Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez jovana80 08 kwi 2013, 23:06
U mnie nadal jakos leci :-) Mam mnóstwo zajec, a jak zaczynaja sie wyczerpywac to znajduje nastepne, to chyba najlepsza metoda, bywa, ze 3/4 dnia nie pomysle o niczym zwiazanym z jakas choroba. Anka czyzbys byla objeta Indywidualnym Planem Dzialania? Ja jestem od roku i wkurza mnie to strasznie, pod koniec kwietnia mam jakies szkolenie dwudniowe, po kilka godzin dziennie dotyczace tego jak sie zaprezentowac potencjalnemu pracodawcy itp. Nie wiem czy dodawalam, ze oprocz hipochondrii zle znosze rowniez sytuacje stresowe, lub takie kiedy uwaga skupia sie na mnie. Obawiam sie tego szkolenia, bo byc moze bede musiala sie prezentowac przed wieksza grupka, a ja nie lubie mowic o sobie, wydaje mi sie wtedy, ze wszyscy widza jak sie denerwuje, trzesie mi sie glos i drzy szyja, rece, masakra... odwyklam od publicznych wystapien od czasow studiow :-( Czy wy w takich sytuacjach zachowujecie spokoj? Ja niejeden egzamin przez stres zdalam gorzej albo nawet ledwo co, mimo przygotowania.
Offline
Posty
178
Dołączył(a)
31 gru 2011, 19:52

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez pralinka1 09 kwi 2013, 00:18
U mnie niestety masakra ...
Znacznie podniósł mi się poziom lęku i jestem już tak nakręcona, że nie potrafię myśleć o niczym innym oprócz chorób. Ciągle chce mi się płakać i właściwie nie jestem w stanie zmobilizować się do jakiejś fizycznej aktywności. Gdyby nie dzieci, nawet nic bym pewnie nie jadła ... Do wszystkiego się zmuszam.
Mąż mi poradził, żebym zrobiła sobie morfologie z nadzieją, że dobre wyniki chociaż troche mnie uspokoją. No i dzisiaj zrobiłam, ale to co przeżyłam w oczekiwaniu na nie to jakiś mega koszmar. Tak panicznie się bałam, że cały czas się trzęsłam i zupełnie nie byłam wstanie nic robić. Dziecko musiało sie bawić samo a ja tylko siedziałam przed komputerem i co 15 min. sprawdzałam,. czy już są. Tego samego dnia zafundowałam sobie tez wizyte u ginekologa, bo ciągle ostatnio czułam jakiś dyskomfort po seksie i w swojej głupocie wzięłam o zgrozo ! powiększające lusterko między nogi i zaczęłam sobie wyszukiwać i wymyslać ... Zeby tego było mało, to jeszcze przed świętami wymacałam sobie jakieś zgrubienie na karku przy pochylonej głowie i macałam je po kilka razy dziennie. Zapisałam się nawet ze strachu na usg szyi ale przecież to wszystko kosztuje, więc chytrze wymyśliłam, że wybłagam ginekologa, żeby mi pomacał ten kark, żebym mogła odwołać to usg, bo przecież mam w tym tygodniu jeszcze psychoterapie, za którą też musze zapłacić. Przeraża mnie to co się ze mną dzieje. Całe szczęście, że nie wpadłam jeszcze na pomysł, żeby odwołać psychoterapie a w zamian isć na badania.
Mimo, iż zdaję sobie sprawę, że najbardziej potrzebuje teraz tych spotkań z psychoterapeutą i tak wkręcam sobie to wszystko, macam się, oglądam, wyszukuję, czytam i rozmyslam tylko o tym. To silniejsze ode mnie. Jestem tym załamana a szczególnie sobą. Obwiniam się za to, ze nie potrafię powiedzieć stop i tego przerwać.
Zazdroszcze wam, że macie jakieś zajęcia, gdzieś wychodzicie. Ja jestem uwięziona z małym dzieckiem i nigdzie nie mogę sama wyjść bo nie mam go z kim zostawić. Mój mąż pracuje całymi dniami a wieczorami, nie chce mu się ze mną gadać. Jedyne czego ode mnie oczekuje to seks - czuję się bardzo samotna i jakaś taka opuszczona. Moja codzienność to tylko zabawki, gotowanie, pranie, prasowanie i tak w kółko. Mam już tego tak strasznie dosyć ... Moim marzeniem jest z kimś pogadać, ale nie mam nikogo. Zresztą kto by chciał słuchać tylko o chorobach, objawach i lękach. Czuję sie przez to beznadziejna. Wogóle nie widze szansy na jakies zmiany w swoim zyciu. Pół roku temu miałam jeszcze jakiś zapał i nawet oddałam małego do przedszkola, ale tak bardzo chorował, ze przez 3 miesiące był w przedszkolu 6 dni - najdroższe sześć dni - kosztowalo nas to 1800 zł. W końcu lekarz kazał nam na razie zrezygnować. Boję się, że od września będzie podobnie i ze nie w związku z tym szans na pracę, bo żaden pracodawca nie będzie tolerował tyle zwolnień.
Na szczęście morfologia wyszła mi ok. ale za to mam podwyzszony ALT i ponieważ to już jest któryś raz z rzędu lekarka kazała mi zrobić badania na wirusa wątroby tybu B i C. Oczywiście już jestem tym przerażona i mam nowy powód do zmartwień. Dobijają mnie też ciągle nawracające infekcje intymne ... podrażnienia po seksie i
o mczywiście pomyślałam już dzisiaj, że to nienormalne i ze pewnie z moją śluzówką tam jest coś nie tak i pewnie skończy się to jakimś rakiem. Jak widać na załączonym obrazku dzisiaj jest totalny dół i dominuje tylko jeden tok myślenia.
O dzieci i męża też się martwie ... jeden jedyny pozytyw to ta psychoterapia, tylko, że ostatnio porusza tak bolesne tematy, że może to nasilenie objawów to konsekwencja tego co przerabiamy. Tylko kiedy wreszcie będzie lepiej ????
Offline
Posty
216
Dołączył(a)
31 paź 2012, 15:40

