Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez nefretis 05 lut 2015, 21:28
No dziękuję dziewczyny, jeżeli wszystkie mówicie niemal to samo to macie zapewne rację.
malenstwo, terapia jest chyba niezbędna tym bardziej jak nie mam zrozumienia w otoczeniu, tzn mąż jako tako ale mama ogólnie rodzice siostra, z którą mam super kontakt ... mnie zawodzą, obgadują mnie, siostra się wygadała, że o mnie plotkują
powiedziała, że mama mówi jak zawsze swoje "powinnam iśc do pracy to mi przjedzie" - hah gdyby praca była lekarstwem to zawód psycholog/psychiatra byłby zbędny.
Nie rozumieją mnie, ojciec to juz w ogóle - jest w stanie mnie wysmiać w twarz i doprowadzić do płaczu i wyjścia z domu z trzasnieciem drzwi.

Mili - biore 2 miesiące. Wiesz co miałam podobne odczucia dziś; z tym, że wydawało mi się, że to co mówię jest tak dziwne, zabawne i że robię sobie wstyd tak nerwowo opowiadając o swoich objawach fiz. i psych. Pomyślałam, że jak ktoś to widzi z zewnatrz to móglby wybuchnąc śmiechem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1020
Dołączył(a)
17 lis 2014, 14:28
Lokalizacja
Poznań

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez alu 05 lut 2015, 21:33
nefretis, przy takich zaburzeniach jak nasze nie można oczekiwać, że ktoś to zrozumie skoro nawet my wiemy, jak bardzo irracjonalne mamy postrzeganie. Ale! Każdemu należy się szacunek, jeśli ktoś nie rozumie to ok, nie musi, ale niech nie komentuje i uszanuje, że pewne rzeczy mogą się we łbie nie mieścić. Trudno, trzeba tupnąć nogą i powiedzieć najbliższym, że oczekujesz wsparcia i uszanowania swoich stanów, to wszystko. To, że czegoś się nie rozumie nie uprawnia do wyśmiewania czy obgadywania - powinni mieć świadomość, że Cię to rani.
alu
Offline

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez Mili89 05 lut 2015, 21:40
nefretis, to trzeba wyczuc komu mozna i ile powiedziec, bo nie kazdy zrozumie- jeden sie bedzie smial, drugi zignoruje..trzeci wesprze i nie bedzie oceniac....
ja u psychiatry mowilam, ze robi mi sie slabo czesto i mowie nagle- o teraz mam wrazenie jakbym miala upasc (siedzac na krzesle) i mowie naprawde mi slabo i tu zaczelo mi sie robic sucho w ustach (mialam wtedy holter zalozony i wychwycil tetno 158)....a ona tylko siedziala i ze spokojem mowila : klasyczne objawy napadu leku ..... z takim spokojem, az bylam zdziwiona ze nie proponuje mi wody albo zebym sie polozyla- stwierdzila, ze to naturalne przy tego typu atakach :shock:
www.silveris.pl polecam i zapraszam <3
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1647
Dołączył(a)
16 lip 2014, 00:47

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez nefretis 05 lut 2015, 21:48
Alu wiem, były czasy, że walczyłam o swoje i tłumaczyłam, szczególnie mamie, która jeszcze kilka lat temu krzyczała na mnie "żebym się wreszcie wzięła w garść", co mnie dołowało i pozbawiało energii jeszcze bardziej.
Z mamą i tak wiele wypracowałam ale nie da się do konca, jak usiądą z ojcem to gadają, aż wióry lecą;)
Ale co jest ważne, już dawno nie robili tego bezpośrednio przy mnie, czasem coś sie wymknie...ale trudno. Mam świadomość, że moje stany nie są normalne i wzbudzają w otoczeniu czasem wręcz złość.

