Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez jovana80 16 kwi 2013, 23:19
Aniu przykro mi, ze znow sie nie powiodlo, ale ilez pocieszajce jest to, ze lekarz nie przekresla Twoich szans. Wiem, ze lekko jest powiedziec, bys sie nie zalamywala, ale w sumie nie masz wyjscia, musisz brac zycie jakie jest i akceptowac porazki, a wzejdzie slonce :-) Byc moze rzeczywiscie problem nie jest tylko po stronie Twoich problemow z PCO itp. Czy Twoj maz tez sie badal pod katem plodnosci? Mam wsrod bliskich znajomych malzenstwo, on ma jakis klopot z przenoszeniem plemnikow przez sperme i lekarze dawali im male szanse, choc jakies tak, zabrali sie wiec za in vitro, gdyz same plemniki byly ok, niestety po 3 probach dali sobie spokoj, choc ta metoda ich szanse zwiekszaly sie do 90 proc. Po wielu kolejnych badaniach okazalo sie, ze ona miala toksyczne srodowisko i jako para nie wspolgrali ze soba. Ona dostala leki, ktore mialy zmienic PH w pochwie no ale nie stac ich bylo juz na in vitro, wiec ostatecznie adoptowali dziecko, ale po roku od adopcji ona cudem zaszla w ciaze, malo tego potem znow zaszla w ciaze i maja teraz trojke dzieci :-) Przyczyn wiec moze byc wiele, a natura jest przewrotna matka i nikt mi nie powie, ze to sie nie zdarza :-) W ich przypadku oboje mieli jakies klopoty a dodatkowo dochodzil stres, gdy zaspokoili swoja potrzebe i straszliwa chec posiadania dziecka to wlasnie wtedy zadzialal palec Bozy :-) Sama wiesz,ze takich historii jest mnostwo, wiec glowa do gory!!!

Pralinko, ja jestem z Pomorza :-) Co do wyposazenia w gabinecie dermatologicznym, to napisze ci, ze rok temu mialam jazde na czerniaka i odwiedzilam tych gabnetow troche, w wiekszosci z nich, tych bardziej renomowanych byly fotele ginekologiczne. Ja z moim liszajem trafilam do dermatolog, ktora podobno sporo tych liszajow widywala, akurat gabinet ten wyposazony w fotel nie byl, ale doktor zbadala mnie na kozetce. Nie czulam sie skrepowana, bardziej zajmowala mnie sama choroba, ale mysle, ze lepiej pojsc pierwszy raz do kobiety, o ile mozna sie przemoc do faceta ginekologa t z dermatologiem juz jest roznie, w koncu nie zdarza im sie codziennie ogladac nasze narzady. Co do Twojej przypadlosci, to bardzo malo prawdopodobne, ze jest to liszaj. Uwazam, ze masz problem z hormonami, za malo progesteronu, moze estrogeny, powinnas zbadac estradiol i koniecznie zmienic lekarza ginekologa!!! Nie powinien, nawet wiecej, nie mial prawa bagatelizowac tego co mowisz, to ze nie wyglada to na liszaja nie oznacza, ze jest w pelni normalne. Masz duzo stresow w zyciu, a wtedy hormony lubia szalec. Poszukaj najlepiej jakiegos ginekologa i endokrynologa w jednym, jesli chcesz mozesz przejsc sie rowniez do dermatologa, powie Ci przynajmniej czy masz sie niepokoic jakims liszajem, na pewno uspokoi w Tobie watpliwosci. Wiem, ze na wikipedii jest napisane, ze to stan przedrakowy nie jest, ale pani doktor na wizycie powiedziala mi doslownie: "czy wie Pani, ze z tego moze sie zrobic rak?" a potem szybko dodala, widzac chyba nagle wypieki na mojej twarzy: "ale nie musi!". Nie zajmuje swoich mysli taka wersja, na razie jest dobrze i sama obserwuje to, nie leczac, poniewaz lekarstwa jako takiego na to nie ma. Sa tylko sterydy lagodzace objawy, a ze ja objawow nie mam to po prostu olewam to, w co samej ciezko mi uwierzyc, patrzac na to, ze jestem hipochondryczka :-) Mysle, ze po prostu powoli sie ucze :-)
Offline
Posty
178
Dołączył(a)
31 gru 2011, 19:52

