Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez wysłowiona 06 maja 2013, 11:40
Może na początek... nie wchodź na prawda2. To chyba najgorsze co można zrobić hipochondryk czy paranoik ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1006
Dołączył(a)
19 lip 2012, 08:59

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez jovana80 06 maja 2013, 12:23
witajcie po przerwie.
żeby nie było tak kolorowo, to zaczynam wpadać w nową "chorobę", po jajnikach, szyjce macicy wciąż kręcę się wokół babskich chorób. Jakiś tydzien temu przewiało mnie nieźle, efektem był bolseny i duży węzeł pod pachą, zaczęła mnie też boleć pierś z tej samej strony co pacha. Węzły zmniejszyły się i przestały boleć po kilku dniach a pierś jest wciaż tkliwa, obmacałam ją jak tylko można najdokładniej, niby mnie nie boli przy macaniu, ale wciaż coś takiego dziwnego czuję, ze nie jest ok do końca i już nie wiem czy to psychiczne czy nie... Boję się oczywiście raka piersi, czy wtedy pierś w ogóle boli? Nigdy nie robiłam sobie takiego profesjonalnego badania, bo założyłam z góry, ze jeszcze jestem za młoda, u mnie w mieście są ogłoszenia na mamografię, ale dopiero po 35 roku życia. Jeszcze ostro nie świruję, ale pojawił mi się powoli stan niepokoju i tych natrętnych myśli po przebudzeniu, chęci macania się wkółko, staram się tego nie robić, ale to tylko powoduje, ze więcej myślę. Nie wyczułam żadnego guza, ale czuję na tej piersi w jednym miejscu większy ból gdy mocno uciskam palcami, w końcu wczoraj namacałam sobie zgrubiałą żyłę, może to węzeł? Czy na piersi też są węzły? Mogłabym na pewno doczytać o tym, ale bn\oję się dr googla, tyle razy wpędził mnie w psychozę. Wystarczy, ze kilka dni temu wpisałam tylko bolesność jednej piersi, naiwnie myśląc, ze się uspokoję, a tam jak na tacy same artykuły i fora o raku piersi :-( Zawsze myślalam, ze gdy boli, to nawet lepiej, bo rak nie boli, ale już sama nie wiem... Korci mnie by znów sprawdzać i czytać... Piękna pogoda za oknem, a ja zaczynam popadać w to samo. Ale nie dam się!!!! Nie mogę tego sobie zrobić kiedy tak pięknie wokół i należałoby się cieszyc z życia!!! Trzymam również kciuki za wasze samopoczucie, zwłaszcza za staraczki ;-) Aniu przykro się czyta, ale ja wciąż wierzę, ze uda ci się, naprawdę pomyśl o jakims innym lekarzu, może zauważy lub zaleci coś czego nie zrobił poprzedni, może właśnie potrzebujecie takiego swieżego spojrzenia. Poza tym teraz dobry okres nadchodzi, bo w większych temp podobno prościej zajśc w ciążę, czego Czaplo i Jeraho też wam życzę.
Jeraho ja również miałam wielką schizę na czerniaka, własciewie tak zaczęłam tu pisać, najpierw widziałamto u siebie, potem u męża, co jakiś czas moje myśli kierują się jeszcze w stronę pieprzyków ale to tylko chwilowe. Co do pieprzyka, to wg lekarzy należy obserwować, ale nie przesadnie, jeśli jest regularny, nic się z nim nie dzieje, to ok. Nie wiem jednak, czy będziesz w stanie sama dać sobie z nim spokój, nie zalecam Ci wizyty u dermatologa, bo to może nakręcić spiralę, jeśli uważasz, ze wystarczy ci opinia dermatologa, który sprawdzi pieprzyk pod dermatoskopem to idź, ale mi na przykład to nie wystarczało, chciałam wciąż więcej konsultacji i badań i nie wiem sama jak ostatecznie z tego wyszłam, ale trwało to ponad rok. Naprawdę spróbuj o tym zapomnieć, moze się uda.
Pozdrawiam serdecznie!
Offline
Posty
178
Dołączył(a)
31 gru 2011, 19:52