Acha lekarz pilnie zalecił aktywnośc fizyczną i to sporą. a Wyj jak kobiety, ćwiczycie? ruszacie sie? Jak? bo nie mam pomysłu , basenu sie brzydzę a siłowni nie lubie za bardzo natomiast ćwiczenia w grupie są krępujące. Doradźcie cos
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1020
Dołączył(a)
17 lis 2014, 14:28
Lokalizacja
Poznań

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez pralinka1 05 lut 2015, 21:55
Nie potrafię się nie martwić, wyluzować, zrelaksować. Zawsze czuję jakiś dyskomfort, ból i lęk z tym związany. Zmieniają się tylko części ciała ...
Najgorsze jest to, że nie wiem czy ten ból oznacza realną dolegliwość czy jest somatyczny. To koszmar. Boli, cierpię i nie wiem co robić: iść do lekarza czy zlekceważyć.
Proszę doradźcie dziewczyny bo już nie wiem co robić. Wciąż mam problem z dolegliwościami okolic odbytu. W ciągu 2 miesięcy byłam już 2 razy badana per rectum przez rodzinną, brałam jakieś czopki, maści, nasiadówki i wciąż te problemy nawracają. Lekarka zapewniała mnie, że nic niepokojącego tam nie widzi - więc czemu ciągle czuję to miejsce ? Już nawet miałam pomysł, że może jakoś nerwowo napinam mięśnie odbytu i stąd te dolegliwości ... Może to działa jak zaciskanie zębów, czy spinanie mięśni karku.
Samo wypróżnienie mnie nie boli, ale 3 min po jakby coś się kurczyło. Potem czuję jakbym coś miała w odbycie, tak jakbym cały czas parła. Takie dziwne nieprzyjemne napięcie. Nie potrafię zapomnieć o tej części ciała. Ostatnio dokucza mi też dół pleców. Czy to może mieć związek. Tak jakby ten ból promieniował. Tylko nie wiem czy to ból odbytu promieniuje na plecy czy odwrotnie. Oczywiście od razu zaczynam się nakręcać, że pewnie tamta lekarka czegoś nie zauważyła albo się nie zna i zaczynam się bać ...
Czy powinnam iść do specjalisty ? Już się chciałam zapisać ale jakoś nie mam ochoty na wizyty u lekarzy, a tym bardziej na wypinanie tyłka. Poza tym chirurg przyjmuje tylko przez godzinę raz w tygodniu i to akurat wtedy kiedy mam psychoterapie. Nie wiem co robić.
Ciągle się zamartwiam, nie mam już siły.
Offline
Posty
216
Dołączył(a)
31 paź 2012, 15:40

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez D@ri@nk@ 05 lut 2015, 21:57
Hej dziewczyny :D

Ja po ostatnim ataku odczuwam znowu objawy nerwicy :why: Było tak super, a co rano od kilku dni jest źle... może nie bardzo źle, ale też nie tak super jak już było... Po 2-3 godzinach mija ten odczuwalny niepokój, ale jestem strasznie zła :evil:





nefretis, pisałam już kiedyś, objawy somatyczne znikają jako ostatnie a prawidłowo przebiegające leczenie musi trwać min pół roku. Także cierpliwości i głowa do góry :D :D :D



Mili89, no niezły wierszyk :lol:
O nerwica... Witaj, dawno żeśmy się nie widziały... Kawka, herbatka czy od razu wódeczka??

"Bo w tym cały sens istnienia, żeby umieć żyć bez znieczulenia"


Mam jeszcze tyle pięknych planów do spieprzenia...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
492
Dołączył(a)
09 lis 2014, 14:11
Lokalizacja
łódzkie

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez alu 05 lut 2015, 22:01
nefretis napisał(a):Alu wiem, były czasy, że walczyłam o swoje i tłumaczyłam, szczególnie mamie, która jeszcze kilka lat temu krzyczała na mnie "żebym się wreszcie wzięła w garść", co mnie dołowało i pozbawiało energii jeszcze bardziej.
Z mamą i tak wiele wypracowałam ale nie da się do konca, jak usiądą z ojcem to gadają, aż wióry lecą;)
Ale co jest ważne, już dawno nie robili tego bezpośrednio przy mnie, czasem coś sie wymknie...ale trudno. Mam świadomość, że moje stany nie są normalne i wzbudzają w otoczeniu czasem wręcz złość.

