Pomozcie mi wyjsc z domu !

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez Wanilka 02 sie 2007, 00:41
ja tak czytam wasze posty i po prostu mam wrazenie ze widze w was siebie:) niedawno trafilam na ta stronke alewiem ze napewno z niej zrezygnuje:) dobrze ze teraz juz kompa mam bo chyba pierdolnelabym z tej bezczynnosci:) a budujaca jest swiadomosc ze ktos cie rozumie i ma podobny problem,bo razem jest latwiej! ja od roku nie wychodze z domu,mam 19 lat i moje zycie ogranicza sie w czterech scianach.... strasznie mnie to wkurza ale po prostu jestem bezsilna,nie moge nic na to poradzic....siedze sobie sama bo wiekszosc"przyjaciol" odwrocilo sie ode mnie....przede mna ostatni rok szkoly ale nie wiem czy go zalicze zwiadomych powodow :cry: wlasnie wczoraj byl u mnie nowy pan doktor na wizycie i mam nowe leki: wlasnie setaloft i jeszcze doraznie xanax:( od jutra kuracja,zobaczymy. heheh moze to zabrzmi smiesznie ale moim najwiekszym marzeniem na dzien dzisiejszy jest zrobienie sie na bostwo i wyjscie chociaz na zakupy..... nio ale jestem dobrej mysli ze jeszcze kiedys moze tak sie stanie.....pozdrawiam cieplutko was wszystkich przyjaciele :D
Offline
Posty
39
Dołączył(a)
15 lip 2007, 23:14
Lokalizacja
Opole

Avatar użytkownika
przez anonim 02 sie 2007, 00:56
Jesteś ojcem, chcesz żeby twój syn chował się bez Ciebie i był taki jak ty? Chcesz żeby on też miał zasrane życie? Nie wydaje mi się, twoje dzieci Cię potrzebują. Nie zostawiaj ich samych sobie, bo nic dobrego z tego nie będzie każdy potrzebuje w życiu jakiegoś oparcia, dla nich ty nim jesteś.

I nie pisz że nie będziesz tu zaglądał, bo wiem, że tu wejdziesz jako gość żeby zobaczyć co odpiszemy.
"MUSZĘ LECZYĆ SIĘ NA BÓL I STRACH
GDZIE JEST CZŁOWIEK KTÓRY Z SIEBIE SAM POKAŻE MI JAK
KTO POKAŻE MI JAK ?"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
583
Dołączył(a)
08 paź 2006, 20:10

przez a2d2 14 sie 2007, 22:03
NnNn - dwojka z Gornikiem do zera i mamy fotel lidera. Widze ze nam sie stara gwardia wykrusza i nerwicowcy odchodza. Nie biadol że tak strasznie mistrzuniu bo jeszcze na Reymonta pojdziemy razem kiedys. Byles na dobrej drodze a ze zboczyles to chwilowy przestoj. Jak ruszyles do walki z ta nerwica to mnie wyprzedziles o pare ladnych krokow do przodu co mnie zaskoczylo i zaczalem cie gonic zeby przynajmniej dorownac ci. Jedno serce jedno bicie Wisła Kraków ponad zycie. I na Reymonta wychowani Biała Gwiazda opętani jeszcze zaspiewamy i to na stadionie daj sobie czas na walke z nerwica az nam trybune otworza jak sie sprawa z dojsciami wyjasni. A ze chwile to potrwa to mamy jeszcze tego czasu troche :) Najwyzej nas wyniosa ze stadionu i juz haha Trzymaj sie cieplo nie opowiadaj bzdur ze wiecej nie napiszesz tu bo mi chyba odpiszesz :). Pozdrawiam. Aha stresu nie bedzie bo nie ma godnych w tym sezonie wiec luuz. Piłka nozna , wogole sport nie tylko twoim hobby jest :)
Ludzi znudzonych życiem ,którzy narzekają w życiu na brak adrenaliny
Zapraszam po moją nerwicę, i zakupy do hipermarketu
Wrażenia gwarantuję niezapomniane, i nie jeden dreszczyk emocji :))
Offline
Posty
112
Dołączył(a)
08 kwi 2007, 23:38

