Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez Zachmurami 25 lut 2010, 13:09
W tym tygodniu rozmawiałam z psychologiem a propos objawów somatycznych (bol żołądka, mdłości, klucha w gardle itp.)

Nie zawsze działa ignorowanie objawów, lub zaprzeczanie im.
Bo one faktycznie są, faktycznie coś nas boli.

Najlepszą rzeczą jest przełożenie objawu na konkretną emocję i porozmawianie sobie z emocją:

Na przykład:

- ból żołądka - czuję ból duszy, żal do kogoś, do całego świata (?), poczucie niesprawiedliwości tak ogromnej, że boli
- przyspieszone bicie serca - czuję lęk przed nadchodzącym dniem,
- nudności - poczucie bezradności, beznadziei


jeżeli uwierzymy, że 'objaw' jest 'emocją' będzie nam łatwiej nad nim zapanować. Przy okazji zmniejszy się samonakręcający się lęk przed chorobą. I tak jak pisze polakita, objawy bolow nerwicowych są zmienne, falujące, slabną i nasilają się - tak jak emocje.

[Dodane po edycji:]

filson napisał(a):Mnie raz na jakiś czas coś boli a potem po prostu przestaje i wcale nie jest to związane z lękami. Czasm mam wrażenie, że to mój mózg kieruje moją nerwicę zamiast w lęki to w różnego rodzaju dziwne objawy fizyczne.


Na tym właśnie polegają zaburzenia somatyzacyjne.
Coś, z czym się sama borykam :(
Offline
Posty
228
Dołączył(a)
20 gru 2009, 22:12

Re: Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez Kn24 25 lut 2010, 15:01
a bole w ktorych nie wystepuje lek? to np potrafie miec przez pare dni sama nie wiem co to za bole stawow kosci czy miesni tak jakby mnie lamalo przy grypie i bola rece stopy ogolnie zle samopoczucie jest i co i robilam wiele badan ale nie ma przyczyny tego bolu z miesniami wszystko okey ze stawami tez.
Nie ważne, ile razy się upadnie.
Ważne jest, ile razy się podniesiemy.
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
555
Dołączył(a)
09 lis 2009, 16:32

Re: Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez bliksa 25 lut 2010, 15:02
Kn24, nerwiczka, jak zawsze ;)
Są takie chwile, w których człowiek przytuliłby się nawet do jeża.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1827
Dołączył(a)
26 kwi 2009, 16:19
Lokalizacja
F 41.2

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez polakita 25 lut 2010, 15:35
Kn24, ja miałam też bóle mięśni, bóle pleców, oraz rąk, tyłu głowy. Ale mi się przy tym włączało od razu bardzo złe samopoczucie - takie lękowe, że coś się ze mną dzieje niedobrego, że coś mi jest, hipochondria itd itp. W zwykłych bólach nie ma takich myśli, nie ma obaw, po prostu boli więc bierzesz proszka albo czekasz aż przejdzie.
polakita
Offline

Re: Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez Zachmurami 25 lut 2010, 15:36
Kn24 napisał(a):a bole w ktorych nie wystepuje lek? to np potrafie miec przez pare dni sama nie wiem co to za bole stawow kosci czy miesni tak jakby mnie lamalo przy grypie i bola rece stopy ogolnie zle samopoczucie jest i co i robilam wiele badan ale nie ma przyczyny tego bolu z miesniami wszystko okey ze stawami tez.


Lęk nie musi towarzyszyć bólowi, ale przyznasz chyba, że zamartwianie się o własne zdrowie jest powiązane z bólem, prawda? Zamartwianie się plus konsultacje lekarskie, napięcie, oczekiwanie na wyniki badan = lęk. Błędne koło.

