Czy ktoś z was też też tak żałuje straconych lat?

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez atrucha 05 kwi 2007, 22:46
Z samą nerwicą uporałam się dość szybko (biorąc pod uwagę historie innych), dlatego też nie odebrała mi najfajniejszych chwil życia.
Jeśli chodzi o to,czy żałuję minionych lat..- to jak najbardziej. Właściwie żałuję tylko jednej decyzji z mojej przeszłości - związku który zaowocował małżeństwem. Byłam młoda i głupia. Nie wiem czy teraz jestem mądrzejsza ale na pewno bardziej rozsądna. Małżeństwo zakończyło się nerwicą lękową i wszystkimi upominkami od losu z tym związanymi. Myślę,że do tej pory ponoszę konsekwencje swojej głupoty i naiwności. Jedynym upominkiem tego okresu z którego bardzo się cieszę jest mój syn. Nie wyobrażam sobie życia bez niego..
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1781
Dołączył(a)
04 sty 2006, 00:29

przez Tomek 06 kwi 2007, 18:41
Własnie Yeti, powygłupiać się, śmiać z byle czego z byle kim, zrobić coś szalonego. Ja tego nie potrafię od dziecka, kiedyś tego w ogóle nie chciałem bo miałem "poważniejsze problemy" i poczucie winy i brak akceptacji siebie nie pozwalał mi się cieszyć czymkolwiek a teraz chce bardzo tylko nie potrafię, wszystko co robię jest śmiertelnie poważne i nawet jak się zakochuję to na śmierć i życie i tylko się boję żeby tej osoby nie stracić a przyjemność gdzieś znika. Chciał bym umieć zrobić coś poprostu dla przyjemności, dla zabawy. Ta przeszłość mnie dobija, powoduje że nie umiem być sobą.
Offline
Posty
58
Dołączył(a)
27 mar 2007, 13:45

przez Endru 07 kwi 2007, 15:00
Wiem o czym piszesz Tomek. To prawie tak jak byś siedział w więzieniu...żadnych wspomnień, żadnych zdjęć w albumie. Prawie amnezja, lata tak do siebie podobne, bez znaków szczególnych...jak w tej piosence,,...najlepszy czas przechlapałem w łóżku na wznak...''.I ten strach że ominęło Ci coś czego nie nadrobisz...no bo jak się jest młodym to nawet powietrze inaczej smakuje. Mam to samo, ale musiałem przez wiele lat myśleć o innych, o ich problemach i nie miałem własnego życia. Nadal tak jest. Ale Ty facet masz kogoś, nie jesteś sam.I to się liczy....ciesz się nią, pomyśl co by było gdybyś jej nie miał przy sobie?Farciarz z Ciebie.....mimo wszystko.Czasem czeka się na nią bardzo bardzo bardzo długo.A te lata,,utracone''-może coś Ci dały? może to one ukształtowały Cię na takiego człowieka jakiego np Ona szukała i teraz kocha.....a więc zastanów się?Może to była naprawdę niska cena za nagrodę jaką jest Ona?
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
21 mar 2007, 21:51

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Tomek 07 kwi 2007, 15:22
Dzięki Endru za zrozumienie, widzę że Ty też miałeś lata kiedy myślałeś o innych zamiast o sobie. I masz całkowitą rację to dlatego mnie pokochała że jestem inny, miała pewnie już dość zwyczajnych imprezowych chłopaków i wiesz jak mnie to wkurza!? Ona się wyszalała, wytańczyła, zjeździła świat a teraz ma mnie spokojnego chłopaka przy którym się czuje bezpiecznie bo ja nie chodzę na imprezy i na piwo z kolegami... wiesz jak ja się z tym czuję?
Nie wiem czy kiedykolwiek będę umiał doceniać to co mam, mając taką przeszłość.
Offline
Posty
58
Dołączył(a)
27 mar 2007, 13:45

