Samotność...

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez Sonia 28 lis 2005, 11:31
Każda walka z czymkolwiek, we dwójkę jest łatwiejsza , niż w

pojedynkę, pod warunkiem, że ta druga osoba jest nam szczerze oddana i rozumie nasze problemy.

Dla mnie to , niestety,

tylko teoria, ponieważ mimo,że mam męża czuję się bardzo samotna i opuszczona w tej walce, żadnego wsparcia i zrozumienia z

jego strony nie mam. Rodzina też nie bardzo wie o co chodzi w tym wszystkim, próbuję tłumaczyć, ale dla nich to jakaś

abstrakcja,a nerwica kojarzy im się wyłącznie ze zdenerwowaniem,wybuchowością a nie z lękami, paniką itd. Smutne to, ale

prawdziwe, chyba większość społeczeństwa tak nas postrzega.
Offline
Posty
117
Dołączył(a)
24 paź 2005, 10:50

Avatar użytkownika
przez cicha woda 28 lis 2005, 11:44
Zgadzam się z Sonią. Mój chłopak na początku nie zdawał sobie

sprawy z tego że objawem nerwicy mogą być lęki czy nawet zmęczenie. Wytłumaczyłam mu "jak to działa", chociaż do końca tego

nie rozmumie ale wspiera mnie w ciężkich chwilach. Wielu ludzi kojarzy lęki z chorobą psychiczną a psychiatrę z wariatkowem.

Jak ich przekonać że tak nie jest???
...ogólnie mówiąc "life is brutal"
poza tym wszystko doskonale...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
731
Dołączył(a)
12 wrz 2005, 12:37
Lokalizacja
UK

przez marlow 28 lis 2005, 13:20
To jest typowy stereotyp,psychiatra kojaży się tylko z

lekarzem dla osób "bardzo" chorych którzy powinni być przywiązani do łóżka pasami,albo chodzić w kaftanie w szpitalu bez

klamek.Moim zdaniem dopóki się nie zachoruje to taki stereotyp, będzie cieżko z głowy wyrzucić. Ja sam na początku tak

miałem,"o boże ide do psychiatry,jestem świrem,wszyscy się ode mnie oddalą"Znalazłem sobie psychiatre daleko od domu,zeby

nikt przypadkiem ze znajomych nie widział,ze tam chodze. W trakcie ostrego ataku lęku powiedziałem o tej chorobie

mamie.Zmieniłem lekarza. Teraz mam świetnego specjaliste,neurologa i psychiatre w jednym(przed jego gabinetem jest tylko

tabliczka że jest neurologiem) I się tak bardzo nie martwie,że siedze przed pokojem do psychiatry(tylko neurologiem),jednak

ludzie zerkają przed jakim ganinetem się siedzi,a my nerwicowcy jestesmy uczuleni na ludzkie opinie,spojżenia itp..Ten

stereotyp nakręcają media,dowcipy krążace o wariatach i szpitalach psychiatrycznych. Wydaje mi się że ciężko będzie to

zmienić ,jeśli wogóle się da.
Co Cię nie zabije, to ... zrobi się z tego nerwica ;)
Offline
Posty
232
Dołączył(a)
24 lis 2005, 21:27
Lokalizacja
Warszafka

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Olka 28 lis 2005, 13:51
marlow napisał(a): my nerwicowcy jestesmy uczuleni

na ludzkie opinie,spojżenia itp..

