Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez jeraha 08 maja 2013, 15:56
W moim przypadku to nie jest takie proste wyjsc z domu na długi spacer czy bieganie. Przez tarczyce bardzo szybko sie męcze, oblewa mnie pot, robi mi sie słabo, czasem zwykłe zakupy to dla mnie mega wyczyn. Cały czas mam ustawiane dawki leków i mam nadzieje ze juz bedzie dobrze.


anka00 ja też mam niedoczynność i PCO, i uwierz, że to nie do końca tak jak mówisz. Tłumaczysz sobie że masz zadyszke i się meczysz bo masz niedoczynność. Owszem może ma to wiele wspólnego, ale tzw. zasiedzenie ma na to wiekszy wpływ. Ja osobiscie całe zycie do tej pory unikałam sportu i ruchu, tłumaczą sobie, że przez niedoczynność przecież się szybciej męczę i nie jestem wstanie się wiecej ruszać, a poza tym paliłam wiec przeszłam 10 stopni i myslałam że płuca wypluję... Od tej zimy kupiłam orbitrek, od stycznia nie pale :mrgreen: :mrgreen: a oprócz tego pokonałam lenistwo i chodzę prawie codziennie na ok. 7 km spacery, po 1 tygodniu nie mogłam chodzić, a teraz jak nie pójde nie wiem co mam ze sobą zrobić, bo mnie "nosi" :mrgreen: dodam, ze mam sporą nadwagę, więc napewno męcze się szybciej niż TY:) a poza tym głowa do góry, będzie dobrze:)

ja staram sie nie skupiać na moich pieprzykach.. nie chce znowu popadac w paranoje... skoro mam je od zawsze i nic sie z nimi nie dzieje to myslicie ze cos sie stanie jak nie polece z tym do lekarza??

-- 08 maja 2013, 16:02 --

z 2 rzeczami sobie nie radze: z lekiem przed choroba i smiercia i z moja waga... nie potrafie schudnac, pomimo duzej dawki ruchu i ograniczeniu jedzenia do 1400 kcl waga stoi w miejscu... a jak zjem około 2000kcl to tyje... :why: nie jem fast foodów, ani nie obżeram się batonikami a mam ok 20kg nadwagi... dramat :why:
Offline
Posty
250
Dołączył(a)
11 lip 2012, 10:34