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez anka00 06 maja 2013, 13:28
jeraha, jovana dzieki za wasze wsparcie. :)
Ten ginekolog do którego chodze jest moim piątym lekarzem i jak narazie mu ufam. Niewiem do kogo miałabym teraz isc bo wypróbowałam podobno najlepszych z mojej okolicy. A do tego i tak dojeżdżam 20 km. Mój obecny lekarz ma swoja klinike a oprócz tego pracuje w dużym szpitalu wiec ma doświadczenie i czytałam ze pomógł wielu oparom z PCO i innymi problemami. Narazie bede sie go trzymac. Jestem tez pod stałą kontrolą endokrynologa.

Jeśli chodzi o pieprzyki to ja jestem kiepskim doradcą. Tzn nie umiem spojrzec na temat obiektywnie bo mnie tez czasem nawiedzają złe mysli odnośnie moich pieprzyków. Są duze, maja po 6 mm i sa nierówno wybarwione. Mam je 2 na plecach od zawsze. Kiedys były 3 ale jeden usunęłam. W zeszłym roku wpadłam w totalna paranoje i byłam u dermatologów chyba z 7 razy!!! Ostatni dermatolog zaproponował zebym przyszła do kontroli za pół roku skoro tak sie boje. Pół roku mineło w marcu a ja nie poszłam. Powiedziałam sobie DOŚĆ! Pójde moze po wakacjach do kontroli i to wszystko. Dziewczyny jesli was cos niepokoi to napewno warto isc do lekarza i to wyjaśnic dla własnego spokoju ale nie panikowac i popadac w fobie.
Ja np nie badam sobie piersi. Tzn są małe i gdybym cos tam miała to wyczułabym to zakładając stanik, myjąc sie lub smarując balsamem. Nie macam ich wnikliwie z jednego powodu. Zawsze wydaje mi sie ze mam mnóstwo guzów i wpadam w panike. Przyjęłam taka metode ze co 2 lata chodze na usg piersi i juz. Mój ginekolog powiedział ze w moim wieku powinno sie robic usg piersi co 2 lata. Pozatym gin tez mi badał piersi na wizycie. Z tego co wiem to mammografie robi sie starszym kobietom które mają w piersiach wiecej tkanki tłuszczowej, a młodszym robi sie usg bo maja wiecej tkanki gruczołowej. Tak gdzies słyszałam.
Eh najgorsze w tym wszystkim jest to ze człowiek sie gubi i nie wie czy to juz hipochondria czy moze faktycznie jakis objaw.

Jesli chodzi o starania to wypłakałam sie mężowi w ramie i jest juz lżej. Staram sie nie myślec o staraniach, a najlepiej wogule o tym zapomniec. Zaczynam troszke eksperymentowac w kuchni, wyszukuje w necie przepisy zamiast chorób :smile:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
517
Dołączył(a)
24 lis 2011, 16:25

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez Shannon 06 maja 2013, 21:08
wysłowiona napisał(a):Może na początek... nie wchodź na prawda2. To chyba najgorsze co można zrobić hipochondryk czy paranoik ;)


Wiem, wiem :D Pewnego czasu interesowałam się teoriami spiskowymi i nie wyszło na dobre. :smile: Ale to już mały offtop.
f20, f42, ADHD

kwetiapina 400 mg
fluoksetyna 20 mg
doraźnie: wywar z czarnego lulka
Avatar użytkownika
Offline
Posty
456
Dołączył(a)
06 kwi 2013, 11:41
Lokalizacja
wieś pod Elblągiem