Ja tam sie w ogóle nie wstydze, ani wizyt u psychiatry, ani

choroby......... ani niczego co jest z tym związane:) mogłabym chodzic z kartką na plecach!!! A to, ze niektórzy dziwnie

reagują - to fakt, ale na mnie to nie robi jakiegos specjalnego wrażenia:)
"...by czuć upadek z wysoka spaść trzeba. Być na dnie by móc sięgnąć nieba......"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
639
Dołączył(a)
23 wrz 2005, 17:49
Lokalizacja
Świdnik

Avatar użytkownika
przez DarkAngel 28 lis 2005, 15:03
Witam!!!
Zgadzam się z Olką. Nie jest ważne co inni o nas

pomyślą, a to co sami o sobie myślimy.
Może kiedyś w latach 40-tych, czy 80-tych było to wstydliwe, ale teraz gdy świat

coraz szybciej brnie do przodu, a stres jest coraz wiekszy, chodzenie do specjalistów (psychologów, psychiatrów) jest na

porządku dziennym i nie powinno być niczym wstydliwym. Nawet nie wiemy ile osób korzysta z usług takich lekarzy, napewno

jest ich o wiele więcej niż podają statystyki. Po prostu nie każdy się przyznaje.
Ja nigdy nie ukrywłem faktu że

korzystałem z porady psychologa, wręcz przeciwnie jestem z tego zadowolony, ponieważ nie dałem wciągnąć się w to chore

stereotypowe koło. Nawet kiedy nie byłem chory na nerwice, coś ciągnęło mnie abym poszedł i zobaczył na czym polega taka

wizyta. A tu proszę......los spłatał mi takiego figla .
Pozdrawiam!!! :D :D :D
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1538
Dołączył(a)
24 wrz 2005, 01:59
Lokalizacja
z babcinej kołdry

czy wt tez czujecie sie samotni i spedzacie czas samotnie?

przez newgirl 13 sty 2006, 20:54
ja ciagle siedze w domu wiec przesto mam strasznego dola i niemam nikogo z kim moglabym gdzies pojsc albo pogadaca jak jest u was.Myslalam o jakims spotkaniu osob z forum ale nikt nieodpowiada widocznie nikt niejest zainteresowany. :cry:
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
08 sty 2006, 14:19

Avatar użytkownika
przez cicha woda 13 sty 2006, 21:26
Wcześniej samotność była dla mnie codziennością i czułam się z tym coraz gorzej dlatego przed rokiem zaczęłam to zmieniać. Zmieniłam to do tego stopnia że dzisiaj jest pierwszy piątek od wielu miesięcy kiedy siedzę sama w domu (uczę się na wtorkowy egzamin). Też nie miałam nadziei że cos się może zmienić w moim życiu, wszystkie weekendy były takie same, a jednak miałam tyle siły w sobie aby to przełamać. Tego również Tobie życzę. Pamiętaj: po burzy zawsze wychodzi słońce.
...ogólnie mówiąc "life is brutal"
poza tym wszystko doskonale...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
731
Dołączył(a)
12 wrz 2005, 12:37
Lokalizacja
UK

Avatar użytkownika
przez Olka 13 sty 2006, 22:01
Ze mnie niezwykle stadny zwierz, nie potrafie zajmowac sie sama soba, do szczescia potrzebuje towarzystwa. Kiedy zaczelam bac sie ludzi bardzo cierpialam, potrzebowalam sie z nimi spotykac, ale kiedy doszlo do spotkania przezywalam katusze! Zaczelam sie izolowac od wszystkich i w zasadzie zostala przy mnie tylko jedna osoba- moj chlopak:(
Po terapi wszystko zaczelo sie zmieniac, zaczelam odnawiac swoje dawne znajomosci, poznalam nowych ludzi i znow jest jak dawniej! Jest kilka ludzi w moim zyciu, z ktorymi spotykam sie bardzo rzadko, jednak systematycznie np. kolega z ktorym kiedys spedzalam cale wakacje u babci- jak sobie powspominamy ( jak ola sie kury bala he he) to nas brzuchy bola!- uwielbiam tak:)
"...by czuć upadek z wysoka spaść trzeba. Być na dnie by móc sięgnąć nieba......"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
639
Dołączył(a)
23 wrz 2005, 17:49
Lokalizacja
Świdnik