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez anka00 17 kwi 2013, 11:41
jovana80 jakos daje rade narazie. Staram sie byc silna i najlepiej wogule nie myslec o zachodzeniu w ciąże. Ale sa takie momenty ze cos wemnie pęka.
Mój mąż robił badanie nasienia, takie podstawowe. Wyniki były ok.

jovana to fajnie ze tak dobrze sobie radzisz ze swoim schorzeniem. Eh ci lekarze tez nieraz niepotrzebnie straszą. Jakby tak patrzec to ze wszystkiego moze rozwinąć sie rak. Mój koszmar związany z hipochondrią zaczął sie własnie od tego ze usłyszałam od neurologa, do którego poszłam z zawrotami głowy, ze moge miec stwardnienie rozsiane. To było ponad 2 lata temu i rozpetało burze w mojej psychice. Oczywiscie żadnego stwardnienia rozsianego nigdy nie miałam. A cudowna pani doktor tak sobie chlapnęła, a co jej szkodzi troche postraszyc pacjenta. Tylko czemu nie powedziała np o raku mózgu albo innych przypadłościach. Po samych zawrotach bez żadnych badan mozna nawymyślac chorób ile dusza zapragnie. A winny był stres
Avatar użytkownika
Offline
Posty
517
Dołączył(a)
24 lis 2011, 16:25

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez pralinka1 17 kwi 2013, 14:17
Jovana80
ja też myślę, że moje dolegliwości nie mają nic wspólnego z liszajem, skłaniam się raczej w kierunku zaburzeń hormonalnych być może nawet na tle nerwowym.
Od trzech miesięcy mam nieregularne miesiączki, cykle wydłużają się i odczuwam ZNP. W tym miesiącu to już jest masakra - właśnie wciąż czekam na okres, którego jakoś nie widać. Bolą mnie piersi, jestem strasznie nerwowa i płaczliwa, ale najgorsze są wzdęcia i gazy ... Teraz właśnie poryczałam się przed komputerem zupełnie bez powodu.
Jeszcze moment i zacznę panikować, że mam coś chorego w tym brzuchu. Rano jeszcze było w miarę ok. ale jak tylko zjadlam śniadanie znów brzuch jak w 4 miesiącu, uczucie ciężaru, kamienia w żołądku i śmierdzące gazy.
2 tyg. temu całkowicie odstawiłam słodycze i cukier, nawet nie słodze herbaty. Myslałam, że poczuje się lepiej tym czasem jest w
ręcz odwrotnie. Po wizycie u ginekologa i wzięciu globulek na grzybicę przeszło pieczenie i dyskomfort. Obiecałam sobie, ze koniec z oglądaniem się z lusterkiem w kroku - choć kazdego dnia mnie to kusi ...
Jeśli rzeczywiście dokuczała mi grzybica to mam nadzieję, że odstawienie cukru w końcu pomoże. Postanowiłam też ograniczyć jakąkolwiek chemie do toalety intymnej i odstawiłam płyny i podmywam się samą wodą. Wytrzymałam na razie 3 dni i wczoraj użyłam troszeczkę mydła biały jeleń bo jakoś nie mogę się tak do końca przekonać czy sama woda wystarczy. Mam jednak świadomość, ze muszę jakoś odbudować sobie śluzówkę a nie wymywać i powodować coraz większe wysuszenie i wyjałowienie.
Zaczęłam też stosować polecone przez gina globulki z kwasem hialuronowym i kwasem mlekowym.
Nerwica niestety nie odpuszcza. Przez te wszystkie dolegliwości i lęki z tym związane bardzo oddaliłam się od swojego męża. Ma mnie dosyć, wykrzyczał mi, że nie może już słuchać moich narzekań, jest zmęczony moimi chorobami. Od kilku dni miałam też problem z uchem, przeszkadzał mi jakiś szum i dziwne słyszenie niektórych dźwięków. Myslałam, że może jest przytkane zbyt dużą ilością wydzieliny. U laryngologa usłyszałam jednak, że jest wszystko w porządku i ZAŁAMAŁAM SIĘ, bo to oznacza, że problem jest ... W GŁOWIE. Wyszłam z tamtąd zapłakana i postanowiłam, że żebym nie wiem co się działo KONIEC Z WIZYTAMI U LEKARZA !!! Odwołałam wszystko bo po tygodniu od poprzedniej wizyty u gina - ze strachu już zdążyłam się znowu zapisać ...
Jutro psychoterapia, aby do jutra a potem ...
pozostało tylko zacisnąć zęby i
i sama nie wiem, nie chcę niczzego planować, czuję się paskudnie.
Chce mi się płakać, tak bardzo chciałabym być szczęśliwa, cieszyć się seksem i poprostu żyć - tymczasem panicznie boję się, że może moja ginekolog czegoś nie zauwazyła albo się nie zna i że mam tam coś nie tak z tą śluzówką, z czego zrobi lub już się zrobił jakiś rak. Boję się seksu, że po stosunku znów wrócą dolegliwości, boję się że mój mąż w końcu nie wytrzyma i mnie zostawi.
Offline
Posty
216
Dołączył(a)
31 paź 2012, 15:40