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez jovana80 08 maja 2013, 17:14
Aniu nie wiem jak to jest z tbą dokładnie, czy moze się meczysz bardziej, bo mówisz sobie, ze tak będzie, ale spróbuj chociaż powolutku wychlić nos z domu, wybierz sobie trasę gdzie będziesz mogła gdzieś przysiąść, na pewno dasz rade coś wymyślić, co będzie lepsze tysiac razy od siedzenia w domu. Masz rację, nie ma co porównywać, gdybym miała wybierać to wolałabym siedzieć z dziećmi niż starać się o nie, jednak uwierz mi, czesto zapomina się o tym co się posiada, w sumie mogłabyś sobie powiedzieć, ze są inni, którzy mają jeszcze gorzej, bo są samotni, a ty masz szczęście, bo masz kogoś kto cię kocha,akceptuje, wspiera, musisz sobie mówić o tych pozytywach. Bardzo Ci życzę byś już nigdy nie trafiła do stanu, w którym byłaś, ale czasem jak piszesz to mam takie wrażenie, że nie raz zblizasz się do tego, ale oczywiście to moje odczucie, a przeciez ty wiesz sama najlepiej, moze też mierzę cię trochę swoją miarką, bo ja mam często wrazenie, ze te moje pozytywne nastawienie jest złudne, czuję napięcie itp... Co do badania piersi, to nigdy mi tego nie proponowano, zawsze słyszałam, zeby samemu się badać a po 40-tce dopiero profilaktyka. Zawsze też miałam takie zgrubienia, tylko się nimi nie interesowałam, teraz przyszła widac kolej na to. Moja mama mówiła mi, ze ma takie same piersi i pierwszy raz zrobiła sobie mammografie dopiero po 50 tce, nie ma u nas zachorowań na to paskudztwo, więc też i nikt nie kierował na takie badania. Wiem, ze powinnam sobie moze zrobić, ale ja nie chcę w tym momencie, w styczniu byłam u gin i zamierzam pójść znów na jesień, wtedy chciałam zbadać piersi, a nie celowo znów biegac po lekarzach, bo jak pisałam, mnie to tylko nakręca.
Jeraha ja też niestety mam nadwagę :-( Mam jednak wzloty i upadki, wiadomo metabolizm u mnie już nie ten sam, więc chudnę wolniej, ale chudnę jak się zawezmę, tylko, że jak sie czasem przydołuję, to po prostu się obżeram chorobliwie... Na pewno moja waga ma wiele wspólnego z nerwicą, bo zrujnowała mi życie towarzyskie. Kiedyś byłam bardzo szczupła i ciężko mi z tą nową ja. Przez długi okres czasu wstydziłam się wychodzić do ludzi, ze spotkam kogoś znajomego, wciaz jak widze kogoś z liceum lub studiów to udaję, ze nie poznaję, odwracam głowę, głupie sytuacje nie raz z tego wychodzą, bo ludzie widzą, ze to specjalnie i straciłam trochę znajomości. Jak trochę się ogarnę to zawsze mam lepsze samopoczucie, ale musze się zawziąć, głód też powoduje, ze czasem mam wszystjkiego dość, bo żeby waga spadła musiałabym systematycznie się o to starac co najmniej rok... no cóż, nie narzekam już. Dziś tez nieciekawie, bo cała napuchłam od gorąca, aż się wychodzić nie chce, mi nie dogodzisz ;-)
Offline
Posty
178
Dołączył(a)
31 gru 2011, 19:52

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez anka00 09 maja 2013, 10:29
jovana ja nie mam nadwagi a upały tez mnie strasznie męczą. Mieszkam na czwartym piętrze, czyli ostatnim i jak słonko przypieka to robi sie u nas mała sauna. Zakupiłam juz wiatrak i jakos musimy przetrwac to lato. Ja jestem strasznie nieodporna na wysokie temperatury. fizycznie duzo lepiej sie czuje jak jest zimno. Jak temperatura przekracza 25 stopni to jest dla mnie męka. Poce sie, jest mi duszno, boli mnie głowa. Nawet na plaży nie lubie siedziec. Jak bylismy ostatnio nad morzem to po godzinie na słoncu szukałam cienia. Wszyscy leżeli plackiem a ja tego po prostu nienawidze. Jest mi straaasznie gorąco, az mi sie robia potówki i boli mnie głowa. Wiec obserwowałam swojego męża i naszych przyjaciół z wydmy gdzie był lasek i cień. Tez mi puchną dłonie i nogi.
Dzisiaj jakos lepiej sie czuje niz wczoraj. Mam duzo sprzatania wiec moze dlatego.
Wczorajszy wieczór był dla mnie i mojego mężą bardzo stresujący. Pisałam kiedys ze mój tesc jest hazardzista i alkoholikiem. Do tego stopnia ze wpakował własną córke w długi o wysokosci 160 000 !!! Jak jeszcze zyła teściowa mieli z tesciem sklep w którym mieli kolekture totolotka. Napierw tesc nabrał kredytów i wszystko przegrał. Siostra męża wzieła kredyt zeby ratowac sytuacje. Tesc miał pracowac i spłacac ten kredyt. Przysiegał na boga ze juz nigdy sie nie napije i nie zagra. I co? Zadłużył sie tak ze odebrano mu kolekture a dług który zrobił musiała spłacac siostra ze szwagrem. Tesc ma długi wszędzie i dalej gra bo nasi znajomi go widzieli. Ma ogromne długi w urzędzie skarbowym w zusie, w hurtowniach i bóg jeden wie gdzie jeszcze plus to co musi spłacic siostra męża. Jak on mógł tak wpakowac własną córke?! W tej rodzinie były juz mega awantury ale tesc zachowuje sie jak dziecko i ma wszystko i wszystkich w dupie. Wczoraj dowiedzielismy sie ze mu odebrali sklep bo od pół roku nie płacił czynszu. Zadłuzone jest tez mieszkanie w którym mieszka tesc. Tesciowa przez smiercia zdążyła to mieszkanie przepisac na siostre męża. Wiec tesc tam mieszka i za nic nie płaci. Jest wymeldowany, ale ona nie ma sumienia go wyrzucic mimo ze jest na niego wściekła i juz tyle przez niego przepłakała. Raz mu sie nawet kazała wynosic jesli nie zapłaci czynszu, mój mąż tez juz nieraz ostro sie z nim pokłócił. Powiedział ze jak sie ojciec nie zmieni to sam go osobiscie wywali na zbity pysk a on chyba niewierzy ze to sie stanie i dalej sobie zyje jak chce. Wczoraj siostra męża zadzwoniła ze ojciec jest pijany. Pojechalismy tam, okazało sie ze mu kazali sie wynosic ze sklepu wiec sie nachlał. W sklepie jest mnóstwo towaru, zamiast to wywieść i wyciągnąc z tego jakies pieniądze to on woli sie upic. Tak samo było jak tesciowa chorowała, zamiast siedziec przy niej to chlał i grał. nawet tego dnia kiedy umarła!!! Ja juz nie mam szacunku do tego człowieka. Najbardziej w tym wszystkim mi szkoda mojego męża i jego siostry. Mąż to wszystko bardzo przezywa, oboje sie strasznie denerwujemy. Ten człowiek nas niszczy. Zachowywał sie jak bydlak kiedy tesciowa zyła a po jej smierci jest coraz gorzej. Zadne prośby, groźby, rozmowy na niego nie działają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
517
Dołączył(a)
24 lis 2011, 16:25

