Samotność...

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez elfka88 21 mar 2007, 12:32
Jesteś szcześliwym człowiekiem gratuluje ! :D
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
10 sty 2007, 20:27
Lokalizacja
Wlkp

Avatar użytkownika
przez telimenka 21 mar 2007, 12:34
super! cieszymy się razem z Tobą :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
270
Dołączył(a)
14 mar 2006, 21:36
Lokalizacja
Śląsk

Avatar użytkownika
przez Justynka 21 mar 2007, 13:50
Gratulacje i wszystkiego dobrego.................na nowej drodze życia :!: :!: :lol: (to chyba dobre określenie co?) Oby to uczucie było trwałe ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
183
Dołączył(a)
30 sty 2007, 20:40

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez IceMan 21 mar 2007, 18:01
Gratuluję FiRe86 - tak trzymaj !! :D
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

przez FiRe86 22 mar 2007, 00:23
Dziekuje wszystkim za gratulacje i miłe słowa, ale ja te forum nigdy nie opuszcze będę dzielić się wami i pomagac wam az wyzdrowiejecie :))
Życie jest piękne i cudowne,
Lecz nerwica jes tylko utrusnia,
Warto ją pokonać dzielnie... :)
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
24 lut 2007, 12:02
Lokalizacja
Katowice

przez eisenbein 22 mar 2007, 13:50
gratuluje i zazdroszcze tez chce zeby mi przeszlo :D
Offline
Posty
95
Dołączył(a)
07 mar 2007, 13:20

Niech ktoś mi pomoże!!! :(

przez Rybka88 26 mar 2007, 22:43
Bardzo bym chciała z kimś o tym porozmawiać... czuje się samotna i nikt mnie nie rozumie... :( czemu ta głupia choroba tak niszczy życie z naprawde wesołej dziewczyny stałam się przybitą osobą... i te lęki to mnie wykończy ja chce być taka jak jeszcze rok temu...:( boje się że zawale szkołe bo nie mam chęci tam chodzić... a w tym roku matura... tragedia... niech ktoś się do mnie odezwie..prosze... :cry:
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
26 mar 2007, 22:13

Avatar użytkownika
przez IceMan 26 mar 2007, 23:45
Witaj Rybko,
Też jestem tegorocznym maturzystą. Ogólnie smutna sprawa... A myślałaś, z czego ta samotność się bierze? Na pewno matura nie pomaga w jej wyeliminowaniu, bo zazwyczaj siedzimy albo nad książkami albo z myślą żeby wziąć się do nauki, ale tak czy siak sami w domach. Tylko musisz zastanowić się, skąd ta samotność się jeszcze bierze. Bo matura minie, a zastanawiam się, czy samotność razem z nią czy nie. Jakie masz lęki? Naprawdę, mogę Ci już jedno powiedzieć: to jest uleczalne, niezależnie od lęku. Uwierz w to, a będzie lepiej. I postaraj się jeszcze pochodzić i się pouczyć. Ja też mam tej szkoły serdecznie dosyć, ale jakoś jeszcze staram się podołać, bo to już niewiele zostało - raptem miesiąc do matury, a do kompletnego luzu ze 2 miesiące. To już niedużo Rybko. Dasz radę, wierzę w Ciebie. PS. Z czego zdajesz? Pozdrawiam serdecznie :D !
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Avatar użytkownika
przez Wesnaa 28 mar 2007, 14:12
Ja nie jestem sama, ale przez nerwicę coraz bardziej przestaję doceniać tego cżłowieka, który jest przy mnie. Trudno mi jest poradzić sobie ze swoim życiem..a związek to przecież dawanie sobie wzajemne bezpieczeństwa, miłości itp. zaczynam wątpić czy ja to w ogóle robię...
Second Life Syndrome
Avatar użytkownika
Offline
Posty
115
Dołączył(a)
30 lis 2006, 11:14
Lokalizacja
sama nie wiem...

Avatar użytkownika
przez IceMan 28 mar 2007, 14:19
Wesnaa teraz ty jesteś w ciężkiej sytuacji i potrzebujesz bezpieczeństwa i miłości. Na pewno twoja druga połowa to rozumie. Postaraj się z tego wygrzebać i dopiero odwzajemniać to wszystko. Na razie po prostu nie możesz wymagać od siebie za wiele. Musisz dojść do siebie i wyrzucić nerwicę ze swojego życia. Skup się na tym. Pozdrawiam!
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Avatar użytkownika
przez faiter 28 mar 2007, 20:18
Dobry temat,
W sumie jakoś zawsze czułem się sam; jakoś nigdy nie mogłem tak całkiem do końca utożsamić się z grupą, podświadomie czułem, że to nie mój świat.
Może dlatego bardzo często byłem odrzucany? A to potrafiło nieźle dopiec i budowało mur między mną a resztą świata.
Gdzieś 10 lat temu pojawiła się nerwica i wtedy zacząłem czuć się samotny, cholernie samotny...
Uczucie to potęgowały urazy do ludzi, którzy kiedyś należeli do grona moich znajomych; oczywiście starannie te urazy pielęgnowałem, a one rosły... - do dziś nie kontaktuje z tymi osobami.
Ogólnie obrażanie się zawsze było częścią mego życia - tak reagowałem na złe i niesprawiedliwe traktowanie.
Kiedy tylko pojawił się ktoś, kto mnie zaakceptował to nachalnie i neurotycznie "podlizywałem się "; byłem tak zachłanny na czyjąś przyjaźń, że zaniżałem swoją samoocenę pozwalając się niejednokrotnie upokarzać..
Obecnie z wieloma ludźmi nie rozmawiam; najbardziej przykra jest sytuacja z moją starszą siostrą; ona w swoim cyniźmie perfidnie wykorzystywała moje zmagania z nerwicą, próbując wywoływać we mnie lęk i poczucie winy - po prostu nie mogę jej tego darować...
Niestety, chyba już przywykłem do swojej samotności. Marzę czasem o WIELKIEJ MIŁOŚCI - ale to tylko marzenia...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
68
Dołączył(a)
22 mar 2007, 00:32
Lokalizacja
Pomorze