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez anka00 06 maja 2013, 21:28
Opisze wam co mnie ostatnio męczy. Wiem ze jest to megagłupie ale...
W czwartej bylismy z mężem u znajomych którzy mają 8 letniego syna. Bardzo fajny i mądry dzieciak.Kupiłam dla niego dużą czekolade z orzechami i mu ją dałam jak tam byliśmy. Kiedy dawałam mu czekolade akurat jedni goście wchodzili, drudzy wychodzili i zrobiło sie niezłe zamieszanie tak ze rodzice chłopca nie widzieli ze dostał odemnie czekolade. Mały podziekował, wziął czekolade i poszedł do swojego pokoju sie bawic a ja zapomniałam o sprawie. Wiem ze powinnam sie chyba zapytac wczesniej jego mamy czy nie bedzie miała nic przeciwko jesli dam małemu słodycze... a moze przesadzam.
Imprezka sie skonczyła, wrócilismy z mężem do domu. Mąż juz spał, a mi zaczęły przychodzi do głowu głupie mysli. A co jesli dzieciak jest np uczulony na czekolade i zje ją i spuchnie mu gardło i sie udusi?! I to wszystko z mojej wizy?! Tak sie zdenerwowałam ze chciałam juz do nich dzwonic ale było juz po pierwszej w nocy wiec zrezygnowałam. Nie mam pojecia ską mi sie nagle wzieły takie mysli i panika. Rano powiedziałam o wszystkim mężowi i mnie wyśmiał, powiedział zebym nie dzwoniła i nie robiła z siebie wariatki. Opowiedziałam o tej sytuacji rodzicom i tez mnie wysmiali a ja sie autentycznie martwie ze zaszkodziłam temu dziecku. Az wstyd sie przyznac ze jestem taka głupia. Mąż mi tłumaczył ze to jest rozsądne dziecko i jakby nie mógł jesc czekolady to by napewno o tym powiedział i nie zjadł jej. A pozatym mąż mi mówił ze widział na innej imprezie jak mały jadł słodycze i były to tez cukierki w czekoladzie i kazał mi sie uspokoic.
To było w czwartek, dzis jest poniedziałek. Pocieszam sie ze jakby cos złego sie stało juz bysmy o tym wiedzieli. Czy ja do reszty oszalałam??!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
517
Dołączył(a)
24 lis 2011, 16:25

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez jovana80 06 maja 2013, 21:34
Aniu to wiadome, ze będziesz miec wzloty i upadki, ale najważniejsze, ze nie jesteś sama. Korzystaj z życia jak możesz a ono przyniesie owoce, ja do dziś nie mogę się nadziwić, ze mam dwójkę dzieci, a wszystko świadczyło o tym, że nie będę mogła, wyobrażasz sobie, że miałam 3,5 kg (nie pomyłka) mięśniaka i groziło mi wycięcie wszystkiego, już się pogodziłam z tą myślą, a miałam wtedy 26 lat, myślałam, ze trudno, oby tylko życ, udało się jednak zachować narządy rozrodcze i proponowano mi po operacji sprawdzenie drożności jajowodów i szereg różnych badań, ale ja to olałam, bo nie chciało mi się mieć dzieci, nawet zabezpieczałam się, bo bardzo nie chciałam być w ciąży, mimo tych teorii, ze dziecka moze nie będę mogła mieć bez leczenia... jeden raz, na tydzień przed miesiaczką zaszaleliśmy z mężem, bo ciepło było, piwko, wiadomo, hamulce siadają i zaszłam, i to w takim przedziale cyklu kiedy nie powinnam, bo przecież faza lutealna itp. Nawet nie wiedziałam, ze PCO w trakcie sie przyplątało a ja za pierwszym razem i drugi raz zaszłam w ciązę, ale przyznam, ze za każdym razem podchodziłam do tego obojętnie, nie było to dla mnie ciśnienie ani być albo nie być, dlatego jestem przekonana Aniu, ze mimo pozornie stabilnego Twojego stanu psycihicznego ty wciąż jesteś spięta i w oczekiwaniu, nie umiem Tobie doradzić jak się wyzybyć tych myśli, mogę sobie tylko wyobrazić jak to ciężkie, ale musisz, po prostu musisz znaleźć dla siebie jakąś radę, bo jestem przkonana iż jesteś koboeta płodną i gotową na poczęcie, a tylko i wyłącznie Twoja psychika rujnuje te szanse.

