Pomozcie mi wyjsc z domu !

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez frontiero 24 cze 2007, 02:57
sluchaj....badz męzczyzną..chlopie ...masz zone dzieci,robote ,zycie a ty piszesz ze placzesz....ja rozumiem ze zycie potrafi dac w dupe...ale po to zyjemy zeby wciaz walczyc i sie zmagac z przeciwnosciami losu,na tym polega w duzej mierze sens zycia,nic nie przychodzi latwo,ale wszystko jest do zrobienie,po prostu wez sie w garsc chlopie!!!!!przeciez masz na pewno jakies cele w zyciu,masz na pewno dla kogo zyc,nerwica to kurestwo,ale da sie to zwycięzyc,i zalezy to od ciebie.pozdrawiam i zycze wytrwalosci
Offline
Posty
54
Dołączył(a)
05 wrz 2006, 21:53
Lokalizacja
zielona góra

Avatar użytkownika
przez NnNn 24 cze 2007, 10:41
Nocne przewalanie sie z lewej strony na prawa koszmar lekarze szpital jakies guzy horror :cry: budze sie i okazuje sie ze jestem sam w domu z synem. Wstaje ide po chlopaka zabieram go do siebie do lozka wlanczam mu bajki ja chce dalej spac patrze w okno w swiatlo by zapomniec co mi sie snilo :cry: gorace policzki wrazenie jak bym mial goraczke, brak sil , i znow glowa po obu stronach jak bym mial galaretki czuje jak boli podaczas ruchu w spoczynku odpuszcza :( wstaje trace rownowage zaczyna sie matrix :cry: mysl na czasie jestem sam z synem jak zemdleje to lipa :( wlasnie siedze na forum na uszach w.w.o - moge wszystko mam nastroj tylko do takiej muzyki pewnie za chwile bedzie muza z filmu chuligani gren streat holigans itd jesli dobrze pisze i feal you .... red hot ... pisze wszystko co chce napisac bo nawet nie mam od wczoraj komu sie wyzalic zona ma sesje teraz w weekendy nie ma jej w domu nejczesciej jestem sam :( od czwartku mam uczuklenie na swiatlo wychodze na zewnatrz i slabo widze jak za mgla nie wiem na co zwlaic czy na kamienie zolciowe czy to nerwica mam dosc chodzenia do lekarzy lecza mnie i nic to nie daje kazdy ma inne zdanie na ten temat jutro znow terapia na 10 jak pomysle ze musze wstac o 7 bo mam kilka razy zaliczyc wc przed wysciem :( ja mam dopiero 20 pare lat a zachowuje sie jak starsza pani , nawet nie tyle sie boje co jestem zmeczony ciagle zaczynaja sie mysli o nowotworze boje sie o to jelito pomimo ze nie ma zadnych dolegliwosci z jego strony ale zaczynam myslec ...:( dzis znow meka a jutro znow terapia boje sie ze nie pojde wiem ze musze wiem ze macie racje wszyscy ale tak bardzo mam do siebie zal ze tyle zrobilem a nie spodziewalem sie ze jeszcze mnie zaatakuje Orange masz racje jestem ciota najzwyklejsza w swiecie nie mam nic z faceta poza organami jestem zwyklym nikim ktory nic poza skupianiu sie na swojej osobie innego nic nie potrafi :cry: mgla przed oczami wrazenie ze to koniec z kazdym dzien rozwija swoje skrzydla meczy mnie bo wie ze nie dam rady tak dluzej :( ile sie cieszylem wolnoscia miesiac ostatni byl w miare ale znow sie zaczelo :( mysle non stop o smierci ale chyba dlatego ze cos mi mowi ze i tak umre bo jestem chory na cos ze odejde ze zostawie zone dzieci porazka ,mysli o smierci mnie mecza depra nerwica sam juz nie wiem co sie budzi wiem ze trapia jest gowno warta nasze umysly sa ponad wszystko ludzki rozum rzadzi i koniec jestem tego przykladem chyba sa dwie drogi albo chemia ktorej juz nie zabiore stluszczenie watroba juz mam prawdopodobnie od lekow wlasnie :( albo terapia ale terapia jest nie dla takich przypadkow jak moje gdzie 66 dni siedzisz zamkniety w domu cos z czapa nie tak skoro nie wychodzisz :( nie wiem czy sie nie poloze w szpitalu bo umysl tak kotluje ze nie wiem co sie dzieje :( modle sie zeby byl wieczor tylko wtedy dobrze sie czuje nie mam takich ciezkich powiek wrazenia spiaczki w czolo jak by ktos napachal betonu doslownie :cry: somatyczne objawy chca mnie tym razem zajechac tak czekam kiedy serce zacznie sie popisywac i oddech pewnie mnie nie ominie a atedy nawet nie mysle zeby wychodzic z domu juz sobie obiecalem ze jak zlapie mnie bardzo to albo tym razem sie zabije albo pojde do szpitala bo nie mam ochoty dluzej sie meczyc z tym wrzodem :cry: pisze bez sensu przepraszam ale pisze to co powiedzial bym zonie wlasnie gdyby tu tylko byla ale jej nie ma :( nikt nie rozumie ze nie moge pewnych rzeczy strawic ze nie moge zostawac sam w domu albo sam z dziecmi albo ze nie moge nic ugotowac albo ze nie wyjde z dziecmi z domu albo ze ja jestem bezuzyteczna ciota ktora czuje sie jak emeryt i pomimo ze wyglada zdrowo czuje sie tak do dupy ze nie mam sily wstac rano z lozka :cry: ile pytam sie ile jeszcze ile mam grac robic dobra mine powtarzac sobie ze przejdzie nie to nigdy nie przejdzie :cry: pozdrawiam wszystkich z ta slodka przypadloscia jestesmy wybrancami ale ja jestem za tym zeby nerwica czy depra byla smiertelna niech sprzata jak rak mniej bedziemy sie meczyc :cry: :cry: :cry:
Najwieksze marzenie to obudzic sie ktoregos dnia zdrowym !!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
152
Dołączył(a)
08 maja 2007, 16:27
Lokalizacja
z epoki romantyzmu

