czego się boimy? Lęk przed.................

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Jaki jest Twój lęk?

Ankieta wygasła 12 gru 2009, 14:25

boję się śmierci
46
21%

..zdrady
9
4%

przed bliskością- nie umiem okazywać uczuć
17
8%

dotyczący obrazu własnej osoby (związane z niską samooceną
32
15%

lęk przed nieznanym otoczeniem
17
8%

lęk przed chorobą i cierpieniem
62
29%

lęk przed przemocą w domu
1
0%

lęk przed niezaspokojeniem potrzeby akceptacji, osamotnienie w rodzinie
5
2%

lęk moralny ; lęk przed superego czyli własnym sumieniem; poczucie winy, wstyd;
22
10%

lęk anankasytczny; związany z poczuciem przymusu wykonywania czynności, pod wewnętrzną groźbą kary za ich niewykonanie;
5
2%

 
Liczba głosów : 216

Avatar użytkownika
przez MarionetaDeTrapo 09 kwi 2007, 15:44
Mizer,
rozumiem Cię bardzo dobrze, jeżeli chodzi o znaczenie pracy w życiu człowieka. Pracujemy mimimum 8 godz. dziennie, to połowa czasu, jaki pozostał nam po odjęciu snu.

W końcu nie po to uczymy się 5 lat, czasami ciężko, przypłacając to nieprzespanymi nocami, workami lęków i stresów, aby później pracować za stawkę minimalną, a właściciele sklepików na reprezentacyjnej ulicy miasta czy w centrum handlowym szczycą się do jakiegoś pismaka z awansu, że ich personel ma wykształcenie wyższe i włada perfekt angielskim etc.

Jest to poprostu marnowanie potencjału ludzkiego, choć biorąc pod uwagę rozrodczość i mnogość wszystkich tych prywatnych szkółek szumnie zwanych wyższymi, taki obraz, gdzie przy wykonywaniu najprostszych czynności produkcyjnych, usługowych wymagane będzie mgr przed nazwiskiem, nie wpisze się w kanon bajek futurystycznych.

Opisujesz prozę życia, pogoń nie tyle za pieniędzmi, co za środkami. Mając 10-15 lat mamy marzenia, w których wyobrażamy sobie, że możemy zostać kimkolwiek, w dowolny sposób modelujemy naszą przyszłość. Bieg czasu, każdy rok, każda decyzja - świadoma lub mniej- wydziera nam z tej skrzętnie zgranej układanki kolejny puzel. Ot, taki banał życia...

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 3:02 pm ]
marmarc,
Twoje końcowe słowa sprawiły, że wiele myślałem o swoim życiu i w końcu doszedłem, do jakże oczywistego i światłego wniosku, że pomimo tylu zmarnowanych okazji, podeptania tego wachlarza możliwości, mam i tak wiele lepszy punkt startowy niż niektórzy. Dlatego też nie powinienem mieć aż tak wielu powodów do narzekań.

Nie uważam się natomiast za osobę lepszą od innych, arystokrację - jak to ująłeś. Wręcz przeciwnie - często odczuwań niespełnienie, wewnętrzną nieporadność, gorycz porażki realnej bądź urojonej.

Moją przewagą jest to jedynie, że mam szczęście. Nie urodziłem się w wielodzietnej rodzinie, gdzieś w zaniedbanym śródmieściu, w pewnym sensie wygrałem genetyczną loterię oraz posiadając tę skłonność do czepiania się różnych rzeczy, w sposób przypadkowy i nieświadomy, które w niedługim okresie przynoszą mi dość wymierne korzyści materialne.

Oczywiście obciążony jestem pewną stygmą, jestem nadwrażliwcem i często stawiam przed sobą moralne dylematy, czasem antygońskie czasem prozaiczne. Zadaję sobię pytanie czy jest to właściwe postępowanie czy nie robię nikomu krzywdy, czy nie przyjdzie taki czas, że będę tego posunięcia żałować. To dość cięzki bagaż.
Posty
24
Dołączył(a)
11 lut 2007, 10:12

Uzależnienie od lęku?