Co do mnie to wymycałam dziś sobie tak cycka, ze mam prawie siniaki, raz czuję jakies zgrubienia, innym nie, tylko jakieś żyły, jak węzły, nie wiem sama co o tym myśleć. Mama dziś powiedziała mi, ze od zawsze tak miała, jedną pierś większą i bolesność w tej piersi co jakiś czas i pod pachą z tej samej strony. Ja mam podobnie, moze taka nasza uroda, choć nigdy piersi nie badałam. Nie chcę też iść do lekarza, bo wewnętrznie czuję, ze nie ma potrzeby. To co napisałam do Jerahy, są ludzie, których wizyta uspokoi, a są tacy, których wizyta tylko nakreci, ja należę do tej drugiej grupy. Gdybym w roku 2012/2013 miała chodzić za każdym moim podejrzeniem do lekarza to odwiedziłabym już neurologa, onkologa, laryngologa itp... To nie ma sensu.. Trzeba się nauczyć rozpoznawać prawdziwie niepokojace symptomy od tych nie niepokojących. Tyle. Pzdr.
Offline
Posty
178
Dołączył(a)
31 gru 2011, 19:52

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez anka00 06 maja 2013, 21:41
jovana faktycznie jestem spięta. Niestety ciągle sie czyms martwie. A to brakiem pracy i pieniędzy a to zdrowiem bliskich a to czyms wydumanym co opisałam wyżej. Staram sie jednak z całej siły wyluzowac i czesto mi sie to udaje. Tez wydaje mi sie ze w moim przypadku psychika bardzo przeszkadza w zajsciu.
Matko 3,5 kg mięśniak!!! Nieźle, najważniejsze ze wszystko dobrze sie skonczyło
Avatar użytkownika
Offline
Posty
517
Dołączył(a)
24 lis 2011, 16:25

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez jovana80 06 maja 2013, 22:30
ale wiesz co Aniu, ja czułam coś dziwnego w moim brzuchu prawie dwa lata. Nie jestem w stanie pojąc jak mogłam to spychać gdzieś na dnno, bo naprawdę starałam się o tym nie myśleć, myślałam wręcz, że to warstwa tłuszczu, albo mięśnie, ale trafiłam do szpitala dopiero jak przy każdej miesiączce miałam bóle prawie, ze porodowe powodujace gorączkę, przeszłam przez kilka oddziałów i lekarze zerkali na siebie ze zdziwieniem i niewiedzą mówić coś cicho, myslałam, że już po mnie, ale najgorsze było to podpisanie zgody, ze dla ratowania życia usuną mi wszystkie narządy... mój mięśniak był cudem, bo miał 3,5 kg, ale był umocowany tylko cieniutką niteczką do macicy, więc oprócz cięcia powłok brzusznych nic nie naruszono. Od tej pory, jestem wręcz o tym przekonana, zaczęła się moja historia z hipochondrią. Każde bóle w okolicach pachwin, to nawrót choroby, zwlaszcza, ze poinformowano mnie, ze to moze byc przez to, ze nie mam dzieci. Na wynik hist. wtedy w ogóle nie czekałam, wyslałam męża po niego, jak sobie przypomniałam i wtedy tylko poczułam stres. W każdym razie nie byłam taka, byłam zupełnie inną osobą. I wiem też, ze dzieci mam tylko dlatego, ze po prostu nie chciałam ich mieć. Wiedziałam, że może musze, bo nie chcę mieć więcej problemów z mięsniakami, torbielami, ale dloa samego dziecka...... to nie było dla mnie... tak naprawdę nigdy nie poczułam instynktu macierzyńskiego, dopiero w momencie urodzenia dziecka. Także Aniu to nastawienie to wiele i wiem, ze wiesz o tym, ale musisz to sobie wpoić.
Offline
Posty
178
Dołączył(a)
31 gru 2011, 19:52