Co do emocji - spróbuj może ten bol przypisać jakiejś emocji.
Jaka ukryta, stłumiona w Tobie emocja może powodować takie bole stawów i kości?
Offline
Posty
228
Dołączył(a)
20 gru 2009, 22:12

Re: Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez Kn24 25 lut 2010, 16:50
ja juz po prostu jak boli to sie staram to ignorowac i nie myslec o tym, jakos byc poza tym :) a ataki paniki i leku owszem mam ale zazwyczaj przychodzi to nagle i niespodziewanie. Gdyby nie badania ktorych wiele zrobilam to pewnie dalej wierzylabym i szukala sobie chorob i nie byla pewna tego czy moje dolegliwosci to nie jakas powazna choroba? I owszem sa dalej takie dni ze jak daje mi to bardziej popalic to zastanawiam sie czy moze jakiegos badania nie powinnam zrobic. I szczerze mowiac wole jakos te dolegliwosci miec niz ten lek i caly ten atak bo to mnie duzo bardziej meczy...

[Dodane po edycji:]

A mi sie dzis spuchly palce u rak i czy cos takiego moze dawac nerwica? ja nie wiem...
Nie ważne, ile razy się upadnie.
Ważne jest, ile razy się podniesiemy.
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
555
Dołączył(a)
09 lis 2009, 16:32

Re: Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez Qarius 28 lut 2010, 21:31
Ja po pół roku wreszcie uświadomiłem sobie że to tylko nerwica
Serce gdzie na zawał umierałem już 3 razy teraz jest ok
Duszenie a niech sobie dusi
Żołądek A niech sobie boli.Czasami mnie zbiera na pawia.Jem na siłę żeby nie stracic wagi
Bezsenność tylko dlatego że myślicie.Proponuje wyobrazic sobie waszego partnera/partnerke co robicie wasze plany sen sam przyjdzie

Były też pieczenia szyi drętwienia
STraszny lek wolnopłynący
Myślałem że zawale szkołe że nie dam rady że zostało mi kilka dni życia a tu proszę żyję do dziś
Konczą mi się właśnie ferie a ja zamiast się załamywać cieszę się z tego że idę do ludzi.
Niestety nadal jestem jakby troche w więzieniu własnych myśli ale przerobiłem je na pozytywne że dam sobie rade że sie uda że wychodze z tego

I nie wsłuchujcie sie w bicie serca nie kontrolujcie oddechu To was nie zabije.Nie próbujcie z tym walczyć po prostu żyjcie z tym zapomnicie i to minie

Zajęcie
Sport
Miłość

TO pomaga nabardziej i bądzcie cierpliwi każda chwila bez natrętnych myśli o chorobie jest cudowna każdy dzien ;)
Damy wszyscy radę WIosna idzie Świeże powietrze ruch.Ja jestem w 100% pewien że do wakacji wyjdę z tego
Codziennie rano słucham motywującej muzyki pózniej jestem ogromnie zmotywowany wszystko mi się chcę
Nie wolno się ani na chwile poddawac cały czas motywacja.NAwet gdy nie macie już sił wstać z łóżka zajmijcie
Nie koncentrujcie sie tylko na sobie Inni mają gorzej.Popatrzcie co można dobrego zrobić komu pomóc.Planujcie Marzcie to wam pomoże



Pozdrawiam HipoChondryków
http://checzycia.blogspot.com/
Zapraszam na bloga wszystkich, których chęć życia jest większa od choroby !

SŁuchaj mnie tam
Pokonałem się sam
Oto wyśnił się
Wielki mój sen
www.moja-nerwica.republika.pl- Trzymajcie sie tego uwierzcie że już jesteście zdrowi i walczcie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
09 lut 2010, 15:33

Re: Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez HanaGill 06 mar 2010, 20:49
Chcialabym Wam wszystkim napisac, ze trzymam za Was kciuki. Nad Hipochondria da sie zapanowac. Owszem jest to ciezka praca, a dlugosc powrotu do normalnosci zalezy od stopnia zaawansowania. Sama doswiadczylam na wlasnej skorzy jak lek potrafi zapanowac nad czlowiekiem.
Obecnie zyje normalnie i sie nie boje. Z natury jestem panikara i nie wstydze sie do tego przyznac. Kazdej powaznej sytuacji towarzyszy w jakims stopniu mniej lub silniej natezony lek. Lek jest nieodlocznym elementem zycia i nie da sie jego pozbyc.
To normalne, ze jak idziemy na badania kontrolne, a cos jest nie tak to czujemy strach- tak ma byc, a nasza reakcja oznacza , ze prawidlowo funkcjonujemy. Sek w tym, zeby lek nie przyslonil nam reszty zycia powodujac inne objawy i nakrecajac cala spirale strachu.