Avatar użytkownika
przez Róża 24 cze 2007, 11:32
NnNn,tak sobie myślę,że powinieneś pójść do szpitala,chocby na oddział dzienny nerwic.Potrzeba ci wyraźnie oderwania się od codzienności,od obowiązków,nawet od rodziny.Musisz mieć czas dla samego siebie.Okrutnie to brzmi,ale szczerze mówiąc-dziwię się,że lekarz ci tego nie zaproponował.Wiem o czym mówią-Blue Orange i frontiero.Ja też tym sposobem doszłam do siebie,opieprzając się,wyzywając i nie pozwalając sobie na użalanie się nad sobą.Podejrzewam,że gdybym teraz,gdy czuję się już zdrowa,zaczęła rozpatrywać swoje myśli,postepowanie,relacje z innymi,ciężkość codziennego życia,swoje choroby itd-to wpadłabym z powrotem w nerwicę albo w deprechę.Ale nie-nie robię tego i nie mam najmniejszego zamiaru.Czasem jednak człowiek musi odpocząć,oderwać się od codzienności i wygląda na to,że ciebie to dotyczy.Pogadaj z lekarzem.
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez BlueOrange 24 cze 2007, 11:45
"Życie to nie słoneczko i tęcza, to bardzo okrutne i przewalone g..o i bez względu na to jaki jesteś 'karczek' - powali cię na kolana i pozostawi cię na tych kolanach jeśli się na to zgodzisz. Ty, ja, czy ktokolwiek inny - nic nie dokopie ci tak jak życie.
Nie chodzi o to jak mocno ty możesz komuś przywalić, ale o to jak mocno możesz dostać i iść do przodu, jak wiele możesz znieść i iść do przodu. W taki sposób osiąga sie zwyciestwo.
Trzeba być przygotowanym na te ciosy bez jęczenia, że "to przez nią, to przez niego" itd"

cytat z (...)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
186
Dołączył(a)
11 mar 2007, 17:20