Avatar użytkownika
przez ann_2059 09 kwi 2007, 15:50
Czy nerwicowiec może się uzależnic od swojego poczucia lęku? Ja chyba tak mam... kiedy lęk przechodzi, czuję, że czegoś mi brakuje, czuję w środku taka pustkę która mnie doprowadza na skraj wytrzymałości psychicznej. Mam wtedy napad agresji, ale nie potrafię z siebie jej wyrzucić. Mam ochote sobie cos zrobić, byleby tylko tego nie czuć....
Dodam, że leczyłam sie przez jakis czas farmakologicznie ale bez większych skutków. Widuje sie z psychologiem raz w tygodniu.
Czy wy tez tak macie...?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
08 lut 2007, 11:02
Lokalizacja
Toruń

Lęk przed przyszłością

przez nikey21 10 kwi 2007, 11:17
Witam serdecznie. Mam 25 lata i juz sobie nie radze. Na codzien uchodze za osobe bardzo wesolą i mocno stąpającą po ziemi. O tym jak jest naprawde nie wie nikt. Moim problemem są dziwne lęki przed zmianami, przyszłością, wyjazdami. Nigdy nie miałam chłopaka bo sie boje, ale nie wiem czego. Gdy byłam gdzies zapraszana łatwo umiałam sie z tego wykręcić bo kłamstwo to moja mocna strona:(. Trwa to jakieś 10 lat z tym że świadoma tego jestem od jakiś 5lat. Innym moim poważnym problemem jest chyba......uzależnianie sie od innych ludzi:( Mam przyjaciolke, zawsze bylysmy w miare blisko, ale gdy wyszla za mąż(dość nieoczekiwanie szybko) coś mnie odpycha( ta zmiana chyba) , już nie czuje potrzeby bliskiego kontaktu z nią itp..., niestety często za wszystko się obwiniam i to jeszcze bardziej potęguje lęk. Kolejnym moim problemem są wyjazdy....... Mam bardzo wazny wyjazd na wakacjach który będzie trwał prawie miesiąc, bardzo bym chciała pojechać ale wiem że jak zbliży się termin wyjazdu będe miała dziwne uciski w głowie, lęk przed czymś czego nie rozumiem itp.......- Wiem że tak będzie bo nie wyjeżdzam nigdzie od 10 lat....od cholernej kolonii od której wszystko się zaczeło. Czuje , że jest coraz gorzej.........., byłam ostatnio u psychologa, ale chyba nie trafionego:( Zapytałam mnie czego od niej oczekuje i że musze jej dać czas bo ona musi przemyśleć czy jest w stanie mi pomóc:( Boże poczułam się jak nienormalna:(:( Na szczęscie jest blisko mnie koleżanka która poleciła mi swojego psychologa, wizyta dopiero w maju i boje sie ze nie zdaze do wakacji... Bardzo bym chciala wyjechac ale boje sie ze znowu sie wycofam:( Coraz mniej wierze że uda mi się z tego wyjść, ale zrobie wszystko co w mojej mocy aby się tak stało
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
04 sie 2006, 23:39

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez LDR 10 kwi 2007, 12:40
Co do psychologów, ja byłem u 5. Byli poprostu beznadziejni, chodziłem do nich i nic. Dopiero 6 psycholog widać z zamiłowaniem do zawodu pokazał mi którędy mam iść. Nie można unikać, bo to potęguje lęk. Ja się balem z domu sam wychodzić że coś mi się stanie, jak już wyszedłem na sąsiednią ulice to serce mi tak waliło że powietrza złapać nie mogę, a wyjazd samemu PKP do wawy był poprostu nierelany. Teraz to się zmieniło bo wiem, że moje wszyskie problemy to nerwica i staram się z nią walczyć.

Poprostu nie można unikać takich sytuacji. Nawet jak coś Ci jest to muszisz to przetrwać. Unikanie potęguje później lęk. Objawy nerwicowe nie są groźne dla życia więc, czy zemdlejesz, czy coś będzie Cię bolało, czy będzie Ci slabo poprostu staraj sie to olewać. Wiem, że to bardzo trudno, czasem sam sobie z tym ledwo daje rade, ale poprostu trzeba.

Jak pojedziesz na ten wyjazd i wrócisz to powinnać poczuć się lepiej, że Ci się udało. Poprostu nie wykręcaj się z tego. Dużo mi uświadomila książka "Terapia Lęku" ale autora nie pamiętam, jak gdzieś znajde to napisze.
Avatar użytkownika
LDR
Offline
Posty
56
Dołączył(a)
08 kwi 2007, 13:42
Lokalizacja
Okolice Wawy

przez nikey21 10 kwi 2007, 12:59
dziękuje za słowa wsparcia...będę próbowała walczyć i mam nadzieje że się nie wycofam...i że kiedyś będę żyła normalnie tak jak moje koleżanki
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
04 sie 2006, 23:39

Avatar użytkownika
przez slitzikin 10 kwi 2007, 14:24
Nie wycofuj się. Ja niewyobrażałem sobię podróży pociągiem, a muszę jeździć, bo jestem na zaocznych studiach. Właśnie to, że muszę mnie zmobilizowało i jeżdżę. Pewnie, że czasem się denerwuję, że się pocę, ale staram się to opanowywać, przejdę się czasem po korytarzu i jakoś to leci.