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez jovana80 18 kwi 2013, 00:12
ej tam pralinko, nie mysl o najgorszym, mezowie czesto maja nas dosc, moj tez nie raz w rozpaczy wykrzyczal mi, ze w koncu wszystko to pierdolnie i nie wroci, ale potem mowil mi, ze myslal, ze w ten sposob troszke rozumu nabiore :-) Pralinko objawy, ktore opisujesz sa klasyczne dla zaburzonej gospodarki hormonalnej. Ja jednak radzilabym Ci zmienic lekarza, ale tylko ze wzgledu na to, ze nie daje Ci wytycznych co do badan na hormony. Na pewno nie masz zadnego raka, a Twoja choroba w wiekszosci jest w glowie :-) Dla przykladu przywolam Ci hostoryjke z mojego zycia, a bylo to rok temu w wakacje... Mialam wzgledny okres przerwy w "chorobach" i zylam sobie blogo, grille, imprezki, tu piwko, tam piwko, az tu ktoregos pieknego dnia z rana obudzilo mnie wzdecie, potezne wzdecie, z poczatku pomyslalam, ze to takie chwilowe, ale trwalo z pol dnia, wiec zaczelam szperac, doszukiwac sie i wmowilam sobie marskosc watroby, raka watroby i wiele innych ekstremalnych chorob dotyczacych tego narzadu. Codziennie macalam sie i codziennie mialam wzdecie, nie bylo sekundy bym nie pomyslala o mojej watrobie, obserwowalam swoj kal, ktory nagle zaczal byc bardzo skapy, zaczelam miec zatwardzenie naprzemiennie z biegunka, czyli wszystko nie tak, a brzuch jak balon i nagazowany, nieustanne kolki, zaczelam brac ostropest, bo wciaz balam sie do lekarza, az w koncu zachorowala moja corka, zwykle przeziebienie, ale pisalam juz wczesniej, ze przeszla zapalenie opon mozgowych, wiec dla mnie kazda jej choroba to jakis powrot tamtych wydarzen, straszna trauma... jak mozesz podejrzewac moje wzdecia minely, moja chora watroba nagle przestala doskwierac, a wszystko bylo tak realne! Pralinko, wiem, ze Twoje doswaidczenia zyciowe sa straszne, ale zyjesz i masz dla kogo przede wszystkim zyc! Bierz sie w garsc! Kup sobie cos w miare mozliwosci, wyjdz na swiat, cwicz, czytaj, rob cokolwiek co Cie zaabsorbuje, wpadlas w dol, w ktorym nie raz bylam, nie znosze tego stanu, tego egoistycznego tkwienia w jednym punkcie i mam nadzieje, ze dlugo jeszcze tam nie trafie! Czytasz tutaj nas wszystkich i widzisz, ze oprocz jakichs codziennych, zyciowych dolegliwosci nic nam nie jest, to wszystko tworzymy w swojej psychice! Zyjemy wiec musi nas bolec bo to jest wlasnie zycie do cholery! Trzeba sie martwic gdy nic juz nie bedziemy odczuwac, bo to nie jest stan noralny. Trzeba to zaakceptowac i nauczyc sie nie zauwazac. Ja ucze sie tego jak dziecko codziennie, alke staram sie, mysle wtedy o synku, o coreczce, o mezu, musze dla nich byc normalna. Pralino wierze, ze wyjdziesz na prosta :-) Pisz jesli Ci prosciej i nie przejmuj sie, ze ktos Cie nie zrozumie, bo wlasnie nikt jak my tutaj wiemy co przezywasz :-)