Avatar użytkownika
przez bibi 13 sty 2006, 23:28
ja również się izoluję. odkąd pamiętam mogłam rozmawiać z rodzina o wszystkim i nie potrzebowałam przyjaźni, innych koleżanek itp...Jak rodzina się rozeszła, pełna wiary nawiązywałam kontakty, ale co chwilę m,nie ktoś ranił i traciłam powoli do ludzi zaufanie. więc przestałam sie z nimi spotykac, zaczełam cpac. izolowałam się namiętnie aż nie spotkałam swojej grupy punkowej i nie zaczełam odjazdowac. ale to trwało tylko rok bo zaszłam w ciąże, i skończyło się :(

potem mąż umarł. i izolowałam się znowu i tak już mi zostało
Bardzo tęsknie do tamtych czasów ..lat 88, 89......
oczywiście terapia wyciąga mnie powoli z tej skorupy i forum również...
dobrze jest, dobrze jest, dobrze jest , DOBRZE JEST!
Nikt nie jest bezużyteczny na świecie, jeśli pomaga w trudnościach komukolwiek innemu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1373
Dołączył(a)
17 paź 2005, 10:56
Lokalizacja
zgorzelec

przez kasiek 13 sty 2006, 23:32
Melissko,ja tez nie mam chłopaka i Też sie boje ludzi.Ale odkąd jestem tu na forum,to wiem<że JESTEM Z WAMI.To mnie wzmacnia :lol: !!!!
Offline
Posty
298
Dołączył(a)
28 gru 2005, 18:31
Lokalizacja
Lódż

Avatar użytkownika
przez Poetka 13 sty 2006, 23:35
hmm, też nie mam chłopaka, czasem wolę samotność niż bycie z ludźmi. Nom, Kasiu, jesteśmy z Tobą, i z wszytskimi innymi :*. 3majcie sie cieplutko. Codzienne wieczory spędzam same i ryczę ;D, uzależniłam się od tego ;D już prawie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
167
Dołączył(a)
13 sty 2006, 20:09
Lokalizacja
znikąd.

Samotność...

przez drań 17 sty 2006, 00:52
Ta samotność mnie dobija...do mojej ukochanej mam 370 km drogi, niewidziałem się z Nią miesiąc i raczej narazie się nie zanosi żebyśmy się szybko spotkali.Pozostaje mi tylko kontakt przez sesemsy i telefon(teraz zaczynam również pisać list).Wszystkich swoich przyjaciół zostawiłem daleko daleko, a w rodzinnym miescie jestem sam.Jak palec.Chodze do nowej szkoly, klasy i może poznam jakąś bratnią dusze.Narazie jestem sam sam sam sam SAM... :(
Offline
ExModerator
Posty
465
Dołączył(a)
28 gru 2005, 21:02

Avatar użytkownika
przez bibi 17 sty 2006, 00:58
nie jesteś sam ....ale skoro tak się czujesz...to musi ci doskwierać to uczucie bardzo.
mój młodszy brat jest na leczeniu. nie ma go już 2 miesiac. nie można wysyłać do niego listów ani dzwonić. tak bardzo do niego tęsknię. zawsze wszystko robiliśmy razem........nawet ćpaliśmy.............zachowywaliśmy się jak maż i żona ( bez seksu!! ;) )
cóż......no ale strasznie za nim tęsknię. i tez się czuję samotna.... :cry:
dobrze jest, dobrze jest, dobrze jest , DOBRZE JEST!
Nikt nie jest bezużyteczny na świecie, jeśli pomaga w trudnościach komukolwiek innemu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1373
Dołączył(a)
17 paź 2005, 10:56
Lokalizacja
zgorzelec

przez drań 17 sty 2006, 01:02
Ale ja się samotny czuje od bardzo bardzo dawna.Wiem, że teraz bzdury wypisuje, że użalam sie nad sobą.Właśnie teraz pisze swoje odczucia...
Offline
ExModerator
Posty
465
Dołączył(a)
28 gru 2005, 21:02

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Yahoo [Bot] i 44 gości

Przeskocz do