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez jovana80 09 maja 2013, 10:38
Aniu okropne co piszesz, to są prawdziwe problemy, dlatego, ze bydlak nie bydlak ale to ojciec i rozumiem twojego męża i szwagierkę, że cieżko im zdecydować się na to by go wyrzucić. Nie potrafiłabym również. Myślę, że może warto by było poradzić się jakiegoś prawnika, ten człowiek jest chory, ma podwójny nałóg a jest nim chlanie i hazard, prawdopodbnie może pije z powodu nałogu hazardowego, czy on kiedykolwiek chciał się leczyć z tego? Pisze o poradzie prawnej, bo być może można go ubezwłasnowolnić i zamknąć w ośrodku, w którym na wasze życzenie zaczną go leczyc. Nie wyobrażam sobie jak cieżka musi być sytuacja gdy musisz spłacać pieniądze, które w niczym ci się nie przysłużyły, co innego gdy zaciagniesz na mieszkanie lub jakieś inne inwestycje, przecież mogliby to spożytkowac na tyle rzeczy..masakra po prostu...160 tys to kupa pieniędzy i jeszcze tak zmarnować cały swój dobytek, to jest tragiczne!
Offline
Posty
178
Dołączył(a)
31 gru 2011, 19:52

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez anka00 09 maja 2013, 11:05
jovana u prawnika juz bylismy. Tesc był przez 2 tygodnie w szpitalu psychiatrycznym. Potem miał sie zgłosic na leczenie nałogów do ośrodka ale powiedział ze on tam nie pójdzie. To było w styczniu. Niestety na siłe nikt go nie zmusi. Zeby kogos ubezwłasnowolnic to nie jest taka prosta sprawa. Przedewszystkim ktos musiałby byc jego opiekunem prawnym a nikt nie weźmie tego na siebie. Pozatym on nie jest chory psychicznie w takim stopniu zeby go mozna było ubezwłasnowolnic. To jest dosc trudna sprawa. Zreszta to by i tak nic nie zmieniło. Bo predzej czy później wyszedłby z takiego leczenia to dalej stwarzał problemy. Kiedys juz chodził do specjalisty od leczenia uzależnien. Tzn na siłe woziła go tam siostra męża i nic to nie dało.
Ja przepraszam ze pisze nie na temat i opowiadam tak o swoich problemach ale po prostu az sie wemnie gotuje i musiałam sie wygadac
Avatar użytkownika
Offline
Posty
517
Dołączył(a)
24 lis 2011, 16:25

