Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez arielka 18 lut 2006, 22:02
Ja także w to wierzę!!
Uda się!!
Musi ;)
Nie ma innego wyboru.
A takie śmianie się ze swoich lęków...POMAGA!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
89
Dołączył(a)
17 lut 2006, 16:20

przez Friday 20 lut 2006, 16:42
Ja się bardzo boję Aids. Boję się tak potwornie, że nie jestem w stanie się przebadać.
Generalnie jestem potworną hipochondryczką, wkręcałam sobie co najmniej tyle chorób, co Moniczka. ALe teraz nic mnie nie jest w stanie nic przerazić, chyba nawet rak. Tylko HIV.
Offline
Posty
71
Dołączył(a)
19 lut 2006, 00:55

jak w domu

przez poppy 22 lut 2006, 02:06
Cześć wszystkim,
weszłam tu i poczułam się, jak w domu. :-)
Od kilku miesięcy "przerobiłam" cały zestaw chorób:
zawał serca
udar mózgu
tętniaka
guza mózgu
raka mięśni
reakcje alergiczne z obrzękiem śluzówki
astmę
raka kości
czerniaka

i mnóstwo innych

W tej chwili "na tapecie" mam chłoniaka, ze szczególnym naciskiem na ziarnicę. Wymacałam węzły chłonne na szyi i nie trafia do mnie argument, że nie są powiększone - ważne, że ja je wyczuwam (szyję od tego "badania" mam posiniaczoną).
W zanadrzu mam raka kości (pourazowy guz na kości krzyżowej), odkąd guz na mięśniu łydki prawie zniknął.
Maniacko się obmacuję w poszukiwaniu kolejnych objawów i przetrząsam net, żeby potwierdzić swoje obawy.

Zaczęło się kilka miesięcy po urodzeniu dziecka: obsesyjnie się boję, że osierocę synka.

Chodzę na terapię, jest nieznaczna poprawa, ale do dawnej jakości życia jeszcze mi daleko. Przyznam, że z ulgą widzę, że nie jestem sama z takimi lękami. Że nie tylko ja mam "objawy", że to naprawdę jest tak, że nerwica właśnie tak daje człowiekowi popalić.

A Wami będzie mi raźniej. Pozwolę sobie tu zaglądać czasami.
Pośmiałam się czytając listy chorób, choć sama wiem, jak bardzo nie do śmiechu jest je przerabiać na sobie.

Boję się tego, jak będę funkcjonować, gdy ptasia grypa dotrze do Polski. Co z tego, że nie mam kontaktu z ptactwem. I tak będzie mi się wydawało, że ten kontakt, jaki mam (czyli ptaki na linii telefonicznej, czy innym kablu) jest wystarczający. Ha!
Ale może wtedy nie będę już miała chłoniaka...

Pozdrawiam ciepło. :-)
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
22 lut 2006, 01:53

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez roccola 22 lut 2006, 08:48
Kiedy wmawiałam sobie różne choroby tez najbardziej sie bałam ze zostawię moje maleńswo i nigdy nie bedzie ona pamiętac mnie - swojej mamy..To było naprawde straszne
Avatar użytkownika
Offline
Posty
408
Dołączył(a)
08 lut 2006, 11:36
Lokalizacja
Katowice

przez poppy 22 lut 2006, 14:06
No właśnie. Gdyby nie dziecko, łatwiej by mi było się pozbyć tego paskudztwa, a tak to... Ech.
Szczególnie, że lęki "wyzwoliły się" spod mojej kontroli nie bezpośredniu po urodzeniu synka, lecz po jego dość ciężkiej chorobie. Gdy miał 4 m-ce i najgorsze było już za nami - dopiero zaczęłam się bać.

A teraz świruję maksymalnie, ręce mnie świerzbią, żeby coś sobie "wymacać", cały czas muszę się pilnować, jak palacz na odwyku. Ale się łamię, więc te moje ręce robią, co chcą.

W piątek znów idę do lekarza, może jak mi ulubiona pani doktor pomaca szyję i powie, że te węzły, co tam są, to mają tam być, MOŻE wtedy uwierzę (i znajdę coś innego?). Na razie szyja mnie boli, a ratuje mnie poczucie humoru. Chyba tylko wyśmiewanie objawów w szerszym gronie przynosi mi ulgę.

Niby, jak coś dolega, należy to sprawdzić u lekarza, żeby mieć pewność, że to "tylko" nerwica. Ale, kochani, przecież to niewykonalne. Musiałabym nawiązać bliskie stosunki ze specjalistami ze wszystkich dziedzin, bo moja nerwica naprawdę daje objawy somatyczne, więc w zasadzie to wciąż mi coś dolega.

W samym tym tygodniu musiałabym odwiedzić lekarza ogólnego (skierowania), laryngologa, onkologa i endokrynologa, a w przypadku, gdyby to mi nie pomogło, zrobić jeszcze usg szyi, badania krwi i tak dalej. Powinnam tez zajrzeć do chirurga.

I jestem absolutnie przekonana, że gdyby powyżej wymienieni specjaliści nie doszukali się niczego niepokojącego, w przyszłym tygodniu na tapecie byłby neurolog, kardiolog, okulista i jeszcze kilku.

A potem apiać od nowa, jak siebie znam.

