Pomozcie mi wyjsc z domu !

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez wiolka 08 paź 2007, 17:34
Myśle, ze to właśnie najlepsza metoda,wychodzić powolutku,sukcesywnie i w miarę swoich mozliwości.Ja początkowo próbowalam "na chama", wiedziałam, ze się będę źle czuła, ale nie pozwalałam sobie na odpuszczenie czegokolwiek.W najgorszym dla siebie momencie, poleciałam na wesele, bo głupio mi było odmówić.Wróciłam jako jeden wielki kłębek nerwów i odizolowałam sie ZUPEŁNIE na kilka miesięcy. Teraz nic już nie robię na siłę, idę swoim własnym tempem i jest duuuużo lepiej.Trzeba znaleźć złoty środek pomiędzy tym, żeby sobie nie odpuszczać, a tym, żeby sie nad sobą nie użalać.
Offline
Posty
98
Dołączył(a)
03 paź 2007, 14:07
Lokalizacja
Irlandia

przez just_girl 09 paź 2007, 14:16
Masz rację,ja najgorzej reaguję jak już wyjdę z chlopakiem i okaże się,że mnie dusi i żle się czuję i chce wrócić a on na to dla zabawy mi mówi,że nie mam kluczy a on nie wraca do domu,dla niego to zabawa a dla mnie tragedia,potem odchorowywałam to pare dni,teraz przygotowuję się psychicznie do wyjścia na rower sama w dzień,bardziej niż wyjścia boję się ,że kogoś spotkam,to chyba ostatnio moj największy problem - boże jaka ta choroba jest powalona,czasem już nie mam siły z nią walczyć,ale truć się seroxatem to też nie wyjście,pozdrawiam cie i wszystkich tych,którzy mają problem z chorobą ,NnNn co u ciebie,trzymasz sie?Tobie się udało iść do pracy,nie poddawaj się,bo doszedłeś daleko,nie warto się cofać i myśleć o śmierci
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
02 maja 2007, 10:26

przez wiolka 09 paź 2007, 16:53
Ja też sie tego bałam, ale już mi przeszło.Nie boję się spotkać znajomych na ulicy, ale wciąż nie lubię do nich chodzić i zapraszać ich do siebie, moze dlatego, ze nie mam wtedy kontroli nad tym, kiedy sobie pójdą? ;)
Trzymaj się just_girl i pisz o postępach, papa
Offline
Posty
98
Dołączył(a)
03 paź 2007, 14:07
Lokalizacja
Irlandia

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez just_girl 09 paź 2007, 23:41
Dzisiaj zrobiłam krok do przodu i pojechałam na rowerze do castoramy(market budowlany)byłam tam z pół godziny i zastanawiałam się,dlaczego mi nic nie jest,wszystko było super aż nie wróciłam do domu i zrozumiałam dlaczego jestem chora - nikt w domu mnie nie wspiera,nikogo nie obchodzi,że zrobiłam wielki krok,mój chłopak wyskoczył tylko z pretensjami,że na giełdę nie chcę pojechać kupić satelity(poświęciłam tydzień na porównanie sprzętu,cen i sklepów,wybrałam najlepszy i najtańszy,do tego telewizję cyfrową,w zamian usłyszałam,że on zrobił by to w 5 minut!)Człowiek się stara jak może a i tak usłyszy,że do niczego się nie nadaje.Taki piękny dzień,zero doła i stresu a teraz sie pobeczałam i już nie jest mi fajnie,ale dzięki za wsparcie :-)
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
02 maja 2007, 10:26

przez pawel1234 10 paź 2007, 01:08
Dokladnie to samo. Koles zlecil mi w zeszlym tygodniu za grosze wymalowanie pokoju. Brakuje mi kasy wiec mowie OK. Biore jego rozsypujacy sie samochod zalatwiam wszystko w Praktikerze (market budowlany) robie pokoj na cacy, a ten ch... znajduje mikroskopijna dziurke po gwozdku i afera. Patrze na niego jak na psychola, bo zaraz pojade po gips machne szpachlem zamaluje i po sprawie. I wtedy sie zaczela godzina gadania o technikach malowania, ja nie zajmuje sie tym zawodowo ale ten gosc nie mial nawet nowego pedzla w reku. Potem mi mowil ze jak szpachel wyjdzie spod farby to bede na moj koszt jeszcze raz malowal. Dzisiaj dzwoni ze jest bardzo ladnie i ma nastepne pokoje do malowania ... co za bezczelność - tacy ludzie maja w d.... odczucia innych. Olałem frajera - zdrowie wazniejsze niz ta jego jalmuzna.
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
07 paź 2007, 21:16
Lokalizacja
Poznań

