Pomozcie mi wyjsc z domu !

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez Promyczek 08 mar 2006, 19:15
Anielko ja szukam pracy, czy moglabys napisac mi cos wiecej?

Szukam pracy,a le boje sie, ze ataki moglyby spowodowac, ze nie zawsze bylabym w stanie pracowac, wiec praca w domu bylaby dla mnie na razie wybawieniem.

Jesli mozesz, to prosze napisz mi na priv wiecej informacji
Avatar użytkownika
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
18 sty 2006, 17:06
Lokalizacja
Czestochowa

przez anielka 08 mar 2006, 19:19
promyczek napisze ci wieczorkiem bo teraz jade na terapie
Offline
Posty
67
Dołączył(a)
06 mar 2006, 20:09
Lokalizacja
Wrocław

Avatar użytkownika
przez Promyczek 08 mar 2006, 19:22
Oki bede czekac

Dziekuje :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
18 sty 2006, 17:06
Lokalizacja
Czestochowa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez toya75 08 mar 2006, 19:36
Didado :D Brawo!!Napewno nie "umrzesz"to będzie tylko twoja chora wyobrażnia którą musisz poskromic.Dasz radę tylko w momencie gdy poczujesz lek prosze nie uciekaj chociazby nie wiem co, bo gdy to zrobisz nie będziesz szczesliwa a znowu sie zdołujesz.Jak tylko wytrzymasz poczujesz smak zwycięstwa.Wiem co mówie bo tak pokonywałam lęk przed pójściem do kościoła .I udało sie , tym sposobem doszłam sama do momentu że za niedługo rozpoczynam nowa prace , a jezscze nie dawno nie wysciubiłam nosa z domu.Koniecznie napisz jak ci poszło , trzymam kciuki
toya75
Offline

Avatar użytkownika
przez didado1 09 mar 2006, 12:47
xxx
Ostatnio edytowano 06 mar 2008, 16:42 przez didado1, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1189
Dołączył(a)
03 mar 2006, 14:35

przez studentka 09 mar 2006, 13:01
Zauważyłam ,ze powoli tez mam problemy z samodzielnym wyjsciem z domu :( Po ostatniej jezdzie autobusem! Stałam na przystanku i miałąm jechac na zajecia długo nie było busu i sie zaczełam denerwowac ze sie spoznie! Pozniej jak podjechał wsiadłam ale miałam ochote uciekać! ale drzwi sie zamknęły! usiadłam i próbowałam sie uspokoić jednak moja wyobraznia juz działała "a co jak zemdleje? kto mi pomoze? sami obcy tutaj!jeszcze mnie okradną i tyle bedzie!" na 2 przystanku wysiadłam! czułam jakbym sie dusiła!wróciłam do domu!czułam sie okropnie! miałam ochote pobiec do domu jak najszybciej!:(Od tego momentu nie jechałam na uczelnie busem, chłopak mnie wozi jednak nie zawsze moze :( nie chce zawalać studiów :( zbyt duzo mnie kosztowało by na nich byc i w ogole juz mam połowe za sobą :( Powiedzcie mi z czego sie bierze ten lęk??????? Czemu człowiek się sam nakręca? Co mam robic zeby nie dac sie zwariować? Jak pokonać ten lęk? Ide do psychiatry ale boje sie ze mi da jakies leki :( a ja raczej nie chce brac zadnej chemii poza tym boje sie ze bede sie zle czuc po lekach i sama nie wiem czy nie lepsza ta panika od tych lekow. co ja mam robic? [/url]

[ Dodano: Czw Mar 09, 2006 12:03 pm ]
Dodam, że troche się nakręciłam tym myśleniem o mdleniu i utracie przytomności po tym jak mi jedna kumpela powiedziała ze taka druga od nas z uczelni na pks-ie zemdlała i ją okradli! pomyslalalam jakie to straszne! ze człowiek człowieka nawet w takim momencie zgnoji zamiast pomóc to okrada! przeraziło mnie to!
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
08 mar 2006, 13:46

przez Ins 09 mar 2006, 13:15
ja mam cykora przez nerwicę i sie boje sam gdzieś wychodzić,jak siedze sam w domu to momentami łapie lęk również.Szukam wyjscia z tego,normalnie mnie to wykańcza jak złapie te ataki i pozniej nie mam juz siły na nic.To tak jakby jakies koło się zamykało błędne.W tłumie sie człowiek boi ,ze go lęk złapie i ,że nie poradzi sobie wtedy i takie uczucie jakby zimny pot obleciał i te dusznosci.Jak sobie z tym poradzic normalnie nie mam pojęcia :)
Ins
Offline
Posty
48
Dołączył(a)
06 mar 2006, 15:46