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez jovana80 09 maja 2013, 11:31
To ciężka sprawa, musi chcieć sam, a że nie chce, to po prostu przesrane. Zadziwia mnie bezwstydność tego człowieka, bo przecież alkoholicy mają również przebłuski i momenty trzeźwości, próbują nie raz, a on doprowadził do ruiny majątek rodzinny i swoją córkę, której to on jako ojciec powinien pomagać... Ja wiem, ze ciężko zdecydować się na drastyczny krok, ale może trzeba by było pomyśleć nad tym by pokazać mu, że basta! Wiesz, mojej sąsiadki syn, jedyny syn, wpadł w towarzystwo przy którym powoli się staczał, narokotyki, dilerka, dochodziło do tego, ze matce wyprzedawał rzeczy z domu, kradł, ale wiadomo, to syn, więc cierpliwie to znosiła, ale w końcu miarka się przebrała, nasłała na niego policję, własna matka, podziwiałam ją za to, bo to jedyny syn, którego bardzo kochała. Oczywiście nienawidził jej i groził, ze zabije, dostał zawiasy, jako ze nie był karany, do domu nie chciał wrócić, ale rzezywistość pokazała, ze nie ma gdzie pójść, w końcu odezwał się do matki, ale ta pokazała mu klamkę i zastrzegła, ze wpuści go do domu gdy zacznie się leczyć. No i znów wrócił na dworce i pod mosty, ale długo nie zdzierżył, poszedł sam na leczenie, a potem wrócił do matki. Potem porobił sobie jakieś kursy i wziął na kredyt autokar, zaczął od jednego, a dziś ma dobrze prosperującą firmę przewoźną. Można powiedzieć, ze gdyby nie drastyczne działanie matki, to byloby już po nim. Wiem, że ciężko powiedzieć jakby było z teściem, ale moze jemu trzeba takiego kopa. Niech mu pokażą, ze nie ma juz parasola w postaci dzieci, niech sie przestraszy, a przecież mogą go opuścić pozornie, tak by tylko on myślał, ze nikt nad nim nie czuwa. Wydaje mi się, ze to jedyna rada, bo on was wszystkich zniszczy. Nie przejmuj sie też, ze robisz off topic, przecież życie to mnóstwo problemów, a wszystko to ma wpływ na nasze nerwice.
Offline
Posty
178
Dołączył(a)
31 gru 2011, 19:52

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez anka00 09 maja 2013, 13:55
Oj to prawda ze wszystko ma wpływ na nerwice. Wczoraj sie bardzo zdenerwowałam a dzisiaj serce mi wali jak głupie i czuje ścisk w klatce piersiowej, ale zaczęłam czytac dowcipy w necie i mi lepiej :smile:
To fakt. Ten człowiek nie ma wstydu i jest mega nieodpowiedzialny, zachowuje sie jakby miał 5 lat! Mi to sie po prostu w głowie nie mieści. Jak mozna cos takiego robic własnym dzieciom i żonie?! Tesciowa leżała w szpitalu, walczyła z rakiem i dowiadywała sie co chwila ze jest pijany, ze gra, ze stracili kolekture. Przecierz ją te nerwy zabiły chyba bardziej niz choroba. Przecierz mąz powinien byc przy żonie!!!Dobrze ze miała nas i nie umarła w samotności. Co to za mąż który zamiast byc przy chorej zonie woli grac i pic?! Siostra mojego m opowiadała mi ze często namawiała mame zeby sie z nim rozwiodła, ze ojciec od zawsze miał problem z alkoholem. Ale tesciowa chyba sie bała ze sobie sama nieporadzi. Zreszta niewiem ale za wesołego życia to ona z nim nie miała.
Tez mi sie wydaje ze on swoim zachowaniem nie pozostawia nam wyboru. Dzisiaj siostra mojego m poszła zeby z nim porozmawiac i spytała co on wogule zamierza dalej robic bo jej niestac na utrzymywanie dwóch mieszkan i jesli tesc nie bedzie płacił rchunków to ona to mieszkanie musi sprzedac. To jej beszczelnie opowedział zeby sie nie wpier.... w jego sprawy. Co za cham!!!!
To jest prawda ze on nas niszczy. Siostra męża dzwoniła wczoraj do nas cała zapłakana ze ona juz ma tego wszystkiego dosc. Mój mąż tez to wszystko bardzo przezywa. Jestesmy młodym małżenstwem, od 5 miesięcy mieszkamy we własnym mieszkaniu. Zamiast sie z tego cieszyc to ciągle sa jakies nerwy przez tego dziada.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
517
Dołączył(a)
24 lis 2011, 16:25

