Arachnofobia, helmintofobia itp

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez weronika 28 lip 2007, 19:12
Toya , nie rozumiesz tego, nikt kto nie boi się przerażliwie robali nigdy tego nie zrozumie, gdybym wzięła robala do ręki dostałabym psychozy, ja w ogóle kiedy latają chrabaszcze nie wychodze z domu, raz mi sie zdarzyło być na dworze kiedy one latały, darłam się przerażliwie na cały głos w centrum miasta, w biały dzień, nie było możliwości żebym nad tym zapanowała, krzyk był odruchem tak jak cofanie ręki przed ogniem, to sie działo poza mną, znajomi obwiązali mnie w kurtki z góry na dół i zaprowadzili do domu ja długo nie mogłam dojść do siebie...a ludzi to po prostu bawi..... nie znam osoby która by to zrozumiała wszyscy się śmieją ja już nawet nie próbuję z nikim rozmawiać bo i tak wzbudzilabym tylko śmiech, ja z tym jakoś żyję uważam , nie pcham się w miejsca gdzie mogą być robale też zamykam okna, mam to od dziecka, nie wiem, może [url=http://ranking.abczdrowie.pl/c/27,psychiatra]psychiatra[/url] może coś z tym zrobić zapytaj się , choć dla mnie wygląd owadów jest tak obrzydliwy że z obrzydzenia czuję jakbym wariowała i nie chodzi czy to żądli czy nie to jest dla mnie paraliżyjąco ochydne obrzydliwe a to maksymalne obrzydzenie wzbudza taki dziwny lęk bo może moja psychika aż nie może tego wytrzymać bo naprawdę przerażliwa i ciężka do zniesienia emocja dla mnie zobaczyć jakikolwiek owad
Offline
Posty
254
Dołączył(a)
11 kwi 2006, 16:43

Avatar użytkownika
przez anulka78 01 sie 2007, 20:47
Ja również boję się owadow, ale nie wszystkich.... panikuję na widok osy i szerszenia... panika, histeria, lęk, cała oblewam sie potem, serce wali jak szalone, a ja machm rękami i zachowuję sie mało normalnie :? koszmar :?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
12 mar 2007, 13:04

przez MaRiAnEk 01 sie 2007, 21:46
...
Ostatnio edytowano 20 sie 2007, 23:27 przez MaRiAnEk, łącznie edytowano 1 raz
Offline
konto zablokowane
Posty
738
Dołączył(a)
04 kwi 2007, 22:36

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Jovita 01 sie 2007, 23:14
a ja bardzo boje sie pajakow do takiego stopnia ze nie wejde do pokoju chociazby siedział za łożkiem póki go ktos nie zabije(zabrzmialo brutalnie) a jak siedzial kiedys na moim łózku to musialam spac potem z siostra na innym lozku koniecznie bo mimo iz go mama zabila to ja nie moglam sie tam polozyc.
A gdy nastaną deszczowe dni , nauczę się przechodzić między kroplami
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1577
Dołączył(a)
22 lip 2007, 20:57
Lokalizacja
Radom

Help me

przez Katrix 07 sie 2007, 04:08
Ja też na to cierpię i wiem jaki to horror.
Kiedyś było cudownie,
wszyscy mnie lubili.
Coś popsuło się nagle,
i wszyscy mnie zostawili.
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
26 cze 2007, 22:05
Lokalizacja
Kraków

przez BreakVertex 08 sie 2007, 01:25
Witam wszystkich na forum!

