednak ryzyko wypadku. I tak mój stan sukcesywnie się pogarszał, że takie odczucia zaczęły mi towarzyszyć 24h/dobę aż finalnie zamknęłam się w czterech ścianach. Nie wiem tak właściwie z czego to wyniknęło.
Teraz jest m iciągle słabo i mam momenty, że zaczynam doznawać omdlenia no ale wtedy szybko siadam bądź kładę się , nie wiem o co chodzi tak właściwie.
ugh
Offline

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez Pawelt 21 cze 2015, 12:38
Maikus20, Dzięki za porady. Ja mnie biorę nagminnie żadnych leków antydepresyjnych itd. Czasami tylko biorę hydroksyzynę. Ostatnio brałem z 2 miesiące temu. Po ostatnim ataku nie brałem, bo jak dojechałem do domu to mi już przeszło. W psychoterapię ciężko mi wierzyć bo niby jak ktoś może mnie uleczyć słowem? Wiem, ze wielu ludziom pomaga ale traktuję to jako placebo raczej. Nigdy nie byłem u psychologa czy psychiatry. Nie wiem, może kiedyś pójdę ale we flakach mi się przelewa jak słyszę słowo NFZ a prywatnie mnie nie stać. Ja po prostu nie mam czasu ns stanie w kolejkach i użeranie się z recepcjonistkami w takich lokalach. Jestem głową rodziny i muszę zasuwać żeby rodzinę utrzymać. Nie wiem jak długo dam radę pełnić tą funkcję ale puki nie padnę na ryj to będę to robił....
X_x
Offline
Posty
655
Dołączył(a)
31 mar 2014, 10:34

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez Maikus20 21 cze 2015, 13:00
@Koala, dla tego warto udać się na terapie poznawczo-behawioralną która skupia się TU I TERAZ na wytłumaczeniu Tobie czym jest lęk, skąd się bierze i dlaczego w dalszym ciągu tkwimy w nerwicowym kole, grzebanie w przeszłości nie ma sensu.

@ugh Chodzi o to że odczuwasz lęk gdy owe obajawy Cię złapią, gdy czujesz lęk i niepokój gdy robi Ci się słabo to takie też objawy będziesz mieć tylko po to żeby umysł miał to "realne" zagrożenie i dalej twierdził że jest się czego bać, dla niego to jest powód do zmartwień i sytuacja w której pozostanie w reakcji walcz lub uciekaj jest uzasadniona.

@Pawelt Pawelt wybierz się na nurt poznawczo-behawioralny tam Cie nikt słowem nie uleczy bo uleczyć musisz się tym sam przekonywując swój stan emocjonalny że te wyimaginowane obawy przed śmiercią, zwariowaniem, zwymiotowaniem i czymkolwiek (co tylko umysł wymyśli) są nie prawdziwe i że nic z tych rzeczy się nie stanie, z dwóch powodów MYŚLI nie mają mocy sprawczej to tylko MYŚL która przepływa a umysł w trakcie zagrożenia i pozostawania w lęku (przeskakuje w tryb zagrożenia po przekroczeniu indywidualnej odporności na stres, wtedy też jest wyzwalacz nerwicy przeważnie atak paniki po którym się nakręcamy i nerwica się rozkręca) my wierząc w to, poddając wątpliwościom, analizie tych myśli podtrzymujemy obecny stan, wyjście z nerwicy opiera się na 3 rzeczach, na akceptacji skąd owe objawy płyną i dlaczego mamy takie a nie inne myśli, na ryzykowaniu wobec tych objawów czyli np. lęk przed wejściem do autobusu(każdy ma indywidualne lęki i można tu wpisać cokolwiek) bo stanie nam się rzecz X (przypuśćmy tam zemdlejemy) i Ty musisz wejść do tego autobusu możesz się tam zapocić, serce może Ci szaleć ale TY musisz udowodnić sobie i swojemu umysłowi że za tą granicą WEJŚCIA w której mamy zemdleć nie dzieje się nic z tych rzeczy, musimy zacząć przekonywać siebie że są to wyimaginowane obawy stworzone przez lękowy umysł bo umysł w reakcji walcz lub uciekaj musi się czegoś bać, musi znaleźć sobie powód dla którego będzie utrzymywał lęk bo nerwica lękowa opiera się na lęku i bez lęku nie istnieje, znika. Jedynym objawem który możesz dostać po wejściu do autobusu to atak paniki nic więcej, po prostu wyrzut hormonów pod wpływem stresu który jest nie groźny mimo że odczuwanie go jest koszmarne to realnego zagrożenia w przypadku ataku paniki nie ma. Trzecią rzeczą jest ignorowanie owych objawów, porzucanie kontroli nad swoim ciałem czyli to całe skanowanie "Jak się dzisiaj czuje? pewnie znowu zaraz mnie złapie" trzeba przestać się tym zamartwiać ale żeby tak się stało potrzeba zrozumienia nerwicy że TO NIE JEST GROŻNE i bazuje tylko na naszym lękowym umyśle i stanie emocjonalnym w którym aktualnie się znajdujemy, jeżeli ktoś to zrozumie to będzie mu obojętne czy ma lęki czy ich nie ma bo będzie wiedział że oprócz dyskomfortu który towarzyszy mu w trakcie odczuwania lęku REALNEGO zagrożenia nie ma, a gdy umysł będzie mu wysyłał sygnały i natrętne myśli "Zaraz zemdlejesz przewrócisz się i umrzesz, a jak dostaniesz ataku serca?, może masz raka? i każda inna myśl" po prostu się uśmiechnie, i powie "Jasne, i co jeszcze? nie będe tracił czasu na te głupoty i ide coś porobić"