Aniu jestem pelna podziwu dla ciebie i dumna, ze tak wyszlas z tego bagna, dla Pralinki to ty powinnas byc wlasnie przykladem, bo pamietam jak ciezki mialas okres gdy wciaz peiprzyki Twoje i meza nie dawaly Ci spokoju, tak przykro czytalo sie Twoje posty, a teraz mimo chwilowych niepowodzen czytam inna osobe, osobe ktora widzi swiatelko w tunelu i podnosi sie, walczy :-) Co do lekarzy, to masz racje, mysle, ze brak im przygotowania psychologicznego, a poza tym jakiegos ludzkiego taktu. Powinni zdawac sobie sprawe, ze ich slowkorzucone od niechcenia moze sie wyryc gleboka bruzda w naszej psychice. Z jednej strony internet to pulapka i zguba dla nas, ale z drugiej, to czasem dzieki temu zapleczu mozemy sie przygotowac, nie dac wpuscic w maliny, wiec najwieksza sztuka do opanowania dla nas bylaby umiejetnosc filtrowania i dozowania informalcji. Ja niestety zauwazylam, ze czesto sugeruje odpowiedzi i piszac o jakims obajwie i szukajac go, zestawiam od razu z nowotworem. O wyniki nie trudno, bo kiedys na zasadzie eksperymentu wpisalam pierwszy, lepszy obajw z glowy dodajac slowko "rak" i mialam zaraz gotowa diagnoze.

Spokojnego weekendu wam zycze :-) i plodnego! ;-)
Offline
Posty
178
Dołączył(a)
31 gru 2011, 19:52

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez anka00 18 kwi 2013, 11:49
jovana ja sama jestem w szoku ze tak sobie z tym poradziłam. Jeszcze kilka miesięcy temu byłam niemal pewna ze moje zycie juz zawsze bedzie tak wyglądało. Ale skoro mi sie udało to każdemu sie moze udac.
Niedawno dowiedziałam sie ze moja siostra cierpi na nerwice natręctw. Tak mi jej szkoda. Chciała zrezygnowac z pracy bo nie jest w stanie wykonac najprostszych czynnosci, najprostszych obliczeń czy wypełnienia zwykłego dokumentu. Wszystko sprawdza po 20 razy i dalej nie jest pewna czy zrobiła cos dobrze. Czynność która normalnie trwa 10 minut jej zajmuje pół dnia. I jeszcze ma potworne wyrzuty sumienia ze robi wszystko zle i za wolno. Poszła do psychiatry, powiedział zeby sie absolutnie nie zwalniała bo teraz bardzo trudno o prace i ze bez problemu wystawi jej zwolnienie na ile tylko bedzie chciała. Powiedział ze jej sie to nalezy jak psu buda. Ustalili ze na początek dostanie zwolnienie na 2 miesiące. Maksymalnie mona byc na zwolnieniu pół roku i potem chyba moga cie zwolnic z pracy. Ale najwazniejsze ze dziewczyna nie zostanie bez grosza przy duszy. Co prawda mieszka z rodzicami ale wiadomo ze wieku 24 lat to człowiek chce miec swoje pieniądze. Pozatym ma chłopaka i planują wspólne zycie, wiec każdy grosz sie przyda. Siostra chodzi tez na terapie do psychologa. Ta terapie opłacają jej rodzice.