przez Endru 07 kwi 2007, 17:38
Tak...chyba wiem o co Ci chodzi..co Cię drażni i nie daje spokoju. Boisz się że Ona Cię postrzega jako:statecznego,spokojnego(nudnego)faceta?Takiego przy którym można czuć się bezpiecznie i wychowywać dzieci...bo jest odpowiedzialny i dojrzały jak tata czy starszy brat. Boisz się być facetem z rozsądku. Bo przecież też jest w Tobie jakiś pokład :wariactwa,szaleństwa...improwizacji..spontaniczności.Tyle tylko że nie wykorzystanej,trzymanej na uwięzi......bo nie było okazji.Ale widzisz....kobiety są mądre :!: i gdy dorastają, dojrzewają, zwracają uwagę na priorytety i proporcje. Lepszy dowcipny opiekun niż błazen.Ona dojrzała, dla Niej to co Ją łączy z Tobą to nie zabawa.Wybrała Ciebie bo może Ci ufać, polegać na Tobie.I sądzę że nie wydajesz się jej nudny, bo przeciesz jeśli jak piszesz...Ona cieszyła się życiem...to napewno nie związała by się z człowiekiem bez poczucia humoru czy odrobiny fantazji.Zabawa i żarty mogą współgrać z odpowiedzialnością i dojrzałością. I Ty pewnie taki jesteś dla Niej....wie że poradzisz sobie z waszymi wspólnymi problemami szarej codzienności...a i rozbawić i wywołać uśmiech będziesz umiał. Ważna jest kolejność...odpowiedzialność - zabawa ...A szaleć przecież możecie...jaki problem? Zaskakuj Ją. Wycieczkami...prezentami.Drobne, małe codzienne żarciki czy wygłupy nadają życiu więcej smaku niż jakieś sporadyczne wielkie i huczne zabawy. Jeśli Ona nie ma ochoty wychodzić z domu, to nie ma problemu..możesz wykręcić jakiś numer czymś Ją zaskoczyć również w domu-i to też możecie długo wspominać.A gdy z uśmiechem powie:Ty wariacie...Ty świrze :P to wtedy zrozumiesz o czy pisze.Pozdrawiam

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 4:47 pm ]
ps a jeśli dręczy Cię to że Ona mogła być szczęśliwa bez Ciebie..to pamiętaj że te huczne lata były dla niej radością a Ty jesteś dla niej Szczęściem. Co ważniejsze? :D

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 4:47 pm ]
ps a jeśli dręczy Cię to że Ona mogła być szczęśliwa bez Ciebie..to pamiętaj że te huczne lata były dla niej radością a Ty jesteś dla niej Szczęściem. Co ważniejsze? :D
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
21 mar 2007, 21:51

przez Tomek 07 kwi 2007, 22:21
Jezu! trafiasz dokładnie w sedno, nawet nie wiesz jak to boli. Jak czytam to co napisałeś to mam ochotę uciec od niej natychmiast chociaż wiem że była by to największa głupota w moim życiu. Pewnie wyobrażasz sobie jak to jest być z taką kobietą która jest w dodatku chodzącym ideałem. Żeby chociaż była mało inteligentna, głupia albo przeciętna w urodzie albo chociaż lekko zezowata... A tu każdy facet się za nią ogląda. Wiem że to wygląda na niezły odjazd i niektórzy pomyślą "chłopie idź się lecz!" no to się leczę i co? i nic. Ona ma nademną miażdżącą przewagę pod każdym względem.
Dzięki za słowa pocieszenia i tak naprawdę wiem że mam skarb ogromny ale może czytałeś "Perły i wieprze" Makuszyńskiego - tam biedny człowiek znalazł naszyjnik pereł i tylko dlatego że się bardzo bał go stracić to w końcu go stracił już nie pamiętam jak ale ja jestem kimś takim kto dostał coś wspaniałego od życia i teraz zamiast się cieszyć to się boi. Zamknąć, zakopać, wsadzić do klatki...
Gdyby naszyjnik z pereł znalazł nie biedak a ktoś kto już miał do czynienia z drogimi przedmiotami to prawdopodobnie taki człowiek umiał by skorzystać z tego znaleziska - sprzedać, dać żonie.
A gdybym ja miał inne życie to nie bał bym się o każdą dobrą rzecz jaką dostaję od losu. Biedak zawsze zostanie biedakiem i ten finansowy i emocjonalny.
Przepraszam że tak smutno piszę, przecież Ty też masz na pewno swoje przeżycia i nie chcesz czytać takich dołujących rzeczy ale chwilowo mam taki nastrój.
I wiesz jedyne wyjście z sytuacji mam takie że sprawię że będzie się bawić ze mną lepiej niż z kimkolwiek, taki mam plan. Nie wiem czy to będzie za rok czy dwa ale tak będzie. Wiem że to wygląda jak zemsta - będzie żałowała że nie znała mnie wcześniej. Tak będzie albo... się rozstaniemy...
Chcę mieć inną, lepszą przeszłość i już!
Jak to? nie da się???
Offline
Posty
58
Dołączył(a)
27 mar 2007, 13:45