Jestem tutaj nowy, więc na początek parę słów o sobie:) Nazywam się Marcin i mam 19 lat. Z owadami zmagam się już jakieś 4 lata. Zaczęło się od cholernego programu na jakimś Discovery, w którym pokazywali obrzydliwe robale z tymi wstrętnymi flakami pod pancerzem. Wrrr, potem muchy, larwy. Wyobrażałem sobie, że nadepnę zaraz na taką i wyleje jej się ta okropna maź. Ok, ale nie przeszkadzało mi to zbytnio. Mijały dni, wiadomo normalnie wychodziło się ze znajomymi. Niestety zaczęła się "era" chrabąszczy majowych. To obrzydliwe, pękate i wielkie coś było strasznie upierdliwe i latało za swoją ofiara siadając na niej(zwykle podstępnie na plecach). Zauważyłem, że miałem mokre ręce i chciałem wiać. Teraz jest jeszcze gorzej, zamykam okna, bo nie chce żeby coś wpadło, nakupowałem jakieś płytki na owady, które są do niczego:/. Na dworze jest jakiś kompletny dramat, ciągle się odwracam i rozglądam czy czasem nic nie nadlatuje, kiedy w tym roku były te majowe, mało nie wpadłem pod samochód, gdy stałem na przystanku, bo zacząłem się trząść i odchodzić w prawo, a że nie było chodnika tylko pobocze to nie zauważyłem, że jestem na jezdni. Najgorzej, kiedy coś wpadnie do domu, teraz nienawidzę już wszystkiego. Kiedy zauważę coś w domu najczęściej na ścianie przy oknie zaczyna się po prostu nie wiem kompletny dramat. Uciekam do wyjścia z pokoju, obserwuję, czekam. Idę cichaczem po gazety i jakiś spray, np do mycia szkła i czekam, a później walę czym popadnie nie patrząc na godzinę. Kiedy owad zniknie mi z oczu boję się wejść do pokoju, że na nim usiądę albo usnę i go połknę, bo mi wejdzie do ust. To jest po prostu koszmar. nie wiem jak sobie z nim radzić. Moja dziewczyna jest już przyzwyczajona, bo jesteśmy 1,5 roku razem i mówi, że ona się zajmie niszczeniem owadów w domu, ale ja też chcę mieć spokój. Brzydzę się tego, boję i nienawidzę. Ciągle wyobrażam sobie, że gdzieś na pustyni powstaje ogromny zbiornik który zwabi wszystkie łącznie z najmniejszymi owadami tego świata i je spali potem na szczątki wyleje jeszcze cyjanek i wszystko, co je zabije. Niby są pożyteczne ale ja tam wolę nie mieć żadnych kwiatków i innych syfów w zamian za brak owadów. Nienawidzę ich do tego stopnia, że na samą myśl o dotknięciu mam na maxa mokre ręce, ciarki, jest mi niedobrze i kręci mi się w głowie.
Obecnie po raz drugi miałem w pokoju ogromnego zielonego robala latającego jakby konik polny xxl, a ciągle mi po pokoju latają(w nocy) jego b. mini wersje. Skąd to się bierze? Ma Ktoś taki problem albo coś wie na ten temat? Prosiłbym o jakieś informacje o tych cholernych zielonych robalach. Teraz tylko ogólne pytanie dotyczące mojej nerwicy
Jak sobie z nią poradzić? Istnieją jakieś dobre instytucje? jeśli Ktoś z Was byłby w stanie mi pomóc, to bardzo proszę o pomoc.
Pozdrawiam wszystkich! 3-majcie się!
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
07 sie 2007, 14:21

Avatar użytkownika
przez Twilight 08 sie 2007, 02:22
O skierowanie możesz poprosić już u lekarza pierwszego kontaktu, wystarczy, że powiesz, jaki jest problem, nie musisz się specjalnie zagłębiać w szczegóły, to nie ten lekarz będzie Ci prowadził terapię.

Zauważyłem, że bardzo się nakręcasz na te owady - rzecz w tym, że chociaż może ciężko Ci to będzie teraz przyjąć, w nerwicy nie ma kompletnie znaczenia podmiot Twoich obaw - równie dobrze mógłbyś bać się łyżeczek albo widelców. Podmiot nie jest w żaden sposób ''winny'' nerwicy, ani strasznym (w Twoim mniemaniu) wyglądem, to tylko projekcja innych obaw, jakis nagromadzony strach, którego nie pozwalałeś sobie w ogóle odczuwać przekułeś w strach przed owadami.

Oczywiście, każdy ma swoje tempo i metody, ale świadomość, że te absurdalne lęki (bo są absurdalne, tzn nie ma do nich powodów) są tylko projekcją czegoś i bardziej naprawdę boisz się lęków, niż samego podmiotu, bardzo pomaga Jeśli to nerwica lękowa.

Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
PersonaNonGrata
Posty
935
Dołączył(a)
19 lip 2007, 01:47
Lokalizacja
Rivendell