Ja niewiem czy to jakies fatum nad moja rodziną? Mama leczyła sie przez 7 lat na depresje. Ja mam nerwice i ta hipochondrie i jeszcze moja siostra...

-- 18 kwi 2013, 11:04 --

Ja ostatnio jestem w troche gorszej formie psychicznej ale nie jest bardzo zle. Doskwiera mi brak pracy, cały dzien do ok 17 godz siedze sama w domu. Nie mam dzieci, w ciąże próbuje zajsc ale sie nie udaje, finansowo tez robi sie nieciekawie. Generalnie nie mam jakiegos celu. Staram sie wynajdowac sobie różne zajecia. Oczywiscie codziennie przeglądam internet w poszukiwaniu ofert pracy, wysyłam cv i nic. Są dni kiedy jest mi naprawde smutno, nie mam z kim pogadac, do kogo sie odezwac, do kogo usmiechnąć. To trwa juz rok!!! Znajomi pracują, maja swoje zajęcia.
Szukam pracy nawet na pół etatu, na zlecenie, wszystko jedno byleby wyjsc do ludzi. Niestety nie mam prawa jazdy i przez to juz kilka ofert przeszło mi koło nosa. To jest takie głupie uczucie ze wstaje rano po nic..... no dobra gotuje, sprzatam, ale pieniędzy mi od tego nie przybędzie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
517
Dołączył(a)
24 lis 2011, 16:25

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez Esu 18 kwi 2013, 19:12
Chciałabym, abyście mi pomogli w ocenie mojego zdrowia. Od 7 lat mam nasilające się objawy. Zaczęło się od kolana, bóle i odrętwienia, zmiany na zimno i ciepło. Przez te wszystkie lata nie minęło to, a się nasiliło. Cała prawa strona mi drętwieje, kolano jest lekko opuchnięte, palce u rąk bolą, są zdrętwiałe, aż po łopatkę. Rok temu poszłam do neurologa i powiedział mi, że może być to stwardnienie rozsiane. Niby poszłam do szpitala, porobili badania, wykryli tylko coś w głowie, ale nie związane z SM. Jestem w lekkiej rozsypce, bo w pon znowu idę do szpitala. Lekarze mówią, że przy SM ból się nie pojawia, że mogę mieć to na tle nerwowym. Z drugiej jednak strony mam znajomą ciężką chorą na SM i ona mówi, że ból jest częścią tej choroby. Tak samo na forach poświęconych tej chorobie widzę, że ludzi o tym wspominają.
Czy serio przez 7 lat nerwica mogła wpłynąć tak na moje zdrowie i stopniowo się nasilać? Bo aż mi dziwnie był rok temu w szpitalu, kiedy po wszystkich badaniach okazało się, że jest ok. A potem doszły bóle i drętwienia łopatki, plus mrowienia w oku, dostaje paniki :C Dodam, że są powody które mogłyby właśnie te objawy przypisać do nerwicy.
Avatar użytkownika
Esu
Offline
Posty
136
Dołączył(a)
18 kwi 2013, 17:27
Lokalizacja
Wawa

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez kinia123 18 kwi 2013, 20:22
Aniu, u mnie nerwica też jest rodzinna i miały ją moja Mama i Babcia.