przez Endru 08 kwi 2007, 10:14
Chłopie spoko,to co Cię przeraża nie jest takim wariactwem jak Ci się wydaje. Wiem jak to jest..gdy dostajesz ciągle po tyłku i nagle los się do ciebie uśmiecha to (o dziwo)wpadasz w panikę. Myślisz sobie ..to jakaś podpucha...żart, drwina losu....Boże ja na pewno będę musiał za to słono zapłacić". Wiesz co ....a postrzegaj Ją jako ,,Perłe''ale myśl że zasłużyłeś na to by się nią cieszyć. Zasłużyłeś tak długo czekając ...w przeklętym spokoju. Tomek...wiesz jak to jest..czasem zastanawiałeś się np czemu ten koleś X ma takiego farta w życiu, taką dziewczynę,taką furę,taką pracę itp.A przecież on nic nie robił żeby na to zasłużyć. Był łobuzem..leniem...krętaczem itp. Pytałeś o sens o sprawiedliwość. Chłopie no i się doczekałeś Tej sprawiedliwości :!: jest przy Tobie, możesz ją przytulić :P .Uwierz że Ty też już masz swoje szczęście.A czy tak naprawdę zasłużyłeś?..na to by się starać o Nią każdego dnia na nowo-na pewno tak.Bo widzisz na żadną kobietę (miłość)nie można zasłużyć, trzeba ją pielęgnować. Zdobywać w każdej chwili, każdym gestem,każdym słowem.I to jest Twoje wyzwanie...udowadniaj że jest Tom której pragnąłeś.Zresztą to chyba nie wyzwanie a PRZYWILEJ.A co do Twojego planu...a czy nie myślałeś że Ona już teraz jest szczęśliwa , bardziej niż wcześniej? no bo ma Ciebie. Wybrała Ciebie, jest z Tobą-co ? w jakimś losowaniu Cię jej przypisali?Nie, wybrała Ciebie(a nie kogoś z tych z którymi kiedyś mijał Jej czas).Więc możesz być zazdrosny o czas nie o ludzi. A czasu macie przed sobą mnóstwo.Super...popieram rób wszystko aby była szczęśliwa.Ale pamiętaj..wszyscy się zmieniamy ..Ona też. Wtedy była inna,co innego ją bawiło, sprawiało radość.Dziś jest bardziej wymagająca- i wybrała Ciebie bo wierzy że Ty sprostasz tym wymaganiom.Więc nawet nie probuj porównywać jej szczęścia z tamtych czasów z tym którego doświadcza przy Tobie.To zupełnie inne bajki. A poza tym czy jesteś pewien że Ona nie żałuje że nie znała Cię wcześniej?Wiem ...to wyznanie jest Ci potrzebne jak ...pilot od blokady(żeby ta cholerna obręcz na mózgu puściła).Ale kurcze...na pewno nie raz słyszałeś...,,szkoda że Cię tam nie było itp'' Zresztą, myślę że jak Ona się serdecznie śmieje czy tak wymownie uśmiecha do Ciebie i patrzy tak że aż ...Ci głupio, to myślę że właśnie wtedy Ci mówi to co chcesz tak bardzo usłyszeć.Postaraj się myśleć o waszej przyszłości, niech tylko ona się liczy...przyszłość.A gdy będziecie mieć coraz więcej wspomnień..zdjęć na których będzie wyglądać na taką szczęśliwą jak dziecko pod choinką, to wtedy koszmar minie.Na pewno..to tylko kwestia czasu. Naprawdę myślę że Ona już żałuje. ps i nie przepraszaj mnie, dzięki Tobie ja nabieram oddechu nadziei....bo Tobie się udało więc i może mnie się poszczęści..dzięki Ci za to. Ciesz się jak ta świnia w błocie..co se będziesz żałował...zasłużyłeś :P Wesołych świąt dla was obojga.
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
21 mar 2007, 21:51