przez BreakVertex 08 sie 2007, 04:13
Twilight masz rację - wyjątkowo się nakręcam na te owady. Nie wiem dlaczego je winie za swoje problemy, muszę sobie zdać sprawę, że problem tkwi w mojej psychice, a nie w nich samych(choć i tak nadal ich nienawidzę) to mam nadzieję, że z czasem zmniejszy się to uczucie i będę po prostu na nie obojętny. często, gdy któryś z nich wpadnie do domu staje się moim wrogiem, jakby nieproszonym i znienawidzonym gościem, którego chcę załatwić. Próbowałem też(kiedy owad był w innej części pokoju) otwierać okno żeby wyleciał, ale skończyło się na tym, że wpadło dodatkowo kilka komarów i jakaś cholerna szczypawa. Mój problem polega też na tym, że ja nie umiem się do owada zbliżyć tzn. kiedy chcę go wyeliminować nie mam odwagi podejść bliżej niż jakieś 2 m. Ogarnia mnie jakiś paniczny strach. Takie polowanie nie ma oczywiście żadnego sensu, bo gazety fruwają po całym pokoju, owad znika, a ja podwójny strach, bo dodatkowo martwię się czy czasem nie ma go gdzieś w łóżku:). Wiem to nienormalne i cieszę się, że znalazłem to forum:). Nie wiem dlaczego, ale gdy jestem pod wpływem alkoholu ten lęk jest dużo mniejszy, potrafię np odbijać czapkę chrabąszcze majowe, na trzeźwo jestem przerażony. W każdym razie masz rację postanowiłem sprobować zrozumieć, że tak naprawdę moje lęki są niewspółmierne do rangi sytuacji w związku z czym muszę zniwelować strach i nienawiść. Kiedy dodatkowo nakręcam się na owady pojawiają się kolejne symptomy nerwicy. Czuję ucisk w żołądku, mrowienie, wściekłość, agresję, ale tez paraliż i takie inne. Postaram się samemu w jakiś sposób uświadomić sobie, że owady mi nie zagrażają, co najlepsze wcale nie boje sie owadów, które mogą mnie użądlić, ale tych raczej niegroźnych. Kompletnie się w tym pogubiłem i nie potrafię siebie zrozumieć w żaden sposób. jeśli nie będę sobie umiał pomoc zgłoszę sie do lekarza pierwszego kontaktu, bo ten koszmar dłużej trwać nie może. W dodatku nie umiem przestać myśleć o zagrożeniu, bo się bardzo często przyłapuję na tym, że rzekomo kątem oka widze idącego robala a tam nic nie ma :evil: :shock: :roll:
Pozdrawiam!
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
07 sie 2007, 14:21

Avatar użytkownika
przez Twilight 08 sie 2007, 07:52
Bo to jest choroba, i im szybciej zgłosisz się po pomoc tym lepiej :smile:

Tak przy okazji, terapia pomoże Ci dojść do źródła - do tych obaw, które ''zamaskowałeś'' przekuwając je na strach przed owadami.

Samodzielnie (ale oprócz, nie zamiast terapii) mogłoby Ci pomóc coś w rodzaju mini-terapii behawioralnej, tzn nie zachęcam do od razu wrzucania sobie pająków za kołnierz, ale np mógłbyś czytać książki (albo fotoalbumy) opisujące cuda świata owadów, zainteresować się tym, (na początku byłoby Ci ciężko ;) ) a może nawet zacząć hodować w terrarium patyczaka? (ciężko chyba o lepszego owada do oswajania się z tym strachem, wyjątkowo stateczny i pocieszny do oglądania, gwałtownych ruchów nie wykonuje ;) )

Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
PersonaNonGrata
Posty
935
Dołączył(a)
19 lip 2007, 01:47
Lokalizacja
Rivendell

przez BreakVertex 08 sie 2007, 13:33
Taak Taak Paulina, mam to samo, a kiedy tylko coś zauważę to już w ogóle do 6 rano się nie kładę, bo już, że to jest w łóżku, połknę itp.
Świetny naprawdę super pomysł ze sprayem na owady dziś to koniecznie wypróbuje. łudziłem się że jakaś płytka na owady o rzekomym zasięgu 20 m nie pozwoli im wleciec, ale ona jest na tyle beznadziejna, że tylko powoli je zabija więc owady są w strasznym "amoku" i miotają się, uderzając o biurko, zarówkę , ale na te większe to nie działa w ogóle.
Niestety pamiętam jak keidyś na biologii w 3 klasie Lo siedziałem skrzywiony całą lekcję kiedy w książce było zdjęcie jakiegos robala, bo babka mówiła o chorobach jakie mogą wywołać coś tam ale jej nie sluchałem bo to był jakiś obrzydliwy robak z Amazonii wielki skrzydlaty i śluzowaty. Normalnie ciarki mnie przechodziły. Chciałem to zamknąć, ale kazała robić notatki z tekstu na ocenę i gdyby nie to, że dostałem 1 z genetyki i mogła mnie usadzić to bym zamknął, a tak starałem sie jednym okiem patrzeć w książkę, a ją znienawidziłem :lol:
Dziś kupię ten spray na owady i spróbuję obejrzeć jakieś zdjęcia owadów, mówiąc sobie, że nie ma czego się bać, ale niestety rzeczywiście bez terapii się nie obejdzie, jeszcze raz dzięki i 3-majcie się! :D
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
07 sie 2007, 14:21