Czy to się kiedyś skończy? Wiem, że tak, ale czasem po prostu już nie mam siły. :-)

Słabosilne uściski. ;-)
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
22 lut 2006, 01:53

Avatar użytkownika
przez biedronka 22 lut 2006, 18:55
O matko! Poppy jakbym czytała o sobie, u mnie też wszystko zaczęło się kilka miesięcy po urodzeniu dziecka, tzn. wcześniej cierpiałam na nerwicę lękową, ale z nią sobie poradziłam, ok. 1 roku miałam spokój i teraz to. Moja córeczka ma teraz roczek , a ja cały czas panicznie boję się, że ja osierocę. Ale ja mam fobię na punkcie raka, w ciągu ostatnich kilku miesięcy miałam już: raka jelita grubego, raka płuc, raka kości, ziarnicę złośliwą. Teraz jestem na etapie czerniaka, w związku z czym kazde znamię w moich oczach codziennie wyglada inaczej i kilkaset razy dziennie ogladam swoje ciało. I ta obsesja obmacywania się... to straszne, dokładnie tak jak u Ciebie, moje rece mnie nie słuchają, szyja mi puchnie i boli od tego. Cholera to okropne, też zaczyna brakować mi sił :? Pozdrawiam :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
141
Dołączył(a)
05 lut 2006, 22:44

przez tara 22 lut 2006, 20:58
Poppy, Biedronko
ja mam miesięcznego synka, zawsze byłam straszną hipochondryczką a teraz mam to samo co Wy - patrzę na niego jak śpi i płaczę co będzie gdy umrę, kto go wychowa...
ja mam głównie jazdy na punkcie chorób neurologicznych i raka
oto moja lista:
guz mózgu
SM
choroba krów
borelioza
zanik mięśni
rak oczodołu
czerniak
rak sutka
HIV
a ostatnio białaczka

po drodze było jeszcze kilka innych schorzeń

jak długo tak możemy?

a może macie ochotę razem pokorespondować i powspierać się nawzajem?
pozdrawiam
Moje myśli kłamią!
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
22 lut 2006, 17:52
Lokalizacja
Gdańsk

przez poppy 22 lut 2006, 21:07
Dziewczyny, jak to czytam, to od razu mi lepiej. :-) Koniecznie musimy się trzymać razem i wspierać, łatwiej nam będzie nie dać się zwariować i NIE ZWARIOWAĆ. ;-)))
Pozdrawiam serdecznie. :-)
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
22 lut 2006, 01:53

Avatar użytkownika
przez biedronka 22 lut 2006, 21:20
Ja chetnie pogadam z kimś kto rozumie co przechodzę, bo mąż właściwie to albo się ze mnie smieje albo na mnie krzyczy:(. Nie zrozumcie mnie źle, ale cieszę się, że nie jestem z tym sama ;) .
Avatar użytkownika
Offline
Posty
141
Dołączył(a)
05 lut 2006, 22:44

przez tara 22 lut 2006, 22:29
no to słuchajcie
to mój adres:
ania@csc.pl
napiszcie do mnie, podajcie swoje namiary
mamy ten sam problem więc musimy sobie pomagać
jak sobie pooopwiadamy o swoich dolegliwościach to może wreszcie nabierzemy dystansu do tych strasznych objawów, które nas niepokoją

czekam na kontakt

pozdrawiam
Ania
Moje myśli kłamią!
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
22 lut 2006, 17:52
Lokalizacja
Gdańsk

przez poppy 22 lut 2006, 22:35
Mój mąż też czasem z trudem to wytrzymuje, ale zwykle jest mi oparciem. Bo tak naprawdę to dla mnie samej to jest najstraszniejsze, wiecie, przecież to życie w piekle.

Zabawną zaś stroną całej sytuacji jest na przykład mój paniczny strach przed utratą wagi. Zawsze marzyłam o tym, żeby schudnąć, bo do szczuplaczków nie należałam nigdy, a teraz, gdy chudnę, panikuję, że to rak.
A chudnąć mam powody, bo od ponad roku już karmię piersią, do niedawna wyłącznie. W związku z tym jestem teraz szczuplejsza niż nawet przed ciażą (ale nadal nie jest to figura do bikini). I zamiast się cieszyć, łzy gorzkie ronię za strachu.
Nie trafiają do mnie argumenty, że przy karminiu się chudnie, że jako że niemal wyłącznie ja się zajmuję dzieckiem, mam taki aerobik, że hej, i tak dalej, i tak dalej...

Co mi przypomina: w lecie panicznie się bałam zawału. Miałam duszności i takie bóle zamostkowe, że myslałam, że wyjdę z siebie. EKG niczego nie wykazywało, za to któryś lekarz uważny wypatrzył w mojej torbie pieluchę i spytał, czy noszę dziecko. A nosiłam synka wówczas bardzo dużo, po 8-9 godzin dziennie. I tak dowiedziałam się o bólach przeciążeniowych. Teraz zawału boję się tylko czasami, ale najczęściej potrafię sobie wytłumaczyć, że to bolą mięśnie...

Śmiać się, czy płakać? :-)
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
22 lut 2006, 01:53

przez drań 22 lut 2006, 22:45
melissaa napisał(a): ..no własnie smiac sie czy płakac??


Jedno i drugie chyba :o
Offline
ExModerator
Posty
465
Dołączył(a)
28 gru 2005, 21:02

przez fantomek 23 lut 2006, 04:51
najpierw rak a teraz atak serca
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
26 gru 2005, 03:00

Avatar użytkownika
przez roccola 23 lut 2006, 08:41
atak seca jest najbardzie wredny...Brrr.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
408
Dołączył(a)
08 lut 2006, 11:36
Lokalizacja
Katowice

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 30 gości

Przeskocz do