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez Shannon 07 maja 2013, 15:33
anka00 napisał(a):Opisze wam co mnie ostatnio męczy. Wiem ze jest to megagłupie ale...
W czwartej bylismy z mężem u znajomych którzy mają 8 letniego syna. Bardzo fajny i mądry dzieciak.Kupiłam dla niego dużą czekolade z orzechami i mu ją dałam jak tam byliśmy. Kiedy dawałam mu czekolade akurat jedni goście wchodzili, drudzy wychodzili i zrobiło sie niezłe zamieszanie tak ze rodzice chłopca nie widzieli ze dostał odemnie czekolade. Mały podziekował, wziął czekolade i poszedł do swojego pokoju sie bawic a ja zapomniałam o sprawie. Wiem ze powinnam sie chyba zapytac wczesniej jego mamy czy nie bedzie miała nic przeciwko jesli dam małemu słodycze... a moze przesadzam.
Imprezka sie skonczyła, wrócilismy z mężem do domu. Mąż juz spał, a mi zaczęły przychodzi do głowu głupie mysli. A co jesli dzieciak jest np uczulony na czekolade i zje ją i spuchnie mu gardło i sie udusi?! I to wszystko z mojej wizy?! Tak sie zdenerwowałam ze chciałam juz do nich dzwonic ale było juz po pierwszej w nocy wiec zrezygnowałam. Nie mam pojecia ską mi sie nagle wzieły takie mysli i panika. Rano powiedziałam o wszystkim mężowi i mnie wyśmiał, powiedział zebym nie dzwoniła i nie robiła z siebie wariatki. Opowiedziałam o tej sytuacji rodzicom i tez mnie wysmiali a ja sie autentycznie martwie ze zaszkodziłam temu dziecku. Az wstyd sie przyznac ze jestem taka głupia. Mąż mi tłumaczył ze to jest rozsądne dziecko i jakby nie mógł jesc czekolady to by napewno o tym powiedział i nie zjadł jej. A pozatym mąż mi mówił ze widział na innej imprezie jak mały jadł słodycze i były to tez cukierki w czekoladzie i kazał mi sie uspokoic.
To było w czwartek, dzis jest poniedziałek. Pocieszam sie ze jakby cos złego sie stało juz bysmy o tym wiedzieli. Czy ja do reszty oszalałam??!!


Kiedyś moja mama miała cukierki miętowe w szafce. Kiedyś zjadłam je i zaczęłam zastanawiać się, czy to były normalne cukierki, w końcu nie kazała mi ich jeść. Bałam się, że *hipotetycznie* mogły być obsypane jakimiś lekami/narkotykami i nie dawało mi to spokoju.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
456
Dołączył(a)
06 kwi 2013, 11:41
Lokalizacja
wieś pod Elblągiem

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez anka00 07 maja 2013, 16:37
jovana ja znam z mojego otoczenia kilka takich historii ze ludzie sie latami starali o dziecko i kiedy juz sie decydowali na adopcje to nagle sie okazywało ze jest ciąża. Mało tego osobiście rozmawiałam z koleżanka która przeszła operacje i powiedzieli jej ze nie bedzie mogła miec dzieci. Jeździła nawet do jakis znanych profesorów i tez usłyszała ze z takimi jajowodami i jajnikami to ona nie ma sznas na żadną ciąże. Dziewczyna sie jakos bardzo nie załamała bo miała juz dwoje dzieci. Skoro juz wiecej nie było szans na ciąże to sie nie zabezpieczali i zaszła po 5 miesiącach i urodziła zdrowego chłopca!!!
Ja wiem ze nie powinnam sie nakręcać, ze nie powinnam zyc w stresie, ze to moze byc tak naprawde główna przyczyna braku ciąży, ale jak to zrobic? Jak przestawic swoje myslenie? Pewnie nikt mi na to pytanie nie odpowie. Bo każdy jest inny. Staram sie wynajdowac sobie różne zajecia, hobby i sa nawet dni kiedy mi sie udaje ale niestety wiekszosc jest takich ze mysle o ciąży, o dziecku, zastanawiam sie kiedy mam dni płodne idt. Staram sie olac to z całej siły
Avatar użytkownika
Offline
Posty
517
Dołączył(a)
24 lis 2011, 16:25