Pocieszę Cię, że nawet udało mi się z Gdańska dojechać do Wilna. Jeśli uwierzysz w siebie na pewno się uda. Usiądziesz koło kogoś miłego, pogadacie, czas Ci zleci. Dla pewności poproś u psychologa niech Ci jakieś lajtowe leki na uspokojenie da. Może nie będziesz musiała ich wcale brać, ale podświadomie będziesz wiedziała, że pomoc jest blisko.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
258
Dołączył(a)
10 kwi 2007, 00:25
Lokalizacja
Gdańsk

przez nikey21 10 kwi 2007, 16:09
wiesz tylko to nie do konca wiąże się z tym, że ja się boje jeździć autobusem czy pociągiem, wręcz odwrotnie lubie to , tu chodzi o to , że ja się boję nowego miejsca, tego że będzie mi się dłużyło , że nie dam rady wytrzymać miesiąca a wiem , że wcześniej nie mogę wrócić, bo taki mam bilet. Ale to nie tylko o ten wyjad chodzi, skutecznie ten lęk uniemożliwia mi wyjazdy od 10 lat:(. I to nawet jak wyjazd miał trwać tylko tydzień to ja się wycofywałam, najgorsze jest to , że z początku myślałam że dam rade i płaciłam za wyjazd a potem tydzień przed : ucisk w głowie, kołotnie serca,napady płaczu i w końcu wymyślałam jakąś wymówkęi nie jechałam nigdzie.:( Wiem , że to był błąd bo jeszcze bardziej to pogłębiałam, ale teraz bardzo mi ależy na tym żeby się udało
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
04 sie 2006, 23:39

Avatar użytkownika
przez ashley 10 kwi 2007, 17:16
Nikey nie wycofuj się. Te lęki muszą z czegoś wynikać. Nie są bez przyczyny. Bardzo dobrze że postawilaś na psychologa, a jeśli nie byl najlepszy to nie przejmuj się tym. Znajdziesz takiego, który Ci pomoże, bądź cierpilwa. Wyjazdy są wspaniale i wierzę, że już niedlugo będą i dla Ciebie ;) Jesteś silna to sobie poradzisz. Wierzę w Ciebie :)
ale teraz bardzo mi ależy na tym żeby się udało
tak trzymaj
Avatar użytkownika
Offline
Posty
786
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:04

przez tomal 10 kwi 2007, 20:58
Własnie trafiłaś w dziesiątke. Też miałem podobnie, cały czas lęk, strach. nagle go nie mi i...dziwnie się czułem, właśnie mi czegos brakowało. Nawet chyba go polubiłem.

Zacząłem walkę z lekiem, nawet z dobrym skutkiem, ale teraz po kilku tygodniach widzę, że chce on wyjśc, którędy się da. Jeszcze jakoś nad nim panuje, ale nie wiem czy długo;/

Nawet miałem też tak i może teraz jest, że pojawiają mi się mysli wyzwalające lęk, historyjki lecące w głowie...znowu to samo :/
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
13 lip 2006, 07:35

przez marmarc 10 kwi 2007, 21:11
nie wyjeżdzam nigdzie od 10 lat....od cholernej kolonii, od której wszystko się zaczeło.


Myślę, że byłabyś ciekawym materiałem dla psychoanalityka - silne reakcje w bardzo określonych sytuacjach - z tego co zrozumiałem wpadasz w histerię, bo masz zmienić na jakiś czas miejsce pobytu. Nie wiem co się wydarzyło na tych "koloniach" - ale może ta jakiś uraz, który z Ciebie nie może "wyparować"...?
Offline
Posty
388
Dołączył(a)
27 gru 2005, 12:28

Avatar użytkownika
przez Mizer 10 kwi 2007, 21:26
znam to.

pierdolec, za dużo miejsca w życiu. Pustka....

ale to nie... ja mam tak jak nie wezmę dawki neuro. ale to jednorazówka
w innym przypadku:

zapełniamy!!! nie gadamy!! dzióry łatamy!! po ludziach zachrzaniamy!!