Avatar użytkownika
przez IceMan 28 mar 2007, 21:24
Faiter, twoja samotność wiąże się z nastawieniem do otaczającego świata.
faiter napisał(a):Kiedy tylko pojawił się ktoś, kto mnie zaakceptował to nachalnie i neurotycznie "podlizywałem się "; byłem tak zachłanny na czyjąś przyjaźń, że zaniżałem swoją samoocenę pozwalając się niejednokrotnie upokarzać..

Po pierwsze: masz mało wiary w swoją wartość.
faiter napisał(a):oczywiście starannie te urazy pielęgnowałem, a one rosły... - do dziś nie kontaktuje z tymi osobami.

Po drugie: zbyt bierzesz do siebie to, co usłyszysz od innych (czasem ktoś głupio żartuje - a jako wrażliwa osoba możesz to źle odebrać).
faiter napisał(a):Niestety, chyba już przywykłem do swojej samotności.

Po trzecie: Każdego dnia masz szansę wiele odmienić.

Postaraj się zmienić nastawienie do świata. Wtedy świat zmieni nastawienie do Ciebie. Jeżeli będziesz się zamykać na ludzi - wtedy nikt nie zwróci na Ciebie uwagi. Nikt nie będzie chciał na siłę utrzymywać z Tobą kontaktu albo choćby go nawiązywać. To jest z początku trudne, ale trzeba zacząć wychodzić do ludzi, nawiązywać z nimi kontakty - w szkole, pracy, na uczelni, w najbliższym otoczeniu (sąsiedztwo). Najlepszym wyjściem jest działać na siłę - na przekór temu lękowi, oporowi, ... (nazwij to jak chcesz). Pozdrawiam!
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Avatar użytkownika
przez faiter 30 mar 2007, 19:38
Cześć Piotrek.

Piotrek napisał(a):Faiter, twoja samotność wiąże się z nastawieniem do otaczającego świata.

Możliwe, ale "świat" tyle razy mi dokopał, że nie mam powodu żeby go "lubić".

Piotrek napisał(a):Po pierwsze: masz mało wiary w swoją wartość.

Zdaję sobie z tego sprawę, ale mimo moich starań trudno mi ten stan rzeczy zmienić - "to" tkwi zbyt głęboko...

Piotrek napisał(a):Po drugie: zbyt bierzesz do siebie to, co usłyszysz od innych (czasem ktoś głupio żartuje - a jako wrażliwa osoba możesz to źle odebrać).

jak wyżej

Piotrek napisał(a):Jeżeli będziesz się zamykać na ludzi - wtedy nikt nie zwróci na Ciebie uwagi.

Jak mam "otworzyć się" na ludzi, którzy wyrządzili mi tyle krzywd? Oni żyją sobie szczęśliwie i beztrosko, a JA? Nie potrafię im wybaczyć...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
68
Dołączył(a)
22 mar 2007, 00:32
Lokalizacja
Pomorze

Avatar użytkownika
przez IceMan 31 mar 2007, 20:05
Hmmm... Nawet to, co tkwi głęboko - da się zwalczyć. Tylko im głębiej to tkwi, tym dłużej trwa walka. Ale jeśli będziesz starać się pracować nad sobą nieustannie, to gwarantuję poprawę. Ja mam nie pamiętam od kiedy poczucie, że każdy w jakiś sposób chce mnie podejść, oszukać, zaszkodzić. I teraz jest o wiele lepiej. Ale zajęło mi to sporo czasu, żeby to osiągnąć. Prawdę mówiąc nie przesilałem się w pracy nad sobą, ale jakby nie patrzeć szedłem do przodu. Ty też możesz...
faiter napisał(a):Jak mam "otworzyć się" na ludzi, którzy wyrządzili mi tyle krzywd? Oni żyją sobie szczęśliwie i beztrosko, a JA? Nie potrafię im wybaczyć...

Olej te jednostki, które Ci zaszkodziły. Ale nie zamykaj się na wszystkich ludzi.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 31 gości

Przeskocz do