przez Tomek 08 kwi 2007, 14:05
O rany, dzięki aż się popłakałem jak to czytam, nakapałem sobie do sałatki. Rany masz rację, będę sobie to czytał zawsze jak mi jakieś głupoty przyjdą do głowy. Nie wiem po co mi ta psychoterapia jak jest takie forum i na nim tacy ludzie jak Ty. No dobra ale wiem że to jeszcze wiele pracy żeby sobie zintegrować tą cholerną pokrzywioną na nie wiem ile sposobów osobowość.
Nawet nie wiem jak się odwdzięczać, życzę Ci wszystkiego dobrego i żebyś szybko znalazł swoją drugą połówkę.
Dobrze że nie jestem kobietą bo bym się w tobie od razu zakochał - tak pięknie piszesz. Chyba każda kobieta chciała by takiego mądrego i dojrzałego faceta jak Ty.
HEJ, DZIEWCZYNY! NA CO CZEKACIE? TU JEST WASZ CHODZąCY IDEAł!
Chcę mieć inną, lepszą przeszłość i już!
Jak to? nie da się???
Offline
Posty
58
Dołączył(a)
27 mar 2007, 13:45

Avatar użytkownika
przez gusia 08 kwi 2007, 20:10
Tomek napisał(a):Dobrze że nie jestem kobietą bo bym się w tobie od razu zakochał - tak pięknie piszesz.

Ano :roll:
Płyń mój bluesie,płyń...
Avatar użytkownika
Offline
niebieski kwiat i kolce
Posty
2236
Dołączył(a)
23 cze 2006, 18:41
Lokalizacja
Sosnowiec

Czy ktoś z Was też żałuje straconych lat

przez kopciuszek 10 kwi 2007, 18:55
Nie warto wracać do tego co było bo czasu się nie cofnie. Z mojego doświadczenia wiem że trudno przewidzieć co będzie dalej, ponieważ życie może nas bardzo zaskoczyć. Mam syna niepełnosprawnego ale właśnie dlatego poznałam wspaniałych ludzi i przyjaciół którzy też mają chore dzieci
wyjazdy , spotkania , dyskusje dużo by tu można opisywać w każdym razie
finał jest taki że z nerwicowanej i czarnowidzącej osoby pomału stałam się osobą która czerpie z życia co może potrafi się śmiać i wspaniale bawić.
Jagoda
Offline
Posty
48
Dołączył(a)
06 mar 2007, 17:50
Lokalizacja
sosnowiec

Re: Czy ktoś z Was też żałuje straconych lat

przez Tomek 13 kwi 2007, 10:42
kopciuszek napisał(a): stałam się osobą która czerpie z życia co może potrafi się śmiać i wspaniale bawić.
Jagoda

