Bycie ciamajdą

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez justys 08 kwi 2007, 18:06
ja kiedys tak sie zamyslilam,ze weszlam w przystanek :oops: hehe dobrze ze nikogo akurat tam nie bylo.A matrixa oczywiscie tez bardzo dobrze znam.Nawet nie zlicze ile razy czytalam ksiazke i nie mialam pojecia o co chodzi,czesto tez lape sie na tym ze jak z kims jestem to pograzam sie w myslach i nie wiem co ktos mowi.Teraz jak z kims siedze to staram sie skupiac na tym co ktos mowi i nie zamyslac sie tak bardzo ;)
Offline
Posty
75
Dołączył(a)
22 mar 2007, 15:57
Lokalizacja
czestochowa

Avatar użytkownika
przez Zorki 08 kwi 2007, 18:44
"Wyłączanie się" z rzeczywistości specjalnie mi nie przeszkadza. Raczej długo musiałem się uczyć, by na wiele rzeczy kłaść lagę. Nie każda sytuacja wymaga mojej reakcji, nie każda sprawa mnie dotyczy i nie na każdy temat muszę wyrazić swoje zdanie. Akceptuję, że pewne rzeczy po prostu są mi obojętne i czuję się dobrze nie angażując się tam, gdzie nie potrzeba.

Zapomniałem wysiąść z autobusu? Widać mi się nie spieszyło.
Ktoś mi przynudza o swoich wakacjach? Czy będę go odpytywał, czy słuchał jednym uchem - i tak się wygada.

Oczywiście nie ma bajkowo i przesadzam w drugą stronę :]

Co do upuszczania, przewracania i rozlewania - też tego nienawidzę, bo traktuję jako oznakę słabości. Acz - od dłuższego czasu udaje mi się tych sytuacji uniknąć.
Pomaga mi spokój - działając wolniej, pod kontrolą i bez nerwów unikam błędów.
Jedyną rzeczą, jakiej powinniśmy się bać, jest sam strach. (Franklin Delano Roosevelt)
Zawsze jestem gotów się uczyć, chociaż nie zawsze chcę, by mnie uczono. (Winston Churchill)

Zmieniłem się. Wyzdrowiałem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
387
Dołączył(a)
27 gru 2006, 03:10

Avatar użytkownika
przez ewa125 09 kwi 2007, 15:45
Telimenka mi sie tak calkowicie nie udalo tego pokonac ale juz jest na pewno o niebo lepiej niz bylo. najlepsze ze nauczylam sie tak udawac ze nikt w zyciu by nie powiedzial ze mam jakis problemy z komunikacja, ewentualnie niektorzy uwazali mnie za glupia blondynke (akurat do tego jestem blondynka) bo czasami z nerwow potrafilam palnac taka glupote ze wszyscy patrzyli na mnie jak na typowa blondynke z kawalow a ja bylam taka zla na siebie bo wcale nie chcialam tego powiedziec i nie jestem glupia...no ale tak to wychodzilo czasami, ale na pewno nikt by nie powiedzial ze jestem niesmiala czy ze boje sie niektorych ludzi.
wiesz zaczelam sie zastanawiac dlaczego tak jest? na pewno wynika to po czesci z niewiary w siebie, czegos w sobie nie akceptowalam bardzo , przez to czulam sie gorsza od innych, chociaz nikt mnie gorzej nie traktowal (no moze przed tym jak zrobilam z siebie idiotke ;) ) . trzeba chyba zaczac od siebie- okreslic swoj charakter, nie udawac nikog kim sie nie jest, zdac sobie sprawe ze swoich zalet i dostrzec swoja oryginalnosc, bo kazdy w czyms tam jest dobry. poza tym staram sie patrzac na ludzi myslec ze kazdy ma swoje problemy, nikt nie jest w 100% pewny siebie, mimo ze czasami na takiego wyglada, i traktowac ludzi na rowni ze soba, nie gorzej i nie lepiej. oczywiscie w praktyce nie jest to latwe. ja wogole w tej chwili jestem na etapie wystawiania sie na sytuacje budzace we mnie stres. wymyslilam sobie dla siebie taka terapie , bo zauwazylam ze najbardziej boje sie tego czego unikam,wiec moze jakbym wlasnie "szla w ogien" okazaloby sie ze wyolbrzymialam to wszystko i sie zadreczalam niepotrzebnie, a nawet jak okaze sie ze ktos mnie skrzywdzi to i tak chyba bedzie to mniej bolesne niz zamartwianie sie smaemu w sobie i wymyslanie co zlego mogloby sie stac. mam nadzeje ze cos zrozumiecie z tego co napisalam, to sa takie moje przemyslenia i czasami trudno je ubrac w slowa. :)
ps. szkoda ze nikt nie spojrzy na takie ciamajdy jak na osoby zagubione i nie poda im pomocnej dloni, ludzie wola siac sie z nich i jeszcze gorzej gnębic. . .
Avatar użytkownika
Offline
Posty
842
Dołączył(a)
08 paź 2006, 00:52