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez NnNn 15 sie 2007, 20:21
Czesc Stary musze ci sie przyznac ze jestem po nie udanej probie samobojczej w tym dniu kiedy pisalem ostatniego posta a o tym ze napisales zadzwonil mi moj terapeuta :cry: Jestem tchorzem zabraklo mi odwagi dzis sam na temat tamtego dnia nic nie mysle :( masz racje przyjacielu jedyna rozrywka jaka uprawiam czynnie jest pilot i podgladanie dwoch na przemian dekoderow cyfry i polsatu pasjonuje sie denerwuje zloszcze i zarazem kocham bo taka jest pilka zreszta co ci bede gadal sam wiesz jak jest ;)
Najwieksze marzenie to obudzic sie ktoregos dnia zdrowym !!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
152
Dołączył(a)
08 maja 2007, 16:27
Lokalizacja
z epoki romantyzmu

przez a2d2 16 sie 2007, 23:33
No witam, ja to odbieram tak nerwica to góra a my sie na nią wspinamy jak byles dalej niz w polowie trasy to zaczales sie wracac na dół ? po co blizej do szczytu przeciez. Pozniej jeszcze pomysl ze skonczeniem z soba zupelnie irracjonalny. Bo skad wiesz ze śmierc wybawila by cie od czegokolwiek. A jak po śmierci wcale sie nie pozbywa czlowiek nerwicy tylko cala wiecznosc jest skazany z nia obcowac to co ? Nie lepiej ten problem zalatwic tu na ziemi ? Ja tak mysle proponuje tego sie trzymac i kontynuowac dalej wspinaczke. Wiem ze czasem brakuje juz sil i im wyzej tym ciezej ale nikt nie mowil ze bedzie latwo. Zreszta nerwice nie wiem czy do konca da sie traktowac jako kare bo w koncu ona pokazuje co zle bylo w zyciu i jak bardzo nie zylismy w zgodzie z soba. Moze warto traktowac ja jak drogowskaz , szlak o najwiekszym stopniu trudności ale jednak szanse na zmiane siebie , trzeba tylko wspiac sie na ten szczyt. Będzie ciezko ale mamy osprzet (terapia, leki) wiec musimy dac rade. Euro 2012 przed nami w koncu i nie wiem jak ty ale ja zamierzam obejrzec pare meczy na zywo. Pozdrowka.
Ludzi znudzonych życiem ,którzy narzekają w życiu na brak adrenaliny
Zapraszam po moją nerwicę, i zakupy do hipermarketu
Wrażenia gwarantuję niezapomniane, i nie jeden dreszczyk emocji :))
Offline
Posty
112
Dołączył(a)
08 kwi 2007, 23:38

przez aldara.35 18 sie 2007, 17:41
Hej,jak tam postępy,coś do przodu czy nadal w miejscu?
Wiem co czujesz,bo ze mną było podobnie.Nie wiem czy pisać ze jest lepiej,bo pewnie nie uwierzysz,ale udaje mi się,moze jeszcze nie całkiem,ale w porównaniu z tym co było....
Rano płakałam ze się obudziłam,problemem było przejście do kibla(3m).Dni spędzane w jednej pozycjii,bo bałam się ruszyć!!! Aby umyć włosy musiałam łykać tabletkę uspokajającą i poczekać az zacznie działać.
Nie licytujmy się kto miał gorzej ,bo możesz przegrac.Wiem duzo na temat tej choroby,wiele przeszłam....
Z perspektywy czasu wiem ze warto walczyć,bo ta walka ma sens!!!
Pozdrawiam
Offline
Posty
347
Dołączył(a)
10 sie 2006, 17:00
Lokalizacja
malopolska

Avatar użytkownika
przez NnNn 19 sie 2007, 00:58
Kolejna noc bez snu :( ciagly bol zoladka ej co za zycie ..... nie bede konczyl :(

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 6:44 pm ]
Znow powracam po krotkiej przerwie i chyba pierwszy raz w zyciu powiem cos optymistycznego pomimo ostatniego zalamania i prawie odebrania sobie zycia dzis czuje sie jak mlody Bog ;) Znalazlem lekarstwo na nerwice jest nim moj nowy kolega z pracy :) tyle jesli chodzi o wstep czas na opowiadanie :)