Nerwica natręctw jest okropna, wiem miałam razem z innymi rodzajami. Ja z kolei wszystko układałam, uff, to było męczące.Siostrze powinny pomóc leki uspokajające.

A co do ciąży, to ostatnio zaszła koleżnka, po 8 latach i paru inseminacjach. Lekarze nie dawali jej szans, a gdy odpuściła, udało się.
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
08 lut 2013, 00:12

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez pralinka1 19 kwi 2013, 22:24
anka00
brałaś jakieś leki czy pomogła Ci tylko psychoterapia ? Po jakim czasie zaczęłaś czuć się lepiej i czy w czasie trwania psychoterapii miałaś momenty nasilenia lęków o swoje zdrowie ?
Offline
Posty
216
Dołączył(a)
31 paź 2012, 15:40

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez Nut 19 kwi 2013, 23:08
ostatnio borderline :105:
Nut
Offline
Posty
121
Dołączył(a)
18 kwi 2013, 19:45

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez pralinka1 20 kwi 2013, 19:06
Szkoda, że TU taka cisza ostatnio.
Mam nadzieję, że to dlatego, że Wszyscy czujecie się lepiej.
Ja za to mam potrzebę pisania ...
Czuję się źle fizycznie i psychicznie. Odczuwam ciągły niepokój, lęk i obawy o swój stan zdrowia. Mam ciągłe poczucie zagrożenia.
Od świąt cierpiałam na wzdęcia, ciężar w brzuchu i gazy. Najpierw myślałam, że to kwestia ciężko strawnego jedzenia i alkoholu, którymi to raczyłam się odświętnie, ale jak po tygodniu nie mijało zaczęłam zwalać na to, że jestem przed miesiączką. Zrobiłam sobie morfologie, która wyszła ok. i próby wątrobowe i niestety ALT wyszedł mi ponad normę:
mój wynik to - 58 ( norma do 38 ). ginekolog, która oglądała wyniki stwierdziła, że skoro nie biorę żadnych leków to moja wątroba powinna sobie radzić z jedzeniem i alkoholem i wynik powinien być w normie. Zaleciła pobranie przez miesiąc Essentiale Forte i po tym czasie powtórzenie badań +dodatkowo badania na wirusa wątroby typu B i C.
No i zaczęło się, zaczęłam panikować ... Okres spóźnił mi się kilka dni i był drugiego dnia bardzo obfity - co półtorej godziny musiałam zmieniać podpaske - następny powód do lęku i niepokoju. Gazy ustąpiły ale wciąż po zjedzeniu czegokolwiek czuję się gruba i mam kamień w żołądku. Mam nadzieję, że po okresie to się zmieni, bo już się martwię, że to może od wątroby. Rok temu miałam usg brzucha i bylo wszystko ok. ale na przełomie grudnia i stycznia miałam anginę ropną i przez 14 dni brałam antybiotyki i co 4 godziny paracetamol i ibuprofen ( tyle leków naraz co wtedy to nie wziełam nigdy wcześniej w zyciu ) do tego jeszcze po miesiącu przeszłam kuracje doustną na grzybice pochwy ...
Czy to możliwe, że ten podwyższony alt jest od tych wszystkich leków ???
Chodzę strasznie podminowana, rozdrażniona i ciągle chce mi sie płakać. Nie nadążam ze wszystkim w domu, mam wrażenie, że obowiązki mnie przerastają. Do tego jeszcze mam problem ze snem. Kładę się coraz później spać i mam problemy z zaśnięciem. Czuję się zmęczona i obciążona. Wszystko mnie wkurza.
Chciałabym przestać się martwić, ale jak tylko coś poczuję to nie potrafię tego zlekceważyć i zaczyna się nakręcanie ...
Przepraszam, że Was zadręczam tym wszystkim ale ja naprawdę się boję i nie mam z kim o tym pogadać. Chodzę na psychoterapię ale jakoś nie odczuwam żadnej poprawy ... i powoli zaczynam tracić już nadzieję.
Offline
Posty
216
Dołączył(a)
31 paź 2012, 15:40