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez slitzikin 10 kwi 2007, 00:58
Z historyjek to uwielbiam grać w bilard, grałem ostatnio w ósemkę i zacząłem nagle wbijać bile przeciwnika.

Albo piszę jakieś zdanie i piszę słowo w innej formie gramatycznej, bo jestem zamyślony.

Jeśli chodzi o książki to wyleczyłem to, zdaje sobie sprawę z "zagrożenia" i skupiam się mocno na tekście, jak chcę myśleć odkładam książkę.

Co do pierwszego postu w temacie, nie martw się tym. Ja wiem, że to jest dołujące, deprymujące, wkurzające. Też nie umiem się śmiać z siebie. Szczególnie dlatego, że nie mogę komuś w twarz powiedzieć "Co się śmiejesz palancie? Wiesz jak ja się czuję?" Nie zrozumie, albo kogoś skrzywdzę, albo mnie wyszydzi. Trzeba starać się wierzyć w siebie i skupiać się. Skupianie się jest świetne, bo odciąga myśli od lęków, obaw itd. A wypadki się zdażają każdemu. Jak się mówi: "Nie popełnia błędów ten co nic nie robi" - czyli "Ten co dużo robi, popełnia dużo błędów :lol: Z tym ostatnim żartuję oczywiście.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
258
Dołączył(a)
10 kwi 2007, 00:25
Lokalizacja
Gdańsk

Avatar użytkownika
przez Wesnaa 15 kwi 2007, 22:41
O ja też czasem mogę sobie spokojnie przypisać łatkę ciamajdy... nawet kiedyś powiedziała mi to moja nauczycielka... w sumie czasem mam problem ze zrozumieniem tego o co jestem proszona, bo stresuje się samym faktem,ze ktoś czegoś ode mnie chce..a jeśli jest to ktoś obcy to rzeczywiscie mogę tą prośbę spełnić dość nieporadnie i dlaczego? nie mam pojęcia Panikuję czasami jak ktoś mnie poprosi o coś czego wczesniej nigdy nie robiłam. A potem mam wrażenie, że nic do mnie nie dociera.
Second Life Syndrome
Avatar użytkownika
Offline
Posty
115
Dołączył(a)
30 lis 2006, 11:14
Lokalizacja
sama nie wiem...

Avatar użytkownika
przez telimenka 16 kwi 2007, 17:07
Wesnaa napisał(a):czasem mam problem ze zrozumieniem tego o co jestem proszona, bo stresuje się samym faktem,ze ktoś czegoś ode mnie chce..

Oj znam to bardzo dobrze... Niestety - ludzie są bezlitośni i od razu lądujemy w 'szufladce' z napisem: Niezdara. Wiem, że innych irytują te problemy z komunikacją.. no ale co można na to poradzić...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
270
Dołączył(a)
14 mar 2006, 21:36
Lokalizacja
Śląsk

Re: Bycie ciamajdą

Avatar użytkownika
przez isj 04 maja 2009, 19:08
Zena, tutaj napisałaś całkiem do rzeczy, więc w systemie logiki formalnej nie ma możliwości, byś była wariatką ;) Jesteś po prostu nieśmiała i dekoncentruje Cię fakt, że inne osoby podejmują rozmowę z Tobą.