Avatar użytkownika
przez anulka78 10 sie 2007, 15:17
BreakVertex napisał(a):Obecnie po raz drugi miałem w pokoju ogromnego zielonego robala latającego jakby konik polny xxl


Ja dzisiaj tez mam w domu to cos... jakby konik polny... duuuuzy.... zielony... niby ładny ale dziękuję bardzo za takiego towarzysza... trafilam na niego przypadkiem, poprawiając firankę... wyfruneło prosto na mnie :x na szczescie zaraz potem usiadł na szybie.... wlazł pod rolete i do tej pory siedzi nieruchomo..... czekam na męża - niech zabierze to coś... brrrrrr :x
Avatar użytkownika
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
12 mar 2007, 13:04

przez zoha 09 lis 2007, 22:25
pozwole sobie odswiezyc ten temat...
moj problem dotyczy pajakow, wiadomo o co chodzi.
i pytanie:
czy ktos moze poradzic jakis osrodek, gdzie prowadzi sie terapie? czytalam gdzies o metodzie jakby wizualizacji, ze zakladaja jakies okulary na oczy, sluchawki na uszy, rekawice do reki i chodzi sie po kuchni w ktorej jest tarantula, potem niby sie ja dotyka itd. chodzi mi o cos tego typu, tzn konkretne dzialania. moze to pomoze bardziej niz psycholog. mialam juz "przyjemnosc" pracowac z dwoma roznymi paniami, mialam moze po 5 spotkan u kazdej, ale to nic nie pomagalo, mialam wrazenie ze one nie maja pojecia o czym mowia... szukaly dziury w calym a ja po prostu chce nie bac sie jechac na wakacje, kosic trawe czy zbierac grzyby...
najlepiej gdyby byl to poznań, względnie leszno lub coś pomiędzy...
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
09 lis 2007, 22:17

Avatar użytkownika
przez luthien 01 gru 2007, 13:59
Ja boję się tylko pająków, ale mieszkam na wsi i tego paskudztwa jest wszędzie pełno :? Od niedawna osiedliły się przy drzwiach wejściowych do domu i nie mogę się ich pozbyć, także wychodzenie z domu wieczorem, jak one wyłażą z ukrycia to dla mnie koszmar. A i czasem do wanny mi wchodzą, kiedyś z takim "przyjemniaczkiem" się wykąpałam, to było straszne, trzęsłam się ze strachu chyba z godzinę. Albo kiedyś siedzę na kanapie i nieczego nie świadoma oglądam tv, odwracam głowę do ściany, a tam patrzy na mnie taki stwór kilka centymetrów od mojej głowy. Myślałam, że zwariuję. Ogólnie strach przed pająkami objawia się u mnie histerią, jak widzę, że w pomieszczeniu jest taki brzydal, to nie bardzo do niego wejdę. W dzieciństwie nie pamiętam, żebym się bała pająków, to przyszło tak jakoś z wiekiem.
Innych robaczków się nie boję, a motyle wręcz kocham. No może trochę brzydzę się much.
dziś mogę wreszcie to powiedzieć: patrzę z nadzieją w przyszłość...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
506
Dołączył(a)
08 paź 2007, 11:51

Helmintofobia - lęk przed robakami...

przez phobos80 03 sty 2008, 21:59
Witam!
mam pytanie nastepujace. Moja koleżanka ma straszli strach przed robakami. Mieszka sama wynajmuje kawalerke na przedmieściach dużego miasta i odkad włascicielowi uciekły takie duże robaki południowoamerykańskie(nieszkodliwe) i pojawily sie 2 razy u niej w pokoju nie moze spac. Bardzo to przeżyła. Robaki nie pojawiaja sie juz 2 tygodnie, ale lęk jest nadal. Nie wiem jak pomóc bo to jest tylko sprawa jej głowy. Mysłem, że moge dać jej jakiś proszek (oczywiscie zagrałbym to wiarygodnie) i nasciemniać ze nie badą już przychodzic. A może oswoić ją z robakami? Szkoda mi dziewczyny, bo ma prawie całe noce nie przespane. Dziękuje za fachową pomoc.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
03 sty 2008, 21:36

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 33 gości

Przeskocz do