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez anka00 09 kwi 2013, 16:22
pralinka po twojej wypowiedzi widac ze nerwica u Ciebie rozwineła sie na dobre. Nie dawaj sie kochana i walcz. To bardzo dobrze ze chodzisz na terapie. Jakis rok temu tez miałam takie problemy z nawracającymi infekcjami i podrażnieniem, pieczeniem po stosunku. Strasznie sie wtedy męczyłam. To tez moze byc wina stresu, braku nawilżenia. Lekarz wtedy polecił mi lubrykant. Taki nawilżający żel w tubce.
Moze dobrze by było jakbyscie sie jakos zabawili z mężem. Moze gdzies wyjechali, poszli do kina, z dzieckiem na spacer, cokolwiek.
Kochana masz męża dziecko. Wiesz ile ja bym dała zeby miec dziecko? Ciesz sie tym. Ja wiem ze jak człowiek jest w takim dołku psychicznym to sie niechce wstac z łóżka, ale postaraj sie zmusic, zrób cos dla siebie. Moze fryzjer, kosmetyczka, jakis nowy ciuch, aromatyczna kąpiel, maseczka na twarz. Spróbuj porysowac z dzieckiem, moze poczytaj jakąś dobrą książke?


jovana tak jestem objęta tym Indywidualnym planem działania. To jest jeden wielki pic, ale co zrobic. Nie moge tego olac bo odrazu traci sie status osoby bezrobotnej i ubezpieczenie. Ja jakos nie mam problemu z wypowiadaniem sie forum... ale co z tego jak pracy i tak nie moge znalesc
Avatar użytkownika
Offline
Posty
517
Dołączył(a)
24 lis 2011, 16:25