Te role można odwrócić. Spytaj sama kogoś na jakiś zwyczajny temat, wiedząc co masz mniej więcej wcześniej do powiedzenia, a co nie brzmi dla normalnego człowieka jak zetknięcie z księgą mormona. Jeżeli sama będziesz umiała pokierować taką rozmową, tym bardziej będzie Ci łatwiej sprostać w sytuacji, kiedy to Ty jesteś osobą indagowaną.

Każdemu zdarzają się jakieś lapsusy czy potknięcia. Mnie np. kiedyś wpadły parówki do szybu windy.

Poza tym osoby będące ciamajdami także mogą znaleźć przyjaciół i być docenione. Pamiętacie z pewnością przykład smerfa Ciamajdy, który choć nieporadny, spąchnął się z Ważniakiem. Była to piękna, męska przyjaźń. Być może coś więcej, lecz nawet jeśli tak, informacje te leżą w przepastnych archiwach belgijskiego kontrwywiadu (Peyo był, oksymoronicznie mówiąc, Belgiem), celem niekompromitowania Królestwa. Prawdziwe relacje pomiędzy Ciamajdą a Ważniakiem oraz ich waga i rola nie są do końca znane. Podejrzewa się tylko, że Ważniak był ksenofobicznym Flamandem. Czy i dlaczego polubił Walona Ciamajdę pozostaje jedną z największych zagadek XX wieku Być może Ciamajda tylko symulował swą walońskość, te fakty, jak powtarzam okrywa mgła tajemnicy. Za uwagę dziękuję Bogusław Wołoszański.
Samouczek neurologiczno-lekowy, ostatnia aktualizacja: 12.07.2009. Temat: SSRI-wstęp. Serdecznie zapraszam do lektury. Następna prezentacja: sertralina.

Yoyo, bring the condoms, I'm in room 203 50 Cent
Avatar użytkownika
isj
Offline
Posty
816
Dołączył(a)
18 gru 2008, 16:57
Lokalizacja
Z umywalki

Re: Bycie ciamajdą

przez betty_boo 04 maja 2009, 20:48
zena, każdy jest ciamajda w jakiejs sferze zycia...nie mozesz byc ciamajda zawsze i wszedzie. na pewno jest mnóstwo rzeczy ktore robisz bez wysilku a inni ci zazdroszcza.

a bycie dobrym z wf-u - to w zyciu kwestia calkowicie drugorzedna:) poza tym sport jest po to zeby czerpac z niego przyjemnosc a nie sie nim stresowac!
Offline
Posty
1232
Dołączył(a)
11 maja 2008, 08:58

Re: Bycie ciamajdą

przez betty_boo 05 maja 2009, 21:01
słuchaj to moze załatw sobie jakies zwolnienie z wf- u do konca roku skoro az tak bardzo ci to dokucza?wiem ze to niepedagogiczne ale widze ze to ten wf jakos bardzo ci przeszkadza.
Offline
Posty
1232
Dołączył(a)
11 maja 2008, 08:58

Re: Bycie ciamajdą

przez Ridllic 06 maja 2009, 08:14
oj można można być ciamajdą zawsze wszystkiego zapominam muszę robić coś po kilka razy jeśli mam kilka rzeczy do załatwienia to na 100% o czymś zapominam później mam przez to konsekwencję ,że wszystko od nowa jest to wkurzające i męczące czasami a kiedyś nic takiego nie miało miejsca w moim życiu totalnie niezorganizowany jestem i strasznie dziecinnieje z wiekiem od taka Ciamajda od pewnego okresu życia :roll:
Ridllic
Offline

Re: Bycie ciamajdą

przez wilczyca 06 maja 2009, 12:32
Witam Wszystkich , o rany....przed chwilą się skończyło....dętwienie rąk, mrowienie ciała, uczucie ściągania w dół, ciężkie oddychanie alprox zadziałal ale na jak długo a 4 dni było spokojnie.Nieznoszę być sama w domu mam uczucie, że coś mi sie stanie i nikt mi nie pomoże a w dodatku jestem z 1,5rocznym dzieciakiem.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
06 maja 2009, 11:53

Re: Bycie ciamajdą

Avatar użytkownika
przez anonimowa 06 maja 2009, 20:04
zena, może spróbuj uprawiać jakiś sport. Na pewno poprawiłabyś swoją kondycję, może pewność siebie (że nie jesteś z w-fu taką niezdarą).