przez wiolka 10 paź 2007, 10:31
just_girl, nie ma co płakać, pewnie jeszcze trochę czasu zajmie mu zanim choć troszeczkę zacznie rozumieć Twoje lęki i ataki paniki. Ważne, żebyś sie nie poddawała, a w złych chwilach przypominała sobie, że potrafisz.Dla reszty ludzi nasze strachy są totalnie irracjonalne, dla nas właściwie też, ja tłumacze mojemu mężowi, ze pomimo iż głowa się nie boi, to ciało o tym nie wie :lol:
Offline
Posty
98
Dołączył(a)
03 paź 2007, 14:07
Lokalizacja
Irlandia

przez just_girl 11 paź 2007, 00:20
Ja jestem chora jakieś 6 lat,oczywiście liczę łączny czas,bywało super albo żle,ale taki stan jak teraz mam dopiero drugi raz,pierwszym razem z nerwów mdlałam,jak udało mi się zwalczyć chorobę to teraz mnie dusi i to wcale nie kiedy się boję czegoś,więc nie wiem kiedy tak naprawdę mnie złapie,to bardzo utrudnia sprawę,gdybym miała normalne życie pewnie bym o tym nie myślała,ale moje życie to porażka a mojego chłopaka znam 12 lat,bardziej mnie już nie pozna,a może nie chce poznać.
Wiecie co jest chyba dla mnie najgorsze?Znajomi mówią,że jestem pierdolnięta i leniwa(przepraszam za słownictwo to cytat) bo nie pracuję,a jestem mądra,znam języki i na wszystkim się znam.Nikt nie wie,że jestem chora,więc jestem jeszcze dobrą aktorką,ale strasznie mnie to męczyło,że zrobili ze mnie lenia.Najgorzej jest iść w gości do kolegi mojego chłopaka,jego matka pracuje w dziekanacie,muszę wysłuchiwać,że nie chcę tam pracować,że wygodna jestem itp....dzisiaj się wkurzyłam.....naprawdę miałam dość,bo czekałam na chłopaka,aż wróci z pracy i gdzieś pójdziemy na spacer - a on mi na to że idzie do tego kolegi.Ja bym nie przeżyła tego wysłuchiwania na nowo tekstów jego matki.........więc byłam taka otwarta i kazałam jej przekazać,że jestem ciężko chora na nerwice i depresje i nie przyjdę.........podobno szczęka jej spadła ......i wiecie co ?Zrobiło mi się lepiej!

Oczywiście musiałam wysłuchać najpierw,że jestem pierdolnięta bo nie chcę iść do nich..........ale dzisiaj nic mnie nie ruszy
_________________________

Paweł nie przejmuj się,ja sama kładłam kafle i robiłam regips w przedpokoju u rodziców,(nie licząc tego,że jestem babką i to nie powinna być moja specjalizacja) to rodzice zobaczyli (wyszło naprawdę jak z katalogu)i dostałam opierdziel,że trwało to miesiąc ,nawet nie usłyszałam dziekuję.........nikt nie wpadł na to że kamienne kafle pół metrowe nie są łatwe w układaniu w pojedynke
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
02 maja 2007, 10:26

przez wiolka 11 paź 2007, 12:40
Może brak mu cierpliwości??? Ja choruje od roku, więc ciezko mi powiedzieć co mój mąż mi powie za 5 lat, może też będzie miał dość?? A może Twój chłopak wybrał taki sposób, żeby Cię zaktywizować? Tą opinią sie nie przejmuj, ja słyszę to samo, ale nie miałam w sobie takiej odwagi, by przekazać komuś prawdę o tym, co się ze mna dzieje... wymyślam miliony bajek pt:" dlaczego po raz drugi rzuciłam pracę i od 5 miesięcy siedze w domu" dodam, ze pracowalam m.in w Paryżu za dobre pieniądze, tym bardziej ludzie uważają , ze mi sie w dupie poprzewracało. A ja kal szłam do biura to rzygałam jak kot, mdlalam i pewnego razu po prostu uciekłam. Póki co nie jestem na lekach, choć myślę, ze od ręki bym je dostała, próbuję radzic sobie sama, ale jak długo jeszcze wytrzymam, tego nie wiem
głowa do góry
Offline
Posty
98
Dołączył(a)
03 paź 2007, 14:07
Lokalizacja
Irlandia