Acha lekarz pilnie zalecił aktywnośc fizyczną i to sporą. a Wyj jak kobiety, ćwiczycie? ruszacie sie? Jak? bo nie mam pomysłu , basenu sie brzydzę a siłowni nie lubie za bardzo natomiast ćwiczenia w grupie są krępujące. Doradźcie cos

Też czasem slyszę, że jakbym sobie rzygnęła to by mi wszystkie fobie przeszły ;) Ale cóż, nie podejrzewam moich bliskich o złą wolę, wiem, że wiele awantur było wyrazem po prostu bezsilności. Na szczęście mój mąż - póki co - jest odporny i mnie wspiera jak może. Ostatnio go obudziłam bo coś się działo z lodówką i pikała, a on do mnie przez sen "nie, to nie jest grypa żołądkowa, spróbuj zasnąć" :uklon:

Co do aktywności: mi każdy lekarz mówił, że najlepszym sposobem na zmęczenie psychiczne jest wysiłek fizyczny. problem w tym, że nie mogę wprowadzić się w ruch bo najchętniej to bym leżała, choć z drugiej strony leżeć mi się nie chce. Chciałabym być aktywna, ale nie mogę zastartować. Błędne koło ;] Basem odpada bo dzieci i rotawirusy, siłownia też kiepsko, biegać w Krakowie to średni pomysł .. nie ma lekko :) Choć wiem, że to są wymówki, wiem. I ciągle sobie obiecuje, że od jutra.
alu
Offline

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez pralinka1 05 lut 2015, 22:03
Bolą mnie też nogi.
Prawie wcale się nie ruszam, większość dnia siedzę i to na niewygodnym krześle przy komputerze. Zdarzało się, że wstając z krzesła przez chwilę przeszywał mnie mega ból w dole pleców - nie mogłam się wyprostować. Powinnam zacząć ćwiczyć ale ciężko się zmobilizować. Zrobiłam 7 brzuszków i wymiękłam. Nie mam kondycji.
Doradźcie, czy iść do tego chirurga czy na razie się wstrzymać.
Z tydzień temu wzięłam kilka czopków Procto Glyvenolu i była poprawa. Ale wystarczy, że się wypróżnie i ból wraca. Do tego plecy, nogi. Już sama nie wiem.
Ale ciekawostką jest, że raz następnego dnia po seksie całkowicie mi przeszło na jakieś 48 h. Może się rozluźniłam. Dzień wcześniej bolało a tu taka niespodzianka.
Ale niestety wróciło. Boję się.
Offline
Posty
216
Dołączył(a)
31 paź 2012, 15:40

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez D@ri@nk@ 05 lut 2015, 22:09
pralinka1, po takim dokładnym opisie jedyne co mi się kojarzy to kość ogonowa. Nie wiem dokładnie o co z nią chodziło ale jak rodziłam córkę to obok leżała taka fajna dziewczyna co miała właśnie kość jakoś lekko skrzywioną i tez pisała że czuje takie ciągłe parcie. Ona nawet cesarkę miała bo przez ta kość nie mogła rodzić silami natury
Druga opcja to typowo nerwicowy objaw. Niektórzy ludzie mają na tle nerwowym takie miejsca szczególnie wrazliwe. Pamiętasz Zygmunta Kałużyńskiego? (prowadził kiedyś z Tomaszem Raczkiem "kocham kino" - on non stop się łapał/drapał za glowę. W jakimś wywiadzie mówił że ma tak całe życie, że czuje to miejsce i nie umie go nie dotykać. Może na tej zasadzie ty czujesz właśnie swoje miejsce?
O nerwica... Witaj, dawno żeśmy się nie widziały... Kawka, herbatka czy od razu wódeczka??

"Bo w tym cały sens istnienia, żeby umieć żyć bez znieczulenia"


Mam jeszcze tyle pięknych planów do spieprzenia...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
492
Dołączył(a)
09 lis 2014, 14:11
Lokalizacja
łódzkie