Czytalam ten watek. Wielu z Was ma normalne zycie, rodziny.... , a wszystko przyslania hipochondria. Owszem badania kontrolne jak najbardziej nalezy robic dla wlasnej satysfakcji, aby miec siwadomosc - "przebadalam sie i wiem, ze jest ok" lub dla mozliwosci wyleczenia jakiegos swinstwa jak cos bedzie nie tak.
Nalezy sobie uswidomic, ze nie nad wszystkim mozemy zapanowac. Niektore rzeczy sa po za naszym zasiegiem. Nie wiemy , co sie stanie jutro, po jutrze, czy za kilka lat i nie mamy na to wplywu. Mozemy miec nadzieje na dobre i MOZEMY NORMALNIE ZYC ORAZ NORMALNIE FUNKCJONOWAC przez caly czas.

Bieganie po lekarzach i powtarzanie badan w malych odstepach czasu, ktore robi sie tylko w sytuacjach kryzysowych lub w duzych odsteapch czasowy jjezeli wszystko jest w porzadku jest dziwne....

Ludzie zacznijscie cieszyc sie zyciem, a nie zastanawianiem sie- nad drobnostkami. Ok, ktos moze powiedziec- ale z drobnostki moze sie wykluc cos wiekszego- a i owszem i trzeba miec tego swiadomsc, tylko ze za nim cos takiego sie stanie beda widoczne inne objawy, ktorych normalny czlowiek nie przeoczy, ale bez pomocy google ;)

Ktos madry tu na forum przedstawil schemat powstawania prawdziwej choroby i urojonej u czlowieka z nerwica... - obecnie nie pamietam kto i gdzie, ale roznica jest taka, ze hipochodnryk ma chorobe w glowie i zniej "powstaja" objawy, a prawdziwie chory czlowiek orientuje sie, ze cos jest nie tak dopiero po objawach.

Cialo ludzkie nie jest doskonale, nie jest robotem. Normalnym jest, ze czasami cos za boli, zakluje, czy moze sie zrobi niedobrze..., ale nie wolno z tego robic dramatu!!!!!, bo to jest chore!!!!

Pozatym zastanowcie sie- obecnie jestesscie zdrowi zamiast z tego korzystac to wy marnujecie swoj czas na rozwazanie typu - dzisiaj mi niedobrze, boli mnie glowa- boje sie, ze mam nowotwor lub innego twora--- twora owszem, ale wyobrazni...- trzeba sie cieszyc, ze wyniki sa dobre, wyjsc na spacer, zajac sie jakims hobby lub rodzina, a nie "paluszkiem i glowka" ;)


Nie pisze tego, aby sie smiac, bo sama Wiem,co to znaczy sobie wmawiac chorobska, ale pisze to po to, aby dac Wam do myslenia. Moze chociaz jedna osoba wezmie sobie to do serca i zacznie normalnie zyc :)

Odnosnie UK to... ludzie tu jeszcze zyja, bo tutaj sie nie robi dramatu z drobnostki. Przy powaznych przypadkach opieka jest dobra. A konowaly znajda sie wszedzie nie tylko w Anglii 8) Pozatym zawsze mozna isc prywatnie ;)