P.S Stany odrealnienia, derealizacji, depersonalizacji są efektem obronnym organizmu przed lękiem i są one jak najbardziej uzasadnione, my boimy się tej dziwności i innego postrzegania świata/siebie i przez to w dalszym ciągu podtrzymujemy lękową reakcje.
Maikus20
Offline

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez scooby 21 cze 2015, 13:15
Ach, nadal mnie boli jaknik, jest bardzo bolesny przy dotyku i ogolnei bez dotyku boli mnke podbrzusze :( boje sie, ze jest skrecony :( jutro chce sie gdzies dostac do gina, jak nie, to chyba pojade do szpitala ;(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
255
Dołączył(a)
28 lip 2011, 10:20

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez scooby 21 cze 2015, 14:38
Dodam, ze ten jajnik mnie w 1 punkcie mega boli przy dotyku i tam wyczuwam taka jakby mala kukeczke...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
255
Dołączył(a)
28 lip 2011, 10:20

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez bezsilna_22 21 cze 2015, 20:11
Kochani, nie daję rady :cry: mam chyba złamany kręgosłup, jelita nie pracują też :cry:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
377
Dołączył(a)
07 lut 2014, 13:32

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez alu 21 cze 2015, 20:16
bezsilna_22, właśnie się zastanawiałam co u Ciebie. Co Ty opowiadasz z tym kręgosłupem? Jak może być CHYBA złamany? Bierzesz leki od gastrologa?
alu
Offline

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez bezsilna_22 21 cze 2015, 20:35
alu napisał(a):bezsilna_22, właśnie się zastanawiałam co u Ciebie. Co Ty opowiadasz z tym kręgosłupem? Jak może być CHYBA złamany? Bierzesz leki od gastrologa?

To miłe, że ktoś o mnie myśli... dziękuję...
biorę leki, nie chcę brać antybiotyku. Znowu byłam na wizycie, obkurczone jelita,zaparcia, dyzbioza i podejrzenie candidy. Jest tragedia.
Wzdęcia,zaparcie, nie daję rady. Moja mama dzwoniła do mojej dr gastrolog (dałam nr) i doktor powiedziała jej,że psychoterapia potrzebna na pewno i że w jelitach niz groźnego nie ma.
To czemu obkurczone?? Czemu takie kłucie, one nie pracują, bóle, kolki, dlaczego???
dyzbioza......
a waga 36 kg :cry:
chciałabym jeść 2 razy tyle co teraz, żeby szybko przytyć raz dwa, ale jak to zrobić z tymi wzdęciami, kolkami,zaparciami??? pęknę :cry:
dzisiaj było w miarę ok i po kolacji zjadłam surową marchew. no i zaczęło się :cry:

do tego kręgosłup boli CAŁY. szyjny, piersiowy, lędźwiowy. szyjny do głowy promieniuje, piersiowy na łopatki, lędźwiowy do nogi. strzyka mi, strzela. jak się schylę albo coś sięgam z szafki to jakby się łamał. mam osteoporozę. ból jest niesamowity i boję się, że to złamanie :cry:

nie daję rady. nie ma wyjścia??????????????
Avatar użytkownika
Offline
Posty
377
Dołączył(a)
07 lut 2014, 13:32