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez jovana80 10 maja 2013, 07:56
No i masz odpowiedź na to co należy zrobić... Ten osobnik to wampir energetyczny, jak go wykopiecie z ciepłego gniazdka, to może się za siebie weźmie. Przecież możecie dać mu wybór, że ,ma drogę powrotną otwartą jeśli zdecyduje się leczyć, wtedy można uspokoić sumienie, bo tak naprawdę to czy zgnije pod mostem będzie zależało od niego. Ten człowiek i tak się stacza ale dodatkowo ciągnie was za sobą. Nie widze innego wyjścia niż pokazanie temu człowiekowi, ze życie to nie bajka. Gwarantuję Ci, ze po kilku miesiącach a moze nawet tygodniach czy dniach tułaczki gościu się złamie. On po prostu was znakomicie i z premedytacją wykorzystuje.
Offline
Posty
178
Dołączył(a)
31 gru 2011, 19:52

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez jovana80 10 maja 2013, 07:56
No i masz odpowiedź na to co należy zrobić... Ten osobnik to wampir energetyczny, jak go wykopiecie z ciepłego gniazdka, to może się za siebie weźmie. Przecież możecie dać mu wybór, że ,ma drogę powrotną otwartą jeśli zdecyduje się leczyć, wtedy można uspokoić sumienie, bo tak naprawdę to czy zgnije pod mostem będzie zależało od niego. Ten człowiek i tak się stacza ale dodatkowo ciągnie was za sobą. Nie widze innego wyjścia niż pokazanie temu człowiekowi, ze życie to nie bajka. Gwarantuję Ci, ze po kilku miesiącach a moze nawet tygodniach czy dniach tułaczki gościu się złamie. On po prostu was znakomicie i z premedytacją wykorzystuje.

-- 10 maja 2013, 07:02 --

Aniu mam jeszcze pytanie do Ciebie, jako specjalistki od węzłów ;-) Czy możliwe by powiększyły się lub bolały od macania. Za jakiś tydzień mam mieć miesiączkę, czuję, ze pod pachą, z te strony gdzie miałam tkliwą pierś mam bolesne węzły, nie są twardę, mogę je przesunąć, ale czuję tam drobne kuleczki, pacha mi uwiera i boli przy dotyku, boję się oczywiście wiadomo czego. Staram sie już nie macać... Nie jestem przeziębiona, więc nie wiem co to może być, moze przed miesiączką się powiększają? Kiedy węzły powinny niepokoić? Jak sobie macam to czuję, że mają może z 3-4 mm i są giętkie, ale te kuleczki, też przesuwalne mnie niepokoją, są wielkości ziarnka pieprzu, może troszeczkę większe, no i ten dyskomfort pod pachą, zwłaszcza jak sobie ocieram ją stanikiem, czy rękę trzymam wzdłuż ciała i docisnę to czuję jakbym miała coś pod pachą. ehhh psi los, chyba musze się przyzwyczaić, że co chwilę mam fazę na co innego :-(

-- 10 maja 2013, 07:07 --

i jeszcze jedno - czy możliwe, by przez to, ze skupiam na tym swoje mysli, odczuwam dyskomfort? Czy miałas podobnie gdy świrowałaś ze swoimi?
Offline
Posty
178
Dołączył(a)
31 gru 2011, 19:52