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez jovana80 09 kwi 2013, 16:27
Pralinko, ja rok temu mialam okropne bole glowy i dlugotrwale, ale jakos wytrzymalam i nieposzlam do lekarza, bole minely, potem kilka tygodni spokoju i sprawy kobiece, zaczal mi sie spozniac okres, w koncu poszlam do lekarza i okazalo sie, ze wszystko ok, no ale namacalam na wargach cos szorstkiego, jak ty zaraz wzielam lusterko i odkrylam biale miejsca na wargach, ktore okazaly sie byc liszajem, to znaczy wciaz nie pobralam wycinka, ale tak to wyglada i dermatolog potwierdzil. W miedzyczasie namacalam na szyi guzek, macalam sie tysiac razy dziennie, okazalo sie, ze to byl powiekszony wezel, a juz bylam jedna noga u lekarza, cale szczescie, ze samo przeszlo, powod byl banalny, wycisnelam sobie pryszcza na szyi, prawdopodobnie wdala sie lekka infekcja. O raku sromu czytalam juz tyle rzeczy, ale wyluzowalam. Mam dzieci tak samo malo i to dwojke, nie pracuje, maz wraca pozno, wiec nie mozesz sie tlumaczyc, ze dziecko nie pozwala ci miec zajecia, bo na czytanie glupot w googlu masz czas, prawda? Oczywiscie nie ataluje Cie, bo znam to z autopsji, ilez to razy dom byl zaniedbany, dzieci same sobie, bo musialam zajmowac sie soba i swoimi lekami, diagnozowaniem w sieci. Mam 4 latka i 2 latke w domu, syn tez nie jest w przedszkolu i po prostu rzucam sie w wir zajec codziennych, czasem trzeba sie po prostu zmusic, ale dasz rade. Wiosna nadchodzi, zacznij od spacerow, jak maz wroc z pracy to wyjdz pobiegac, ja tak wlasnie sobie radze, pranie, sprzatanie, zmywanie, zabawa z dziecmi, spacer, maz wraca, troche odpocznie i ja ide biegac, jakies kijki, cokolwiek, czasem do rodzicow pojde, innym razem umowie sie z kumpela na jakies % i ploty i jakos to leci. Musisz sobie to wszystko rozplanowac i codziennie malymi kroczkami. Ja jak czekam na wyniki to jakbym miala zejsc i co chwile sprawdzam na stronie czy juz sa, a jak sa dobre, to nie moge w to uwierzyc tak jestem przekonana, ze musza byc zle. Pozdrawiam Cie i trzymaj sie cieplutko! Szkoda by dziecko dorastalo w przeswiadczeniu, ze nie poswiecasz mu nalezycie czasu, zeby nie mialo tych wspomnien matki wariatki. Ja caly czas sobie to mowie, bo sa chwle, gdy krzycze na nich okropnie, albo klapsa wlepie, a tak naprawde wyladowuje zlosc, ze prosza mnie o swoja uwage. Strasznie mnie to potem doluje, wiec staram sie pamietac, ze przede wszystkim musze byc mama. Buziaki!

-- 09 kwi 2013, 21:26 --

Anka, no wlasnie ja tez chodze do urzedu tylko dlatego by nie stracic ubezpieczenia. Oczywiscie moja hipochondria "macza"w tym swoje "palce", bo ciagle obawiam sie jakiejs choroby, hospitalizacji i mysle sobie, ze jak na 3 miesiace strace status a wtedy jak na zlosc cos mi sie przydarzy i bede bulic kase.
Offline
Posty
178
Dołączył(a)
31 gru 2011, 19:52

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez pralinka1 10 kwi 2013, 19:16
anka00 i jovanna80