przez just_girl 17 paź 2007, 14:02
Udało mi się iść samej na rower,mało się nie udusiłam z nerwów przez pierwsze 15minut,spociłam się z nerwów podwójnie,ale potem jakoś poszło,nawet pojechałam na dworzec i stałam w kolejce w kiosku bo pić mi się chciało strasznie i nie miałam wyjścia,jakoś dałam radę,dzisiaj jestem trochę padnięta po tym wyjściu ale jest coraz lepiej,dzieki za wsparcie,buziaki
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
02 maja 2007, 10:26

przez wiolka 17 paź 2007, 15:32
Strasznie sie cieszę, damy radę, kochana!
A ja zaprosiłam do siebie moją rodzinę-siostre z meżem i synem i kuzyna, już umieram ze strachu, ale mam dość chowania sie po kątach :!: :!: Przyjadą na około tydzień w przyszłym miesiącu
Offline
Posty
98
Dołączył(a)
03 paź 2007, 14:07
Lokalizacja
Irlandia

przez just_girl 17 paź 2007, 23:47
Cieszę się bardzo,zobaczysz nie będzie tak żle,najgorszy jest pierwszy krok,potem będzie z górki.Ja też myślałam,że umrę ostatnio,spotkałam sąsiada i musiałam z nim porozmawiać z grzeczności-nie umarłam,ta głupia choroba chce zniszczyć nam życie,nie zwlekaj jak ja ,bo potem jest trudniej,dasz radę tak jak ja dałam wczoraj,będę próbować do skutku,aż wrócę do normy,pozdrawiam:-)
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
02 maja 2007, 10:26

przez okrawek 05 lis 2007, 01:10
NnNn napisał(a):jesli ktos wie jak wyjsc z domu to prosze o rade chyba nadeszla pora rodzina sie odsunela wiec nie licze na nikogo krotko i bez sensu ale mam strach piszac o tym mozliwe nawet ze tego nie zrobie




Heh mam również problem z wychodzeniem z domu, ale samej... Cięzko jest mi zjechać windą badz iśc schodami wiedząc, ze nikt na mnie tam nie czeka... Odrazu dostaje ataku paniki, nogi jak z waty i biegne ile tchu na dół badz do domu spowrotem... Chce to wyleczyć ale nie wiem jak... Rodzice nie widzą problemu... Sama nie umiem tego zwalczyc bo każda proba konczyła sie tym, ze zemdlałam... :/
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
05 lis 2007, 00:49

przez .Tomek 05 lis 2007, 21:39
okrawek napisał(a):Heh mam również problem z wychodzeniem z domu, ale samej... Cięzko jest mi zjechać windą badz iśc schodami wiedząc, ze nikt na mnie tam nie czeka... Odrazu dostaje ataku paniki, nogi jak z waty i biegne ile tchu na dół badz do domu spowrotem... Chce to wyleczyć ale nie wiem jak... Rodzice nie widzą problemu... Sama nie umiem tego zwalczyc bo każda proba konczyła sie tym, ze zemdlałam... :/

Wydaje się, że poważny problem :? Powinnaś znaleźć kogoś kto mógłby Ci pomóc, koniecznie.
...to tylko kolejne rozwiązanie.
Offline
ExModerator
Posty
1118
Dołączył(a)
09 sie 2007, 17:16
Lokalizacja
Daleko :)

przez okrawek 06 lis 2007, 14:13
.Tomek napisał(a):Wydaje się, że poważny problem Powinnaś znaleźć kogoś kto mógłby Ci pomóc, koniecznie.


Tak tylko ja nie mam najmniejszego pojęcia gdzie znaleść kogoś kto mi pomoże... :(
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
05 lis 2007, 00:49

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 41 gości

Przeskocz do