Jak ktos chce pogadac to piszcie- annhana22@yahoo.com

Pozdrawiam
HanaGill
Offline

Re: Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez disgusted 08 mar 2010, 15:24
Co prawda nikt u mnie nie stwierdził hipochondrii, ale wmawianie sobie chorób i wyszukiwanie objawów opanowałam do perfekcji...
To wszystko u mnie zaczęło się od strachu przed lekarzami, zastrzykami, pobieraniami krwi - wystarczy, że przychodzę do rejestracji zostawić zlecenie na receptę, a serce już podchodzi mi do gardła ze stresu... Zawsze więc jak coś mi dolegało, to sprawdzałam w internecie i książkach medycznych co to może być i wymyślałam sobie najgorsze... Póki byłam młodsza to zabierano mnie do lekarza jak się skarżyłam i okazywało się, że to nic groźnego, ale teraz sama zwyczajnie boję się iść do lekarza, ech...
Od pięciu lat mam "powiększone" węzły chłonne szyi. Jakoś póki miałam zajęcie, to w sumie mnie to nie interesowało. Ostatnio rzuciłam studia, trochę mnie to kosztowało stresów, zaczęły się jakieś wyimaginowane problemy z sercem, mierzenie tętna co chwilę, nie mogłam wziąć głebokiego wdechu. Męczyło mnie to, ale jakoś przypomniałam sobie o tych moich węzłach i wszystko mi przeszło...
Stwierdziłam, że skoro mam na szyi, to mam też nad obojczykiem i uparłam się na lewy i zaczęłam macać i macać, aż w końcu wymacałam sobie takie małe kuleczki, że aż wstyd iść z tym do lekarza, bo to takie maleństwa :( Oczywiście wmawiam sobie, że to już zaawansowane stadium raka płuc, żołądka, mózgu i innych narządów z przerzutami do węzłów nadobojczykowych... To mnie ZRUJNUJE, nie wiem co mam robić, mój chłopak twierdzi, że nic tam nie mam, oczywiście musiałam sprawdzić czy on TEŻ tak ma... To jest okropne, padam na ryj, mam tego dosyć, zastanawiam się ciągle nad tym, że moje dni są policzone, jestem zmęczona wszystkim, nie mam na nic ochoty, bo CIĄGLE macam tę szyję i ciągle coś wyszukuję i ciągle o tym myślę. Jest mi wstyd nawet przed samą sobą...
you can climb a ladder up to the sun
or write a song nobody had sung
or do something that's never been done.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
269
Dołączył(a)
08 mar 2010, 15:10
Lokalizacja
Śląsk.

Re: Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez Jadis 08 mar 2010, 15:48
w sumie to dziwne, ale mimo żem dzieckiem dwójki lekarzy, nie mam żadnych tendencji do wynajdywania sobie chorób.
miewam dziwne akcje typu: "Ale mnie dzisiaj swędzą białka w oczach", ale to raczej metafora jest ;)
ostatnio odkryłam u siebie "chorobę", którą sobie poprawnie zdiagnozowałam, i okazało się, że to jest efekt uboczny leków, które biorę.

ale nigdy nie miałam podejrzeń o nowotwór ani nic takiego. może po prostu choroby przewlekłe czy śmiertelne nie robią na mnie takiego wrażenia, bo jako dziecko rodziców, którzy leczą białaczki i inne przewlekłe choroby szpiku i krwi, nasłuchałam się już wszystkiego i nic mnie nie przeraża? :roll:
Jadis
Offline

Re: Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez milano3 08 mar 2010, 21:40
disgusted ! Mam to samo. Mam powiększone węzły chłonne szyi,pod pachami w pachwinach. (teoretycznie powiększone) . Mam też pełno tych małych, twardych kuleczek. Sądze, że wszyscy je mamy i u wszystkich węzły są wyczuwalne, ja jednak nie mogę tego przyjąć do wiadomości :(
Ale nie jestes sama !
Najdłużej kochamy tych właśnie, co nas porzucają. Może dlatego, że czujemy w stosunku do nich coś w rodzaju wdzięczności.
Michał Choromański (1904 - 1972)


Pomocy, pomocy, pomocy !
Czuje zbliżające się życie,
Kiedy wszystko czego teraz pragnę to
...śmierć
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1238
Dołączył(a)
20 paź 2009, 20:10