dziękuję Wam Kochane za dobre słowa.
Mam 3 dzieci, dwóch synów 14 i 3 letniego i córeczkę w niebie. Moja nerwica nie wzięła się z niczego. Zwłaszcza po śmierci Małej było mi bardzo trudno. Jakoś się z czasem pozbierałam i nawet zdecydowałam na trzecie dziecko - co uważam za swoje największe osiągnięcie w życiu. Po tym co wcześniej przeżyłam była to wielka odwaga. Teraz już bym nie potrafiła udźwignąć tego po raz drugi .... Jestem za słaba i zbyt przerażona.
Wiem, że jakoś muszę zacisnąc zęby i przetrwać z nadzieją, że musi być lepiej. Nic innego mi nie pozostaje ...
Póki co muszę przeżyć do jutra, do spotkania z psychoterapeutką.
Myślę, że z tymi problemami intymnymi możesz mieć troche racji. Z pewnością stres i lęk ma wpływ na gospodarkę hormonalną. Moje problemy zaczęły się po urodzeniu trzeciego dziecka. Z tym, że najpierw przez rok
ginekolog tłumaczył je suchością pochwy na tle hormonalnym właśnie z powodu karmienia piersią. Tylko, że przestałam karmić a problem nie zniknął. Ciągle dyskomfort i nawracające po obtarciach stany grzybicze. Sama już nie wiem co o tym wszystkim myśleć. Zdarzało się też, że zgłaszałam dolegliwości a lekarz niczego nie widział i sugerował wizytę u psychologa ... Czy możliwe, że część objawów sobie wmawiałam ???
Raz w takiej sytuacji, poszłam do innego ginekologa i zaczęłam się użalać, a on nastraszył mnie podejrzeniem liszaja twardzinowego ( tego, o czym pisze jovana80 ) i zaproponował pobranie wycinka śluzówki z przedsionka pochwy do badania. Usłyszałam jeszcze, że mam strasznie wąskie wejście do pochwy i cieniutką
, atroficzną śluzówkę. Strasznie się zdenerwowałam, przestraszyłam i wyszłam z płaczem. Gdy ochłonęłam zadzwoniłam do pani doktor i spytałam czy widać u mnie jakieś objawy tego liszaja i jakie. Odpowiedziała, że nic nie widać tylko zasugerowała się moimi dolegliwościa.
Wróciłam do swojego starego lekarza, który mnie prowadził 7 lat i opowiedziałam mu o tych podejrzeniach. Wyśmiał je. Był oburzony propozycją tamtej lekarki o pobieraniu wycinków tylko na podstawie przypuszczeń. Powiedział, że jestem bardzo szczupłą ( 43 kg ) osobą, więc nic dziwnego, że mam wąskie wejście do pochwy i cienką skórę przecież nie moge miec takiej jak słoń - cytuję.
Strasznie wtedy panikowałam, ale w końcu uwierzyłam mu i sobie odpuściłam. Ale teraz chwilami zaczynam się martwić tą swoją śluzówką. Dlaczego ciągle mam te obtarcia, przecież kiedyś tak nie było. Oby to się nie skończyło jakimś nowotworem. No i do tego jeszcze lęk przed każdym seksem, że znów będzie to samo ... i koło się zamyka.
Kiedyś seks, kieliszek wina to był relaks - teraz seksu unikam, wina i słodyczy nie mogę przez wątrobę - i już nic mi nie pozostało ...
Jeszcze przez to wszystko z mężem też nie układa mi się najlepiej, szkoda gadać ...
Offline
Posty
216
Dołączył(a)
31 paź 2012, 15:40

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez Czapla 10 kwi 2013, 21:08
paulag24 napisał(a): [...] ...co będzie jak mnie zabraknie z dziećmi, stracą mamę, takie kochane maluszki tak mnie potrzebują a ja mogę być chora na śmiertelną chorobę kości....martwię się, bliskich już tym nie obarczam [...] ,


Tak bardzo szkoda Ci Twoich dzieci, że mamusia umrze i je zostawi???? Kłamiesz i tyle, bo Ci ich nie szkoda kiedy je zaniedbujesz na rzecz swoich urojonych chorób :x i szukania chorób w Internecie... Naprawdę myślisz, że Twoje dzieci nie czują i nie widzą? Zapewniam Cię, że przez te wymyślone raki Twoje dzieci będą miały poważne problemy emocjonalne.. Jednej hopochondryczce synek zachorował na autyzm.. Ale nieważne. Choroby czy samopoczucie Twoich dzieci nie są takie ważne jak Ty i Twoje urojone choroby :x . Wciąż to Ty jesteś najważniejsza. Jeśli masz czas na szukanie u siebie chorób i szperanie w Internecie, to zwyczajnie zaniedbujesz dzieci i zabierasz im czas, który mogłabyś spędzić z nimi..

-- 10 kwi 2013, 21:12 --

paulag24 napisał(a): [...] mam identyczne objawy jak w historiach wielu osób które miały przerzuty na kości.


Już Ci kiedyś potwierdziłam, że masz raka kości, więc przeczytałaś to co chciałaś. Powtórzę Ci raz jeszcze: masz raka kości, więc zrób coś z nim.