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez kinia123 21 kwi 2013, 01:01
pralinka1, czy byłaś u psychologa/psychiatry? Mi pomogły leki + psychoterapia, sama nie dałam sobie rady z lękami.
Objawy ze strony układu pokarmowego mogą sugerować Zespół Jelita Drażliwego - ja to mam, właściwie zaczęło się, po wyleczeniu nerwicy, taki spadek po chorobie... Powraca mi cały czas, jestem pod kontrolą gastrologa i przy zaostrzeniu biorę leki.

Polecam Ci wizytę u gastrologa + badania typu kolonoskopia i psycholog/psychiatra po coś na uspokojenie.
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
08 lut 2013, 00:12

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez kmk 21 kwi 2013, 22:40
Esu napisał(a):Chciałabym, abyście mi pomogli w ocenie mojego zdrowia. Od 7 lat mam nasilające się objawy. Zaczęło się od kolana, bóle i odrętwienia, zmiany na zimno i ciepło. Przez te wszystkie lata nie minęło to, a się nasiliło. Cała prawa strona mi drętwieje, kolano jest lekko opuchnięte, palce u rąk bolą, są zdrętwiałe, aż po łopatkę. Rok temu poszłam do neurologa i powiedział mi, że może być to stwardnienie rozsiane. Niby poszłam do szpitala, porobili badania, wykryli tylko coś w głowie, ale nie związane z SM. Jestem w lekkiej rozsypce, bo w pon znowu idę do szpitala. Lekarze mówią, że przy SM ból się nie pojawia, że mogę mieć to na tle nerwowym. Z drugiej jednak strony mam znajomą ciężką chorą na SM i ona mówi, że ból jest częścią tej choroby. Tak samo na forach poświęconych tej chorobie widzę, że ludzi o tym wspominają.
Czy serio przez 7 lat nerwica mogła wpłynąć tak na moje zdrowie i stopniowo się nasilać? Bo aż mi dziwnie był rok temu w szpitalu, kiedy po wszystkich badaniach okazało się, że jest ok. A potem doszły bóle i drętwienia łopatki, plus mrowienia w oku, dostaje paniki :C Dodam, że są powody które mogłyby właśnie te objawy przypisać do nerwicy.


A czy słyszałaś o tzw. somatoform disorders ?
kmk
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
10 lut 2013, 01:20

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez anka00 22 kwi 2013, 15:08
pralinka zadnych leków nie brałam. Pomogła mi tylko psychoterapia i intensywna praca nad sobą. Ale oczywiście każdy jest inny, inaczej przechodzi nerwice i czasem leki są bardzo potrzebne. Tzn kilka lat temu chorowałam na depresje i wtedy brałam leki przepisywane przez psychiatre ale to zupełnie inna historia, to juz przeszłość.
Zaczełam czuc sie lepiej po ok 3 miesiącach. Wczasie trwania terapi miałam mnóstwo momentów załamania, leki sie nasilały i słabły. Ale z biegiem czasu było coraz lepiej. Do psychologa chodziłam rok z 3 miesięczną przerwą w środku.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
517
Dołączył(a)
24 lis 2011, 16:25

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez wysłowiona 23 kwi 2013, 20:12
Hej, zainspirowana trochę wypowiedziami na forum, napisałam o zaburzeniach somatoformicznych i chorobach, które mogą się pojawić w następstwie pewnych emocji. Może komuś to pomoże ;)
Jak stres wpływa na Twoje zdrowie?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1006
Dołączył(a)
19 lip 2012, 08:59

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: milaczkad i 33 gości

Przeskocz do