Re: Hipochondria - jakie choroby sobie przypis

Avatar użytkownika
przez patipat 11 mar 2010, 22:08
Witam ! A ja się boję że jestem chora i to na wiele chorób a nie na jedną zaczelo sie to wszytsko gdzies około listopada kiedy to pogoda najbardziej wpływa na stan zdrwoia psychicznego i fizycznego początkowo był to ból kosci zamartwiałam się ogromnie co pogarszało to moj nastroj nastepnie bol mieśni ktory rozlewał sie na całym ciele i byl najbardziej uciążliwy, budziłam sie rano niewypoczeta (a spałam cała noc ) bol miesni rąk i złe samopoczucie, niepokój , lęk, bole całego ciała , uczucie kłucia na całym ciele podczas wchodzenia do ciepłych pomieszcen i podczas cieplych kąpieli ,a ostatio bol nad lewą piersia (ucisk , kłucie w sercu i okolicach ) drżenie miśni. Byłam u dwóch lekarzy u ktorych niczego sie nie dowiedziałam robiłam badanie krwi przeswietlenie nogi i moczu ok pani doktor stwierdzila ze to nerwica dała coaxil i do domu i powiedziała ze wybrac sie do psychiatry !!! uswiadomila mi ze wymyslam sobie ból ! a ja cierpie i nie chce chodzic juz do lekarzy bo maja mnie za wariatkę . w piątek ide po recepte na tabletki i poprosic o ekg ! wiem że to wina stresu, jestem osoba wrażliwa i bardzo skłonną do depresji ,ale tak zróżnicowane dolegliwosci mogą swiadczyc o jakiejś chorobie , jest jeszce jedno wyjscie BORELIOZA i tu barzo sie boje! czesto latem jezdzIalm do lasu ale ukąszenia żadnego nie zauważyłam a nie bede wspominac tego u lekraza bo mnie wysmieje ! ostatni miesiac przebiega prawie pomyslnie kupił sok z noni biore te tabletki (coaxil) relaksuje sie (ciężko z tym ) polecam basen na bol miesi 4 wejscia na basen strasznie mi pomogły i zapisze sie znowu ! polecam rozmowę z osobą bliską najlepiej powiedziec o wszytskich bólach i smutkach to bardzo pomaga ! wiem ze jeszce długo bede meczyc sie z tym czyms ale trzeba wierzyc ze szybko minie choc pewnie bedzie to bardzo trudne ! najgorsze jest szukanie dolegliwosc w internecie to sprawia ze czlowiek odczuwa jeszce głebsze bóle wymysla jeszcze inne choroby ! trzeba powiedziec sobie : CZAS NA ZMIANY , MYŚLEĆ TYLKO POZYTYWNIE !

[Dodane po edycji:]

milano3 napisał(a):disgusted ! Mam to samo. Mam powiększone węzły chłonne szyi,pod pachami w pachwinach. (teoretycznie powiększone) . Mam też pełno tych małych, twardych kuleczek. Sądze, że wszyscy je mamy i u wszystkich węzły są wyczuwalne, ja jednak nie mogę tego przyjąć do wiadomości :(
Ale nie jestes sama !



TAK TAK ZAPOMIAŁAM TEGO DODAĆ !!! TEŻ MAM POWIĘKSZONE WĘZŁY CHŁONNE W PACHWINACH ODCZUWAM DYSKOMFORT , KŁUCIE I RWANIE W OKOLICHACH WŁASNIE PACHWIN STARSZNE TO JEST :( BAŁAM SIĘ ŻE TO BIAŁACZKA , ALE DZIĘKI BOGU BADANIE KRWI JEST OK !

[Dodane po edycji:]

Venlectine napisał(a):prawda to , że nerwicowiec w jakimś stopniu zawsze jest hipochondrykiem ?
Bo jeśli tak , to ja mam ciągle jedną chorobę a mianowicie diagnoza(moja,by tylko nie isc do lekarza)-zdrowa hehe :)
Nawet jak mam coś załątwić , badania jakieś czy cuś to na samą myśl mi sie odechciewa :roll:
zaciągnąć mnie do lekarza mega trudno , chodzę w ostateczności :smile:
Jak to jest z tą hipochondrią i nerwicą ?