To juz drugi tydzien jak poznalem nowego kolege z magazynu z ktorym spedzam 8 godzin dziennie :) Facet szyderca nasmiewca lekkoduch prymityw glupi i szczesliwy krotko o nim to taki szybko mowiacy kuba wojewodzki czarek z posterunku 13 i chevy chase w komedi w krzywym zwierciadle wakacje ;) DOSLOWNIE mieszanka wybuchowa w pierwszej chwili jak go poznalem myslalem ze chyba ja sie zwolnie przez jego temperament zapal i chec do zycia ! To moje lekarstwo na kazdy dzien chlop jest chyba nie swiadomy ile w moim zyciu liczy sie to on mowi i ile warte jest jego podejscie do zycia ! Jak mowi sam o sobie przeszedl z zyciu kilka operacji wycieli mu kamienie zolciowe opeowali lekotke przepukline i szereg innych zabiegow ale hitem bylo wyciecie jednej nerki pomijam ze koles leczy sie na wrzody zoladka i dwunastnicy :( wiec wyobrazcie sobie w tym wszystkim mnie inaczej was albo NAS przewrazliwionych na swoim punkcie nerwicowcow ktorzy sie boja zarzyc aspiryny albo mamy kilka zawalow w ciagu miesiaca hehe On mnie nauczyl sie z tego smiac powaznie! Koles jest nie samowity wszystko co chore wyciac boli do lekarza i wyciac na temat raka cyt ... Rak co to jest rak w 21wieku rak to nie wyrok .... na temat uspienia do operacji i samej operacji .... medycyna tak poszla do przodu ze czujesz tylko smak truskawki i spisz budzisz sie dwa trzy dni i do domu bez bolu bez niczego ... CO ZA KOLES !! jego podejscie jest niesamowity przy nim czuje sie zdrowy jak ryba jak mowie ze cos mnie boli to on na to ... chcialbys przezyc cale zycie i zeby cie nic nie bolalo to nie mozliwe ... jak mowie o sercu albo zawalach jego gadka .... na zawal czeba sobie zapracowac ..... Co za gosc jego podejscie on sie niczym nie przejmuje nie to co my internet ksiazki cisnieniomierze ja pier....e On nauczyl mnie w tydzien miec wszystko w dupie jednym slowem ! Jestem mu wdzieczny za to ze patrze na nerwice zupelnie pod innym kontem teraz ! Tacy jak on powinni prowadzic psychoterapie czlowiek czuje sie w ich towarzystwie taki pewny :) Szukajcie sobie takich znajomych zwlaszcza wrazliwe osoby na punkcie siebie i swoich chorob szybko wam przejdzie powaznie :))

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 6:52 pm ]
zapomnialem dodac ze ciagle powtarza jesli mowie o smierci ze to nie takie proste jak mi sie wydaje ze sie poloze i umre a cierpienie a starosc :) facet jest najlepszym psychologiem wszechczasow jak nie wiecie o kim mowa poczytajcie sobie wyzej bo zle dodalem tamten wpis :)

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 10:37 pm ]
Czemu moje posty tak dziwnie sie zapisuja :(
Najwieksze marzenie to obudzic sie ktoregos dnia zdrowym !!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
152
Dołączył(a)
08 maja 2007, 16:27
Lokalizacja
z epoki romantyzmu

