Samotność...

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez Pstryk 25 sie 2007, 09:12
Twilight napisał(a):Taki owoc podobny do aronii?

Ma gorzki smak :lol: Ale jakby zalać siprytusem, to niezła nalewka wychodzi ;)

Nie potrafię przyjmować komplementów ale dziękuję :oops: Każdy, kto budzi się rano i wstaje, choćby ze łzami w oczach jest bohaterem.
Pozdrawiam
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez Twilight 25 sie 2007, 09:20
Nie myśl, że popadam w pompatyczność, ale to dla mnie coś więcej niż komplement - Ty (oraz kilka innych osób na forum) jesteście Survivours, to... Nie wiem, będę pisał dziwne rzeczy ze względu na porę, ale czujcie sie jak podróżniczki, które docierają do prastarej wioski otoczonej górami i tam dowiadują się, że dla lokalnych są bóstwami. Tak sie czujcie, to coś w te mańkę, ciężko to nawet podpiąć pod komplement ;) Chodzące legendy. Idę spać, zanim wywołam jeszcze większe salwy śmiechu, tylko mi tu nie popadnijcie w samozachwyt, to my się mamy zachwycać :D (to ostatnie to niesmaczny żart, ale cała reszta jak najbardziej prawdziwa)

Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
PersonaNonGrata
Posty
935
Dołączył(a)
19 lip 2007, 01:47
Lokalizacja
Rivendell

przez Pstryk 25 sie 2007, 20:26
Twilight napisał(a):ale czujcie sie jak podróżniczki, które docierają do prastarej wioski otoczonej górami i tam dowiadują się, że dla lokalnych są bóstwami.

He he, jak w "Epoce lodowcowej 2", co?, gdy leniwiec Sid tafia na osadę leniwców, którzy wzięli go za bóstwo... a potem chcieli wrzucić do wrzącego wulkanu... :lol:
Pstryk
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez anusia 25 sie 2007, 21:30
Siema. Gdzieś z miesiąc już nie było mnie na tym forum. Ale dziś popatrzyłam na ten temat: Samotność i skłonił mnie do tego, aby poprostu napisać. Bez wahania mogę powiedzieć, że jestem osobą bardzo samotną :roll: . Kiedyś było inaczej, chociaż miałam i tak fobie społeczną, to cały ten Świat wydawał się taki prosty i poukładany, byłam szczęśliwa, jakbym złapała Boga za nogi. Czułam się dowartościowana, bo miałam wspaniałego przyjaciela, który później został moim chłopakiem.Był dla mnie całym Światem. Dzięki niemu miałam takie dni, że praktycznie zapominałam o chorobie. Gdy było mi smutno, zawsze sprawiał że na moich ustach pokazywał się uśmiech, a ja nabierałam chęci do życia. Nic praktycznie nie stanowiło dla mnie problemu, bo wiedziałam że mam kogoś z kim czuję się szczęśliwa. Ale wszystko do czasu... Od jakiegoś czasu, między nami wszystko zaczęło się psuć, jak powolna agonia...Do końca nie znam powodu rozstania. Wiem jednak, że w najgorszych chwilach jakie były, nie zrobiłam nic aby ratować naszą miałość. Zerwał ze mną przez komórkę, później wyzywał na opisach na GG. Wtedy doszłam do wniosku, że jest najgorszym chamem i dziękowałam Bogu, że mam przyjaciół którzy podtrzymywali mnie na duchu. Teraz nie wiem, czy oni po prostu się do tego nie przyczynili. W najgorszych chwilach pisał ze mną mój przyjaciel przez GG i pocieszał mnie, mówił żebym się nie załamywała. Później się nawet spotykaliśmy, ale to już nie było to samo...Wkońcu nastał taki dzień, że wydusiłam od niego, że ma dziewczynę. To nie było takie proste, on bardzo udawał w swoich uczuciach, robił dziwne sceny zazdrości, myślałam że mu zależy ale się pomyliłam. I tak w przeciągu zaledwie dwóch miesięcy dostałam dwa kopy od życia. Teraz budzę się, i nie widzę sensu życia, nic mnie nie cieszy, widze taki przerażający bezsens...a to boli bardzo...Oprócz rodziców i dwóch przyjaciół z którymi utrzymuje kontakt przez GG, to nie mam nikogo, zreszta całe życie nie miałam. A w myślach pozostaje tylko, obraz szczęśliwych chwil jakie przeżyłam z moim niestety byłym chłopakiem. Ale to już nie wróci, nie ma się co oszukiwać. Czuję, że i tak powinnam się cieszyć, bo będzie jeszcze gorzej :roll: Ale mam nadzieję, że moją wypowiedzią w pełni uzasadniłam, że życie i wogóle przeżywanie choroby z kimś kogo bardzo się kocha jest łatwiejsze, bo wtedy człowiek poprostu czuje że żyje. A na końcu jeszcze apel: Ratujcie swoją miłość, nie pozwólcie jej zgasnąć, bo wtedy pojawia się wielkie cierpienie...
Wykreślić ze Świata przyjaźń...to jakby zgasić słońce na niebie
Offline
Posty
114
Dołączył(a)
14 maja 2007, 20:57