No widzisz ja za to musze isc do lekarza aby wykluczyć wszytsko co mnie trapi i przychodzi mi to z łatwością. Najgorsze jest proszenie o badania i opowiadanie o dolegliwościach i wyraz jej miny !!!! współczuje kobiecie :)

[Dodane po edycji:]

Qarius napisał(a):Ja po pół roku wreszcie uświadomiłem sobie że to tylko nerwica
Serce gdzie na zawał umierałem już 3 razy teraz jest ok
Duszenie a niech sobie dusi
Żołądek A niech sobie boli.Czasami mnie zbiera na pawia.Jem na siłę żeby nie stracic wagi
Bezsenność tylko dlatego że myślicie.Proponuje wyobrazic sobie waszego partnera/partnerke co robicie wasze plany sen sam przyjdzie

Były też pieczenia szyi drętwienia
STraszny lek wolnopłynący
Myślałem że zawale szkołe że nie dam rady że zostało mi kilka dni życia a tu proszę żyję do dziś
Konczą mi się właśnie ferie a ja zamiast się załamywać cieszę się z tego że idę do ludzi.
Niestety nadal jestem jakby troche w więzieniu własnych myśli ale przerobiłem je na pozytywne że dam sobie rade że sie uda że wychodze z tego

I nie wsłuchujcie sie w bicie serca nie kontrolujcie oddechu To was nie zabije.Nie próbujcie z tym walczyć po prostu żyjcie z tym zapomnicie i to minie

Zajęcie
Sport
Miłość

TO pomaga nabardziej i bądzcie cierpliwi każda chwila bez natrętnych myśli o chorobie jest cudowna każdy dzien ;)
Damy wszyscy radę WIosna idzie Świeże powietrze ruch.Ja jestem w 100% pewien że do wakacji wyjdę z tego
Codziennie rano słucham motywującej muzyki pózniej jestem ogromnie zmotywowany wszystko mi się chcę
Nie wolno się ani na chwile poddawac cały czas motywacja.NAwet gdy nie macie już sił wstać z łóżka zajmijcie
Nie koncentrujcie sie tylko na sobie Inni mają gorzej.Popatrzcie co można dobrego zrobić komu pomóc.Planujcie Marzcie to wam pomoże



Pozdrawiam HipoChondryków






Piękny post dziękuję Ci bardzo !!!!!!!!

[Dodane po edycji:]

Qarius napisał(a):Ja po pół roku wreszcie uświadomiłem sobie że to tylko nerwica
Serce gdzie na zawał umierałem już 3 razy teraz jest ok
Duszenie a niech sobie dusi
Żołądek A niech sobie boli.Czasami mnie zbiera na pawia.Jem na siłę żeby nie stracic wagi
Bezsenność tylko dlatego że myślicie.Proponuje wyobrazic sobie waszego partnera/partnerke co robicie wasze plany sen sam przyjdzie

Były też pieczenia szyi drętwienia
STraszny lek wolnopłynący
Myślałem że zawale szkołe że nie dam rady że zostało mi kilka dni życia a tu proszę żyję do dziś
Konczą mi się właśnie ferie a ja zamiast się załamywać cieszę się z tego że idę do ludzi.
Niestety nadal jestem jakby troche w więzieniu własnych myśli ale przerobiłem je na pozytywne że dam sobie rade że sie uda że wychodze z tego

I nie wsłuchujcie sie w bicie serca nie kontrolujcie oddechu To was nie zabije.Nie próbujcie z tym walczyć po prostu żyjcie z tym zapomnicie i to minie

Zajęcie
Sport
Miłość

TO pomaga nabardziej i bądzcie cierpliwi każda chwila bez natrętnych myśli o chorobie jest cudowna każdy dzien ;)
Damy wszyscy radę WIosna idzie Świeże powietrze ruch.Ja jestem w 100% pewien że do wakacji wyjdę z tego
Codziennie rano słucham motywującej muzyki pózniej jestem ogromnie zmotywowany wszystko mi się chcę
Nie wolno się ani na chwile poddawac cały czas motywacja.NAwet gdy nie macie już sił wstać z łóżka zajmijcie
Nie koncentrujcie sie tylko na sobie Inni mają gorzej.Popatrzcie co można dobrego zrobić komu pomóc.Planujcie Marzcie to wam pomoże