przez just_girl 05 paź 2007, 13:07
Witam ponownie.
tak się napisałam,że udało mi się pozbyć choróbska i co?Wielkie g...tak owszem wyleczyłam lęki i wszystko było super,aż zaczęło mnie dusić na rowerze i się załamałam,teraz siedzę na balkonie i patrzę jak ludzie żyją z góry,zadzwoniłam po psychiatrę (170zł w plecy) zapisał mi seroxat w sumie bez zbędnych pytań,czego nie rozumiem,bo w koncu to psychotropy i warto dowiedzieć się czegoś więcej,a może mam inna chorobę ,że mnie dusi?
Nabawiłam się tak lęku,że mnie dusi,że jak wychodzę to mnie tak spina,że nie moge oddychać,co w porównaniu do wcześniejszej choroby (lęki,zawroty głowy,kołatanie serca) to masakra,bo nawet jak chce wyjść to i tak mnie dusi.
Nie należe do osób,które się poddają i staram się sama pozbyć lęku,nie wziełam seroxatu bo ma skutki uboczne dla mnie masakryczne(kiedys go brałam)ale mam małe pole do popisu,mieszkam na skrzyżowaniu w centrum,dużo znajomych mieszka obok,nie chce ich spotkac w takim stanie bo każdy stres mnie dusi bardziej,więc wychodzę wieczorem z chłopakiem,staram się zaczynać po mału......i może byłoby dobrze ale niestety on pracuje cały tydzień do wieczora,ma już gdzieś wychodzenie na spacer,wczoraj powiedział mi,że ma dość chodzenia po podwórkach po ścianach i woli oglądać tv,co ja teraz zrobie?Chciałabym bardzo się wyleczyć ale sama nie daję rady wyjść,tzn. wyjdę ale bardzo mnie dołuje to ,że nie ma nikogo przy mnie,całe dnie jestem sama w domu,do nikogo nie mogę się odezwać,mam tylko kota i rybki,dlatego tak wariuję,nawet powiedziałam kolezance ,że jestem chora ale ona myśli,że ta choroba to jak grypa i samo mi przejdzie,olała mnie i nie stara się wgłębiać o co chodzi,rodzice też olali temat (przestan robić z siebie sierotę-mówia).
Życie nie jest kolorowe,ale nie zamierzam się zabijać,mam 29lat i żyję ze świadomością ze nawet nie będę miała dziecka,bo w takiej chorobie nie donoszę ciąży a jeżeli nawet uda się to jak ja się zajmę dzieckiem jak same nie umiem sobie poradzić ?
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
02 maja 2007, 10:26

przez wiolka 05 paź 2007, 21:52
Hm...u mnie było to samo, cudowne wyleczenie po seroxacie, który brałam miesiąc, a po kolejnych czterech jeszcze większy dół z rzuceniem pracy i zamknięciem się w domu włącznie...do tego jestem za granicą, bez leków i dostępu do polskiego psychiatry...mój mąż mówi, ze jak już siedze w domu, to chociać rodzine powiększmy, a jak ja pójde do lekarza, zrobić badania jak na samą myśl umieram ze strachu? :?: czasem czuje sie naprawdę nienormalna
Offline
Posty
98
Dołączył(a)
03 paź 2007, 14:07
Lokalizacja
Irlandia

Avatar użytkownika
przez mia25 06 paź 2007, 19:16
ja przyjęłam strategię robienia sobie na złośc tzn jak sie boje gdzieś wyjśc i już czuje ze ten straszny lęk nadchodzi to mówie sobie ze i tak wyjde pojde gdzie mam pojśc i żadna głupia nerwica mi w tym nie przeszkodzi.w większości przypadków mi sie udaje :smile:
Człowiekowi często zdaje się,że się już skończył że się w nim nic więcej nie pomieści. Ale pomieszczą się w nim jeszcze zawsze nowe cierpienia, nowe radości, nowe grzechy...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
220
Dołączył(a)
04 paź 2007, 20:57

przez wiolka 06 paź 2007, 20:35
Niby tak, tyle, ze ja potem jestem trzy razy bardziej chora, ale staram się nie dziamdziać ze sobą.Dzisiaj ide do znajomych na wódkę (zawsze unikam takich sytuacji, panicznie boję sie, że będę się źle czuła (jak mam ataki to wymiotuję!!!! zawsze) ale co mi tam! Najwyżej zahaftuje im dywan, trudno :oops:
Offline
Posty
98
Dołączył(a)
03 paź 2007, 14:07
Lokalizacja
Irlandia