przez toya75 09 mar 2006, 13:23
Powiem tak.Ja dopiero zaczęłam na nowo funkcjonowac do piero po zazywaniu antydepresantu(seronil).Nigdy nie sięgałam po leki uzależniające ale .Mysle ze bez jakiegos wyciszenia lęku przed lękiem bedzie trudno.Ale obiecuję ze jeśli przełamiecie się do wychodzenia z domu to juz tylko bedzie lepiej a napewno nie gorzej . Obiecuję!!!!!! :D
toya75
Offline

Avatar użytkownika
przez didado1 09 mar 2006, 20:04
xxx
Ostatnio edytowano 06 mar 2008, 16:42 przez didado1, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1189
Dołączył(a)
03 mar 2006, 14:35

mój dom moją twierdzą...

przez legacy 19 kwi 2006, 00:14
mam pytanie do Was, czy ma ktos podobne jazdy jak u mnie, kiedy wracam do domu wszystkie objawy nerwicy nagle ustępują. Bol glowy, napiecie miesni przechodzą i tętno wraca do normy jak tylko przechodze przez drzwi mieszkania albo mam świadomość tego, ze zaraz sie w nim znajde. na swieta wyjechalem do babci jakies 60 km od domu, czulem sie fatalnie, tętno w spoczynku ze 150 /min, dreszcze, osłabienie jak bym nie spał przez tydzień, ale pare minut zanim wsiadlem do samochodu ktorym wraz z rodzina mielismy wracac dostalem power, humor i wszystko sie uspokoiło. to samo kiedy wracam z pracy, pracuje bardzo ciężko, szczególnie jak na osobe z moją chorobą (nerwica organiczna z bardzo czestymi atakami [1/tyg] czestoskurczow i dretwienia calego ciała), nie pracowalbym gdyby pieniadze nie byly mi potrzebne na utrzymanie mojego dosc kosztownego hobby ktore to jedyne trzyma mnie przy życiu :) jak tylko wyjde z domu albo mam swiadomosc tego, ze zaraz (dzisiaj) musze wyjsc to zaraz moj organizm "świruje".
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
11 kwi 2006, 23:29

przez latoya23 19 kwi 2006, 09:15
haj, ja przez pierwszych kilka lat nerwicy tez tak miałam że w domu nie było mi prawie nic, a nawet wyjście do sklepu 20m obok powodowało ataki, na dzień dzisiejszy jest różnie,człowiek uczy się żyć z tym-funkcjonowac...czasami sobie myślę ze dobra ze mnie aktorka, bo czasami mnie rozpieprza od środka, a umiem się uśmiechać, ale to kwestia wprawy - kilkuletniej

zgadzam sie ze stwierdzeniem - mój dom moja twierdza!!!!!

buziaki
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
28 mar 2006, 16:20
Lokalizacja
Leszno

Avatar użytkownika
przez Hollow 19 kwi 2006, 23:42
Tak. Dopóki nie wyjdę spod koca.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
312
Dołączył(a)
10 mar 2006, 17:29

przez mamukaroli 20 kwi 2006, 01:15
Cześć, ja się muszę wyłamać
W domu prześladują mnie straszne lęki, poranna tachycardia do 160 na min codziennie rano, wieczna kula strachu ( może to wynika z mojej sytuacji domowej).
Co prawda utknęłam w domu jakieś 2 miesiące temu i boję się wychodzić ale jak gdzieś się ruszę to potrafi mi przejść i nawet się umiem w danym momencie cieszyć drobnostkami.
Strasznie bałam się wyjazdu do teściów na Święta- wiecie co 0 ataków, no może nie było całkiem dobrze ale lepiej.
Wróciłam do domu i jakieś pół godziny później znowu to samo (straszny lęk).
Przed moim utknięciem w domu (stałam na ulicy 40 min i nie mogłam się ruszyć wręcz pryskałam z domu z dziećmi rano i wracałam by zrobić obiad a wieczorem jeszcze do kogoś w odwiedziny by nie być w domu.
Offline
Posty
149
Dołączył(a)
22 lut 2006, 18:18
Lokalizacja
Gdańsk

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google Ads [Bot] i 31 gości

Przeskocz do