przez anusia 25 sie 2007, 22:15
Wiem, że będzie gorzej. Bo z dnia na dzień tak jest. Od rozstania minęły już 3 miesiące, ale ja dalej nie mogę się z tym pogodzić...Wiem, ze trochę to wszystko czarno widzę, ale od pewnego czasu tak mam...
Wykreślić ze Świata przyjaźń...to jakby zgasić słońce na niebie
Offline
Posty
114
Dołączył(a)
14 maja 2007, 20:57

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 26 sie 2007, 01:01
Czasami jak czytam takie posty to ciesze się,że jednak jestem sam bo nie musze przeżywać bólu rozstania z kimś
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Avatar użytkownika
przez Twilight 26 sie 2007, 03:38
Haha, Darek, wszędzie znajda sie pozytywy ;)

Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
PersonaNonGrata
Posty
935
Dołączył(a)
19 lip 2007, 01:47
Lokalizacja
Rivendell

przez zakochany_playboy 26 sie 2007, 12:42
hehe to Darek zeby Cie nie kusilo dalej to proponuje do zakonu wstapic :lol:
zbanowany
Posty
50
Dołączył(a)
22 sie 2007, 13:39

Avatar użytkownika
przez IceMan 26 sie 2007, 13:48
zakochany_playboy tylko żebyś Ty tam nie trafił bo wtedy na rynek wyjdą Gorące zakonnice 11 :lol:
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

przez zakochany_playboy 26 sie 2007, 13:52
Piotrek napisał(a):zakochany_playboy tylko żebyś Ty tam nie trafił bo wtedy na rynek wyjdą Gorące zakonnice 11 :lol:

hehehe niezle :lol: to bylby hit, szczegolnie w necie jak filmik z paris :lol:
zbanowany
Posty
50
Dołączył(a)
22 sie 2007, 13:39

Avatar użytkownika
przez IceMan 26 sie 2007, 13:54
i znów podwyższone stężenie zboków jadących na ręcznym przed monitorem :lol:

sorry ale chyba odbiegamy od tematu :P
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

przez anusia 26 sie 2007, 19:09
dżejem Ciągle się staram ale to nie jest takie proste. Ostatnio zakopaliśmy topór wojenny, i coś tam w rozmowie na GG wyszło, ale on dał mi kosza, później gdy już sobie wszystko ułożyłam, to on chciał powrotu. Ale szorstko mnie wtedy potraktował, a ja bałam się, że to jakiś żart. I tak jest w kółko... Czemu ja nie mam prawa do szczęścia. Moje serce już jest tak podziurawione jak żółty ser. :( :roll: :(
Wykreślić ze Świata przyjaźń...to jakby zgasić słońce na niebie
Offline
Posty
114
Dołączył(a)
14 maja 2007, 20:57

Avatar użytkownika
przez korres1 26 sie 2007, 20:38
korres1 napisał(a):BETHI, zerknij na pw.


:shock: Pusto Kochanie!!! Znowu nie dochodzą do mnie PW? Uła :evil:

[]

Ok.
Na[pisałam że w ten weekend nie mogę, ale jueśli Twa oiferta jest nadal aktualna, możemy spotkać sie w przyszły w BB, np. w sobotę.
Ale kto będzie trzymał straż nad strażnikami?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
691
Dołączył(a)
28 wrz 2006, 00:34

przez anusia 26 sie 2007, 22:08
dżejem Dzięki, za słowa otuchy. Bardzo mi pomogły. Już kiedyś starałam się o nim zapomnieć, ale nie wyszło. Bo o nim się nie da zapomnieć, jak już się staram to on staje na mojej drodze. Robi złudną nadzieję, a później znów daje kopa. I znowu się zaczyna to samo i tak w kółko. Ale masz rację że trzeba te wspomnienia pogrzebać, bo w przeciwnym wypadku, zadręczę się na śmierć.
Wykreślić ze Świata przyjaźń...to jakby zgasić słońce na niebie
Offline
Posty
114
Dołączył(a)
14 maja 2007, 20:57

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 32 gości

Przeskocz do