Pozdrawiam HipoChondryków






Piękny post dziękuję Ci bardzo !!!!!!!!
Ból z kimś podzielony w połowie ulżony:)))
Avatar użytkownika
Offline
Posty
54
Dołączył(a)
10 mar 2010, 07:43

Re: Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez Qarius 12 mar 2010, 21:44
Ot i moja nerwica przeszła z fazy ostrej(siedzenie w domu i załamka) do umiarkowanej(często coś boli ale zyje z tym) Pod wpływem zajęć, myśli jest coraz mniej.Jakoś sobie radzę choc akurat dzisiaj serce troche nawala i ogólnie jakiś taki jestem mówie sobie: to tylko chwilowe.jak biora was jakieś objawy to porozmawiajcie sobie sami ze sobą np:"Karol spokojnie jesteś zdrowy, przecież dobrze wiesz ze nic ci sie nie stanie" " to tylko chwilowe".Zaczynam powoli śmiać się z mojeje nerwicy bo "skacze z narządu na narząd.Jesli widzi ze totalnie olewam kluche w gardle to idzie na brzuch itp itp.

Trzeba żyć! a Nie przejmować się tym co nas boli. ;)
http://checzycia.blogspot.com/
Zapraszam na bloga wszystkich, których chęć życia jest większa od choroby !

SŁuchaj mnie tam
Pokonałem się sam
Oto wyśnił się
Wielki mój sen
www.moja-nerwica.republika.pl- Trzymajcie sie tego uwierzcie że już jesteście zdrowi i walczcie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
09 lut 2010, 15:33