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez alu 21 cze 2015, 20:44
bezsilna_22, na litość boską - złamany kręgosłup nie boli, złamanego kręgosłupa w ogóle nie czujesz razem z kończynami. To mogą być bóle z osłabienia albo zwykła somatyzacja. Jeśli nic złego nie ma w jelitach (a nie ma!) to to powinno Cię wreszcie uspokoić. Jelita potrafią masakrycznie dać się we znaki właśnie z nerwów - brzuch to nasz drugi mózg. Nie nakręcaj się tak, że musisz jeść. Poczekaj na głód, na przypływ apetytu. Narzucasz sobie reżim, którego Twój organizm ma dość :( Dalej katujesz się jakimiś dietami?
alu
Offline

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez scooby 21 cze 2015, 20:47
Ja zas jestem pewna, ze mam skrecony jajnik i pewnie juz jwst martwy, zaczal gnic, usuną mi wszystkie narządy rodne i nigdy nie będę miała dzieci.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
255
Dołączył(a)
28 lip 2011, 10:20

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez bezsilna_22 21 cze 2015, 21:04
alu napisał(a):bezsilna_22, na litość boską - złamany kręgosłup nie boli, złamanego kręgosłupa w ogóle nie czujesz razem z kończynami. To mogą być bóle z osłabienia albo zwykła somatyzacja. Jeśli nic złego nie ma w jelitach (a nie ma!) to to powinno Cię wreszcie uspokoić. Jelita potrafią masakrycznie dać się we znaki właśnie z nerwów - brzuch to nasz drugi mózg. Nie nakręcaj się tak, że musisz jeść. Poczekaj na głód, na przypływ apetytu. Narzucasz sobie reżim, którego Twój organizm ma dość :( Dalej katujesz się jakimiś dietami?


Mam dyzbiozę, candidę. To niszczy jelita.
Kiedyś mogłam jeść wszystko, a teraz większość mi szkodzi.

Kręgosłup złamany boję się :cry:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
377
Dołączył(a)
07 lut 2014, 13:32

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez KoalaLala 21 cze 2015, 22:28
bezsilna_22 napisał(a):
alu napisał(a):bezsilna_22, na litość boską - złamany kręgosłup nie boli, złamanego kręgosłupa w ogóle nie czujesz razem z kończynami. To mogą być bóle z osłabienia albo zwykła somatyzacja. Jeśli nic złego nie ma w jelitach (a nie ma!) to to powinno Cię wreszcie uspokoić. Jelita potrafią masakrycznie dać się we znaki właśnie z nerwów - brzuch to nasz drugi mózg. Nie nakręcaj się tak, że musisz jeść. Poczekaj na głód, na przypływ apetytu. Narzucasz sobie reżim, którego Twój organizm ma dość :( Dalej katujesz się jakimiś dietami?


Mam dyzbiozę, candidę. To niszczy jelita.
Kiedyś mogłam jeść wszystko, a teraz większość mi szkodzi.

Kręgosłup złamany boję się :cry:


Jakbyś miała złamany kręgosłup to byś teraz do nas nie pisała!! ale ja wiem zna ko mi cie co przeżywasz, pobolewają mnie ścięgna w chorej nodze i już mi przez to odwala, że wraca mi uraz nogi
serio wiem co czujesz
Offline
Posty
166
Dołączył(a)
22 mar 2015, 20:31

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez Ardash 22 cze 2015, 10:19
bezsilna sorry, ale bredzisz jak maly Kazio po duzym piwie...jaki zlamany kregoslup...wez zastanow sie!!
Co do jelit...zamiast kombinowac zacznij sluchac wlasnej gastrolog i daj jelitom pracowac.
Skoro lekarz, ktory od jakiegos czasu cie prowadzi mowi, ze to nic powaznego to uwierz w to! I zacznij terapie bo naprawde jest u ciebie niezbedna.

scooby przy skreconym jajniku zwijalabys sie z bolu i juz dawno lezala na stole operacyjnym.
To co cie boli to pewnie jelita...stawiam na IBS.

Pawelt Maikus20 fajnie opisal na czym polega terapia b-p. Tez na nia chodze. Warto sie zastanowic, choc masz racje co do szarpaniny z NFZ. To odstrasza skutecznie potencjalnego pacjenta.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
294
Dołączył(a)
20 cze 2011, 13:08

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 26 gości

Przeskocz do