Avatar użytkownika
przez NnNn 24 cze 2007, 12:20
Powiedzcie jak dlugo moze to trwac ja bylem pewny po tym miesiacu ze mam to za soba bylem tak nabuzowany mialem tak pozytywnie mozg zawalony ze nawet bym nie pomyslal ze cos takiego moze sie jeszcze przytrafic :cry: terapia mnie tak nakrecala dawala mi takiego kopa i bylo dobrze az do momentu kiedy znow nie pojawily sie objawy to one spowodowaly ze znow mam tak podly nastroj one mnie wykanczaja one mnie pozbawiaja sensu zycia :cry: bo zamiat sie cieszyc nawet dzisiejszym dniem ze jestesmy z synem razem zabrac go do parku cos ugotowac pobawic sie z nim to leze w lozko od czasu do czasu zerkam na forum patrze czy ktos mi odpisal on siedzi oglada mini mini wiec powiedzcie mi tak ma wygladac moje zycie ? :cry: Jestem zalamany dzieki ze jestescie dzieki za kazde wasze slowo za to ze macie chwile wpasc dopisac za to ze sie nie znamy ze moge byc szczery ze mnie rozumiecie i ze wiecie co czuje :cry: dzieki ze wyszedlem z domu dzieki ze walcze nieudolnie ale ciagle walcze :cry: kazdy dzien to strach przed smiercia to ochota na smierc to popadania w skrajnosci w skrajnosc to polegiwanie to slabosc to uczucie zlosliwego nowotwora to burza mozgu a gdzie w tym wszystkim jest radosc zycia ? Orange masz racje mnie sciaga na kolana :( Rozo mysle na tyle trzezwo ze juz sam nie wiem co mam myslec na temat tego szpitala dzis jestem na oddziale dziennym przyjezdzam rano i siedze praktycznie do wieczora :( walcze tam o nic sila psychiki jest wyzsza nie wiem czy jest jeszcze w stanie ktos mi pomoc :?: wiem ze moge zrobic to sam dla siebie ale jak to zrobic jak zaczynam stawac sie na zycie obojetny dawniej bardziej panikowalem jak cos mi sie dzialo dzis mysle ze umre i to wszystko czy to terapia tak wplynel aczy ja juz jestem tym zmeczony ciazko powiedziec :cry:
Najwieksze marzenie to obudzic sie ktoregos dnia zdrowym !!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
152
Dołączył(a)
08 maja 2007, 16:27
Lokalizacja
z epoki romantyzmu

przez Piotrr 24 cze 2007, 17:08
Ja caly czas tez styaram sie walczyc. Z tym zeby isc walczyc gdzies na terapie to potrzebuje jakies leki. Miałem alprox ktory wybrałem i nie pomogl.
I pani ktore mi przepisala (psychiatra) stwierdzila ze juz nie przyjdzie do mnie mi przepisac lekow. Nikt nie chce przepisac, ptrzyjsc. I jak ja mam sie wybrac do lekarza skoro nie moge? Bo potrzebuje lekow? Konowaly strajkowac by tylko chcieli...WWrrr straszna frustracja przezemnie dzis przemawia ale mam dosc tego wszystkiego!! Stwierdzam, ze oni nie chca pomoc tylko kase wyciagac.
Offline
Posty
100
Dołączył(a)
19 cze 2007, 09:59

Avatar użytkownika
przez Róża 24 cze 2007, 20:25
Słuchajcie kochani,a mam jeszcze jeden wypróbowany sposób-próbujcie tak się zachowywać,żeby rozśmieszać innych.Ja to nazywałam rozśmieszaniem nerwicy.Dążąc do rozweselenia innych-człowiek tak się w to wczuwa,że nawet jak jest mu źle i smutno,to wygrywa śmiech.Z czasem przeradza to się w faktyczny optymizm,a momentami nawet w głupawkę,co wcale nie jest takie złe.Szczególnie ty NnNn masz ku temu świetną okazję-masz małe dzieci,chętnie to przyjmą jako formę świetnej zabawy z tatem.Naprawdę wam polecam ten sposób.Trzeba tylko troszeczkę potrenować.

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 10:51 am ]
Pozwolę sobie jeszcze zacytować Shadow_no,bo to jest kawałek,który na pewno wam się przyda:
Niestety w tych wszystkich zaburzeniach psychicznych są takie nawroty tego całego świnstwa. Kiedyś często powtarzałem ludziom swoje odczucia w postaci 'wykresu', mianowicie, że są dni kiedy czuje się naprawde dobrze, poczym są dni gorsze, i - przez nie - samopoczuciem jadę od zera... Ale to nie tak. Im więcej zyskujemy, chociażby takimi (pozornie) pierdołami jak udane wyjście do sklepu, na spacer z psem itd. itp. tym nasz pułap się zwiększa, automatycznie jednak podwyższamy sobie poprzeczkę, której na pewnej wysokości nie damy rady przesakoczyć, z wiadomych względów, a to nas jakby niszczy, ale tylko my jesteśmy temu winni, dlaczego ? Bo nie widzimy, że sami wymagamy od siebie za wiele.

Dlatego chciałbym, abyśmy poświęcili kilkanaście minut, na przeanalizowanie naszej drogi w naszych zaburzeniach, żebyśmy zobaczyli, że są dni i lepsze i gorsze, i nie ma co zastanawiać się nad tymi złymi, bo przecież my ich nie chcemy. Natomiast chcemy czuć się dobrze, tak jak nie raz już się czuliśmy, przypomnijmy to sobie.