Re: Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez rudegirl 13 mar 2010, 14:44
Hej :)) Pewnie mnie nikt już nie pamięta, pisałam tu przez jakiś czas latem w 2008 roku. Może Kitty mnie pamięta, hasło: zakrętka od frugo :)) Zresztą nieważne. Od początku swojej historii opisywać nie będę bo zrobiłam to już kiedyś (sprawdzałam, na str. 89) :)) Chciałam za to napisać,że znowu jest mi ciężko, mam ciężkie fazy, wkręty i ogólną deprechę a raczej lękowca- jak zwykle. Moje fazy hipochondryczne ujawniają się z różnym natężeniem, teraz od października jestem przekonana o jakiejś paskudnej chorobie i już nie daję rady :( Wtedy jak zaczęłam tu pisać byłam świeżo po porodzie, teraz mój synek ma prawie 2 latka. W paźdierniku po raz kolejny wkręcilam sobie że mam coś z jelitem (już kiedyś to przerabiałam), skończyło się rektoskopią i diagnozą że nic poza hemoroidami mi nie jest. Potem przeziębienie i 3 tyg. katar. No i zaczęła się jazda: duszności (to samo było rok wcześniej, dokładnie o tej porze roku,wtedy spirometria i prześwietlenie płuc w normie). Jak duszności to problemy ze snem. Potem "kręcenie", rwanie nogi. Temperatura ciała poniżej 36, ciągle zimno.Test elisa na boreliozę ujemny. Na początku grudnia morfologia i... szok- płytki krwi poniżej normy (norma 140-420, ja miałam 112) oraz adnotacja 'hemoliza osocza". Mam to szczęście że mam kumpelę która jest hematologiem i pracuje w szpitalu gdzie leczy się białaczki, ziarnicę itp. Pokazuję jej wyniki a ona w śmiech,że płytki spadają przy najmniejszej infekcji a hemoliza jest najczęściej wynikiem złego pobrania krwi. Kumpela obmacuje mi węzły, obojczyki, szyję, nic nie ma. I dodaje że jak człowiek ma hemolizę to to widać gołym okiem bo ledwo łazi. Mimo to cały grudzień ledwo łażę ze strachu. Na początku stycznia znowu przeziębienie, zaczyna się niekończąca się opryszczka i non stop zajady (z tymi ostatnimi wygrałam dopiero 2 ty. temu walkę), oraz przez tydzień stan podgorączkowy tak do 37 st. Lekarz twierdzi,że to przemęczenie (synek w tym okresie miał problemy z brzuszkiem które kosztowały mnie wiele nerwów i nieprzespanych nocy) Po miesiączce stany podgorączkowe mijają. Ale OK, robimy inne badania: tarczycę (w normie), wątrobę (w normie), nawet cholesterol (też norma). W lutym kontrolna morfologia, płytki krwi w normie, 168, poza tym małe przesunięcia w morfologii, typu krwinki czerwone (ale jestem wegetarianką).W każdym razie kumpela hematolog twierdzi,że mam wyniki jak niemowlę. OB 4, CRP 0,5, czyli norma. Ale w drugiej połowie lutego, zupełnie przypadkiem dotykając twarzy zimną ręką w okolicach ust, z prawej strony,doznaję dziwnego uczucia- że inaczej po prostu czuję. że jak przyłożę coś zimnego w tym miejscu to jest jakoś niemiło, taka jakby przeczulica skóry. Googluję o parestezjach twarzy i oczywiście 1-sza myśl: SM. Albo coś innego atakuje mój układ nerwowy, może np. jakiś wirus? Tym bardziej,że znowu pojawiają się stany podgorączkowe, tzn. tak do 37, ale rzadko, raczej 36,8-9, ale dla mnie to bardzo wyczuwalne zmiany, dreszcze, zimno. w końcu decyzja życia:muszę zrobić to czego bałam się przez całe swoje życie: test na HIV. Idę z przyjaciółką ( mój chłopak odmawia bo twierdzi że to kolejny wkręt). 3 dni czekania na wynik i jest oto... ujemny :)) Tego samego dnia kiedy odbieram wynik jestem ustawiona z neurologiem. Po raz kolejny diagnoza: zespół lękowy, dystonia neurovegetativa. Lekarka, super babka, tłumaczy mi jak krowie na rowie: przy SM muszą być ubytki neurologiczne w badaniu!!! Ja mam odruchy żywe, wszystko OK. Jedynie objaw Chvostka po prawej stronie twarzy, co oznacza wypłukanie z witamin i minerałów, absolutnie nic groźnego. Dostaję recepty na witaminy z grupy B, minerały i Alanerv, taki lek na wzmocnienie układu nerwowego. Oraz darmowe opakowanie Lafectin (czy jakoś tak), w każdym razie przeciwdepresant. Pani twierdzi że wymagam przyjmowania tego leku w związku z nerwicą oraz oczywiście- psychoterapii. Wracam do domu i myślę: kurde, nie będzie tak źle chyba, to chyba naprawdę z głowy się wzięło.Na drugi dzień dostaję okres, podgorączki mijają. W zeszłą sobotę, czyli dzień po badaniach HIV i neurologu dostaję dziwnego uczucia łaskotania w różnych miejscach na ciele, głównie twarz, nos, uszy, ale różne inne miejsca też. Denerwują mnie włosy, któredotykają mi twarzy, ciągle mnie łaskoczą. Googluję "świąd ciała" i wyłazi między innymi co? Oczywiście: ziarnica złośliwa, chłoniak czy co tam chcecie. To było tydzień temu. W międzyczasie konsultacja u kumpeli- hematologa: ta znowu ,że mam sobie dać spokój!!! Nasze spotkanie miało miejsce w czwartek, łaskotanie zaczęło się w zeszłą sobotę a dziś od rana czuję znowu podgorączkę, zaraz zresztą zmierzę. Przedwczoraj wlazłam sobie na stronę ludzi z ziarnicą- maskara, opowieści takie że żyć się odechciewa. Nie wyrabiam. Ratunku.
Offline
Posty
125
Dołączył(a)
25 lip 2008, 13:05

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do