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez nefretis 05 lut 2015, 22:23
Najpierw odpowiem pralince - nie idź do żadnego lekarza, miałam to samo z odbytem, bolał mnie nawet w nocy - po prostu ból i kłucie, do tego ból krzyża, oczywiście wyczytałam mnóstwo o raku odbytu a nawet narządów rodnych, które promieniują na odbyt i plecy. Od kilku tyg nie boli, albo jakoś mniej, na 99% jestem pewna, ze to nerwy.
Tam jest bardzo silny mięsień, zwieracz, napinamy go mimowolnie, a jak zyjemy w ciągłym poczuciu zagrożenia to mamy go ciągle zaciśniętego, to samo krzyż, boli od napiecia.
Druga sprawa - Krzesło! I DUZO SIEDZENIA - to najgorsze dla tyłka, haha łatwo mi mówić - moj dzień to 3/4 przesiedziane przy kompie, przy stole w kuchni, ale cóż - musisz zmieniac pozycje, poleżeć, pochodzić, i podłożyć sobie poduszkę pod pupę i plecy. To pomaga.
U mnie był okres, że siedziałam na takim kółku z gąbki jak po porodzie.
Mówi się "ból dupy" - co to oznacza? Właśnie dupościsk. Ludzie mają z róznych powodów - ze strachu, z zazdrości, z nerwów, z napięcia. A gdy napiecie i lęk są ciągle? :lol:

-- 05 lut 2015, 21:31 --

Alu - to dowód na to, ze nie pojmują. tak jak ja nie pojmuje czyjeś innej fobii, np. lęku przed motylami, pająkami czy bakteriami tak ktos nie ogarnia naszych schiz przez chorobami. Dlatego trudno mówi się.
Ja mam tak samo, czuję się chora i najchętniej bym "polegiwała" a z drugiej strony obiecuje sobie, ze jutro pobiegam, albo włącze yuotube i poćwiczę.

D@ri@nk@ nie martw się pewnie to przejciowe, żyłąś na wyzszych obrotach, miałaś duzo energii i teraz jest troszkę gorzej. To minie, pozwól sobe na takie a nie inne samopoczucie i nie wymagaj , zeby ciągle było super, bo wtedy mozna włąśnie się zawieść.
Ale mi się moralizator włączył szkoda , ze nie umiem tak siebie pocieszać, hahaha :?

-- 05 lut 2015, 21:32 --

Mili to miałaś prawdziwy atak, no własnie a jak tam Twoj puls?? Wyzdrowiałaś już? bo byłaś zdaje sie przeziebiona

-- 05 lut 2015, 21:39 --

acha pralinka, mój ból odbytu często promieniuje, na nóg, krocza i do kosci ogonowej. A u Ciebie??
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1020
Dołączył(a)
17 lis 2014, 14:28
Lokalizacja
Poznań

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez pralinka1 05 lut 2015, 23:11
nefretis no właśnie potwornie promieniuje, ostatnio strasznie bolą mnie nogi i dół pleców. Okolice kości ogonowej też.
Mam kłopoty, z których nie widzę wyjścia. Strasznie się miotam. Non stop czuję takie napięcie psychiczne, jakbym za chwile miała wybuchnąć.
Już nie wytrzymam dłużej. Chce mi się krzyczeć i wyć. Nić nie przynosi ulgi. No chyba, że się powydzieram na kogoś albo napiję alkoholu. Ale ja raczej nie piję,
poza tym później gdy procenty już wyparują jest jeszcze gorzej.
W sobotę miałam spotkanie z kolegą - 20 lat się nie widzieliśmy i chociaż dzień wcześniej w piątek miałam przeraźliwe bóle krzyża i dokuczał mi odbyt to następnego dnia na tym spotkaniu po wypiciu 2 drinków wszystko mi przeszło. Nie mogłam uwierzyć, siedziałam i nic mnie nie bolało. Czułam się tak cudownie. Ale po powrocie do domu po kilku godzinach niestety wszystko wróciło. Do tego jeszcze w niedziele przeżyłam bardzo stresująca sytuacje ...

-- 05 lut 2015, 22:17 --

Nie pracuję, całymi dniami siedze w domu i się tylko zadręczam. Wciąż rozkładam swoje problemy na czynniki pierwsze i nic z tego nie wynika.
Nie jestem w stanie zmusić się do żadnej aktywności fizycznej. Potrafie siedzieć cały dzień i patrzeć na brudny stół i nie jestem w stanie go umyć. Kwiaty ,,podlewam,, już 3 tydzień ... Nic nie robie !!! Nie sprzątam !!! Gotuje ze strachu przed mężem. Ten stan jest potworny. Codziennie ostatnio płacze, bardzo źle i mało sypiam. Od 2, 3 dni zadręczam mówieniem o tym wszystkim swojego męża. On nie może tego znieść i wychodzi.