Pisanie Ci, że nie masz tych raków nic nie da bo to Cię tylko nakręca do dalszego drążenia. Najlepszym sposobem jest przyznanie Ci racji, bo wówczas już nie masz kontrargumentów do dyskusji..
Offline
Posty
182
Dołączył(a)
30 sie 2010, 13:24
Lokalizacja
Warszawa

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez jovana80 10 kwi 2013, 22:59
Pralinko zaplakalam gdy przeczytalam Twoj post. Nawet nie jestem w stanie sobie wyobrazic jak funkcjonujesz po tak wielkiej stracie!!! Moja coreczka gdy miala 3 tygodnie zlapala bakterie, ktora wywoalal zapalenie opon mozgowych, przez 3 dni walczylismy o jej zycie, diagnoza sepsa, ktora uslyszalam zwalila mnie z nog i myslalam, ze oszaleje gdy widzialam ja w inkubatorze jak plakala z bolu, a nie moglam jej pomoc. Od tego rowniez czasu zwariowalam, chodza za mna mysli o smierci, choc na cale szczescie udalo nam sie z nia wygrac. Pisze to i placze, bo pamietam swoje rozdzierajace sie serce i wiem, ze Twoj bol musi byc nieskoneczenie wiele razy wiekszy :-( Pralinko w tym wypadku masz prawo do tego by nie funkcjonowac normalnie, i tak podnioslas sie, malo tego, zdecydowalas na nastepne dziecko, co musialo byc aktem heroizmu i dla mnie jests wielka. Pokonasz i nerwice, ale potrzebujesz pomocy, za duzo Cie spotkalo w zyciu bys mogla uporac sie z tym sama. Spotkalo Cie najwieksze nieszczescie jakie moze dotknac czlowieka, rodzica, matke... Pralinko suchosc pochwy, spadek libido, to wlasnie nastepstwa tego wszystkiego, jesli gnebi Cie mysl o liszaju to idz do dermatologa, duzo czytam o tej chorobie i rzeczywiscie moze objawiac sie pod wplywem wielkiego stresu i wcale niekoniecznie musi byc widoczna golym okiem, ale do tego dochodzi swiad, cienka skora warg, stany zanikowe skory, dermatolog bedzie widzial, czy sa podstawy by podejrzewac liszaja. Z tego co czytam na roznych forach, to niestety ginekolodzy maja bardzo mala wiedze na ten temat, dla przykladu, napisze ci, ze moja
ginekolog nic nie zauwazyla przy badaniu, a ja tydzien po nim sama zobaczylam zmiany w lusterku. Kobiety chodza z tym do ginekologa, bo znajduje sie na narzadach rodnych, a tak naprawde jest to choroba dermatologiczna, ktora moze byc na przyklad na plecach. Dodatkowo zbadaj estradiol, progesteron i zobaczysz czy brakuje ci hormonow. Glowa do gory! Pozdrawiam cieplutko!

Paula, Czapla ma racje, za bardzo swirujesz, jestes krolowa na tym forum. Mysl wlasnie o dzieciach, ze cierpia nie majac matki dla siebie. Ciesz sie, ze sa zdrowe, i ze je masz. Anka marzylaby o takiej rodzinie, Czapla stracila ciaze, Pralinka dziecko, pomysl jaka to tragedia i jak szczesliwa jestes.
Offline
Posty
178
Dołączył(a)
31 gru 2011, 19:52

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 10 kwi 2013, 23:17
Oj dziewczyny za mocno najeżdżacie na Paulę,moim zdaniem...I trochę za daleko wyjeżdżacie z tymi tekstami o tym,że ważniejsze są dla niej choroby niż dzieci..Raczej jej takie opinie nie pomogą...Ona sama musi do tego dojść,że nic jej nie jest.
Aaa Czapla,:
Jednej hopochondryczce synek zachorował na autyzm..