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez anka00 10 maja 2013, 11:37
jovana własnie wczoraj rozegrał sie caly dramat. Pisze dramat bo mój mąz i jego siostra strasznie to przezyli. Ja zreszą tez.
Siostra męża kolejny raz poszła zeby z nim porozmawiac a on był znowu pijany!!! Nie trzeźwieje od trzech dni i był agresywny. Pojechalismy tam wieczorem a on dalej narąbany i kazał nam sie wynosic mimo ze mieszkanie nie jest jego i nie jest tam zameldowany. W portfelu miał jeszcze kupony z gier z ostatnich dni :? Ja nie wiem skąd on brał kase na wódke i chyba wole niewiedziec. Skonczyło sie na tym ze mój mąż wezwał policje i siłą go zabrali chyba na izbę wytrzeźwien. Niechciał wyjsc i był chamski dla policjantów. Przed blokiem było sporo sąsiadów i biegających dzieciaków wiec przedstawienie niezłe. Siostra męża siedzi i płacze do tej pory bo jest jej ciężko ze musiała na własnego ojca policje wzywac. Mój mąz cały roztrzęsiony poszedł do pracy a ja w nocy miałam normalnie jakies drgawki, tzręsły mi sie ręce, nogi. Nikomu nie zycze takich nerwów. I jak ja mam w ciąże zajsc?! Chyba sobie musze darowac ten temat bo nie mam sie co łudzic ze przy takich emocjach sie uda. Przykro mi jak cholera ale co moge zrobic.
Siedze teraz w domu i boje sie. Tescia prawdopodobnie zawieźli do tego miasta gdzie mieszkam z mężem. Jestem sama w domu i boje sie zeby tesc nie przyszedł do mnie i czegos odemnie niechciał. Mąż kazał mi sie pozamykac i jakby przyszedł to mam udawac ze nie ma mnie w domu, ale mam nadzieje ze nie przyjdzie.

jovana z tymi węzłami to ja miałam jazdy które trwały chyba z pół roku. Niewiem czy to mozliwe zeby sie powiekszały węzły od macania. Ale u mnie było tak ze jak sie tak obsesyjnie macałam to puchła mi cała szyja i bolała jak cholera. Miałam niezłe schizy i czesto wydawało mi sie ze moje węzły rosną ale nie jestem w stanie powiedziec czy to była moja psychika czy faktycznie rosły. Skonczyłam ten temat tym ze poszłam na usg które nic nie wykazało. Ale z nerwów prawie zemdlałam w przychodni czekając na to badanie.
jovana ja miałam tak ze jak nerwica szalała w mojej głowie to byłam sobie w stanie wmówic wszystko i najgorsze jest to ze ciężko jest okreslic czy cos faktycznie jest nie tak czy to tylko hipochondria.

-- 10 maja 2013, 10:54 --

Słuchajcie mam taki głupi problem. W sumie to nawet nie jest jakis wielki problem i nie martwie sie tym jakos bardzo ale... Od jakiegos czasu zauważyłam ze jak patrze pod światło, na jasny monitor komputera, na niebo to mam przed oczami takie przezroczyste plamki, glutki niewiem jak to okreslic. Rozmawiałam o tym z tata i on powiedział ze on tak ma od lat i ze to sa tzw męty ciała szklistego i ze duzo ludzi tak ma. Pojawia mi sie czasem taka plamka jak np w ciemnym pokoju oglądam telewizor. Wkurza mnie to troche. Pozatym wzrok mam bardzo dobry. U okulisty byłam pół roku temu i wszystko było ok. Miałam mierzone cisnenie dna oka i oglądane oczy przez taki specjalny aparat bo moja babcia ma jaskre i moge byc obciążona genetycznie tym schorzeniem ale lekarz powiedział ze wszystko jest ok
Avatar użytkownika
Offline
Posty
517
Dołączył(a)
24 lis 2011, 16:25