Osobiście nie jestem z tego przedmiotu najlepsza, ale staram się. Kiedyś w gimnazjum nauczycielka mnie strasznie obraziła. Postanowiłam coś ćwiczyć. Znalazłam książkę z pozycjami jogi, poza tym ćwiczenia na mięśnie, nawet biegałam (z koleżanką, bo zmusiła) i uzyskiwałam dobre rezultaty. Niestety teraz, a jestem już w liceum przestałam ćwiczyć, bo nie mam czasu, albo mi się po prostu nie chce, ale też mam dylemat (dowiedziałam się, że joga nie jest przeznaczona dla katolików, że to okultyzm :shock: ; nie jestem jakąś dewotką, ale po tym co poczytałam, to już nie wiem co myśleć).

Wiem, że to trudno się zmobilizować, najchętniej człowiek położyłby się do łóżka i przespał całe życie. No cóż, zwolnienia nic nie pomogą, uciekasz przed tym, a jak sama mówisz, kiedyś będziesz musiała uczestniczyć w zajęciach. Ja nie jestem w sporcie w ogóle dobra, ale go lubię, choć na w-fie nie czuję się najlepiej, bo zawsze coś nie wyjdzie, ale cóż zrobić? Musiałby cię ktoś namówić na uprawianie jakiejś dyscypliny, bo wiadomo najtrudniej zacząć (z innej beczki, ale gdyby czasem koleżanka mnie nie zmuszała na spacer, nawet mimo wolnego dnia siedziałabym w domu).

Na dzień dzisiejszy mam plany, aby kupić sobie rolki, ale pewnie mój plan nie wypali i nie daj Boże, jak w tamtym roku przesiedzę cały miesiąc wakacji w domu, albo nawet dwa (jeśli nikt mnie nie zmusi do wychodzenia). :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
132
Dołączył(a)
20 kwi 2008, 20:05
Lokalizacja
Żory/Gliwice

Re: Bycie ciamajdą

Avatar użytkownika
przez zbir 06 maja 2009, 20:57
anonimowa bardzo dobrze mówi co do sportu. Ja generalnie w dzieciństwie (chociaż teraz i tak dalej jestem dzieciakiem w środku) bardzo lubiałem ruch - jak większość dzieci z resztą. Potem w gimnazjum - czas "słodkiego" lenistwa. Przytyło się troszkę i byłem trochę ciamajdowaty... Do 2 albo 3 klasy gdy zapisałem się na karate. Mam (tak myślę) bardzo dobrego trenera i teraz mimo faktu z tego, że nie jestem jakimś szczególnym sportowcem... To uwielbiam ruch :) A karate traktuje jeszcze jako taką walkę z moimi natręctwami i wiecie co... mi to pomaga ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
02 maja 2009, 20:43

Re: Bycie ciamajdą

Avatar użytkownika
przez NutShell 06 maja 2009, 21:28
Ja też mam często matrixa w autobusach i pociągach, nie przeszkadza mi to, jakoś to olewam.

Często nie słucham co ktoś do mnie mówi i to na takiej nieświadomce, że mogę komuś przysięgać, że mi czegoś na pewno nie mówił, chociaż ten ktoś twierdzi, że powtarzał conajmniej trzy razy, a ja się zwyczajnie niezwyczajnie wyłączam, a to już nie jest takie byle co, bo miewam z tego powodu czasem jakieś nieprzyjemności.

Ciągle zapominam! Mam zeszyt, w którym spisuję zadania, które mam do wykonania, wizyty u lekarza czy składanie jakichś papierów itp. i kurde czasem nawet zapisać zapomnę:] To mnie strasznie denerwuje!

Spóźniam się- zawodowo:] Powód do niedumy, eh :oops:
Nie strasz mnie piekłem za dobrze piekło znam
Tu matka wyrzuca na śmietnik dziecko swe twierdząc że zamawiała przecież zdrowe
Przed siebie biec by pozbyć się sił czasem tak mi wstyd
Tutaj się robi z jedzenia rzeźby podczas gdy obok ktoś się kończy z głodu
Avatar użytkownika
Offline
Posty
131
Dołączył(a)
01 mar 2009, 21:16
Lokalizacja
Kraków

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 38 gości

Przeskocz do