Co ma wspólnego hipochondryzm matki z autyzmem jej synka ?.... :roll:
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez szczypiorek86 11 kwi 2013, 00:44
żem zdrowa jak ryba...
szczypiorek86
Offline

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez pralinka1 11 kwi 2013, 16:41
Jovana80
a jak Kochana wygląda taka wizyta u dermatologa, przecież tam nie ma fotela ginekologicznego. Ja na wargach sromowych nie mam żadnych zmian, tylko pod wejściem do pochwy - tam gdzie zwykle nacinają podczas porodu mam taką fałdę bardzo cienkiej śluzówki. To miejsce jest częśto podrażnione po stosunku, wg. gina w wynika tarcia.
Sama już nie wiem, moja gin. niby nie widzi nic niepokojacego. W lutym stwierdziła mi grzybicę po antybiotykach ( w styczniu miałam angine ropną i brałam antybiotyki 13 dni ). Przeszłam kuracje, ale już po miesiącu znów miałam dolegliwości. Tym razem powiedziała, że infekcji brak i że widzi tylko otarcie po stosunku - dostałam Pimafucort do smarowania.
W tym tygodniu byłam znowu z powodu dolegliwosci po stosunku, znów zdiagnozowała otarcia -powiedziała, że u mnie jest problem z tym miejscem pod wejściem do pochwy, ze jest masakrycznie. Dodała, ze jest troche grzybiczej wydzieliny - dostałam Pimafucin w globulkach. Ale to wszystko jest zawsze - tylko na oko ...
Po tym co napisałaś znów zaczęłam rozmyślać o liszaju. Ale wolałabym uniknąć pobierania wycinków. U mnie jak nie współżyje dolegliwości ustępują, najgorzej jest po stosunku. W trakcie seksu nic mnie nie boli, staram się pamiętać o żelu nawilżającym ale następnego dnia zwykle już jest problem .
Dzisiaj byłam na psychoterapii. Mówiłam o lęku przed chorobami, niepokojących mnie różnych objawach. O tych ciągłych problemach intymnych. Moja psychoterapeutka z wykształcenia jest psychiatrą. Dzisiaj dowiedziałam się też, że była również na okulistyce i chirurgii. Bardzo mnie to cieszy bo zamierzam opowiedzieć o różnych objawach, które całymi latami niepotrzebnie potęgowały lęk a teraz mogą zostać mi przez tą Panią wytłumaczone, jak np. męty w oczach, przez które przez kilka lat umierałam ze strachu - a dzisiaj usłyszałam, ze to nic groźnego i że ona też je ma. Szkoda, że nie trafiłam na nią wiele lat temu, być moze dziś nie cierpiałabym na hipochondrię.
Spotkanie było dla mnie za krótkie, już nie mogę się doczekać następnego. Bardzo chciałabym zadać jej kilka konkretnych medycznych pytań, mam nadzieję, że rozwieje moje wątpliwości. Postanowiłam spisać sobie taką listę.
A co Ty zamierzasz dalej robić z tym liszajem. Czy będziesz pobierała wycinki, czy wiesz jak to wygląda - bo jestem bardzo ciekawa. Czy już to jakoś leczysz ? Jakie masz objawy ? Tak bardzo chciałabym aby moje problemy intymne wreszcie się skończyły.

-- 11 kwi 2013, 15:58 --

Jovana80 Ania00
skąd jesteście - fajnie byłoby się spotkać i pogadać na żywo

-- 11 kwi 2013, 16:05 --

Jovana80
w wikipedii napisane jest, że liszaj twardzinowo zanikowy obecnie NIE JEST uznawany za stan przedrakowy !!!
Offline
Posty
216
Dołączył(a)
31 paź 2012, 15:40

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez Czapla 12 kwi 2013, 00:55
depresyjny86 napisał(a):Oj dziewczyny za mocno najeżdżacie na Paulę,moim zdaniem...I trochę za daleko wyjeżdżacie z tymi tekstami o tym,że ważniejsze są dla niej choroby niż dzieci..Raczej jej takie opinie nie pomogą...Ona sama musi do tego dojść,że nic jej nie jest.
Aaa Czapla,:
Jednej hopochondryczce synek zachorował na autyzm..

Co ma wspólnego hipochondryzm matki z autyzmem jej synka ?.... :roll:


Poczytaj sobie poprzednie wpisy Pauli bo obawiam się, że tego nie zrobiłeś. Miesiącami nic nie dało zapewnianie jej, że nic jej nie dolega, bo dalej drążyła, a co najgorsze, nie zrobiła nic, by to zmienić. Była dosłownie raz w listopadzie na wizycie u psychiatry i na tym się skończyło, za to stać ją było na konsultacje u onkologa i innych specjalistów by drążyć temat swych urojonych chorób. A psychiatra nie okazał się tym, który ma pomóc. Do tego sama pisała w swoich postach jak rodzina już się z niej śmieje, życząc jej ciągle mniej raków. Po prostu wszyscy są tym zmęczeni, umordowani, a ona dalej drąży i nic z tym nie robi. Powtarzam: nic z tym nie robi całymi miesiącami. NIC.