Też bym tak chciał. albo chociaż pamiętać że kiedyś tak było.
Chcę mieć inną, lepszą przeszłość i już!
Jak to? nie da się???
Offline
Posty
58
Dołączył(a)
27 mar 2007, 13:45

Załować

przez kopciuszek 13 kwi 2007, 13:49
Tak jak pisałam życie przynosi niespodzianki obecnie mam tak chorą matkę
że z wyjazdów i spotkań nici muszę być przy niej dobrze że chociaż syn jeździ na świetlice terapeutyczną to ma kontakt z rówieśnikami i wspaniale się tam bawi. Widzisz jeszcze trzy miesiące temu żyłam zupełnie inaczej a na
dzień dzisiejszy mam inne obowiązki ale pracuję cały czas nad sobą żeby się
nie załamać bo życie niesie niespodzianki.
Pozdrawiam Jagoda
Offline
Posty
48
Dołączył(a)
06 mar 2007, 17:50
Lokalizacja
sosnowiec

Avatar użytkownika
przez lula 13 kwi 2007, 21:47
ooojjjeeee

chłopaki tak świetnie się Was czyta!!! Właśnie miałyśmy wszystkie kobietki tu szansę zobaczyć na czym polega fenomen męskich rozmów. Zawsze chciałam móc się takiej dyskusji przysłuchać, ale z przyczyn obiektywych (jestem kobietą) nie miałam nigdy okazji.

Wzruszyłam się :oops: Zazdroszczę Wam.

A co do kwestii starconych lat..Czasem żałuję, że inaczej się życie nie potoczyło. Z drugiej strony wierzę, że nic nie dzieje się bez powodu. Z perspektywy czasu wiem, że nerwica dużo dobrego zabrała, ale tyle samo dobrego oddała. Pewnych rzeczy nie rozumiałabym, nie czuła, nie zauważała. Przez nią wszystko w życiu mi się przewartościowało i wiem, że na lepsze.
Czy potrafiłabym docenić pewne sprawy gdyby nerwiczka nie przeciągnęła mnie ryjem po ziemi? Wątpię.

Czytałam ostatnio książkę Bartoszewicza "Warto być przyzwoitym" z opisami jego młodości. Człowiek przeszedł bardzo dużo w życiu, ale w żadnym zdaniu nie znalazłam cienia żalu z powodu ciężkich doświadczeń. Czy byłby tym, kim dzisiaj jest (szanuję go niezmiernie), gdyby los zaplanował dla niego inny scenariusz?

Ja wierzę, że nerwica, jak każda trudna sytuacjia życiowa, sprawia, że stajemy się lepsi i to jest właśnie ważne bo rzutuje na teraźniejszość i przyszłe życie. I to jest o niebo ważniejsze niż żal za nieposiadaniem atrakcyjnych wspomnień.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
68
Dołączył(a)
15 sty 2007, 22:47
Lokalizacja
skądinąd

przez kopciuszek 13 kwi 2007, 22:17
Popieram Lulę bardzo ładnie i prawdziwie to ujęłaś. Ja strasznie bałam się ciemności bałam się właściwie nie wiem czego jak usłyszałam że ktoś znajomy zmarł to było okropne bo wtedy " spałam rodzicom na plecach"
potem mężowi , ale jak człowiek zetknie się oko w oko ze strasznymi zdarzeniami to zaczyna być twardziejszy . Teraz już wielu irracjonalnych rzeczy nie boję się. Może trzeba należeć do jakiejś organizacji spotykać się z ludźmi i posłuchać o ich problemach nieraz dużo większych niż moje własne
i wtedy człowiek też zaczyna patrzeć na życie inaczej
Trzymajcie się dzielnie i walczcie ze swoimi słabostkami bo życie to jedna wielka bitwa. Jagoda
Offline
Posty
48
Dołączył(a)
06 mar 2007, 17:50
Lokalizacja
sosnowiec

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 23 gości

Przeskocz do