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez jovana80 08 maja 2013, 12:12
Aniu nie olejesz tego, chyba, ze rzeczywiście jak piszesz miałabyś już dziecko i przetałoby ci zależeć, ja może poszłabym po pomoc do jakiegoś specjalisty by nauczył mnie nie myśleć chorobliwie o tej ciązy, chyba tylko w ten sposób dasz radę, wiem sama, ze jak mi na czymś zależy to nie potrafię o tym nie myśleć. Na początku staraj się w ogóle nie obliczać dni płodnych, nie patrzeć na daty może to coś da, bo nie będziesz wiedziała co i jak. Rzeczywiście trudni dac tu jakąś radę, bo to wszystko zależy od Ciebie i mogę sobie tylko wyobrazić jak jest ciężkie. Ja wystarczy, ze pomyślę o tym, że chciałabym dostać regularnie miesiaczkę i zaraz mi się spóźnia i to dużo, wszystko na opak. Sama teraz walczę z nie mysleniem o piersi, musze przyznać, ze z kazdym nawrotem takiego świra radze sobie coraz lepiej, nie mam już zimnego potu i ściśniętego żołądka, a także jakoś sobie radze w życiu codziennym, bo wcześniej o normalnym funkcjonowaniu nie mogło byc mowy. Niestety odniosłam porazkę z dr googlem :-( Zaglądam co jakiś czas i jedynie w tych momentach potrafi mnie zmrocić. Z każdym dniem staram sie mniej badac pierś, myślę, ze postępy mozna robić tylko małymi kroczkami. Pierś i tak mam juz obolałą, pewnie ze względu na nieustanne grzebanie i wciskanie palców, jak wspomniałam, mam nawet siniaki od tego. Jednak wciaż nie mogę się wyzbyc tego, że przy każdym poruszeniu nieustannie skupiam uwagę na piersi, kiedy próbowałam przenieśc myśli na drugą pierś, to udawało mi sie też wyczuć jakieś kłucie, ale nie denrwuje mnie to tak jak w tej drugiej, bo psychicznie wmówiłam sobie, ze coś tam właśnie jest nie tak. Tłumaczę sobie, ze guza rakowego raczej bym nie przeoczyła gdyby był, podobno jest ruchomy i właśnie nie boli, ja mam zgrubienia na obu piersiach, ale raczej w podłużnym kształcie niz w postaci kulki, chyba taka uroda moich piersi.Za wszelką cene chcę sobie oszczędzic wizyty u lekarza, bo dużo mnie to kosztuje nerwów i zdrowia. Musze się nauczyc kiedy nalezy korzystać z tego rodzaju wizyt. Na pewno niezbyt dobrą formą terapii jest ciagłe diagnozowanie się. Zauważyłam też, ze mój stan pogarsza się w momencie gdy zaczynam się źle odżywiać. Teraz w majówkę było dużo okazji by popić piwo, pojeść tłuste żarcie itp... mało przy tym ruchu i znów mam dołek. Dziś wznawiam treningi i więcej owoców i warzyw oraz produktów zdrowych i malo przetworzonych. Tyle na dzisiaj.
Offline
Posty
178
Dołączył(a)
31 gru 2011, 19:52