Pytasz mnie co może mieć autyzm dziecka wspólnego z hipochondrią matki? A to, że dzieciom udziela się hipochondria matki tak samo jak udziela im się np. alkoholizm któregoś z rodziców. Dotyczy to każdej patologii: rodzica narkomana, rodzica stosującego przemoc wobec drugiego rodzica, anoreksji, awantury w domu, itd. Dzieci nie są ani głupie, ani ślepe ani głuche i często współodczuwają to, co dzieje się w domu. I nie mów mi, że ogarnięta obsesją urojonych chorób matka, ciągle o nich mówiąca, nie przekazuje swoich lęków dzieciom. One to chłoną. Stąd mamy dorosłe dzieci alkoholików, narkomanów, znęcających się, wariatów, jak i hipochondryków. Ci ludzie często dopiero w wieku dorosłym mogą "przepracować" problem rodzica. Jednak to problem, w którym one żyły. Konsekwencjami patologii i chorób rodziców mogą być różne problemy i dolegliwości dzieci w wieku nastoletnim czy dorosłym.

Jako rasowy hipochondryk napiszę kolejny raz:
1. Hipochondria to jedna z najgorszych odmian egoizmu.
2. Hipochondryka uleczy albo potwierdzanie mu wymyślonych przez niego chorób, gdyż wówczas nie ma pożywki do dyskusji, a nic tak nie pobudza do dalszego szukania chorób, jak zapewnienia ze strony innych że nic mu nie dolega, gdyż wtedy szuka kolejnych objawów. A tak: "no rzeczywiście jesteś chory na raka", zamyka szukanie i dyskusję, bo interlokutor nie pozostawia możliwości zaprzeczenia. Jeśli hipochondryk zaprzeczy wprost lub sam przed sobą, to będzie pierwszy krok do wyleczenia ("On mi przyznał rację, że mam raka, ale przecież nie jestem chory na raka! Przecież on nie ma racji!)
3. Hipochondrię może uleczyć (powtarzam "może") prawdziwa choroba bliskiej osoby, jej smierć lub inna duża tragedia. Wówczas hipochondryk potrafi dostrzec jak wygląda rak, objawy, leczenie, a często niestety przegrana walka i śmierć.
Mnie taki przypadek prawie wyleczył. Zawsze będę używać słowa "prawie", gdyż hipochondrykiem jest się do końca życia :bezradny:

Wymyślanie sobie ciągle raków jest obrażaniem ludzi naprawdę na to chorych.
Offline
Posty
182
Dołączył(a)
30 sie 2010, 13:24
Lokalizacja
Warszawa

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez kinia123 13 kwi 2013, 01:56
Czapla, 100% racji, pięknie napisałaś. Wychodzę z założenia, że jak ktoś chce, to z tego wyjdzie. U mnie mija właśnie 10 lat od kiedy zachorowałam na wszelkiej maści nerwice i 9,5 roku od kiedy jestem wyleczona, oczywiście "trzymając rękę na pulsie".

Od roku parę dni w miesiącu potwornie bolała mnie okolica wyrostka. Porobiłam badania na spokojnie, nic nie wyszło, mam po prostu bardzo bolesną owulację. Pogodziłam się z tym, funkcjonuję i nie szukam w tym bólu ukrytego taka.

Nie każdy przewlekły ból jest rakiem, ale potrzeba inteligencji, żeby w końcu to zrozumieć. Z całym szacunkiem, ale są osoby, które niestety jak widać nigdy nie osiągną takiego poziomu.
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
08 lut 2013, 00:12

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 14 kwi 2013, 01:43
Czapla - Co do Paulig24 - nadal twierdzę,że takie teksty raczej jej nie pomogą,a być może zdołują jeszcze bardziej.Sama musi zrozumieć pewne sprawy...
2.To jasne,że hipochondria matki może przenieść się na dziecko itp.Ale nie ma hipochondria matki żadnego bezpośredniego związku z autyzmem dziecięcym .