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez jovana80 10 maja 2013, 12:49
Ania powinniście iść za ciosem i wymienić zamki, a rzeczy mu wydac jak się pojawi, niech się włóczy gdzie popadnie aż zrozumie, naprawde musiałabyś chyba wyjechać na kamczatkę, zeby nabrać dystans. Dziecko to Twoje największe marzenie i nie pozwól go sobie odebrać jakiemuś łachudrze!!! Porozmawiaj poważnie z mężem. Niech w końcu skonczą się łudzić, ze coś z tego będzie, to jedyna droga, co z tego, ze ojciec? Czy ojcem zostaje się tylko przez spłodzenie? Bo mi się wydaje, ze nie. Wpędził żone do grobu i truje resztę rodziny swoja toksyczną osoba. masakra!!!

Co do takich plamek, to ja zawsze tak miałam i myslałam, ze każdy... jakoś nie zastanawiałam sie nad tym, po porstu tak jest :-) Dzięki za pocieszenie odnośnie węzłów, myśle, ze skoro moga puchnąć od golenia to tym bardziej od macania :-)
Offline
Posty
178
Dołączył(a)
31 gru 2011, 19:52

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez jeraha 10 maja 2013, 14:24
jovana ja całe zeszłe lato i połowe jesieni swirowałam z wezłami. tak macałam ze bolala mnie cała szyja i pachy. w koncu wymacałam kuleczke i mam ja do dzis, nie bylam na usg ani niegdzie, zrobilam morfologie i ob wyszlo ok, pokazałam rodzinnemu stwierdził ze to nic takiego. szyja jak macałam była cała spuchnieta az w koncu nie mogłam jej dotknac bo wszystkie sciegna i moze wezly tak bolaly... to było głupie i straszne :mrgreen: :oops:

teraz sie martwie moim pieprzykiem, nie wiem czy mam gpo od zawsze czy nie:(( nie boli mnie ani nic sie z nim nie dzieje... nie chce eisc do lekarza...:((
Offline
Posty
250
Dołączył(a)
11 lip 2012, 10:34

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez Nut 11 maja 2013, 00:10
przypisuję sobie idiotyzm
Nut
Offline
Posty
121
Dołączył(a)
18 kwi 2013, 19:45

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez bili88 12 maja 2013, 12:25
witam
Jestem tutaj nowy mam 25lat i rzekomo choruję na hipochondrię.
Moje objawy to: codzienne poranne biegunki, bardzo często silne zaciskanie zębów i bóle w stawie żuchwowo skroniowym, bóle lewej ręki, bardzo silne bóle głowy w okolicach czoła głównie, ciągłe uczucie gorąca, silne pocenie się. Przechodziłem wiele badan morfologia wielokrotnie, gastroskopia, usg jamy brzusznej wieloktrotnie, usg szyji wielokrotnie, badanie kału na krew utajoną, rtg kregosłupa, usg jąder, próby wątrobowe, do tego dochodzą regularne wizyty u lekarza rodzinnego i u lekarzy specjalistów. Nie wierzę lekarzom którzy mówią że nic mi nie jest, jestem przekonany że choruję na nowotwór jelita grubego, albo guza mózgu luz nowotwór trzustki, myślę że choroba może być już na tyle zaawansowana że mam rozległe przerzuty. Chodzę do psychiatry i biorę leki wcześniej prefaxine teraz paroxetine ale uważam że to kompletnie nie ma sensu bo wszyscy mi wmawiają że mam nerwicę a nikt nie chce mi dać skierowania np na kolonoskopię. Obecny stan występuje od pół roku, byłem u psychologa ale uważam że to kompletnie nie ma sensu. Pogodziłem się z tym że powoli umieram i nikt mi już nie pomoże, chodzę do spowiedzi żeby być gotowym na śmierć. Moje pytanie brzmi: czy uważacie że to co się ze mną dzieje może siedzieć w głowie?? tzn czy to co wszyscy mi wmawiają może być chociaż w części prawdą?? proszę o pomoc
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
12 maja 2013, 12:08

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: leniek644 i 33 gości

Przeskocz do