a może to jednak nie jest normalne??
Ciesz się każdym dniem bo nigdy nie wiadomo, kiedy na Twój dom może najechać ciężarówka z gnojem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
877
Dołączył(a)
08 cze 2006, 17:29

przez kasiek2296 11 kwi 2007, 09:54
ja też mam problemy ze snam.gdy byłam mała ojciec pozwalal mi ogladac wszystkie horrory na jakie tylko lecialy w telewizji, a ja pozniej reagowalam tak silnie ze balam sie nawet w bialy dzien.gdy zblizal sie wieczor chodzilam uczepionana maminej spodnicy bylelby tylko nie zostac sama w pokoju.balam sie ciemnosci.leki ustapily na studiach.i wszysto bylo ok dopoki nie obejrzlam jednego niepozornego filmu "ezorcyzmy mily rose"..jesli macie problemy z wlasna wyobraznia stroncie od tego filmu.Obejrzlam go pol roku temu i dalej mocno mnie trzyma.znowu spie zle zwalszcza gdy jestem sama w pokoju natretne mysli nie pozwalaja mi usnac.
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
28 mar 2007, 10:54
Lokalizacja
Częstochowa

Avatar użytkownika
przez kochajacy 11 kwi 2007, 10:29
Mi z kolei wydaje sie ze zeby rozwinac w sobie cos w rodzaju "polaryzatora" krytyki trzeba wylozyc przed soba samym wszystkie jej aspekty i tym samym bacznie sie jej przyjzec
kazdy ma jakies swoje pasujace mu metody stawiania oporu tej "niszczacej sile"
ja np. wybralem oberwacje :) bo z obserwacji plynie nauka
obserwujac mojego ojca niegdys "strzelajacego do mnie oskarzeniami jak z karabinu maszynowego" zauwazylem ze jego uwagi wyraznie przybieraja na sile dokladnie proporcjonalnie do mojej reakcji na nie, tzn. - bardziej zywiolowa reakcja wiecej oskarzen, mniej zywiolowa -mniej oskarzen
to logiczne
no bo przeciez jaki bylby sens krytykowania kogokolwiek gdyby nie wywolywalo to u tej osoby oczekiwanego efektu w postaci: tlumaczenia sie, chaotycznych wyjasnien ,smutku,zalu,rozdraznienia,agresji,zlosci itp. uczuc
"Agresor" ma na celu uzyskanie pozadanego efektu i dostosowanie naszego zachowania tak by mu sie ono w pelni podobalo ,by bylo po jego mysli i zgodne z jego zyczeniami (zlota rybko ja cie skrytykuje a ty spelnij moje 3 zyczenia :D ok ?? )
tylko czy ono musi mu sie podobac?
wszyscy jestesmy mniejszymi badz wiekszymi egoistami
to bardzo podobnie jak z pociaganiem za sznurki marionetki (pociagniesz zareaguje , nie pociagniesz nie zareaguje ,przetniesz laczace cie z nia sznurki - i jest poza zasiegiem twojej kontroli :idea:

byc krytykowanym to tak jak byc marionetka :ktos nas oskarza a my (wraz z umykajacym poczuciem swojej wartosci) mimowolnie kapitulujemy ,godzimy sie bezwarunkowo na to czego oczekuje od nas druga osoba oddajac jej w ramach bonusu zupelnie gratissss swoje nerwy

musli czytajac twojego posta przypomina mi sie dziecinstwo :roll:
ehh
musli napisał(a):Bylam (i jestem Sad ) krytykowana przez "bliskich". Nigdy nie bylam wystarczajaco "dobra" w tym co robie, w oczach moich bliskich. Krytykowano mnie i porownywano z kims "lepszym" (heh) ode mnie na kazdym kroku. Jako nastoletnia osoba zastanawialam sie-faktycznie, moze "oni" maja racje. W mojej glowie powstal metlik co doprowadzilo mnie do zanizenia wlasnych wartosci.


pozdro dla wszystkich ;)
"Człowiek doskonały posługuje się swym umysłem jak zwierciadłem. Zwierciadło niczego nie chwyta, niczego nie odrzuca; przyjmuje, lecz nie zatrzymuje." / Czuang Tsy /
Avatar użytkownika
Offline
Posty
603
Dołączył(a)
05 kwi 2006, 21:03
Lokalizacja
z domu

Avatar użytkownika
przez Róża 11 kwi 2007, 10:37
Na pewno jest coś takiego-nagle znika nam coś dobrze znanego,z czym przyzwyczailiśmy się żyć.Zmiana.Ale można się do tego przyzwyczaić,chociaż na początku czlowiek próbuje się wkręcać celowo.Jak z nałogami.Było złe-ale nauczyłam się z tym żyć.Szybko jednak się odkrywa,że życie bez lęku jest o wiele zdrowsze i ciekawsze.
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 30 gości

Przeskocz do