1. Hipochondria to jedna z najgorszych odmian egoizmu.

No dobra,z tym się zgadzam <przybija piątkę>
2.
2. Hipochondryka uleczy albo potwierdzanie mu wymyślonych przez niego chorób, gdyż wówczas nie ma pożywki do dyskusji, a nic tak nie pobudza do dalszego szukania chorób, jak zapewnienia ze strony innych że nic mu nie dolega, gdyż wtedy szuka kolejnych objawów. A tak: "no rzeczywiście jesteś chory na raka", zamyka szukanie i dyskusję, bo interlokutor nie pozostawia możliwości zaprzeczenia. Jeśli hipochondryk zaprzeczy wprost lub sam przed sobą, to będzie pierwszy krok do wyleczenia ("On mi przyznał rację, że mam raka, ale przecież nie jestem chory na raka! Przecież on nie ma racji!)

Jako inny rasowy hipochondryk stwierdzam,że : mnie nie pomagało potwierdzanie wymyślonych chorób,a wręcz przeciwnie powodowało,że jeszcze bardziej się zagłębiałem w to wszystko i wpadałem w głębokie doły...
3.Bliska mi osoba niedawno zmarła na raka.Widziałem cierpienie tej osoby,i to co się z nią działo pod koniec choroby...I wtedy jeszcze bardziej zacząłem się martwić,o to,że w przyszłości mogę mieć raka....(podkreślam:martwić - bo nie uważam się od dłuższego czasu za hipochondryka którym kiedyś byłem).
Wymyślanie sobie ciągle raków jest obrażaniem ludzi naprawdę na to chorych.

Nie sądzę...Tzn. gdyby ktoś specjalnie sobie wymyślał choroby i wmawiał innym,że jest chory to ok.Ale hipochondryk nie chce być chory,i w sumie nie wymyśla sobie chorób celowo - ot,bo tak chce.

Nie każdy przewlekły ból jest rakiem, ale potrzeba inteligencji, żeby w końcu to zrozumieć. Z całym szacunkiem, ale są osoby, które niestety jak widać nigdy nie osiągną takiego poziomu.

Kinia - z całym szacunkiem ale ja nie chce osiągać Twojego poziomu;) i nikomu tego nie życzę ponieważ bije z tego co napisałaś zwykłą ludzką zarozumiałością i chamstwem.
Gdybyś bardziej zainteresowała się tematem wiedziała byś,że inteligencja akurat nic nie ma do hipochondrii.Dużo za to do hipochondrii ma osobowość,charakter i przeżycia danej jednostki,bo nawet inteligentna osoba,mająca problemy ze swoją psychiką - nie radząca sobie z własnymi lękami jest w stanie sobie wkręcić chorobę pomimo tego,że wie,iż raczej posiadanie danej choroby przez nią jest niemożliwe.
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez anka00 14 kwi 2013, 13:54
Hej a ja zauważyłam u siebie cos nowego. Tzn moje dziąsła zrobiły sie białe. Moze nie tak całkiem białe ale sa duzo jasniejsze niz wczesniej. Czytałam ze to moze byc objaw anemii. Moze powinnam zrobic morfologie. Dziąsła nie bolą, nie sa opuchnięte, tylko ten kolor. Mam nadzieje ze to nic powaznego.

-- 15 kwi 2013, 09:49 --

Mam wszystkiego dosc. Byłam u ginekologa. NIby wszystko peknie, ładnie a ciąży nie ma. Musimy szukac dalej przyczyny. Mam zrobic test PCT. Tzn w dni płodne 8-12 godzin po stosunku musze pojechac do kliniki i tam mi pobiorą śluz szyjkowy zeby sprawdzic pod mikroskopem jak sobie w moim śluzie radzą plemniki. do dupy z tym wszystkim...

Jeszcze wczoraj przypomniały mi sie pieprzyki, zaczęłam sie bac. Usiadłam w łazience na podłodze i tak sie poryczałam jakby sie niewiadomo co stało. Zrobiło mi sie tak strasznie zle i przykro, ale juz przeszło.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
517
Dołączył(a)
24 lis 2011, 16:25

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 35 gości

Przeskocz do