przez just_girl 07 paź 2007, 12:56
Ja byłam tak zrozpaczona,że chciałam wyjść i w sumie to miałam już gdzieś czy umrę na dworze i czy się uduszę i wiecie co?Przejechałam na rowerze 30km i mnie nie dusiło a wieczorem poszłam na spacer daleko od domu i mnie nie złapała choroba,to cholerstwo łapie jak tylko się nad sobą rozczulimy,ten seroxat to tylko lek "przeciwbólowy"na strach,brak go powoduje powrót do choroby wiec bez sensu brać go i psuć organizm bo i tak to ic nie da.
Ja też mieszkałam za granicą rok i miałam nawroty choroby,ale to były włochy i morze,jak mi było żle to szłam nad morze i nastroj wracał,w dużych miastach jest do d.....w końcu boimy się wszystkiego,ja żeby odpocząć muszę jechać 15km na rowerze z dala od ludzi i autostrady nad rzekę i tam jest mi super!
Drugi problem (u mnie) to brak stałego kontaktu z ludzmi,nie pracuję i siedze w domu sama,też teksty o zrobieniu dziecka słyszałam od chłopaka,tylko ciekawe jak taka znerwicowana osoba ma urodzić zdrowe dziecko!Jak mam iść do lekarza to też jestem chora,ale nam nic nie jest,ja nawet zrobiłam test na helicobakterie w żołądku bo one powodują wrzody itp. i nic,test można kupic w aptece jak ciążowy i samemu sprawdzić.
Ostatnio czytałam,że organizm potrafi się zbuntować nawet po 2 miesiącach od niemiłego wydarzenia(ja się tak wystraszyłam w drodze z wakacji do polski jak mi się akumulator zapalił w aucie)a teraz odreagowuję po miesiącu cały ten stres.
Najgorzej mam w tygodniu,sama przed kompem i obowiązkami domowyymi,tylko w weekendy coś się zmienia,człowiek może tak zwariować z samotności i braku powietrza
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
02 maja 2007, 10:26

przez wiolka 07 paź 2007, 13:50
just_girl ja opanowałam już zupełnie lęki związane z wychodzeniem z domu (o ile nie jest to związane z używaniem środków lokomocji) ale wciąż mam ataki paniki, gdy mam się spotkać z kimś znajomym. Wolę być w markecie, gdzie jest tysiąc obcych osób i daleko do wyjścia niż spotkać się z kimś, kto mnie zna bądź z rodziną.No i niemożność powrotu do pracy jak na razie... Ja lubię swoją samotnośc, a własciwie samotność we dwoje, ja i mój mąż... Nie lubię jedynie swojej nieprzydatności, no bo ile możesz sprzątać i gotować.Hobby mi brakuje i motywacji.
A co do badań to ja sobie nawet gastroskopię dałam zrobić, bo w nerwicę nie wierzyłam :lol:
Offline
Posty
98
Dołączył(a)
03 paź 2007, 14:07
Lokalizacja
Irlandia

przez just_girl 08 paź 2007, 15:11
Wiolka ja jestem dokladnie na tym samym etapię,lubię swoją samotność i mojego chłopaka,a cała reszta jest beee,jak mam się spotkać ze znajomymi to jestem chora,odpada wychodzenie do rynku itp,lubię jeżdzić metrem ale może dlatego ,że u nas nie ma,co co autobusu to nie dziękuję,tramwajem ok jak jedzie szybko i nie stoi w korkach,bo wtedy mam tragedię,ogólnie nie jeżdze bo żadko wychodze,a jak już to mam rower i samochód.Do pracy też nie daję rady chodzić,do marketów też lubiłam chodzić i ich się nie boję do czasu ,aż spotkałam tam koleżankę ,teraz mam tragedię,że spotkam kogoś znajomego.
Ja też zajmuje sie sprzątaniem i gotowaniem no i hobby sobie stworzyłam,zeby nie zwariować,teraz mam rybki,ale to dużo nie zmienia.
Przed tymi atakami duszności też wychodziłam sama,nawet do sklepu z rybkami potrafiłam sama pojechać na rowerze,teraz gorzej,boję się ataku duszności,choć wczoraj zrobiłam z chłopakiem 30km na rowerku i nie umarłam,raz mnie tylko troche dusiło ale staram się opanować,zwalam to na katar itp,żeby się nie wkręcać
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
02 maja 2007, 10:26

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 15 gości

Przeskocz do