-- 05 lut 2015, 22:19 --

Boję się, że zwariuje.
Offline
Posty
216
Dołączył(a)
31 paź 2012, 15:40

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez nefretis 05 lut 2015, 23:22
W sobotę miałam spotkanie z kolegą - 20 lat się nie widzieliśmy i chociaż dzień wcześniej w piątek miałam przeraźliwe bóle krzyża i dokuczał mi odbyt to następnego dnia na tym spotkaniu po wypiciu 2 drinków wszystko mi przeszło. Nie mogłam uwierzyć, siedziałam i nic mnie nie bolało. Czułam się tak cudownie. Ale po powrocie do domu po kilku godzinach niestety wszystko wróciło.


Skąd ja to znam, teraz piję cydr - nic nie boli jak wypiję wina to też, na Sylwestra trochę wypiłam, czułam sie super, no fakt na 2 dzien było gorzej ale co z tego wynika? Psychika..


Pralinka wybacz jesli nie pamietam, bierzesz leki? masz depresję taką zwykłą, standardową. Byłas u psychiatry? Acha ja po seksie też nie czuję bóli jestem szczęsliwa, nawet na 2 dzień:) No i też nie pracuję, non stop w tym samym punkcie, wiekszośc czasu przy kompie, w samotnosci (córka ma 2,5 roku, nie mam siły i nawet ochoty z nią sie bawić - to przykre ale prawdziwe) :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1020
Dołączył(a)
17 lis 2014, 14:28
Lokalizacja
Poznań

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez pralinka1 05 lut 2015, 23:27
nefretis od 7 lat nie biore żadnych leków. Jestem w trakcie 3 psychoterapii.

-- 05 lut 2015, 22:39 --

Choruję już ze 20 lat. Najpierw brałam leki, kilka razy ale to zawsze wracało. 10 lat temu przeżyłam śmierć własnego dziecka. W połowie ciąży dowiedziałam się, że moja córeczka jest chora na śmiertelną chorobę genetyczną, że nie ma szans na przezycie. Miałam prawo do zakończenia ciąży, tzn. wcześniejszego wywołania porodu. To była najtrudniejsza decyzja w moim życiu. To cud, że nie zwariowałam. Przez 3 tyg. ,,umierałam,,. Wywołano mi poród, całą noc miałam bóle i rano urodziłam.
Pół roku wegetowałam, w końcu wylądowałam u psychiatry. Przez 1,5 roku leki, potem psychoterapia i zdecydowałam się na kolejne dziecko. To wymagało dużej odwagi.
Badania i cały czas lęk ... Tym razem dowiedziałam się, ze mam bardzo poważne powikłanie ciaży, przez które ja i dziecko możemy się wykrwawić i umrzeć. Musiałam leżeć.
W szpitalu bałam się, ze umrę. Ze strachu nie spałam 3 doby ... Przez komplikacje już w 6 miesiącu miałam cesarkę, ale dostałam krwotoku, był duży problem. Podawano mi krew, musiałam zostać z dzieckiem 2 tyg. w szpitalu, w którym umarła moja córeczka. Miałam ataki paniki. Po powrocie do domu zaczął się lęk o dziecko, o siebie, bałam się sama zostawać w domu. I tak to się ciągnie do dzisiaj.
Offline
Posty
216
Dołączył(a)
31 paź 2012, 15:40

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez nefretis 05 lut 2015, 23:41
a może warto coś wziąć? wiesz, ja tez długo nie brałam, jakieś 7 lat. Pierwsza terapia lekowa pomogła więc odstawiłam i tak bardzo bałam się leków, nie dopuszczałam, że somatyczne objawy mogą byc od psychiki, bałam się, ze nic nie pomoże, że antydepresanty szkodzą, niszczą mózg...ale kurczę było juz tak źle , że umówiłam się i znowu chodze do psychiatry i biorę leki. Nie wyobrażam sobie inaczej, w moim przypadku sama psychoterapia wiem, że by nie pomogła. Zbyt wiele dolegliwosci fizycznych...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1020
Dołączył(a)
17 lis 2014, 14:28
Lokalizacja
Poznań

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 30 gości

Przeskocz do