Pozdrawiam,
Admin

PS. ..., a będzie jeszcze piękniej.
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

Avatar użytkownika
przez Jaśkowa 25 cze 2007, 23:46
Obawiam się, że forum tak na prawdę Ci nie pomaga bo tylko utwierdzasz się w przekonaniu, że coś się z Tobą źle dzieje,piszesz czekasz jak nakręcony na odpowiedź i tylko to się liczy a tak być nie powinno :? Czy w Twoim, życiu nigdy nie było niczego innego, jakiejś innej fascynacji do której mógłbyś wrócić i oderwać się od pisania i czytania forum non stop. Może miałeś jakąś pasję, hobby?? Piszę tak bo mnie w walce z chorobą bardzo pomogła moja pasja ( kynologia) w dużej mierze ona pozwoliła mi wyjść na prostą. Może tędy droga?
Ja rozumiem, że czytasz tu ludzi, którzy czują podobnie jak Ty i to daje złudne wrażenie, że jeszcze nie zwariowałeś do końca, że jeszcze żyjesz, ale co to za życie? To wegetacja!!! Twoja choroba po woli staje się Twoim hobby Twoją fascynacją a to najgorsze co może być szczególnie teraz gdy nadal jesteś chory nie czas jeszcze na to, pogrążasz się i ściągasz w dół, zamiast wyfrunąć z tej matni. Pomyśl o tym!!
Jest taka cierpień granica za którą uśmiech pogodny się zaczyna
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1157
Dołączył(a)
14 mar 2007, 23:13
Lokalizacja
stolyca&ząbki

Avatar użytkownika
przez BlueOrange 26 cze 2007, 00:03
"Twoja choroba po woli staje się Twoim hobby Twoją fascynacją"

strzał w dziesiątkę Jaśkowa wg mnie

to jest prawda, że 'przyzwyczajamy się' do bycia chorym, potwierdzam to w pełni, bo sam to zauważam i wqrza mnie to na masę

może tego nie słyszeliście - jak oswobodzano obozy koncentracyjne, to wielu ludzi w ogóle nie chiało stamtąd wyjść, serio mówię - tak się przyzwyczaili do życia w ten sposób, że nie bardzo mogli funkcjonować bez tego

nie przyzwyczajajmy się do bycia chorym, to minie

NnNn: "Orange masz racje mnie sciaga na kolana"
pozostaniesz na nich tak długo, jak długo się na to zgodzisz

wiem, że łatwo się mówi, trudniej robi, myślisz, że mnie nie wkurzają moje lęki? oczywiście, ale jednocześnie mnie to mocno wqrza, bo ja chcę żyć i robić coś w życiu, tym bardziej mnie to wqrza, że dwa lata temu byłem praktycznie pozbawiony takich pier... lęków i żyłem tzw 'pełnią życia'
nikomu łatwo nie jest z takimi problemami, ale jak będziesz się ciągle skupiał na tym, to nic Ci to nie da
ja robię pewną higienę myślenia (staram się) - jak zaczynam myśleć o pierdołach - koncentruję się na czymś innym, afirmacjach itp

problem nie leży w ciele, czyli w głowie i tam trzeba robić porządek, można stopniowo kontrolować bzdety, które się pojawiają w myślach, czasem jest trudniej, a czasem łatwiej
spróbuj być świadomy tego o czym myślisz i ukierunkowywać to w stylu "tak myśleć nie chcę i już", a po pewnym czasie zapala się jakaś podświadoma lampka - "głupie myślenie, tego nie chcę"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
186
Dołączył(a)
11 mar 2007, 17:20

Avatar użytkownika
przez Jaśkowa 26 cze 2007, 00:19
BlueOrange to samo jest z więźniami którzy odbywają długie wyroki :?

choroba to tez więzienie tylko, że kraty są w naszej głowie tylko od nas zależy czy znikną........
Jest taka cierpień granica za którą uśmiech pogodny się zaczyna
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1157
Dołączył(a)
14 mar 2007, 23:13
Lokalizacja
stolyca&ząbki