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez anka00 08 maja 2013, 13:17
jovana ale ja czuje ze jesli nie odpuszcze to nigdy w ta ciąże nie zajde żyjąc w takim napięciu jak teraz. Próbowałam poruszac ten temat jak jeszcze chodziłam na terapie ale jak widac niewiele mi to pomogło. Własnie postanowiłam sobie ze w tym cyklu nie zaglądam do kalendarzyka zeby nie wiedziec który to dzien i nie analizowac wszystkiego bez przerwy. Okres mi sie niedawno skończył a ztego co pamietam powinnam dostac kolejny jakos na początku czerwca ale nie wiem dokładnie kiedy i niech tak narazie zostanie. Chociarz mnie strasznie kusi zeby zajrzec i policzyc ile jeszcze do nastepnej miesiączki. Teraz to nawet jestem juz tak tym wszystkim wkurzona ze momentami dochodze do wniosku ze mam dosc i ze ja wcale tej ciąży niechce.
jovana ja kiedys tez miałam schizy z jedna piersią, wyczuwałam w niej jakies podłuzne zgrubienie i macałam ja az do bólu. robiłam wtedy usg które mnie uspokoiło, zgrubienia rózne dalej mam ale nie przejmuje sie tym. Doskonale cie rozumiem z tym ciągłym macaniem. Ja pamietam jak macałam sobie obsesyjnie węzły chłonne, to było okropne. Postaraj sie zeby nie czytac w necie o chorobach, ja wiem jaka to silna pokusa i jakie to trudne ale to tylko pogarsza nasz stan. Mnie mój ginekolog prosił kiedys zeby nie czytała w necie różnych rzeczy, ze jak cos mnie martwi to mam pytac o wszystko jego bo w necie jest mnóstwo przekłamanych informacji i niemal każdy objaw jest rakiem. To prawda ze wysiłek fizyczny bardzo dobrze robi na psychike bo podobno cos tam sie wydziela i człowiek czuje sie lepiej.
Mnie dodatkowo dołuje to ze nie mam pracy. Brakuje mi kontaktu z ludzmi. Przez wiekszosc dnia siedze sama w domu i niewiem co mam ze soba zrobic. Ile mozna sprzątac, prac, gotowac i oglądac telewizje? Nie mam z kim pogadac. Nie mam jakiegos celu, jakis zadan. Mi potrzeba albo konkretnego zajęcia tak jak to jest w pracy biurowej, albo kontaktu z ludzmi i naczej wpadam w dołki. Siedze w domu, nic mi sie niechce, nie maluje sie, chodze w dresie. Nie mam sie do kogo usmiechnąc
Avatar użytkownika
Offline
Posty
517
Dołączył(a)
24 lis 2011, 16:25

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez jovana80 08 maja 2013, 14:49
A czy wyczuwałaś podczas tego badania również jakieś guzki i mnóstwo zgrubień? Ja właśnie po lekturze w sieci, nie mogłam się powstrzymać, wyczytałam, ze najlepiej badać na mokro i oczywiście w drugiej piersi namacałam coś... Podświadomie czuję, ze to nic nie jest, ale potwornie boję się iść do lekarza :-( Mam całe piersi pobrużdżone, jak sobie macam to wszędzie są jakieś zgrubienia, guzki, żyły... Boję sie, ze zacznę znówi wszystkie moje starania szlag trafi! Widzisz dla mnie to nie czytanie jest równie ciężkie jak Twoje nie myślenie o ciąży. Podziwiam Cię, ze udało Ci się opanować, więc jest szansa, ze jestes na tyle silna iż dasz radę z nie myśleniem o tej ciązy, duży plus, ze nie kontrolujesz chorobliwie cyklu. Wiesz jednak, ze na wszystko trzeba czasu, wiem, ze akurat Tobie zależy by dziecko mieć szybko, ale moze chodzi o to byś całkiem doszła do siebie. Wyobrażasz sobie dziecko gdy miałaś faze na czerniaka albo węzły, myślisz, ze przeszłoby ci to z powodu ciąży? O nie kochana, mogłoby się jeszcze nasilić i doszłaby obawa o ciazę właśnie, zreszta sama widzisz jak świrowałaś dajac dziecku czekoladę, pomyśl, ze to tylko dziecko znajomych, nie chcę myśleć jak podchodziłabyś do swojego. A takie niemowle płacze często bez powodu a ty miałabyś już milion myśli, histerie... Musisz zacząć wychodzić z domu, co z tego, ze nie masz pracy, ja też nie mam i w dodatku siedzę jeszcze z dwójką dzieci, ale staram się ustawić też czas dla siebie. Pogoda jest piękna, pomyśl o tym bezrobociu jako o plusach, takich właśnie, ze masz mnóstwo czasu dla siebie. Poza tym jeśli zależy Ci na kontakcie z ludźmi to moze poszukasz gdzieś możliwości pracy jako wolontariuszka, miałabyś zajęcie, kontakt z ludźmi a także jakiś wpis do CV w rubryce doświadczenie. Myślę czytając Ciebie, ze Twoje nastawienie, niby nie myslenie, to tylko pozory, jesteś jak tykająca bomba, jeszcze troche tego siedzenia w 4 ścianach i znow wrócisz na łono nieźle znerwicowanych. Postaraj się powiedzieć sobie, ze dziś pójdę na spacer, taki dłuższy, jutro jakiś rower, moze jogging, cokolwiek co ci pasuje i tak z dnia na dzień zwiększaj tą ilość zajęć poza domem, a bedzie dobrze!
Offline
Posty
178
Dołączył(a)
31 gru 2011, 19:52

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez anka00 08 maja 2013, 15:39
jovana ciężko mi cokolwiek Tobie doradzac bo nie mam pojecia co sama bym zrobiła. A kiedy ostatnio miałas usg piersi? Albo badanie piersi przez lekarza? Ja chodze na kontrolne usg co 2 lata i mam spokój. Jak macam swoje piersi to w kazdej wyczuwam różne guzki, zgrubienia. Dlatego staram sie sama nie badac i ufam lekarzowi.
Moze i dobrze sie stało ze w czasie tej silnej nerwicy nie zaszłam jednak w ciąże. Niestety nerwica to choroba z którą sie zyje całe życie i przez lata moze byc dobrze i nagle uderza niewiadomo dlaczego. Mimo to chce zyc normalnie, miec dzieci, rodzine.
Jesli chodzi o to ze niemowle płacze itp to ja sie tutaj nie obawiam bo miałam wiele razy kontakt z malutkimi dziecmi. Bylismy wiele razy u rodziny i opiekowałam sie takimi maluszkami np przez cały dzien i były rózne sytuacje ale poradziłam sobie bardzo dobrze ku wielkiemu zdziwieniu mojego męża i reszty :D Niewiem skąd to mam ale nigdy opieka nad małym dzieckiem nie sprawiała mi problemu. Mój mąz to sie nawet bał wziąc noworodka na ręce a dla mnie jest to tak naturalne ze wogule sie nie stresuje. Jak sie urodziła moja chrzesnica to ją sama kąpałam a wszyscy patrzyli z rozdziawionymi oczami pełni podziwu :D . Niewiem skąd mi sie to bierze ale tak mam ze sie nie boje i sprawia mi to wielka radosc.

W moim przypadku to nie jest takie proste wyjsc z domu na długi spacer czy bieganie. Przez tarczyce bardzo szybko sie męcze, oblewa mnie pot, robi mi sie słabo, czasem zwykłe zakupy to dla mnie mega wyczyn. Cały czas mam ustawiane dawki leków i mam nadzieje ze juz bedzie dobrze.
Ja bym chciała siedziec z dwójka dzieci. Miałabym cel, radość, owszem duzo pracy ale ile szczęścia. A teraz czuje sie jakas taka bezużyteczna. Mąż mi cały czas powtarza ze jestem super kobietą, ze jestem silna i kochana i zaradna. Ale ja tak nie czuje...
czy jestem tykającą bombą? hmm... sama niewiem... wydaje mi sie ze raczej nie. Nie sądze zebym mogła znowu popasc w taki stan jak kiedys. Ale moge sie mylić.
To prawda ze pogoda jest teraz piekna
Avatar użytkownika
Offline
Posty
517
Dołączył(a)
24 lis 2011, 16:25

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do