Avatar użytkownika
przez BlueOrange 26 cze 2007, 00:28
btw jeśli wszystko jest w umyśle i jakieś rzeczy, które nam się wydarzyły teraz 'wypływają' na zewnątrz, to jedyną metodą poza psychoterapią może (ale na razie nie mam żadnych doświadczeń) - jest BOMBARDOWANIE umysłu czymś innym
to jest dobre słowo - bombardowanie - musisz tak mocno walić w głowę to, o czym chcesz myśleć, żeby inne rzeczy nie miały racji bytu, po prostu nie ma na nie miejsca i po jakimś czasie przestają się pojawiać, bo zaprogramowałeś swoje myślenie na inne tory

to można zrobić, nie jest łatwe, wymaga uwagi i wielkiej determinacji, ale można

kiedyś jak nieco poznałem jogę - poznałem też takie hasło "każdego ranka - skop swój umysł 100 razy", innymi słowy nie pozwól mu myśleć ot tak, kontroluj go, dowal mu to, co chcesz, żeby myślał
Avatar użytkownika
Offline
Posty
186
Dołączył(a)
11 mar 2007, 17:20

Avatar użytkownika
przez Jaśkowa 26 cze 2007, 00:40
u mnie to było tak zawaliłam swoją głowę moją pasją wstawałam rano i już kombinowałam co tu zrobię jakie schronisko odwiedzę gdzie zorganizuje następną zbiórkę darów siedziałam na forach a i owszem :lol: , ale kompletnie nie związanych z moją chorobą tylko psich poświęciłam się bez reszty czemuś innemu i pewnie, że na początku było ciężko, ale dookoła byli ludzie zdrowi nie znający mojej choroby na maxa zakręceni zaangażowani w to co robią i oni mnie podkręcali pozytywnie, ja po prostu nie miałam czasu na chorobę na myślenie o niej, bo mój umysł był zaprzątnięty zupełnie czymś innym, mało tego gdy nawet było źle to i tak szłam bo miałam zobowiązanie, musiałam dowieźć jedzenie dla głodnych psiaków, pojechać z psem na wystawę na koniec Polski itd. I nagle okazało się, że funkcjonuje normalnie, że nie myślę o chorobie, że ona znika, że śmieję się coraz częściej wzruszam, ale łzy nie prowadzą do nostalgii do depresji........
Jest taka cierpień granica za którą uśmiech pogodny się zaczyna
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1157
Dołączył(a)
14 mar 2007, 23:13
Lokalizacja
stolyca&ząbki

Avatar użytkownika
przez BlueOrange 26 cze 2007, 03:26
znowu popieram - przebywanie ze 'zdrowymi' ludźmi bardzo dużo daje, bo umysł 'łapie' ten zwyczajny nastrój, a poza tym jeśli jest dużo ludzi (i ten nastrój jest tym bardziej pogłębiony, albo spotęgowany) - to nie ma czasu na myślenie o pierdołach, bo zbyt wiele się dzieje tu i teraz, żeby był na to czas, nasza głowa przetwarza zbyt dużo informacji, żeby mieć czas na nerwicę i myślenie o niej

to jest jeden ze sposobów kontrolowania umysłu jak dla mnie - zajmujesz go czymś innym, skupiasz się na czymś innym
Avatar użytkownika
Offline
Posty
186
Dołączył(a)
11 mar 2007, 17:20

Avatar użytkownika
przez inez3 26 cze 2007, 07:58
co tu duzo mowic, zgadzam sie z moimi przedmówcami. trzeba na poczatklu na sile myslec o czyms innym. w kazdej rzeczy znalesc cos pozytywnego, bo my nerwicowcy mamy cos takiego, ze bardzo czesto nie zauwazamy pozytywów tylko skupiamy sie na tym, ze jest zle. moj przyklad: ide ze znajomymi gdzies do pubu, odczuwam lekki lek, ale nie jakis strszny, ktory mnie paralizuje, jest calkiem ok. wracam do domu i zamiast myslec o tym, ze gdzies bylam, ze wyszlam do ludzi to mysle "no tak, ale nie bylo tak do konca dobrze" i od razu dol. nie mozemy tak myslec!!! musimy sie BOMARDOWAC na sile (fajne stwierdzenie BlueOrange) innymi myslami. trudno, bo trudno, ale to nie znaczy, ze nie da sie rady.

tez uwazam, ze NnNn skupia sie za bardzo na swojej chorobie i tym forum, jest tyle innych rzeczy... skoro jestes w domu z synem do sprobuj sie zmusic (przynajmniej na poczatku) do zajecia sie nim, pobawcie sie cokolwiek. nie mysl przy tym, ze zycie jest beznadziejne, ze znow ci sie kreci w glowie, wiesz doskonale, ze nic ci sie nie stanie... sam wiesz, ze robienie na sile cos daje np. twoje osiagniecia jak tesco czy kosciol, wiesz, ze sie da. w tej chorobie sa wzloty i upadki, ale na tych drugich nie wolno sie skupiac...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1928
Dołączył(a)
06 cze 2007, 10:31

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 42 gości

Przeskocz do